Znow problem globalny wcisniety w lokalne ramy...

IP: *.proxy.aol.com 26.09.03, 06:33
...przez Gazete Wyborcza, oczywiscie. Ktora (bidulka) nie zdaje sobie sprawy
z feudalnych stosunkow panujacych na polskich uczelniach oraz, generalnie,
naruszania konstytucyjnie gwarantowanych praw obywatelskich. W przypadku pani
Moniki mamy do czynienia z nadzwyczajnym stezeniem smrodku polskich uczelni.
To nie jest tylko slynna ponoc w swiecie Jagiellonka.

Z drugiej strony, popatrzmy na sama notatke prasowa, w ktorej ta sama Gazeta
(za ten slynny "kaganek" majaca robic) pisze o doroslej i dzieciatej kobiecie
per Monika, jakby o licealistke chodzilo, ale przed Drabina stawia pelen
tytul oraz imie. Tylko dlatego ze ta jest studentka.
Jak, zatem, o naruszaniu praw ma mowic Gazeta ktora tego ABSOLUTNIE nie
czuje?!

Hej, hej, prosze GW!!! Profesor to tez student, chyba ze naukowy trup. Tylko
ze wtedy winien byc emerytowany badz w administracji. Nie dyskryminacyjne
podejscie wymagalobyod GW, zatem, wyrazania sie o Drabinie per Janek
.
.


Kraj
Gazeta Wyborcza, MFi /2003-09-25 12:57:00

Instytut Religioznawstwa przeciwko matkom



Dyrektor Instytutu Religioznawstwa UJ nie pozwolił doktorantce prowadzić
zajęć ze studentami tylko dlatego, że wychowuje dwójkę dzieci - czytamy w
krakowskim wydaniu "Gazety Wyborczej".

Prowadzenie kursów filozofii na zaocznym religioznawstwie zaproponował Monice
jej promotor. Sądził, że to będzie formalność, zwłaszcza, że absolwentka
dwóch kierunków: polonistyki i kulturoznawstwa UJ pomimo obowiązków
rodzinnych nigdy nie zaniedbywała studiów.

Niedługo ukaże się jej książka - poszerzona praca magisterska z
kulturoznawstwa. Doktorat w Instytucie Religioznawstwa przygotowuje drugi
rok. Ma dwójkę dzieci: 4-letnią córeczkę i 2-miesięcznego synka.

Okazało się jednak, że na przeszkodzie stanął dyrektor Instytutu
Religioznawstwa.

"Matka przede wszystkim powinna zająć się wychowaniem potomstwa, a nie
pracą" - uważa prof. Jan Drabina, który kategorycznie zabrania jej
prowadzenia zajęć, do których zobligowany jest każdy doktorant-stypendysta.

Monika zamierza się odwoływać od decyzji dyrektora instytutu - pisze
krakowska "Gazeta Wyborcza".




    • Gość: Krzys52 Nie o Zydach, Grze polslowek, Zawadzkim, itp... IP: *.proxy.aol.com 26.09.03, 09:52
      swoja droga to ciekawe, ze obywatele polscy zydowskiego pochodzenia deklaruja
      swoj patriotyzm i polskosc (co mnie nie dziwilo, gdyz zawsze widzialem ich
      Polakami) a z "polskich problemow" zajmuja sie - jesli juz - tematyka zydowska,
      Izraelem, antysemitami, itp. Czyzby patriotyzm inaczej? Ciekawe...
      .
      K.P.
    • Gość: Krzys52 Cholera, wykrakalem - Nowy Rok :))))))......n/t IP: *.proxy.aol.com 26.09.03, 10:55
    • Gość: Krzys52 Tymczasem temat nie tylko dla kobiet to jest, choc IP: *.proxy.aol.com 26.09.03, 12:28
      ...jest to temat dla kobiet zwlaszcza.
    • oleg3 Re: Znow problem globalny wcisniety w lokalne ram 26.09.03, 12:41
      Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

      > ...przez Gazete Wyborcza, oczywiscie. Ktora (bidulka) nie zdaje sobie sprawy
      > z feudalnych stosunkow panujacych na polskich uczelniach oraz, generalnie,
      > naruszania konstytucyjnie gwarantowanych praw obywatelskich. [...]


      Jest to problem SUPERglobalny bo nie dotyczy tylko uczelni. Ale na początek
      zastrzeżenie: relacja dziennikarska może być przekłamana. A problem - fakt, że
      Pan prof. zamiast odwołać się do prawa odwołuje się do swoich poglądów. I to
      jest przerażające. Bezkarne lekceważenie prawa przez urzędników.
      • Gość: Krzys52 Re: Znow problem globalny wcisniety w lokalne ram IP: *.proxy.aol.com 26.09.03, 12:57
        Sam przyznajesz, stosunki na polskich uczelniach to jest powazny problem - nie
        chce rozszerzac tego na inne obszary i rozwadniac. Zatem na uczelniach do
        feudalizmu dochodzi paternalizm. Specjalnie zwrocilem uwage na forme stosowana
        takze przez GW, bo po prostu tego typu zachowania uwazane sa za normalne niemal
        wszedzie.
        W ich ramach wiec moze taki profesor dyktowac doroslej osobie cos co miescic
        sie moze wylacznie jej prywatnych decyzjach, jako ze dotyczy prywatnego zycia.
        Tu w wyborczej mowia o studentce Monice - jakiejs panience ktora nie wiadomo
        czy ukonczyla juz 18 lat, i czy nadal znajduje sie moze pod opieka rodzicow.
        Przez co i taki nauczyciel moze wtracac swoje grosze i strofowac ja. Ludzie w
        dalszym ciagu potrafia laczyc z wlasna pozycja nienalezne im uprawnienia
        dzierzymordy, badz rodzica przynajmniej. Nie sadzisz?
        .
        K.P.
        • oleg3 Re: Znow problem globalny wcisniety w lokalne ram 26.09.03, 13:12
          A popatrz na takie sytuacje pozauczelniane.

