_____Nareszcie dziś przypadkiem znalazłem odtrutkę

25.04.08, 11:09
na GWno.

Na TVN z Dodą, na Polsat z Wojewódzkim, na nie wiadomo jaką TVP
nadającą programu dla myślących w okolicach północy albo po

www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=93094

zwrócił uwagę na to, że media tworzą wirtualną rzeczywistość,
powodując duże zmiany w zachowaniach człowieka i wpływając na rozpad
tradycyjnych wspólnot. Profesor Siemieniecki zwrócił uwagę na to, że
na działanie mediów ma wpływ to, kto jest ich właścicielem. - Media,
kierując się wizerunkiem rzeczywistości, same nie są obiektywne.
Działają bowiem pod dyktando właściciela - zaznaczył prelegent. Jak
mówił, istniejący model oparty na wielkich koncernach sprzyja
monopolizacji wyznaczonego przez właścicieli danych mediów
światopoglądu. - W Polsce właścicielem ogromnej większości mediów
nie jest kapitał polski. W innych krajach dba się o to, aby media,
jako ten czuły instrument działania społecznego, był w rękach
kapitału miejscowego - podkreślił prof. Siemieniecki.

Manipulacja w kolorze
W popartym konkretnymi przykładami wystąpieniu Paweł Pasionek,
dziekan Wydziału Nauk o Kulturze Społecznej i Medialnej WSKSiM,
omówił m.in. negatywne zjawiska występujące w tzw. prasie kobiecej,
takie jak: redukcja wartości człowieka do jego wyglądu, manipulacje
wizerunkami kobiety i mężczyzny, promocja homoseksualizmu,
zdeformowanego obrazu rodziny, brak poszanowania dla
nierozerwalności małżeństwa, walka z religią, promocja
konsumpcjonizmu czy kosmopolityzmu. Ten segment rynku opanowany jest
przez zagranicznych wydawców. - Bardzo silne w tym segmencie
prasowym są wydawnictwa niemieckie. To one jako pierwsze na początku
lat 90. zalały rynek prasowy swoistego rodzaju przedrukami z
niemieckich gazet - podkreślił Pasionek. Każdego miesiąca
drukowanych jest ponad 20 mln egzemplarzy pism dla pań. - Ilość tych
pism przekracza populację dorosłych kobiet. W związku z tym rodzi
się pytanie, dlaczego tak duże są te nakłady. Należy domniemywać, że
zachodnim koncernom zależy na zmianie systemu wartości Polek -
konkludował Pasionek.

Godność człowieka prawem nadrzędnym
Doktor Joanna Taczkowska z Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu
Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy wygłosiła referat na
temat "Obowiązki państwa w zakresie ochrony godności człowieka a
wolność prasy i swoboda wypowiedzi". Zwróciła uwagę na to, że
godność człowieka jest wartością, której ochrona nie jest
indywidualną sprawą każdego z nas, ale wymaga zainteresowania ze
strony państwa. - To na państwie ciążą obowiązki z zapewnieniem
takich instrumentów, by wartość ta nie doznawała uszczerbku w
kontaktach pomiędzy podmiotami podlegającymi jego jurysdykcji -
podkreśliła prelegentka i dodała, że zagrożenie naruszenia godności
człowieka związane jest z realizacją tzw. swobody wypowiedzi i
wolności prasy. Jak zaznaczyła referentka, naruszenie godności
uwidacznia się w unijnych dokumentach, jak np. Karta Praw
Podstawowych. Następuje tu bowiem odejście od godności jako źródła
praw i wartości i oddanie jej do dyspozycji i zależności od
państwa. - Prawa te czynią ochronę godności iluzoryczną. Równorzędne
traktowanie wolności wypowiedzi i godności osoby prowadzi do
usprawiedliwienia języka wulgarnego i obraźliwego jako mieszczącego
się w ramach standardów wolności wypowiedzi, a zarazem prowadzi do
zafałszowania rzeczywistości - podkreśliła dr Taczkowska.

