hasz0
11.04.08, 11:43
Zmiany w mentalności Europejczyków już teraz możemy zaobserwować,
jak chociażby na przykładzie krótkiej historii rezolucji Parlamentu
Europejskiego w 60. rocznicę wyzwolenia KL Auschwitz. Pierwotna jej
wersja zawierała takie określenia, jak
obóz "nazistowski, znajdujący się w Polsce",
bez żadnej wzmianki, że był to niemiecki obóz zagłady, w którym
ginęli "Żydzi, Romowie i homoseksualiści, oraz przedstawiciele
innych narodów". Na szczęście upór polskich deputowanych sprawił, że
tekst został zmieniony na taki, w którym jasno napisano, że był to
niemiecki obóz zagłady, a Polacy - tak jak Żydzi i Romowie - byli
jego ofiarami. Musimy wreszcie zdać sobie sprawę z tego, że lada
moment, jeśli nic nie zrobimy, światowa opinia publiczna będzie
uważała, że holokaustu dokonali bliżej nieokreśleni
narodowo "naziści", przy współpracy znacznej części Niemców,
a po propagandowych rewelacjach Jana Tomasza Grossa o Jedwabnem,
również Polaków.
W takiej sytuacji pozycja moralna Polaków będzie zrównana z
Niemcami. A zatem wypędzenia Niemców będą kolejną zbrodnią okresu II
wojny światowej - a nie aktem sprawiedliwości będącym konsekwencją
zbrodniczych działań samych Niemców.
Wbrew temu, co się powszechnie sądzi, los wypędzonych nie był tylko
udziałem Niemców, ale też ludności współkoalicjantów Rzeszy
Niemieckiej, a więc np. Węgrów, którzy byli zmuszeni opuścić swe
domostwa z terenów Czechosłowacji. Oni także domagają się
odszkodowań za pozostawione mienie. Tak więc wspieranie przez Węgry
inicjatywy Sieci jest całkowicie zrozumiałe.
Sprzeciw Francuzów i Rosjan
Dla Francuzów i Rosjan sprawa wypędzeń jest nieprzyjemna z różnych
względów. Po II wojnie światowej Francja odzyskała Alzację i
Lotaryngię. Stamtąd także przesiedlono liczne grono Niemców, a więc
istnieje możliwość dochodzenia przez nich (lub ich potomków)
odszkodowań. Francuski rząd nie tylko nie zastanawia się nad tym
problemem, ale nawet nie dopuszcza takiej myśli, aby ta możliwość
nawet hipotetycznie stała się realna.
Dlatego unika jak ognia wszelkiego typu deklaracji, które dawałyby
cień akceptacji dla ruchu mającego na celu uczynienie z przesiedleń
epizodu wyrwanego z historycznego kontekstu na wzór holokaustu.
Zresztą to właśnie francuska dyplomacja najbardziej napracowała się
nad tym, aby Rada Europy rezolucji w sprawie Sieci nie uchwaliła.
Zwołano nawet konferencję prasową, na której przekonywano, że tekst
jej traktuje "równorzędnie dwie różne ludzkie tragedie, jakimi były
deportacje do obozów śmierci i zbiorowe wysiedlenia".
Rosjanie w XX wieku dokonali deportacji i wywózek o wiele bardziej
brutalnych, niż te, które miały miejsce po II wojnie światowej z
terenów byłej III Rzeszy Niemieckiej. Wystarczy tu chociażby
wspomnieć, o wywózkach Polaków w latach 1940-1941, czy całego narodu
czeczeńskiego na Syberię.
Także postępowanie Słowaków, którzy podpisali w Warszawie deklarację
o utworzeniu Sieci można sobie jakoś tłumaczyć, bo przecież kwestia
roszczeń ich osobiście właściwie nie dotyczy.
Synekura dla Kwaśniewskiego?
Znamienny jest także fakt, że mimo licznych zaproszeń, do działań na
rzecz Sieci nie dołączyli Czesi. Oni przecież tak jak i Polska
zagrożeni są miliardowymi pozwami ze strony niemieckich
przesiedleńców.
Niestety, alogiczne i zupełnie niezrozumiałe jest natomiast
postępowanie polskich władz. Nasi politycy nie chcą zauważyć
oczywistego zagrożenia dla Polski, jakie niesie ze sobą powołanie
Sieci.
Chodzi tu przecież o grożące nam odszkodowania na sumę
wielokrotnie przewyższającą budżet całego państwa, to jest o
____________260 miliardów USD_____________________
(na tyle wstępnie wyceniono wartość pozostawionego
mienia), która w przypadku sukcesu niemieckich masowych pozwów
zostałaby ściągnięta niewątpliwie z naszych kieszeni.