Czy w USA nie ma Kodeksu Pracy ?

19.06.08, 20:50
Wie ktoś ? Może Mr. Felusiak mi odpowie ?
    • manny_ramirez Re: Czy w USA nie ma Kodeksu Pracy ? 19.06.08, 21:05
      nie ma
      • mamzerek Re: Czy w USA nie ma Kodeksu Pracy ? 19.06.08, 23:38
        jest

        כהנא חי
        • manny_ramirez Re: Czy w USA nie ma Kodeksu Pracy ? 20.06.08, 20:43
          W sensie takim jak w Polsce nie ma.
        • manny_ramirez Tobie pewnie o to chodzi 20.06.08, 20:45
          www.dol.gov/dol/regs/cfr/main.htm
          Niech bedzie ze to Kodeks Pracy jest.
    • oleg3 V.ci 20.06.08, 08:49
      Na stronie Twojego ulubionego ATTAC jest wywiad z jakimś lewakiem, którego
      tytułują profesorem. Ten prof. gada coś takiego:

      Amerykańskie prawo pracy, wywodzące się z brytyjskiego prawa zwyczajowego, jest
      ogromnie ograniczone, prawie żadne. Obowiązuje formuła zatrudniania „z woli
      (czytaj łaski) pracodawcy”. Ogromna większość pracowników zatrudniana jest bez
      pisemnej umowy. Nie obowiązują okresy wypowiedzenia. Pracodawca nie musi podawać
      przyczyn zwolnienia.

      www.attac.org.pl/?lg=pl&kat=2&dzial=128&typ=2&id=330
      • manny_ramirez Re: V.ci 20.06.08, 20:43
        oczywiste klamstwo
      • v.ci Re: V.ci 28.06.08, 18:31
        Skąd wiesz, że ATTAC to moja ulubiona organizacja ? Wywiad Ci
        doniósł ?

        No i dalej w zasadzie nie wiem, co z tym kodeksem...
        • oleg3 Re: V.ci 28.06.08, 20:13
          Mam dobrą pamięć, v.ci. Ty albo Twój kompan używający wcześniej tego nicka
          promował na tym forum ATTAC.

          I jeszcze kąśliwa uwaga. Podajesz się, za absolwenta wydziału prawa i
          administracji, a formułujesz pytanie jak gimnazjalista. Nie jestem prawnikiem i
          tym bardziej nie znam prawa amerykańskiego, ale w ciemno odpowiadam:

          W USA nie ma kodeksu pracy. USA-ńskie prawo reguluje natomiast niektóre kwestie
          związane z podejmowaniem pracy zarobkowej. U Hammurabiego było podobnie. U
          Mojżesza też. I w rzymskich XII tablicach.
          • podolski.4 Re: V.ci/z wiki: 28.06.08, 20:25
            en.wikipedia.org/wiki/United_States_labor_law
            • oleg3 Re: V.ci/z wiki: - są nawet ksiązki po polsku 28.06.08, 20:39
              books.google.pl/books?id=QDMbO0HrL90C&pg=PA134&lpg=PA134&dq=ameryka%C5%84skie+prawo+pracy&source=web&ots=DmG9FvVgzl&sig=g5-6eVpeE2u5mJuGS3j1oBhoXwI&hl=pl&sa=X&oi=book_result&resnum=7&ct=result
              • podolski.4 Re: V.ci/z wiki: - są nawet ksiązki po polsku 28.06.08, 20:45
                Pewnie,ze sa,ale trza chciec szukac.wink
    • hasz0 związki zawodowe to bolszewia prawda? 20.06.08, 15:01
      • sz0k prawda n/txt 20.06.08, 18:46

    • xiazeluka A co to Was obchodzi, towarzyszu? 20.06.08, 18:51
      Na czele częstochowskiego HJ-sonderkomanda szykujecie się do agresji
      na USA?
      • i-love-2-bike Re: A co to Was obchodzi, towarzyszu? 20.06.08, 18:53
        xiazeluka napisała:

        > Na czele częstochowskiego HJ-sonderkomanda szykujecie się do agresji
        > na USA?
        >