          1. Ostatnio ZUS poluje na pracownice "z brzuchem". Do pracodawcy zgłasza się
          kandydatka. Nie ma on prawa nawet zadać jej pytania -jest Pani w ciąży?-. To
          wykroczenie przeciw prawom pracownika. Po jakimś czasie zgłasza się inspektor
          ZUS i traktuje go jak przestępcę.

          2. Prezes sądu będący jednocześnie przewodniczącym wydziału pracy wypytuje
          damski personel o planowanych ciążach.

          To jest Polska właśnie.
          • Gość: Krzys52 Re: Znow problem globalny wcisniety w lokalne ram IP: *.proxy.aol.com 26.09.03, 13:28
            Kiedys moj szef spytal podobnie kandydatke na nowego pracownika naszego
            wydzialu - pracowala w innym. Ta odpowiedziala mu, ze bedzie pierwszym ktory
            sie dowie, jak by co smile)
            .
            Ten rektor nie mial prawa nie przyjac jej do pracy, w oparciu o argumenty
            jakimi sie posluzyl. On nie powinien byl tego powiedziec. Co oznacza, ze
            musialby pomyslec nad lepsza argumentacja, ktora bylaby trudna do podwazenia.
            Tymczasem rektor przyzwyczajony do tego, ze jest panem i wladca na wlosciach,
            zachowal sie tak jak zawsze - tak jak wszyscy jego koledzy od niepamietnych
            czasow. Jak ostatni burak. Takie zachowanie jest po prostu przyjete - czy to na
            UJ czy gdziekolwiek indziej. Kulturowo zakorzeniony paternalizm wpycha nochala
            takiego malego dzierzymordy w sprawy ktore nie sa jego sprawami. Tylko dlatego
            wpycha ze dzierzymordzie zawsze wolno bylo, a wiec nawet mu we lbie nie zaswita
            niestosownosc danego zachowania.
            .
            Z tym ZUS to najpierw zauwazylem na F.Kraj tytul "ZUS tepi brzuszki" - bardzo
            mnie ten tytul rozbawil. Bo w takim ujeciu przyszly mi na mysl wylacznie
            brzuszki literek smile
            .
            K.P.
            • oleg3 Re: Znow problem globalny wcisniety w lokalne ram 26.09.03, 14:01
              Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

              >> .
              > Ten rektor nie mial prawa nie przyjac jej do pracy, w oparciu o argumenty
              > jakimi sie posluzyl. On nie powinien byl tego powiedziec. Co oznacza, ze
              > musialby pomyslec nad lepsza argumentacja, ktora bylaby trudna do podwazenia.
              > Tymczasem rektor przyzwyczajony do tego, ze jest panem i wladca na wlosciach,
              > zachowal sie tak jak zawsze - tak jak wszyscy jego koledzy od niepamietnych
              > czasow. Jak ostatni burak. Takie zachowanie jest po prostu przyjete - czy to
              > na UJ czy gdziekolwiek indziej.


              Właśnie to mnie najbardziej poraża.

              Cześć
        • mn7 Re: Znow problem globalny wcisniety w lokalne ram 28.09.03, 16:29
          Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

          > Sam przyznajesz, stosunki na polskich uczelniach to jest powazny problem -
          nie
          > chce rozszerzac tego na inne obszary i rozwadniac. Zatem na uczelniach do
          > feudalizmu dochodzi paternalizm. Specjalnie zwrocilem uwage na forme
          stosowana
          > takze przez GW, bo po prostu tego typu zachowania uwazane sa za normalne
          niemal
          >
          > wszedzie.
          > W ich ramach wiec moze taki profesor dyktowac doroslej osobie cos co miescic
          > sie moze wylacznie jej prywatnych decyzjach, jako ze dotyczy prywatnego
          zycia.
          > Tu w wyborczej mowia o studentce Monice - jakiejs panience ktora nie wiadomo
          > czy ukonczyla juz 18 lat, i czy nadal znajduje sie moze pod opieka rodzicow.

          Studentka studiów doktoranckich (a więc absolwentka magisterskich) nie
          skończyła 18 lat??? Cudowne dziecko?
    • ada08 Re: Znow problem globalny wcisniety w lokalne ram 26.09.03, 15:58
      Wypowiedź Drabiny kuriozalna, ale czy prawdziwa ?
      Nie znamy jej przecież z bezpośredniej relacji Moniki i Janka smile, tylko
      z omówienia w GW.

      Skoro Monika ma 2-miesięcznego synka, to znaczy, że jest na urlopie
      macierzyńskim. Urlop macierzyński jest, jak mniemam , po to, zeby matka
      była ze swoim malutkim dzieckiem i żeby doszła do siebie po porodzie.
      Uważam, że nie jest dobrze, gdy matka 2-miesięcznego dziecka gania do
      roboty.

      Gdybym ja była matką 2-miesięcznego dziecka to miałabym w nosie pracę.
      No, chyba że musiałabym pracować, przyciśnięta biedą.

