sendigivius
18.03.08, 19:40
miasta.gazeta.pl/katowice/1,82943,5031758.html
6.30 wieczorem, wiezienie w Tarnowie.
Betonowe sciany, po lewej konfesjonal. Skazaniec blady jak plotno,
w mokrych portkach bo podczas wywlekania z celi zeszczal sie w
spodnie ze strachu. Od kilku dni kwiczal cienko w panice na kazdy
dzwiek na korytarzu, bo minely trzy tygodnie od odrzucenia jego
prosby o prawo laski i kazdego dnia mogli go wywlec na szafot.
Chwieje sie na nogach i podskakuje jak jeden wielki miesien.
Odczytanie wyroku, pytanie o "ostatnie zyczenie", dostaje kieliszek
wodki i jazda, bo spowiadac sie nie chce. Wypil, probowal sie
wykrecic do tylu ale nic z tego.
Sprytnie ustawiono go plecami do kurtyny, bo czlowieka latwiej
wlec do tylu niz do przodu, wystarczy dwoch straznikow. Poza tym
katem oka moglby zobaczyc line a to zawsze powoduje a atak szalu
przed ostateczna ceremonia....
Szubienica na korbke, stawiaja parcha na metalowej zapadni,
petla blyskawicznie na szyje , pomagier zwija sie jak w ukropie,
podciaga korbka line. Dzwignia, zapadnia w dol i szmatlawiec dynda
wreszcze. Mija 10 sekund, slychac glosne pierdniecie i po nogawce
leci gowno do zoltego, plastykowego pojemnika usawionego skrzetnie
w dziurze pod zapadnia. Podryguje chwile i spokoj. Lekarz sprawdza
tetno, wszystko OK, po zawodach.
Zostawiaja zwyrodnialca zeby sobie powisial jeszcze 20 minut, tak
kaze niejawne rozporzadznie Ministra Spraw Wewnetrznych.
Obecni przy egzekucji wychodza do pomieszczenie obok, bo w pokoju
roznosi sie nieznosny, slodkawy smrod.
Lachudre straznicy wiezienni pakuja w osranych portkach do
wczesniej przygotowanej trumny, nikt sie nie bawi w mycie,
przebieranie ani sekcje zwlok.
Gdzie te czasy ....Czy to naprawde bylo takie straszne ?