Wolność bez prawdy niewolą
"Etyczne zobowiązania dziennikarza wobec odbiorcy i wobec prawdy" to
tytuł referatu, jaki wygłosiła prof. dr hab. Krystyna Czuba,
kierownik Katedry Pedagogiki Mediów w Instytucie Edukacji Medialnej
i Dziennikarstwa UKSW w Warszawie. Jak zaznaczyła prelegentka, życie
człowieka i związane z nim wszelkie działania, także zawodowe, mają
zawsze wymiar powinności etycznej. - W każdym zawodzie można mówić o
jego etyce, ale zawód dziennikarza w sposób szczególny domaga się
tej etyki, gdyż jest to zawód społecznego zaufania i niesie ogromne
konsekwencje dla całego życia społecznego, politycznego i
kulturowego - podkreśliła prof. Czuba i zaznaczyła, że wolność
dziennikarza jest nieustannym wyborem prawdy, dobra i piękna. - To
jest ta triada, której dziennikarz musi przestrzegać, bo bez prawdy
nie ma dobra, bez dobra mnie ma prawdy. A jeśli chcemy zachować styl
właściwy dla dziennikarstwa, to piękno jest tutaj przede wszystkim
przywołaniem tego, co można stworzyć, czyniąc siebie osobowością
również w dziedzinie dziennikarstwa - mówiła prelegentka i zwróciła
uwagę, iż zawód dziennikarza, jego praca powinna mieć wymiar służby.
Dodała, że istnieje przymierze między wolnością a prawdą. - Jeśli
człowiek odrywa wolność od prawdy, to wówczas jego zainteresowania
sprowadzają się do sukcesu, prestiżu, wartości finansowych. Prawda
bez wolności nie jest prawdą. Wolność bez prawdy staje się niewolą -
podsumowała prof. Krystyna Czuba.
    • szach0 _Czy oddamy im wszystko? Domy i działki w naturze? 25.04.08, 11:28
      www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=93271
      Ustawa reprywatyzacyjna może spowodować lawinę roszczeń o zwrot
      dawnych majątków ze strony Niemiec

      Ustawa Tuska o reprywatyzacji jako tzw. nowy punkt zaczepienia da
      środowiskom roszczeniowym pretekst do złożenia skargi na państwo
      polskie do europejskich trybunałów. W efekcie może się okazać, że
      zamiast planowanej wypłaty 15 proc. rekompensaty będziemy płacili
      100 procent lub oddawali domy i działki w naturze. Takiego
      scenariusza obawia się poseł Gabriela Masłowska, która złożyła w tej
      sprawie interpelację do premiera.

      - Obietnica uchwalenia jeszcze w tym roku ustawy reprywatyzacyjnej,
      złożona przez premiera Donalda Tuska podczas wizyty w Izraelu, mimo
      zapowiedzi, iż chodzi wyłącznie o częściowe, kilkunastoprocentowe
      rekompensaty, w rzeczywistości może okazać się pierwszym krokiem na
      drodze do pełnej, 100-procentowej reprywatyzacji mienia - ostrzega
      posłanka Gabriela Masłowska (PiS).
      Ten "czarny scenariusz" z punktu widzenia państwa polskiego zostanie
      zrealizowany, gdy planowana ustawa o częściowych rekompensatach
      trafi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu oraz
      Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu. A trafi na
      pewno, ponieważ niemieckie środowiska przesiedlonych od dawna
      czekają, aby Polska wydała w sprawie przejętego mienia jakikolwiek
      nowy akt prawny, który można będzie zaskarżyć. Chodzi o tzw. nowy
      punkt zaczepienia. Wcześniejsze, powojenne i PRL-owskie dekrety
      wywłaszczeniowe i nacjonalizacyjne nie nadają się do zaskarżenia,
      ponieważ zostały wydane przed powstaniem obu trybunałów europejskich
      i nie podlegają ich jurysdykcji. Prawo europejskie uznaje
      wysiedlenia za sprzeczne z prawem międzynarodowym, a wywłaszczenie
      dopuszcza tylko za pełnym odszkodowaniem.
      • szach0 ___Patron szkoły w Kreuztal zbrodniarzem wojennym? 25.04.08, 11:33
        I Wy walczycie z pamięcią polityka historyczną i ze mną?

        Kim Wy jesteście?

        www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=93334
        • szach0 ________________prokurator MUSI milczeć o Blidzie? 25.04.08, 11:36
          Na podstawie decyzji prezydium Sejmu komisja śledcza ograniczyła
          liczbę ekspertów z ośmiu do pięciu. W jej zmienionym składzie nie
          znalazł się jednak doradca zgłoszony przez PiS.

          www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=93333
          Posłowie Wojciech Szarama i Beata Kempa (oboje z PiS) chcą, aby
          komisja ponownie przeprowadziła rozmowę z prokuratorem generalnym i
          ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ćwiąkalskim na temat sposobu
          przesłuchiwania świadków, a zwłaszcza prokuratorów. Zdaniem posłów
          PiS, spotkanie, które się odbyło, niewiele dało, a należy uzyskać
          odpowiedzi na konkretne pytania. Według przewodniczącego Kalisza,
          spotkanie nie jest potrzebne, ponieważ takie już się odbyło.
          Jednak powstaje pytanie, na ile spotkanie z ministrem Ćwiąkalskim
          wyjaśniło okoliczności prawne związane z pracami komisji, jeśli
          członkowie nie wiedzieli nawet o tak podstawowej kwestii, że
          postępowanie z Katowic nie jest prawomocnie zakończone.
          Pod koniec części jawnej nie brakło też ostrzejszej wymiany zdań
          pomiędzy przewodniczącym komisji Ryszardem Kaliszem a Wojciechem
          Szaramą. - Czy pan ma koncepcję prac komisji? - pytał Szarama. -
          Koncepcja jest prosta: wyjaśnić okoliczności - odpowiadał
          przewodniczący Kalisz. - To nie jest koncepcja, to jest cel prac
          komisji - ripostował poseł PiS.
          Komisja podczas niejawnego posiedzenia podjęła decyzję o zwolnieniu
          przesłuchiwanej prokurator Małgorzaty Kaczmarczyk-Suchan z tajemnicy
          zawodowej i służbowej. - Treść tych zeznań będzie objęta tajemnicą -
          powiedział Kalisz. Ze względu na przesunięcia w czasie nie udało się
          wczoraj przesłuchać drugiego z katowickich prokuratorów Sebastiana
          Głucha - ma się to odbyć na dzisiejszym posiedzeniu.
          Po zwolnieniu prokurator Kaczmarczyk-Suchan z tajemnicy w trybie
          niejawnym odbyła się dalsza część przesłuchania. Ze względu na tryb
          przesłuchania informacje przekazane na nim są w dalszym ciągu tajne.
          W ocenie przewodniczącego Kalisza, "80 proc. tego, co było mówione,
          mogłoby być przedstawione w trybie jawnym". Z kolei posłowie PiS są
          zdania, że zeznania prokurator nie przyniosły przełomu w sprawie i
          nie dają przesłanek o tym, że na prowadzących śledztwo były
          wywierane naciski.
          • szach0 _________________________Na piękne oczy 25.04.08, 11:39
            Fundusze ekologiczne - fakty i mity, czyli co każdy winien wiedzieć,
            dyskutując o ratyfikacji traktatu lizbońskiego

            Jesteśmy w bardzo ważnym okresie dyskusji o traktacie lizbońskim, a
            więc o Polsce. Dyskusja ta jest niezwykle ważna i potrzebna, gdyż
            ważą się losy tego, czy kraj nasz zachowa swoja tożsamość, czy też
            rozpłynie się w morzu jakże modnego w Unii Europejskiej liberalizmu.
            Musimy się temu przeciwstawić. Nie przeciwstawimy się, o ile nie
            będziemy silni gospodarczo. Naszych atutów nie możemy sprzedawać za
            przysłowiową paczkę zapałek. O ile chcemy wygrać sprawę i zachować
            nasze państwo w Europie, musimy znać swoją wartość i bez kompleksów
            prezentować to na forum UE. Czasami wydaje mi się, że nie pamiętamy
            o tym. Gdyby była świadomość tego, to obwodnica wokół Augustowa
            byłaby na ukończeniu, a II Krajowy Plan Rozdziału Uprawnień do
            Emisji, po zdecydowanym postawieniu sprawy na forum Komisji
            Europejskiej, zmieniony. Mam nadzieję, że są to wypadki przy pracy,
            a nie celowa służalcza działalność zmierzająca do rozmycia kraju w
            tym, co my jako Polska - wstępując do UE - chcieliśmy, zgodnie z
            wolą Jana Pawła II, zmienić.

            Znajdujemy się pod wpływem presji medialnej, że wstąpienie do UE to
            ogromny sukces, gdyż otrzymamy pieniądze. Takie stawianie sprawy
            jest, przynajmniej dla wielu osób, poniżające. To wolność i honor
            się liczy, a mądrość zobowiązuje do tego, aby obiecane pieniądze
            spożytkować dla dobra kraju, czyli rozwoju gospodarczego i ochrony
            tożsamości narodowej. Takie myślenie to bynajmniej nie dowód, że
            jest się eurosceptykiem. Należy pamiętać, że nie jest przeciwnikiem
            UE ten, kto reprezentuje interes kraju, kto nie pozwala się
            wykorzystywać i kto jasno i merytorycznie argumentuje swoje racje.
            Dochodzi wtedy do sporów z Komisją Europejską i poszczególnymi
            członkami UE, ale o ile ma się rację, zyskuje się szacunek i
            poważanie. Nigdy szacunku i poważania nie będzie miał ten, kto w
            sposób służalczy będzie zgadzał się z każdą propozycją Komisji w
            imię "solidarności" wynikającej, mam nadzieję, z braku wiedzy, a nie
            wizji otrzymania relatywnie dobrze płatnej, ale nic nieznaczącej
            posady "euroentuzjasty". Klepanie po plecach to nie dowód uznania, o
            czym wielu naszych polityków zapomina.

            Obiecujące początki
            Na przełomie lat 80. i 90. rozpoczęliśmy proces przebudowy państwa,
            orientując go na gospodarkę rynkową. W roku 1991 przyjęliśmy
            politykę ekologiczną państwa. Przynajmniej do końca roku 2000
            wytyczoną przez Sejm strategię w tej dziedzinie realizowaliśmy
            konsekwentnie, bez względu na to, jaka opcja polityczna była przy
            władzy.
            Wymiernym tego efektem były inwestycje proekologiczne. Kształtowały
            się one w końcu lat 90. na poziomie 2,1 mld euro rocznie. Stanowiło
            to ponad 8 proc. wszelkich nakładów inwestycyjnych. Ponad 1,7 proc.
            PKB to inwestycje proekologiczne. W budowie było ponad 1300
            oczyszczalni ścieków, a 400 oddawano rocznie do użytkowania.
            Interesująco wyglądała struktura nakładów na inwestycje. Budżet
            państwa partycypował na poziomie 2-4 proc. - w przybliżeniu tyle
            samo wynosiły zagraniczne środki pomocowe. Pozostałą część stanowiły
            głównie środki własne, fundusze ekologiczne i kredyty. Zarówno
            wielkość wydawanych środków, jak i ich struktura plasowały nas w
            czołówce państw wysoko rozwiniętych. Ponosiliśmy od lat wielki
            wysiłek, procentowo większy niż w większości rozwiniętych państw
            świata. Były tego efekty. W stosunku do roku 1990, na koniec lat
            90., obniżyliśmy emisję pyłów do atmosfery o 57 proc., emisje
            związków siarki o 48 proc. i związków azotu o 27 procent. Ilość
            ścieków odprowadzanych do rzek bez oczyszczania spadła o 70 procent.
            Emisja dwutlenku węgla zmniejszyła się w roku 1998 do poziomu 338
            mln ton, wynosząc w końcu lat 80. ponad 477 mln ton.
            Był to ogromny postęp i nie wynikał on z zapaści gospodarczej, gdyż
            wzrost PKB był w tym czasie ewidentny. Był to sukces gospodarczy
            wysoko oceniany na świecie. Według danych OECD z roku 1996,
            dotyczących emisji dwutlenku węgla z wykorzystania energii, wśród
            najwyżej rozwiniętych państw świata obniżki emisji w stosunku do
            roku bazowego, i to w zdecydowanie mniejszej proporcji niż Polska,
            dokonały jedynie Niemcy, Czechy, Węgry i Wielka Brytania. Był to
            sukces osiągnięty m.in. dzięki temu, że w początku lat 90. udało nam
            się stworzyć unikalny system finansowania w ochronie środowiska
            oparty na Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
            Gromadzone w nim pieniądze pochodzące z kar i opłat za korzystanie
            ze środowiska nie podlegały ministrowi finansów i mogły być użyte na
            ściśle określone cele ekologiczne.