        o a skad ty tu ksiazesmile

        faktycznie ten kodeks pracy mnie rozsmieszyl.pewnie autor tego watku nie wie,na
        czym zarabiaja prawnicysmile
        • v.ci Re: A co to Was obchodzi, towarzyszu? 28.06.08, 18:34
          Nie wiem ? Czyżby ? Skończyłem studia na wydziale prawa i
          administracji, podobnie jak moja Żona. W rodzinie mojej Żony jest
          jeszcze kilku prawników. Z tym, że nie studiowałem prawa
          amerykańskiego, w przeciwieństwie do niektórych nie uważam się za
          wszystkowiedzącego, nie wstydze się przyznać, że czegoś nie wiem i
          zapytać.
          • podolski.4 Re: A co to Was obchodzi, towarzyszu? 28.06.08, 18:44
            www.dol.gov/
            Nie jestem prawnikiem,znam angielski i potrafie znalezc,co mnie interesuje, w
            internecie. Jestem rozwiedziony.wink
            • v.ci Re: A co to Was obchodzi, towarzyszu? 28.06.08, 22:37
              Przyznaję się bez bicia - nie znam biegle angielskiego. W
              podstawówce uczono mnie (pod przymusem) rosyjskiego, a rusycystka
              biła nas linijką (na szczęscie nie knutem wink po rękach. W liceum
              uczono nas francuskiego i można było zgłaszać nieograniczoną
              liczbę "nieprzygotowań", z czego skwapliwie korzystałem. Na studiach
              uczono nas niemieckiego (Breslau). Dopiero pod ich koniec załapałem
              się na nieobowiązkowy lektorat angielskiego. Zanim poznałem dobrze
              jego podstawy i kilka czasów - studia się skończyły. W moje firmie
              zafundowano nam nieodpłatne kursy angielskiego. Niestety, po kilku
              miesiącach, z braku chętnych, lekcji zaprzestano. Ostatnio chodziłem
              z Żoną na... hiszpański. Niestety, wraca teraz zbyt póżno z pracy i
              musieliśmy zrezygnować. Tak więc w ciągu życia uczyłem się już
              rosyjskiego, francuskiego, niemieckiego, angielskiego i
              hiszpańskiego. Jestem prawie poliglotą wink Z tym, ze żadnego z tych
              jezyków dobrze nie poznałem. W przeciwieństwie do milionów Polaków
              nie byłem zmuszony szukać pracy na Wyspach, a nie tez zrywać azbestu
              w Jueseju. Pracowałem tylko przez 2 miesiące w Austrii, która - jak
              wiecie - nie jest krajem angielskojęzycznym. Póki co - na szczęście -
              biegła znajomość angielskiego nie jest jeszcze obowiązkowa.
              Pazdrawliaju Was,
              V.C.
              wink
              • podolski.4 Re: A co to Was obchodzi, towarzyszu? 28.06.08, 23:27
                No,to w pariadkie.Moze nawet jestesmy rownolatkami,bo moja psorka od rosyjskiego
                tez chodzila z linijka.wink
          • vicky17 Re: A co to Was obchodzi, towarzyszu? 28.06.08, 18:59
            v.ci napisał:

            > Nie wiem ? Czyżby ? Skończyłem studia na wydziale prawa i
            > administracji, podobnie jak moja Żona. W rodzinie mojej Żony jest
            > jeszcze kilku prawników. Z tym, że nie studiowałem prawa
            > amerykańskiego, w przeciwieństwie do niektórych nie uważam się za
            > wszystkowiedzącego, nie wstydze się przyznać, że czegoś nie wiem i
            > zapytać.

            nie bierz wszystkiego tak personalnie,ale wiesz,ze USA to skupisko 50 stanow ,z
            ktorych kazdy ma wlasne prawa stanowe,plus mamy prawo federalne.tam gdzie sa
            zwiazki zawodowe one walcza o dodatkowe prawa dla swych pracownikow,ale poza tym
            czegos co bys nazwal Kodeksem pracy jako takiego nie ma,ale jest szereg praw
            stanowych i federalnych regulujacych wiele rzeczy dotyczacych poszczegolnych
            pracownikow. wspomnialam o prawnikach tylko dlatego,ze chyba nawet ty slyszales
            o tym,ze USA jest jednym z krajow,gdzie wlasnie prawnicy walcza o cokolwiek
            glupiego w imieniu swych klientow wygrywaja ciezka forse dla nich.
            • podolski.4 Re: A co to Was obchodzi, towarzyszu? 28.06.08, 19:01
              Rachelciu,a co employment law znaczy,jesli nie kodeks pracy,eh? A poza tym,chce
              ci powiedziec: odwiedzilem Zieleniak i gdyby nie przepisy maglary,to
              calkiem,calkiem.wink
              • vicky17 Re: A co to Was obchodzi, towarzyszu? 28.06.08, 19:36
                podolski.4 napisał:

                > Rachelciu,a co employment law znaczy,jesli nie kodeks pracy,eh? A poza tym,chce
                > ci powiedziec: odwiedzilem Zieleniak i gdyby nie przepisy maglary,to
                > calkiem,calkiem.wink

                kodeks pracy nie jest jednolity,o to mi chodzi,bo kazdy stan to panstwo w
                panstwie.co do zieleniaka to jest to forum,gdzie kazdy kto chce cos napisac
                moze,byle trzymal fasonsmile
                • i-love-2-lie Re: A co to Was obchodzi, towarzyszu? 28.06.08, 23:23
                  Przecież ty nigdy nie pracowałaś, bo mąż cię utrzymuje. Masz jakiś zawód? Nie
                  masz. Nie pracujesz nigdzie i tylko opowiadasz o swoich wirtualnych interesach.
                  Przy twojej marnej angielszczyźnie to nic dziwnego.
                  • vicky17 Re: A co to Was obchodzi, towarzyszu? 28.06.08, 23:24
                    i-love-2-lie napisała:

                    > Przecież ty nigdy nie pracowałaś, bo mąż cię utrzymuje. Masz jakiś zawód? Nie
                    > masz. Nie pracujesz nigdzie i tylko opowiadasz o swoich wirtualnych interesach.
                    > Przy twojej marnej angielszczyźnie to nic dziwnego.

                    o prosze jak za nacisnieciem czarodziejskiej rozdzki,nasz gandolf sie
                    zmajonezil..tia..koszer magia w akcji.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja