mram
05.01.02, 22:53
Jeden z holenderskich lekarzy nazwisko jakieś tam
w 1997 r zamordował 84 letnią pensjonariuszkę domu starców
Kobieta była nieuleczalnie chora i nieprzytomna.
Zaaplikował jej truciznę i po kłopocie...
O tzw „eutanazji” mowy tu nie ma bo nawet wg holenderskiego prawa
- kobieta nigdy nie prosiła o śmierć
- zabójca nie skonsultował się w tej sprawie z innym lekarzem
a wystarczy teoretycznie że jeden z tych warunków nie jest spełniony
i już ostatecznie „wyleczyć” nie wolno.
Ale nawet w takiej Holandii jest sprawiedliwośc bo oto
Sąd uznał doktora za winnego morderstwa!
W tym miejscu do akcji wkroczyli koledzy felczera
w pięknym geście solidarności z ofiarą tej zbrodni sądowej
utworzyli fundusz pomocy dla dr. niewinnego
pan doktor chyba nie pracuje już w zawodzie więc każdy grosz mu się przyda
może w tym miejscu nieistotna informacja:
Pan dr. nawet nie siedzi, sąd uznał go winnym, ale od wymierzenia kary odstąpił.
Koledzy felczera uważają że doszło do pomyłki sądu w klasyfikacji
rzekomego przestępstwa
mówią że przypadek ten jest zagadnieniem nie z dziedziny kodeksu karnego
tylko (uwaga! rzecz w Holandii się dzieje)
z dziedziny etyki lekarskiej.