„Phoenix" na Marsie ....

26.05.08, 11:46
prawie 10 miesięcy ślizgał się "Phoenix" nieważko przez kosmos – w
poniedziałek o1.38 (czas śr.europ) osiągnął Mars.
Hamowana spadochronami , ta 410 kg trójnożna sonda kosmiczna
osiadła w północnym regionie Marsa.
Lądowania na Marsie należą do wysoce ryzykanckich. Wiele wypraw
zakończyło się fiaskiem.
Krotko po lądowaniu i rozwinięcia żagla słonecznego przekazała
sygnał i pierwsze zdjęcia na ziemię.
Pokazują one mars w kolorze czarno-białym : skały , kamienie ,
żagiel słoneczny sondy.
Naukowcy z NASA uważają że wybór miejsce był niezwykle trafiony
„ dookoła wygląda absolutnie pięknie , to jest dobrym miejscem do
rozpoczęcia kopania.”
„Phoenix" ma co najmniej 90 dni poszukiwać w permamrozie ślady wody .
Ta kosztująca ok. 270 mil.Euro sonda będzie pod powierzchnią Marsa
wiercić w poszukiwaniu lodu i by the way ślady życia. Do tego celu
jest wyposażona w ok. 2,5 m robot-wysięgnik z tytanu i aluminium,
który dysponuje czerpakiem i wiertłem.
www.spiegel.de/fotostrecke/0,5538,31590,00.html
----------
    • nordpol Re: „Phoenix" na Marsie .... 26.05.08, 16:14
      lądowanie . 7 minut strachu ,czy się uda...
      www.spiegel.de/fotostrecke/0,5538,31820,00.html
    • cyborg.jr Re: „Phoenix" na Marsie .... 26.05.08, 17:12
      www.repubblica.it/2006/05/gallerie/scienzaetecnologia/foto-phoenix/1.html
    • grippen Re: „Phoenix" na Marsie .... 26.05.08, 22:37
      www.stern.de/wissenschaft/kosmos/621483.html
    • hugo_w2 Re: „Phoenix" na Marsie .... 28.05.08, 00:20
      Na Marsie i na Ziemi ..
      Sonda Phoenix, która wylądowała na Marsie, przesłała pierwsze
      zdjęcia powierzchni planety.

      Zobaczyliśmy pustynny, płaski krajobraz, bez śladu życia,
      naturalnie, o czym wiemy już od dawna. Tym razem NASA wysłała sondę
      w jednym określonym celu - poszukiwań wody: skoro jej nie ma na
      wierzchu, może pod spodem, jeśli nie w postaci płynnej, to choćby
      lodu. Obecność wody w jakiejkolwiek postaci może sugerować, iż
      kiedyś na Marsie być może istniało życie. A jak życie, to może i
      życie rozumne?

      W tym miejscu kończy się nauka, a zaczyna fantazja. Znakomity pisarz
      Ray Bradbury w "Kronikach marsjańskich" nakreślił obraz wspaniałej
      wymarłej marsjańskiej cywilizacji, której pozostałości pokrył suchy
      piach.

      Marsjanie stanowili synonim pozaziemskich istot rozumnych -
      zazwyczaj wrogo nastawionych do Ziemian, jak w "Wojnie światów" H.G.
      Wellsa i nie mniej słynnej adaptacji radiowej tej powieści dokonanej
      przez Orsona Wellesa.

      Ludzka fantazja i tęsknota, wieczny niepokój i ciągła niezaspokojona
      ciekawość sprawiały, iż kierowano wzrok także poza Ziemię w
      poszukiwaniu odpowiedzi na dręczące, podstawowe pytanie: czy
      jesteśmy jako ludzkość fenomenem we wszechświecie,
      swoistym "wybrykiem" kosmosu, czy też życie jest czymś normalnym i
      zdarza się Jest to fundamentalne pytanie filozofii, religii, nauki -
      trzech podstawowych dziedzin namysłu człowieka nad sobą i
      otaczającym światem.

      Mars od dawna fascynował - nie tylko złowróżbną czerwienią planety.
      Zastanawiały ciemne plamy na jego powierzchni, które przez
      dziesięciolecia uważano za połacie zieleni - wegetacji pokrywającej
      marsjańską glebę, sygnalizującej życie. Jeszcze wcześniej zwrócono
      uwagę na pajęczą sieć kresek, które identyfikowano jako kanały na
      Marsie - przekonujący dowód inżynieryjnego osiągnięcia, a więc i
      rozwiniętej cywilizacji.

      W zdjęciach przesłanych przez pierwsze sondy dopatrywano się a to
      pomnikowych twarzy, a to rzeźb przedstawiających sylwetki jakby
      ludzkie. Fascynacja Marsem wyrażała się nie tylko w tęsknocie do
      zobaczenia tego, co chcemy zobaczyć, ale też i w wysiłku
      przekładania nieznanych obrazów na znane, ziemskie kategorie.

      Wszystkie te nasze nadzieje i oczekiwania rozwiewały się, w miarę
      jak penetracja planety ukazuje niegościnny, posępny, pustynny
      krajobraz wielkiego mrozu i niemal bez atmosfery sprzyjającej życiu.

      Czy więc mamy do czynienia z kolejną daremną mrzonką? Bynajmniej.
      Krótkie jak dotąd dzieje eksploracji Marsa to wielki wyczyn
      technologiczny, poparty głęboką wiedzą z najrozmaitszych dziedzin, a
      także dowód na coraz doskonalsze instrumenty. Wszystko to służy i
      służyć będzie nam tutaj.

      Jeszcze raz potwierdza się stara prawda - że w pogoni za poznaniem i
      eksploracją dalekich światów lepiej poznajemy siebie i otaczającą
      nas rzeczywistość.
      Quelle PDN-NY(CK)
Pełna wersja