            Propaganda "darmowych pieniędzy"
            W stosunku do standardów UE mieliśmy jednak zaległości. Oceniało się
            w tym czasie, że osiągnięcie modelu, jaki narzuciła sobie UE,
            zmuszało nas do dalszych inwestycji proekologicznych na sumę około
            30 mld euro. Wymagało to zwiększenia nakładów do około 3 mld euro
            rocznie, o ile chcieliśmy osiągnąć te standardy w ciągu 10 lat.
            Należy w tym miejscu podkreślić, iż do tego modelu docelowego dążyły
            i dążą również poszczególne kraje stowarzyszone "starej piętnastki",
            a dystans ten był różny wśród różnych państw. Reasumując, mieliśmy
            zaległości pod względem wprowadzania nowych technologii, a byliśmy
            zdecydowanie lepsi pod względem stanu środowiska przyrodniczego.
            Koniec lat 90. to ewidentny sukces Polski, o którym tak mało wtedy
            mówiono, nagłaśniając natomiast niebotycznie rolę środków
            pomocowych. Skrzętna propaganda "darmowych pieniędzy" spowodowała
            wiele zamieszania, a samo posądzenie, że ktoś nie wykorzystał szansy
            na rozpoczęcie absorpcji kilku milionów euro z UE w ciągu kilku lat,
            było powodem "trzęsienia ziemi" na najwyższych szczeblach władzy,
            skutkującego zmianami w konstytucyjnym składzie członków Rady
            Ministrów. Następne lata to dalszy rozwój mitu środków unijnych
            mających załatwić wszelkie nasze bolączki. Szczytem euforii był rok
            2006, kiedy to "wywalczyliśmy 67,5 mld euro dla Polski". Śledząc
            informacje podawane w mediach, możemy dojść do wniosku, że głównym
            celem wstąpienia Polski w struktury Unii Europejskiej było uzyskanie
            przez nasz kraj dziesiątków miliardów euro, a UE to dobry dziadek,
            który z powodów czysto altruistycznych chce Polsce te pieniądze
            przekazać. Tego rodzaju informacje wtłaczane są opinii publicznej i
            teraz, a podaje się tylko i wyłącznie to, że obiecane pieniądze będą
            stymulować gospodarczy rozwój naszego kraju. Nie ulega wątpliwości,
            że jest to prawda, ale pomija się również inną prawdę, iż pieniądze
            te muszą być także stymulatorem rozwoju gospodarczego całej Unii
            Europejskiej, w tym również, a może przede wszystkim, "starej
            piętnastki" - i to był i jest główny cel "wywalczonych pieniędzy".
            Jest to podstawowa, stara jak świat zasada ekonomiczna, którą można
            zaobserwować w podstawowej formie także w układach przyrodniczych.
            To bogate systemy przyrodnicze, takie jak lasy naturalne, obracają
            ogromnym kapitałem, pochłaniają wszystko, co jest im potrzebne, a na
            zewnątrz oddają "czyste" (dobre dla tych systemów) powietrze
            i "czystą" (dobrą dla tych systemów) wodę (por. "Nasz Dziennik",
            20.02.2008 r.). Jeśli inwestują na zewnątrz (w formie energii czy
            biomasy), to jedynie po to, aby samemu dalej się rozwijać czy też -
            mówiąc prosto - bogacić.
            www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=93250
            Prawdą jest, że 67,5 mld euro to ogromna suma pieniędzy, ale prawdą
            jest również to, iż pieniądze te są pochodną naszych zobowiązań
            wynikających z wynegocjowanego traktatu akcesyjnego. Dla przykładu
            przyjrzyjmy się naszym zobowiązaniom w zakresie środowiska. Szacuje
            się, że aby sprostać wynegocjowanym normom, wynikającym z dyrektyw,
            w zakresie ochrony powietrza, ziemi i wody, do roku 2015 musimy
            zainwestować, w cenach bieżącyc
            • hasz0 Re: tu chyba też sa same kłamstwa/n 25.04.08, 19:14
    • opornik4 Re: _____Nareszcie dziś przypadkiem znalazłem odt 26.04.08, 04:20
      szach0 napisał:
      >Profesor Siemieniecki zwrócił uwagę na to, że
      > na działanie mediów ma wpływ to, kto jest ich właścicielem. -
      Media,
      > kierując się wizerunkiem rzeczywistości, same nie są obiektywne.
      > Działają bowiem pod dyktando właściciela - zaznaczył prelegent.

      Dokladnie tak.Lecz ten medal ma dwie strony.
      W ow model wpisuje sie rowniez Radio Maryja i jego Dyrektor.

      • hasz0 ___Tyle tylko i AŻ TylE że to nie RM zwalcza media 26.04.08, 10:13
        liberalno-zagraniczne

        przy chórze całej Europy z Izraeelem włącznie

        ale małe radyjko finasowane z wdowiego grosza
        jest niszczone propagandowo, ustawowo, rządowo, autorytetami,
        oficjelami, głosami zdrajców...

        przez potężne i bogate lobby, dysponujące nieograniczonymi finansami!

        I to jest własnie czyste qrstvo!

        • opornik4 Re: ___Tyle tylko i AŻ TylE że to nie RM zwalcza 26.04.08, 12:14
          Z tym "malym radyjkiem",tos mocno przesadzil.
          Ani ono male (ma bowiem swiatowy zasieg),ani takie biedne,
          prawie 3 mln.sluchaczy.
          Owszem,jest zwalczane,ale i ono zwalcza.
          Czyli wszystko OK.
          Dobrze,ze jest - na tym bowiem polega pluralizm.
          Lecz nie chcialabym,aby sie stalo glowna stacja nadawcza,
          lub nie daj Boze jedyna w Polsce.
          Nie jestem slepa,myslec tez potrafie.
          Dobrze widze nagonke medialna na o.Dyrektora.
          Niemniej,uwazam,iz on takze nie jest bez winy.
          Latwiej bylo by mi wymienic srodowiska,ktorym sie
          ksiezulo NIE NARAZIL.
          Madrym to nie jest.Nie prowadzi sie walki na wszystkich frontach,
          bo wtedy "wojsko" jest za mocno
          rozproszone i trudniej sie bronic.
          Poza tym ks.Rydzyk,ma jedna zasadnicza wade.
          Styl dyktatora - nie potrafi przyjac nawet merytorycznej
          krytyki.Dopuszcza do siebie jedynie pochlebcow,
          a lekcewazy adwersarza.
          Juz nie mowie o osobach swieckich,jest skutecznie impregnowany,
          takze na uwagi ksiezy.
          Przyznam sie,ze przez dlugi czas go wspieralam,
          rowniez finansowo.Odpuscilam,gdy przegial kilka
          razy.Jestem osoba niezalezna,krytycznie podchodze
          do kazdego przekazu medialnego,rowniez w RM
          - sytuacja,robienia za jelenia,byla dla mnie
          (ujmujac delikatnie) malo komfortowa.
          Bezwzglednego posluszenstwa ojcu nie slubowalam.
        • andrzejg niech to małe radyjko zacznie działac tak jak inne 26.04.08, 12:21
          czyli , niech zacznie płacic podatki, skoro wychodzi poza ramy radia
          społecznego

          i niech sie rozlicza z pieniedzy

          A.


          A co z tymi nadajnikami zafundowanymi przez KGB?

          • hasz0 _______________Przyznaję rację Opornik4 ale nie AG 26.04.08, 13:14
            Niestety zakonnik to nie jest
            koniunkturalny,
            pragmatyczny,
            realista
            - idący na zgniłe kompromisy dla
            partykularnych, małostkowych interesików!

            I to też jest potrzebne jako odtrutka na
            POWSZECHNĄ, ROZPANOSZONĄ WULGARNĄ i PŁYTKĄ KOMERCJĘ.

            Byłem kiedyś na 21-dniowej pielgrzymce do Lourde
            Montseira i Fatimy
            zakonnik był nieprzemakalny - nie pozwolił zjechać z autostrady by
            zwiedzić siedzibę ONZ...Boże co się działo na obu piętrach autokaru!

            Siedzibę Szatana i resztyD dabłów do dziś znam jeno z fotografii...
            A mój inżynierski ogląd świata doprowadzał do
            moich codziennych spowiedzi...potem zastrzegł, ze nie da
            rozgrzeszenia ze względu na brak autentycznej chęci poprawy.

            Ale na czytanie Pisma Świętego zgadzał się bez zastrzeżeń - moherki
            nie pozwoliły czytać nawet kilku panom profesorom.
            Odpadali z dykcją, intonacją i uroczystym patosem w przedbiegach...

            o sile głosu, tonacji i tembrze szkoda gadać... wink Głosiłem Słowo
            we wszystkich prawie krajach Zachodniej Europy,
            gdzie repoganizaja, rebarbarzynacja przegoniła tradycyjne tereny
            misyjne Honan, Kansu, Filipiny, Nowa Gwineę

            Czy wszystko musi byc łatwe, tandetne, wulgarne i płytkie?
            Prócz konsekwencji?

            • hasz0 A Mosad Ci wcale nie przeszakadza? 26.04.08, 13:15
              wspomnę tylko o Bagsiku...
              • andrzejg a co ma Mosad do radyjek? 26.04.08, 13:31
                chyba rozmawiamy o środkach masowego przekazu i ich stronniczości
                tak więc co wyjeżdżasz mi tu z Mosadem?

                Twuerdzę,ze każdy 'nagłasniacz' jest stronniczy mimo własnych
                zapewnień o bezstronności. To tak jak z Twoimi przechwałkami wobec
                swojej własnej osoby. Gdyby pochwalił Cie ktos inny..to OK.
                Ty podnosisz krzyk wobec stronniczości jednej ze stron, a chwalisz
                drugą. Ponadto nie zauważasz pewnego rodzaju nieuczciwości. RM w
                założeniu jest radiem religijnym i społecznym i gro czasu antenowego
                poświęca audycjom religijnym. Jednak angazując sie w politykę staje
                sie rozgłośnią daleką od religijnej. Niech w końcu sue okresla i
                uczciwie płaca podatki ,jeżeli chcą działac na tym polu. Uczciwie
                jak przystało katolikowi. Tobie jako katolikowi to nie przeszkadza?
                Jeżeli nie , to nie pomstuj na przekręty innych, jezeli popierasz
                takie w swoim otoczeniu.

                A.
                • hasz0 manipulujesz poniżej najniżej dopuszczalnego pozio 26.04.08, 13:46
                  mu TOLERANCIE.


                  Ogranicz się do 1* sprawy - bez personalii OK?
                  -
                  Wyjaśnij co złego grozi Polkaom - jeśli KGB wynajmuje anteny,
                  którymi zagłuszała Wolną Europę -

                  ___________pozbawiając nas możliwości obiektywnej oceny________

                  jeśli wynajmuje je radiu, w którym swoje opinie głoszą Polacy
                  zapraszni prof, ekonomii PAN, politycy, niedopuszczani do rządowych
                  i prywatnych esbeckich mediów i jesli modlą się w nim ksieża razem z
                  samotnymi ludźmi

                  - CO W TYM ZŁEGO jeśli szatan ateizmu przegrał z katlickim kościołem
                  i użycza mu możliwości bez prawa głosu?

                  Gdzie widzisz zagrożenie? W promieniowaniu e.m.?

                  Znasz się na antenach?
                  • hasz0 _________widzisz zagrożenie w obiektywizmie______? 26.04.08, 13:48
                    wymuszonym niezamilczaniem oponentów

                    któreg tak sie domaga PO
                    wnosząc skandaliczną Ustawę Mendalną?
Pełna wersja