Prymitywizm...zasmiecanie polszczyzny

IP: *.mw.mediaone.net 06.04.01, 20:56
Najwiekszym prymitywizmem jest dla mnie bezmyslne wstawianie angielskich
slowek...typu happeningi...biura developerskie jakby nie bylo do nich
odpowiednikow...studiuje w Stanach Zjednoczony i czasami czytajac artykul w
polskiej gazecie trudno mi sie domyslic coze ten dziennikarz kombinuje
wstawiajac w zdanie slowa "amerykanskie", ktorych chyba sam czesto nie rozumie,
gdyz czesto zdanie nie ma najmniejszego sensu, slowo jakby wyrwane z
kontekstu...Coz w ten sposob chca pokazac chyba wlasny prymitywizm...
    • Gość: w tempo Re: Prymitywizm...zasmiecanie polszczyzny IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 07.04.01, 14:16
      Gość portalu: Jagoda napisał(a):

      > Najwiekszym prymitywizmem jest dla mnie bezmyslne wstawianie angielskich
      > slowek...typu happeningi...biura developerskie jakby nie bylo do nich
      > odpowiednikow...

      Słowa te funkcjonując już od jakiegoś czasu jako swoistego rodzaju
      internacjonalizmy (poczytaj sobie np. gazety francuskie), nabrały nieco innego
      znaczenia, nie tylko jako określenia specyficznego faktu, ale też w obrębie
      każdego języka, w którym funkcjonują. Podawanie ich polskich odpowiedników
      mijałoby się z celem, bowiem przetłumaczenie "hapenningu" na np. "zdarzenie" w
      żaden sposób nie oddaje specyfiki tego czym hapenning jest. W tym przypadku słowa
      te nabierają odrębnego znaczenia często tylko bardzo luźno związanego z ich
      etymologią. Nie potrzeba się więc oburzać na kompetencję językową dziennikarzy i
      wysuwać podejrzeń w stylu "on tego słowa nie rozumie", bo rozumie je nie jako
      angielskie słówko, ale jako to co już w języku polskim funkcjonuje.
      Nie oznacza to oczywiście, że nadużywanie tego rodzju słownictwa prymitywizmem
      nie jest. Nie wiem jakie polskie gazety czytasz, ale faktem jest istnienie
      pewnego slangu dziennikarskiego, cechującego się nie tylko specyficznym
      słownictwem, ale też i stylem, co zależy, zarówno od autora, jak i od ideologii
      jaką gazeta, bądź inne medium, reprezentuje (tu w "twórczości" dotyczącej
      swoistej mitologizacji języka prym wiedzie Radio Maryja, mające swój specyficzny
      kod), co wielu purystów językowych czasem niezwykle irytuje.
      Wyjaławianie polskiego języka z obcych naleciałości jest po pierwsze nierealne, a
      po drugie bezsensowne, były próby zastąpienia np. "komputera" - "liczydłem", czy
      też "pedagogiki" - "chowanną", co być może nie było tak całkowicie pozbawione
      sensu, ale już przy zamianie np. "krawata" na "zwis męski", trąci to co najmniej
      groteską, podobnie zresztą jak wszelkie inne napady pseodoobrońców języka
      polskiego, często czepiających się wszystkiego, co "nie po polsku", a w zasadzie
      nie mających pojęcia o specyfice funkcjonowania tworu tak skomplikowanego
      jak "język". Dlatego tego rodzaju sprawy radziłbym zostawiać raczej językoznawcom
      do oceny.

      Jasiu Miodek, czyli rozumek w pigułce
      • Gość: emil Re: Prymitywizm...zasmiecanie polszczyzny IP: *.public.svc.webtv.net 07.04.01, 15:47
        Calkowicie zgadzam sie z Jagoda. Odwiedzajac Polske nie moglem sie nadziwic ile nazw malych czy wiekszych interesow jestn w jezyku angielskim. Np w warszawie widzialem American chicken-czyli kurczaki z rozna , czy tez carpets-gdzie sprzedawano dywany.To jest zasmiecanie jezyka
        • Gość: Winnetou Re: Prymitywizm...zasmiecanie polszczyzny IP: *.azyx.com.pl 07.04.01, 15:49
          a ja widzialem takie cudo: Non Open, hehe - mialo byc : Non stop open
          ... a sprawa dotyczyla malutkiego wiejskiego baru.
        • Gość: w tempo Re: Prymitywizm...zasmiecanie polszczyzny IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 07.04.01, 16:15
          Gość portalu: emil napisał(a):

          > Calkowicie zgadzam sie z Jagoda. Odwiedzajac Polske nie moglem sie nadziwic ile
          > nazw malych czy wiekszych interesow jestn w jezyku angielskim. Np w warszawie
          > widzialem American chicken-czyli kurczaki z rozna , czy tez carpets-gdzie sprze
          > dawane są dywany

          Tego rodzaju sprawy określa ustawa o ochronie języka polskiego, wobec tego
          podobne kurioza znikną prędzej, czy później. Chcę jednak zwrócić uwagę na to, że
          przejmowanie słów z obcych języków jest sprawą jak najbardziej naturalną, i wiążą
          się z tym zarówno plusy, jak i minusy. Było nie było w kształtowaniu sie języka
          polskiego obok słowotwórczych zdolności różnego rodzaju autorów, niemałą rolę
          odegrało właśnie przejmowanie i spolszczanie obcego słownictwa. To co opisujesz,
          podobnie jak to co przedstawia koleżka Winnetou to patologia tego zjawiska, z
          którą wypada walczyć, natomiast, to na co oburza się Jagoda (używanie
          słów "hapenning" czy "biura developerskie"), to sprawa mieszcząca się w normie
          językowej. Z obcego słownictwa można (czasem nawet nie ma innego wyjścia, aby
          zostać poprawnie zrozumianym) korzystać, pod warunkiem, że robi się to w sposób
          umiejętny.
          • Gość: menacha Re: Prymitywizm...zasmiecanie polszczyzny IP: *.zgora.ppp.tpnet.pl 10.04.01, 12:03
            Gość portalu: w tempo napisał(a):

            > Gość portalu: emil napisał(a):
            >
            > > Calkowicie zgadzam sie z Jagoda. Odwiedzajac Polske nie moglem sie nadziwi
            > c ile
            > > nazw malych czy wiekszych interesow jestn w jezyku angielskim. Np w warsz
            > awie
            > > widzialem American chicken-czyli kurczaki z rozna , czy tez carpets-gdzie
            > sprze
            > > dawane są dywany
            >
            > Tego rodzaju sprawy określa ustawa o ochronie języka polskiego, wobec tego
            > podobne kurioza znikną prędzej, czy później. Chcę jednak zwrócić uwagę na to, ż
            > e
            > przejmowanie słów z obcych języków jest sprawą jak najbardziej naturalną, i wią
            > żą
            > się z tym zarówno plusy, jak i minusy. Było nie było w kształtowaniu sie języka
            >
            > polskiego obok słowotwórczych zdolności różnego rodzaju autorów, niemałą rolę
            > odegrało właśnie przejmowanie i spolszczanie obcego słownictwa. To co opisujesz
            > ,
            > podobnie jak to co przedstawia koleżka Winnetou to patologia tego zjawiska, z
            > którą wypada walczyć, natomiast, to na co oburza się Jagoda (używanie
            > słów "hapenning" czy "biura developerskie"), to sprawa mieszcząca się w normie
            > językowej. Z obcego słownictwa można (czasem nawet nie ma innego wyjścia, aby
            > zostać poprawnie zrozumianym) korzystać, pod warunkiem, że robi się to w sposób
            >
            > umiejętny.

            zgadzam sie z toba w pewnym stopniu chociaz nie do konca. akurat slowa hapenning
            w naszym jezyku nie ma czym zastapic, ale pojawia sie zbyt duza ilosc wyrazow,
            ktore jednak mozna by zastopic polskimi odpowiednikami. gdy w reklamie pojawiaja
            sie slowa typu "cool" to jest lekka przesada albo "sam".przeciez mamy wlasne
            slowo "sklep". jednak z ocena jagody tez sie do konca nie zgodze. dlaczego od
            razu prymitywizm?
            • Gość: Nowy Re: Tak... i nie... (jak to u mnie zwykle) IP: 195.205.121.* 19.04.01, 13:29
              Gość portalu: menacha napisał(a):

              > Gość portalu: w tempo napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: emil napisał(a):
              > >
              > > > Calkowicie zgadzam sie z Jagoda. Odwiedzajac
              Polske nie moglem sie na
              > dziwi
              > > c ile
              > > > nazw malych czy wiekszych interesow jestn w
              jezyku angielskim. Np w
              > warsz
              > > awie
              > > > widzialem American chicken-czyli kurczaki z
              rozna , czy tez carpets-g
              > dzie
              > > sprze
              > > > dawane są dywany
              > >
              > > Tego rodzaju sprawy określa ustawa o ochronie języka
              polskiego, wobec tego
              >
              > > podobne kurioza znikną prędzej, czy później. Chcę
              jednak zwrócić uwagę na
              > to, ż
              > > e
              > > przejmowanie słów z obcych języków jest sprawą jak
              najbardziej naturalną,
              > i wią
              > > żą
              > > się z tym zarówno plusy, jak i minusy. Było nie było
              w kształtowaniu sie j
              > ęzyka
              > >
              > > polskiego obok słowotwórczych zdolności różnego
              rodzaju autorów, niemałą r
              > olę
              > > odegrało właśnie przejmowanie i spolszczanie obcego
              słownictwa. To co opis
              > ujesz
              > > ,
              > > podobnie jak to co przedstawia koleżka Winnetou to
              patologia tego zjawiska
              > , z
              > > którą wypada walczyć, natomiast, to na co oburza się
              Jagoda (używanie
              > > słów "hapenning" czy "biura developerskie"), to
              sprawa mieszcząca się w no
              > rmie
              > > językowej. Z obcego słownictwa można (czasem nawet
              nie ma innego wyjścia,
              > aby
              > > zostać poprawnie zrozumianym) korzystać, pod
              warunkiem, że robi się to w s
              > posób
              > >
              > > umiejętny.
              >
              > zgadzam sie z toba w pewnym stopniu chociaz nie do
              konca. akurat slowa hapennin
              > g
              > w naszym jezyku nie ma czym zastapic, ale pojawia sie
              zbyt duza ilosc wyrazow,
              > ktore jednak mozna by zastopic polskimi
              odpowiednikami. gdy w reklamie pojawiaj
              > a
              > sie slowa typu "cool" to jest lekka przesada
              albo "sam".przeciez mamy wlasne
              > slowo "sklep". jednak z ocena jagody tez sie do konca
              nie zgodze. dlaczego od
              > razu prymitywizm?

              Z tym "sam" to przegiałeś bo od samoobsługowy, no ale do
              ad. rem (przeprszam) do meritum (au) do... sedna? sprawy
              Jak zwykle jestem przeciw skrajności.
              Napewno nie "carpets" tylko dywany, ale i nie "szybkie
              żarcie" zamiast fast food, nie da się fanatycznym
              puryzmem wyeliminować słów funkcjonujących w większości
              krajów w tym samym brzmieniu.
              A propos (przepraszam ponownie) łacińskiego i rzymskiego
              pochodzenia słów, jak zamierzają puryści zastąpić
              telewizja, radio, informacja, marketing, kosmos lub
              geolog, filolog.
              A właśnie jak będzie teraz Radio Maryja bo słowo "radio"
              jest nie właściwe i obce???
              Pzdr
              P.S. Polecam wnikliwą lekturę dowolnego słownika
              poprawnej polszczyzny- po wykreśleniu obcych naleciałości
              schudnie o połowę (jak nie więcej) co oznacza,że język
              polski zyska na zwięzłości (zdania 0 50% krótsze).

              P.S. 2 (przeprasza P.L.2 "po liście?"
              Walczący o puryzm językowy kolega Jagoda użył:
              "studiuję", "autor", "gazecie", "artykuł", "kombinuje",
              "sens", "kontekst"
              Równo 7 "obcych" słów w 7!!! linijkach tekstu (kurcze
              nie "linijkach tekstu"... może ....kreskach czytadła?)
              Pzdr2
    • Gość: Kral Najnowszy hit (przeboj) to byc "adjusted". Brzmie dobrze, nie. IP: *.powered-by.skynet.be 07.04.01, 16:28
      • Gość: Z Re: Najnowszy hit (przeboj) to byc IP: 213.25.97.* 10.04.01, 12:20
        Nie denerwują mnie zapożyczenia, bo co udowodniono wcześniej są słówka, których
        przetłumaczenie zmienia ich sens lub też nie oddaje sensu właściwego. Natomiast
        wkurza mnie wtrącanie słówek angielskich w rodzaju "cool" itp. A ostatnio mnie
        ubawiło stwierdzenie jednego z szefów w dużej firmie (zresztą nie tylko mnie bo
        cała firmę)cyt. : "w pracy trzeba mieć fun"
        Mam wrażenie, że to akurat można było przetłumaczyć, aczkolwiek sens zdania w
        kontekscie tej konkretnej wypowiedzi szefa jest całkiem niezrozumiały nawet po
        przetłumaceniu.
        • Gość: Al Re: Najnowszy hit (przeboj) to byc IP: 192.168.1.28, 212.244.50.* 10.04.01, 13:57
          Mnie nie denerwują używane tu i ówdzie zapożyczenia z języka angielskiego,
          szczególnie te nie mające precyzyjnych odpowiedników polskich. Uważam, że
          znacznie większą szkodę przynoszą nie te "szyldowe" słówka ale wszelkiego
          rodzaju młodzieżowe żargony, w małym stopniu korygowane przez nauczycieli a
          także powszechne nadużywanie k....ch....p... i innych typowo polskich słówek.
          Ale... już Kochanowski pisał, cytuję z pamięci:
          Łaziebnicy i kurwy w jeden sposób żyją
          I złego i dobrego w jednej wannie myją
    • Gość: Robek Re: Prymitywizm...zasmiecanie polszczyzny IP: 62.180.71.* 10.04.01, 13:46
      Rozumiem obawy obrońców narodowej mowy ale... w językach europejskich (w tym w
      polskim) połowa słów pochodzi z języka łacińskiego. Dzięki temu jesteśmy krajem
      z tzw kultury łacińskiej i (w miarę smile cywilizowanym, pomimo sprzeciwów
      ("Polacy nie gęsi..."). Obecnym "językiem łacińskim" jest język angielski, tak
      samo jak USA jest obecnym "imperium rzymskim". Postępu nie da się zatrzymać.
      Wprawdzie imperium się rozpadło ale cywilizacja została. Kto nie chce zachować
      wyizolowaną odrębność językową ten zostanie zgładzony w globalnej wojnie
      ekonomiczno-społecznej.
Pełna wersja