      Może Jankowi o to szło ? Może on po prostu broni prawa Moniki do urlopu
      macierzyńskiego ?
      a.
      • miss_mag Re: Znow problem globalny wcisniety w lokalne ram 26.09.03, 19:47
        ada08 napisała:

        > Wypowiedź Drabiny kuriozalna, ale czy prawdziwa ?
        > Nie znamy jej przecież z bezpośredniej relacji Moniki i Janka smile, tylko
        > z omówienia w GW.
        Prawda.
        > Skoro Monika ma 2-miesięcznego synka, to znaczy, że jest na urlopie
        > macierzyńskim. Urlop macierzyński jest, jak mniemam , po to, zeby matka
        > była ze swoim malutkim dzieckiem i żeby doszła do siebie po porodzie.
        > Uważam, że nie jest dobrze, gdy matka 2-miesięcznego dziecka gania do
        > roboty.
        Jej sprawa. Nie wychodzi na 10 godzin z domu, tylko na dwie-trzy, aby
        wykladac. To nie jest mordega.
        > Gdybym ja była matką 2-miesięcznego dziecka to miałabym w nosie pracę.
        > No, chyba że musiałabym pracować, przyciśnięta biedą.
        No wlasnie.
        > Może Jankowi o to szło ? Może on po prostu broni prawa Moniki do urlopu
        > macierzyńskiego ?
        > a.
        Nie znam sie na polskich przepisach, ale kiedy moje dzieci sie urodzily
        (tutaj), to nie moglam sie pokazac w pracy przed uplywem 6 tyg, bo gdyby nie
        daj Boze cos mi sie lub dzieciom stalo, to moj pracodawca bylby odpowiedzialny
        prawnie. Ale po tym terminie nikt nie mogl mi zabronic powrotu do pracy czy
        nawet przesuniecia na mniej odpwiedzialne stanowisko. Nawet jesli Janek smile))
        bronil praw Moniki do urlopu, to pownien sie powolac na paragraf, a nie
        blablac na temat powinnosci matki. Juz za sam komentarz ktos powinien podac
        go do sadu.
        • Gość: Krzys52 Znow problem globalny - takze do Ady IP: *.proxy.aol.com 26.09.03, 22:55
          Widzicie Dziewczyny, dla mnie najwazniejsze w tym wszystkim jest zawezenie
          skali problemu przez GW. Tak, mozna powiedziec, ze "jak na garbatego to nawet
          prosty" ,ale paternalizm na ktorym przechodzi sie do porzadku dziennego, z
          racji zakorzenienia, pozostaje paternalizmem. I nalezy o tym mowic i mowic...

          Tu takze bierze mnie cholera na podobne zachowania. Z duchownym sprawa znana
          ale to chyba od duchownego zaczelo sie, bardzo dawno temu, ustawianie klienta
          na pozycji nogi. Musial byc zarysowany dystans pomiedzy takim ojcem duchowym a
          reszta. Pozycja autorytetu wymagala takiego podkreslenia.
          Pozniej na podobny pomysl wpadl lekarz, ktory juz zdazyl przyzwyczaic sie do
          zwracania sie do pacjenta po imieniu i oczekiwania zwrotu 'doctor' w zamian.
          Jak psu zupa juz mu sie to nalezy. Nastepnie wskoczyl na ten sam wozek
          dentysta. Ostatnimi laty wyczuwam urabianie identycznego klimatu przez
          weterynarzy. Per noga traktowany jest oczywiscie student, choc w dalszym ciagu
          dosc czesto spotykana jest wzajemnie bezposrednia forma.
          Mowie o tym gdyz to takze jest zjawisko paternalizmu, ktory owocuje
          zachowaniami Jankow smile Zdaje sobie sprawe, ze wiele osob doskonale potrafi z
          tym zyc, przystosowac sie, itd. - jak ta trzcina w odroznieniu od debu. Czy
          nawet rozgrywac potrafia patologie na wlasna korzysc. Tyle, ze to nic nie
          zmienia bo zjawisko pozostaje.

          Moze i broni Janek prawa Moniki do urlopu macierzynskiego (jesli broni), tylko
          dlaczego broni skoro nikt nie prosil go o to. Urlop macierzynski w przypadku
          doktorantki nie jest odpowiednikiem UM sekretarki, ksiegowej, robotnicy, itp.
          Charakter pracy na uczelni jest nieco inny a w przypadku doktorantki, czyli
          osoby zatrudnionej na czesc etatu - jeszcze inny. To wszystko da sie pogodzic -
          gdy jest chec i dobra wola. Tymczasem Janek "wiedzial lepiej".
          Irytuja mnie takie zachowania gdyz sam nie przekraczam granic prywatnosci mojej
          corki. Od dawna w dodatku gdyz nawet gdy miala lat kilka to juz miala
          wyodrebniona swa prywatna sfere od ktorej trzymalismy sie z boku. Miala swoj
          margines samodzielnosci przez co doroslosci, jak mi sie wydaje. W pewnych
          sprawach moge zaryzykowac delikatna sugestie, ale nie wpadlbym na pomysl by
          mowic jej co powinna. Dorosla jest wiec wie co powinna. Poswiecilismy w koncu
          ladnych pare lat na to by wiedziala.
          A tu zjawia sie taki Janek i mysli, ze ma wiecej do powiedzenia niz rodzony
          ojciec, psia krew surprised))
          .
          K.P.
          • miss_mag Re: Znow problem globalny - takze do Ady 26.09.03, 23:29
            Traktowanie per nogam zaczelo sie, kiedy ten wiekszy szympans potraktowal
            mniejszego, no wlasnie per nogam. Taki zwyczaj dzungli. Trzeba sie bronic i
            nie uznawac tego za porzadek swiata i przeznaczenie. To, ze sprawa przeciekla
            do GW najpierw, to oznacza, ze dziewczyna ma glowe na karku; gdyby poszla do
            tzw. wladz uczelni, to ci by ja olali, no chyba, ze trafilaby na wroga prof.
            Drabiny, ktory uzyl by tego jako narzedzia do wykonczenia Janka smile)). A tak
            sprawa sie rozdmuchala i juz tego nie mozna zamiesc pod przyslowiowy dywan.
            • Gość: Krzys52 Re: Znow problem globalny - takze do Ady IP: *.proxy.aol.com 26.09.03, 23:44
              Nieco ponizej zamiescilem kopie z krakowskiego wydania GW, opisujaca pierwsze
              reakcje.

              Pierwsze reakcje wladz uczelnianych itd. - Gość: Krzys52 26.09.2003 22:24

              Dla mnie jest to pic na wode i fotomontaz, to zywe zainteresowanie i
              troskliwosc. Po prostu na uczelni tak konserwatywnej w obyczaju jak UJ wyskoki
              sa niedopuszczalne, czyli zachowanie Janka bylo norma.
              Moim zdaniem powinna kobieta pojsc na calosc i wytoczyc uczelni sprawe - zawsze
              mozna sie wycofac. Wladzom uczelni musi zalezec na wlasciwym 'image', a nie
              opinii siedliska nepotyzmu. Musi Monika miec na nich kij.
              Jak na moj nos beda starali sie odwiesc ja od tego pomyslu i wykolegowac.
              Chocby za te wielka przykrosc ktora juz uniwersytetowi zrobila. To tez na lezy
              do tradycji - ku przestrodze kolejnych pokolen. Kij jest zatem niezbedny.
              K.P.
              • miss_mag Re: Znow problem globalny - takze do Ady 26.09.03, 23:53
                Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

                > Nieco ponizej zamiescilem kopie z krakowskiego wydania GW, opisujaca
                > pierwsze reakcje.
                Czytalam.

                > Dla mnie jest to pic na wode i fotomontaz, to zywe zainteresowanie i
                > troskliwosc. Po prostu na uczelni tak konserwatywnej w obyczaju jak UJ
                > wyskoki sa niedopuszczalne, czyli zachowanie Janka bylo norma.
                Niekoniecznie pic na wode. I znajac srodowisko uczelniane Krakowa (parenascie
                lat wstecz co prawda), to jest raczej niezwykle, aby doktorantce tak zakazac
                uczenia. No coz, czasy sie zmieniaja - na gorsze.

                > Moim zdaniem powinna kobieta pojsc na calosc i wytoczyc uczelni sprawe -
                > zawszemozna sie wycofac. Wladzom uczelni musi zalezec na wlasciwym 'image',
                > a nie opinii siedliska nepotyzmu. Musi Monika miec na nich kij.
                > Jak na moj nos beda starali sie odwiesc ja od tego pomyslu i wykolegowac.
                > Chocby za te wielka przykrosc ktora juz uniwersytetowi zrobila. To tez na
                > lezy do tradycji - ku przestrodze kolejnych pokolen. Kij jest zatem
                > niezbedny.
                Czy sprawe wniesie do sadu, czy tez nie, to ma przegwizdana prace na uczelni,
                bo po to chyba ten doktorat robila?
                • Gość: Krzys52 Re: Znow problem globalny - takze do Ady IP: *.proxy.aol.com 27.09.03, 01:16
                  Czy sprawe wniesie do sadu, czy tez nie, to ma przegwizdana prace na uczelni,
                  bo po to chyba ten doktorat robila?
                  .
                  Jak ja mialbym "przegwizdana" sprawe to tym bardziej wnioslbym pozew. Zawsze to
                  jakas szansa.
                  .
                  A swoja droga Magu pozwol ze spytam Ciebie jako eksperta w tych sprawach: czy
                  na studiach zaocznych nie mozna studiowac z "ciaza po zeby", lub zaraz po
                  porodzie? Bo jesli mozna - a doktorantka Monika ma takze dziecko czteroletnie,
                  ktore wychowywala w trakcie studiow - to ciekaw jestem wczesniejszego braku
                  troski ze strony kadry naukowej. Czy nie wysylali jej wtedy na
                  macierzynski/dziekanski oraz dlaczego nie wyslali jednak(?) Czy nie w mysl
                  zasady ze jak chciala to ma i niech sie meczy?
                  Znaczy, Magu, ja wiem, ze na zaocznych ciaza i dzieci nikomu nie przeszkadzaja.
                  Przypuszczam ze takze Drabinie. Mam tylko pytanie skad sie wziela ta nagla
                  troska o dobro i zdrowie Moniki oraz jej potomstwa, gdy tylko przyszlo do
                  zatrudnienia jej. Przeciez w perspektywie szykowalo jej sie mniej pracy niz
                  poprzednio.
                  Przekonany jestem ze wiecej na ten temat masz do powiedzenia niz ja, wiec
                  pytam smile)
                  .
                  K.P.



                  • miss_mag Re: Znow problem globalny - takze do Ady 27.09.03, 01:56
                    > A swoja droga Magu pozwol ze spytam Ciebie jako eksperta w tych sprawach:
                    czy
                    > na studiach zaocznych nie mozna studiowac z "ciaza po zeby", lub zaraz po
                    > porodzie? Bo jesli mozna - a doktorantka Monika ma takze dziecko
                    czteroletnie,
                    > ktore wychowywala w trakcie studiow - to ciekaw jestem wczesniejszego braku
                    > troski ze strony kadry naukowej. Czy nie wysylali jej wtedy na
                    > macierzynski/dziekanski oraz dlaczego nie wyslali jednak(?) Czy nie w mysl
                    > zasady ze jak chciala to ma i niech sie meczy?
                    > Znaczy, Magu, ja wiem, ze na zaocznych ciaza i dzieci nikomu nie
                    przeszkadzaja.
                    >
                    > Przypuszczam ze takze Drabinie. Mam tylko pytanie skad sie wziela ta nagla
                    > troska o dobro i zdrowie Moniki oraz jej potomstwa, gdy tylko przyszlo do
                    > zatrudnienia jej. Przeciez w perspektywie szykowalo jej sie mniej pracy niz
                    > poprzednio.
                    > Przekonany jestem ze wiecej na ten temat masz do powiedzenia niz ja, wiec
                    > pytam smile)
                    Nie wiem, dlaczego uwazasz mnie za eksperta smile bo studiowalam na dziennych i
                    zdecydowanie nie bylam wtedy w ciazy. Kilka dziewczyn urodzilo dzieci,
                    niewiele, bo wogole dziewczyn bylo niewiele - jak to na studiach
                    inzynierskich, ale bylo to traktowane jako "matter of fact", zadnego
                    specjalnego traktowania, w zadna strone. Natomiast co do postaw
                    paternalistrycznych - no to jest co opowiadac. Najlepsza historia to zyczenia
                    zlozone przez pewnego starszego profesora "wszystkim panom" z okazji Dnia
                    Kobiet smile))
                    • Gość: Krzys52 Re: Znow problem globalny - takze do Ady IP: *.proxy.aol.com 27.09.03, 15:47
                      Nie wiem, dlaczego uwazasz mnie za eksperta smile
                      .
                      Mysle, ze masz wiecej doswiadczenia w rodzeniu dzieci niz ja, przez co te
                      sprawy sa Ci blizsze. Tak sobie wykompinowalem oto. smile
                      .
                      ::
                      bo studiowalam na dziennych i zdecydowanie nie bylam wtedy w ciazy.
                      .
                      Czy sadzisz, ze mozesz byc tego pewna confused'
                      .
                      Tak, o ten paternalizm chodzi Magu. Paternalizm ktory stoi najczesciej w
                      konflikcie z prawami obywatelskimi, pracowniczymi itp.
                      .
                      Z drugiej strony, pamietasz zapewne jak podkladalyscie sie same tzw. kadrze.
                      Pamietam jak mnie skrecalo na widok tych dobrze wychowanych, skromnych i
                      niewinnych panienek (pod 25 czasem) w bialych bluzeczkach itp. kretynizmach.
                      Przeciez wy same prosilyscie sie by traktowac was jak licealistki - nie
                      sadzisz? No i te zawody w struganiu najbardziej uroczej blondynki.
                      Jakiez to bylo cudowne oraz dziewczece - jak przedluzajace mlodosc... smile)
                      .
                      K.P.
                      • miss_mag Re: Znow problem globalny - takze do Ady 29.09.03, 19:13
                        Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

                        > Z drugiej strony, pamietasz zapewne jak podkladalyscie sie same tzw. kadrze.
                        > Pamietam jak mnie skrecalo na widok tych dobrze wychowanych, skromnych i
                        > niewinnych panienek (pod 25 czasem) w bialych bluzeczkach itp. kretynizmach.
                        > Przeciez wy same prosilyscie sie by traktowac was jak licealistki - nie
                        > sadzisz? No i te zawody w struganiu najbardziej uroczej blondynki.
                        > Jakiez to bylo cudowne oraz dziewczece - jak przedluzajace mlodosc... smile)
                        Krzysiu, a cozes Ty studiowal??? Jakie biale bluzeczki? Pokazanie sie,
                        przynajmniej na moim wydziale, w bialej bluzeczce na egzaminie, to bylo hmm...
                        bardzo un-cool. Conajmniej, jak przyznanie sie do niewiedzy nt. Pink Floyd.
                        Poza tym na kadre nie bylo co uwagi zwracac - stare zgredy byly. Kumpli w tym
                        samym wieku bylo w brod. Co do blondynek, to na studiach inzynierskich jakos
                        ich malawo bylo. Geny?

                        P.S. Co do studiow doktoranckich w Stanach...Przyznam, ze w Stanach zblizona
                        jestem do srodowisk akademickich (OK, to nie jest chwalenie sie), ale jeszcze
                        nie spotkalam sytuacji doktoranta, ktory nie bylby zatrudniony na uczelni, na
                        ktorej robi doktorat, przynajmniej part-time, a to z powodu, ze doktoranci
                        tutaj maja status niewolnikow pracujacych na research swojego pana i wladcy -
                        profesora. Bez elementu zatrudnienia nie mozna by bylo wyegzekwowac od
                        doktorantow zadnej pracy w sensownym czasie (tutaj ok 4 lat) pozwalajacym na
                        wykazanie w miare indywidualnego projektu polaczonego z publikacja choc jednej
                        pracy (generalne wymaganie). Oczywiscie w Stanach nie ma czegos takiego, jak
                        urlopy macierzynskie z wyj. federalnego prawa pozwalajacego nowej matce wziac
                        12 tygodniu urlopu BEZPLATNEGO. Prawo to zakazujace rowniez zmiane statusu
                        pracownicy przez owe 12 tygodni. Mam znajoma (juz po doktoracie, na
                        stanowisku lecturer czyli nauczyciel akademicki bez mozliwosci robienia
                        research), ktora urodzila w polowie lipca, a od wrzesnia juz prowadzi wyklady
                        i laboratorium.
                        • Gość: Krzys52 Re: Znow problem globalny - takze do Ady IP: *.proxy.aol.com 29.09.03, 23:24
                          To my najwyrazniej z roznych pokolen. Ponadto zona, choc tez inzynier,
                          przyznala sie wlasnie do tych bialych bluzeczek, na uroczystosci zwlaszcza.
                          .
                          Gdyby Cie interesowalo, Magu, to ja wlasnie ciagne dyskusje o Monice i Janku na
                          F.Krakow (Opinie Komentarze) z niejakim Lolem. Zwrocil mi uwage na trudnosci
                          zwiazane z udowodnieniem czegokolwiek buractwu.
                          .
                          Ponadto o ile sie nie myle, jest to Twoje rodzinne miasto, badz F.K. jako jego
                          namiastka, wiec chcialem Ci sprawic przyjemnosc informujac, ze sam udalem sie
                          do Krakowa.
                          .
                          K.P.
                          .
                          PS...Czy znasz moze pochodzenie nazwy swojego miasta? Slyszalem, ze to miasto
                          krakow (kra, kra, kra... wink
      • mn7 Re: Znow problem globalny wcisniety w lokalne ram 28.09.03, 16:34
        ada08 napisała:

        > Wypowiedź Drabiny kuriozalna, ale czy prawdziwa ?
        > Nie znamy jej przecież z bezpośredniej relacji Moniki i Janka smile, tylko
        > z omówienia w GW.
        >
        > Skoro Monika ma 2-miesięcznego synka, to znaczy, że jest na urlopie
        > macierzyńskim.

        Urlop macierzyński dotyczy pracowników. Student to student - na urlopie
        macierzyńskim może jest w swoim miejscu pracy - jeśli takie ma.

    • Gość: Krzys52 Pierwsze reakcje wladz uczelnianych itd. IP: *.proxy.aol.com 26.09.03, 22:24
      Doktorantka nie dopuszczona do zajęć ze studentami z powodu posiadania dzieci -
      komentarze


      OS 24-09-2003, ostatnia aktualizacja 24-09-2003 22:12

      Brygida Kuźniak

      krakowska radna, pracownik naukowy UJ

      Aż mi mowę odebrało. Uniwersytet, który znam, to uczelnia, gdzie liczy się
      wiedza, a nie płeć; między innymi dlatego z taką chęcią tam pracuję. Aż nie
      chce mi się wierzyć, że ktoś może podawać dzieci jako argument do odmowy
      pozwolenia na prowadzenie zajęć.



      Sonia Szczepańska

      Fundacja Kobieca Efka

      To karygodna sprawa. Przecież ta dziewczyna udowodniła swoją dotychczasową
      postawą, że świetnie sobie radzi i dzieci w niczym jej nie przeszkadzają.
      Osoby, które potrafią się wspaniale realizować i w życiu osobistym, i w życiu
      zawodowym, zasługują na największy szacunek i nie należy rzucać im kłód pod
      nogi.



      Prof. Franciszek Ziejka

      rektor UJ

      Doktorantka w pierwszej kolejności powinna wykorzystać drogę służbową Od
      załatwiania tego typu spraw jest rektor od spraw studenckich, na pewno by jej
      pomógł. Może również zgłosić się do mnie. Na pewno zajmę się tą sprawą. Jeżeli
      to, co twierdzi, okaże się prawdą, będę interweniował.



      Andrzej Chwalba

      prorektor UJ ds. dydaktyki

      Dziewczyna ma prawo czuć się pokrzywdzona. Argument, że nie da sobie rady, jest
      bezpodstawny. Nawet jeśli z powodu choroby dziecka nie będzie mogła przyjść na
      zajęcia, to nie jest jakiś duży problem. Nie widzę powodu, dla którego nie
      mógłby jej zastąpić kolega. Dobry doktorant powinien mieć kontakt ze
      studentami. Z chęcią zapoznam się bliżej z problemem i spróbuję go rozwiązać.

    • Gość: doku Wiadomo że religijni są niskiego morale IP: *.chello.pl 26.09.03, 22:38
      Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

      > Dyrektor Instytutu Religioznawstwa

      Pewnie jakiś fanatyk religijny, ciekawe jak on może badać religie, kiedy sam
      jest wierzący
      • ada08 Re: Wiadomo że religijni są niskiego morale 27.09.03, 09:00
        Gość portalu: doku napisał(a):

        > Gość portalu: Krzys52 napisał(a):
        >
        > > Dyrektor Instytutu Religioznawstwa
        >
        > Pewnie jakiś fanatyk religijny, ciekawe jak on może badać religie, kiedy sam
        > jest wierzący

        A skąd ta pewność, że Drabina to fanatyk religijny ?
        I dlaczego człowiek wierzący nie moze badać religii ?
        Badanie religii to nie jest dziedzina zarezerwowana dla ateistów.
        a.
        • Gość: doku Mam tę pewność ze sposobu jego argumentacji IP: *.chello.pl 28.09.03, 13:09
          ada08 napisała:

          > A skąd ta pewność, że Drabina to fanatyk religijny ?

          Żeby nie przyjąć kobiety do pracy tylko dlatego, że ma dzieci na utrzymaniu,
          trzeba być fanatykiem religijnym

          > I dlaczego człowiek wierzący nie moze badać religii ?

          Nauka musi opierać się na wiedzy, nauka o religii musi opierać się na wiedzy o
          tym, w co ludzie wierzą. Człowiek wierzący nie umie oddzielić wiedzy o tym w co
          wierzy od treści swojej wiary.

          Nauka o Chrystusie może być nauką jedynie pod warunkiem, że jest oparta na
          wiedzy o życiu Jezusa i jego uczniów, oraz na wiedzy o tym, jak kształtował się
          mit o Chrystusie. Jeżeli badacz uzna za część swojej wiedzy informację o tym,
          że Jezus był istotą boską, to w tym momencie przestaje być naukowcem, a staje
          się zidiociałem fanatykiem.
          • mn7 Re: Mam tę pewność ze sposobu jego argumentacji 28.09.03, 17:05
            Gość portalu: doku napisał(a):

            > ada08 napisała:
            >
            > > A skąd ta pewność, że Drabina to fanatyk religijny ?
            >
            > Żeby nie przyjąć kobiety do pracy tylko dlatego, że ma dzieci na utrzymaniu,
            > trzeba być fanatykiem religijnym

            Tu nie chodzi o przyjęcie do pracy tylko o powierzenie grupy ćwiczeniowej do
            prowadzenia zająć.
            Student studiów doktoranckich to nie jest pracownik.

            Co do meritum - nie masz racji. Ja znam jednego wojujacego ateistę, który jako
            kierownik wyrzucił z pracy znakomitą pracownicę, bo była w ciąży i uznał, że
            nie może dłużej na uczelni pracować.

            • Gość: doku Nie wierzę IP: *.chello.pl 28.09.03, 18:24
              mn7 napisała:

              > znam jednego wojujacego ateistę, który jako
              > kierownik wyrzucił z pracy znakomitą pracownicę, bo była w ciąży i uznał, że
              > nie może dłużej na uczelni pracować.

              Może to domniemanie, że taki był powód. A jak on wojował, że sprawiał wrażenie
              ateisty?
              • ada08 Re: Nie wierzę 28.09.03, 18:31
                Gość portalu: doku napisał(a):

                > mn7 napisała:
                >
                > > znam jednego wojujacego ateistę, który jako
                > > kierownik wyrzucił z pracy znakomitą pracownicę, bo była w ciąży i uznał,
                > że
                > > nie może dłużej na uczelni pracować.
                >
                > Może to domniemanie, że taki był powód. A jak on wojował, że sprawiał
                wrażenie
                > ateisty?

                Moze to domniemanie, ze Drabina nie zatrudnił Moniki, bo jest
                zidiociałym fanatykiem religijnym ?

                ''A jak on wojował, że sprawiał wrażenie...'' fanatyka religijnego smile))
                a.
              • mn7 Re: Nie wierzę 28.09.03, 19:28
                Gość portalu: doku napisał(a):

                > mn7 napisał:
                >
                > > znam jednego wojujacego ateistę, który jako
                > > kierownik wyrzucił z pracy znakomitą pracownicę, bo była w ciąży i uznał,
                > że
                > > nie może dłużej na uczelni pracować.
                >
                > Może to domniemanie, że taki był powód. A jak on wojował, że sprawiał
                wrażenie
                > ateisty?

                Nie "sprawiał wrażenia" tylko jest i chełpi się tym.
                Powód był dokładnie taki - sprawa była w środowisku dośc głośna.
          • ada08 Re: Mam tę pewność ze sposobu jego argumentacji 28.09.03, 18:29
            Gość portalu: doku napisał(a):

            > Żeby nie przyjąć kobiety do pracy tylko dlatego, że ma dzieci na utrzymaniu,
            > trzeba być fanatykiem religijnym

            Niekoniecznie. Mozna być, na przykład, ateistą nie lubiącym kobiet
            (dzieciatych lub nie).

            >
            > > I dlaczego człowiek wierzący nie moze badać religii ?
            >
            > Nauka musi opierać się na wiedzy, nauka o religii musi opierać się na wiedzy
            o
            > tym, w co ludzie wierzą. Człowiek wierzący nie umie oddzielić wiedzy o tym w
            co
            >
            > wierzy od treści swojej wiary.

            Skąd wiesz, że nie umie ? Skąd wiesz, ze człowiek wierzący filtruje swoją
            wiedzę przez ''sito'' swojej wiary ? Jakieś przykłady może ?
            >
            > Nauka o Chrystusie może być nauką jedynie pod warunkiem, że jest oparta na
            > wiedzy o życiu Jezusa i jego uczniów, oraz na wiedzy o tym, jak kształtował
            się
            >
            > mit o Chrystusie. Jeżeli badacz uzna za część swojej wiedzy informację o
            tym,
            > że Jezus był istotą boską, to w tym momencie przestaje być naukowcem, a
            staje
            > się zidiociałem fanatykiem.

            Mam wrażenie, nie - doprawdy nie chcę Cię obrazić, ale mam wrażenie, ze używasz
            słów, których nie rozumiesz. Moim zdaniem nie rozumiesz słowa: fanatyk, ze juz
            nie wspomnę o braku zrozumienia słowa: zidiociały.
            a.
            • Gość: doku Zwyczajny wierzący nie jest fanatykiem IP: *.chello.pl 29.09.03, 22:31
              ada08 napisała:

              > Gość portalu: doku napisał(a):
              >
              > > Nauka o Chrystusie może być nauką jedynie pod warunkiem, że jest oparta na
              >
              > > wiedzy o życiu Jezusa i jego uczniów, oraz na wiedzy o tym, jak kształtowa
              > ł
              > się
              > >
              > > mit o Chrystusie. Jeżeli badacz uzna za część swojej wiedzy informację o
              > tym,
              > > że Jezus był istotą boską, to w tym momencie przestaje być naukowcem, a
              > staje
              > > się zidiociałem fanatykiem.
              >
              > Mam wrażenie, nie - doprawdy nie chcę Cię obrazić, ale mam wrażenie, ze
              używasz
              > słów, których nie rozumiesz. Moim zdaniem nie rozumiesz słowa: fanatyk, ze
              juz
              > nie wspomnę o braku zrozumienia słowa: zidiociały.

              Ale wierzący, który swoją wiarę głosi publicznie w ramach instytucji niebędącej
              misjonarstwem, jest fanatykiem. Zwyczajny wierzący chodzi sobie do kościoła i
              na inne imprezy, modli się w domu lub na spotkaniach towarzyskich, ale fanatyk
              głosi nawet w pracy słowo boże.

              Jednak w zwyczajnej pracy jest się zwyczajnym fanatykiem. Jeśli jednak jest to
              praca naukowa, której treść merytoryczna zostaje wypaczona przez głoszone słowo
              boże, to taki naukowiec nie jest już zwyczajnym fanatykiem, ale jest fanatykiem
              zidiociałym.

              Religioznawca badający religię, w którą wierzy, jest zidiociałym fanatykiem.
              Oczywiście to narzucająca się hipoteza.

              Istnieje jeszcze druga, sugerowana przez Ciebie możliwość, a mianowicie udane
              odcięcie się w pracy od własnych przekonań. W przypadku badań na temat
              Chrystusa, taki chrześcijanin musiałby w pracy świadomie odrzucić cześć dla
              bóstwa i strach przed bluźnierstwem, gdyż musiałby się wgryźć w różne
              rozważania mające u podstaw badanie źródeł mitu i szukanie naturalnych
              historycznych i literackich wyjaśnień relacji o zjawiskach nadprzyrodzonych. Po
              powrocie z pracy taki religioznawca musiałby długo pokutować, modlić się i
              spowiadać (albo co innego robić w wypadku innej religii). Osobiście nie wierzę
              w takie możliwości intelektualne, w taką psychiczną odporność i silną wolę
              człowieka religijnego. Jednak ogólnie wykluczyć tego nie można.

              Ale facet, o którym jest wątek, z pewnością do takich nie należy, gdyż taki
              człowiek potrafiłby się łatwo odciąć od własnych uprzedzeń wobec dzieciatych
              kobiet i nie ośmieszyłby się tak idiotyczną decyzją.
              • ada08 Re: Zwyczajny wierzący nie jest fanatykiem 30.09.03, 10:59
                Gość portalu: doku napisał(a):

                >
                > Religioznawca badający religię, w którą wierzy, jest zidiociałym fanatykiem.
                > Oczywiście to narzucająca się hipoteza.

                Nie. Mogłabym zgodzić się, gdybyś napisał , ze religioznawca PROPAGUJĄCY
                religię , w którą wierzy, jest zidiociałym fanatykiem; ale badajacy ?
                Nie widzę nic zdrożnego w pasji badawczej nawet u wierzącego religioznawcy.

                >
                > Istnieje jeszcze druga, sugerowana przez Ciebie możliwość, a mianowicie udane
                > odcięcie się w pracy od własnych przekonań. W przypadku badań na temat
                > Chrystusa, taki chrześcijanin musiałby w pracy świadomie odrzucić cześć dla
                > bóstwa i strach przed bluźnierstwem, gdyż musiałby się wgryźć w różne
                > rozważania mające u podstaw badanie źródeł mitu i szukanie naturalnych
                > historycznych i literackich wyjaśnień relacji o zjawiskach nadprzyrodzonych.
                Po
                >
                > powrocie z pracy taki religioznawca musiałby długo pokutować, modlić się i
                > spowiadać (albo co innego robić w wypadku innej religii). Osobiście nie
                wierzę
                > w takie możliwości intelektualne, w taką psychiczną odporność i silną wolę
                > człowieka religijnego. Jednak ogólnie wykluczyć tego nie można.
                >

                Tutaj jestem skłonna przyjąć, częściowo, Twoją argumentację. Zapewne lepiej
                jest dla nauki, jeśli religioznawca jest człowiekiem niewierzącym, bo ma wtedy
                jednakowy dystans do każdej religii. Wiara w jedną z nich mogłaby nadawać
                jego stosunkowi do innych zabarwienie wartościujące. Chociaż wcale nie
                musi tak być. Trzeba by zapytać o to jakiegos wierzącego religioznawce smile

                > Ale facet, o którym jest wątek, z pewnością do takich nie należy, gdyż taki
                > człowiek potrafiłby się łatwo odciąć od własnych uprzedzeń wobec dzieciatych
                > kobiet i nie ośmieszyłby się tak idiotyczną decyzją.

                Oceniłeś faceta na podstawie jednego, wyjętego z kontekstu zdania. To zdanie,
                które byc może wypowiedział nie ma nic wspólnego z religią, religioznawstwem,
                z nauką w ogóle. Ty jednak na podstawie tego jednego zdania uznałeś, że ten
                człowiek jest nie tylko wierzący, ale nawet że jest fanatykiem religijnym.
                Takie działanie nazywa się chyba ''uszyć komuś buty''. Albo ''dorobić gębę''.
                Myślę, ze Twoja opinia o tym konkretnym panu jest całkowicie nieuprawniana, bo
                bezpodstawna.
                No, to tyle co mam do powiedzenia ''w tym temacie'' smile
                Pozdrawiam. smile
                a.


                • Gość: Krzys52 Re: Zwyczajny wierzący nie jest fanatykiem IP: *.proxy.aol.com 30.09.03, 11:38
                  Ado,
                  a moze Doku poszedl na tzw. nos, czyli intuicje, gdyz doswiadczenie zyciowe
                  podpowiedzialo mu, ze takim zachowaniem to chwala sie religini fanatycy -
                  zidiociali w dodatku(!?)
                  .
                  Skoro np. w fizyce znanych jest wiele przegiec spowodowanych religijnym
                  swiatopogladem naukowca to dlaczego nie mialoby tak byc w przypadku Drabiny.
                  Doku tak to sobie arbitralnie przyjal, przy czym, rzeczywiscie Ado, Doku moze
                  sie mylic. Tyle tylko, ze na to jest jakies 50 procent szans.
                  Drabina moze okazac sie tez takim mniej wiecej kunktatorem jakich wielu. Co to
                  w obliczu nowej rzeczywistosci oraz politycznej poprawnosci, takze chca byc
                  bardziej swiatobliwi od papieza.
                  Pozdrawiam smile)
                  K.
                  • Gość: doku To prawda, w takich sprawach mam nosa. IP: *.chello.pl 30.09.03, 21:52
                    Czarnego homo sovieticusa rozpoznaję na odległość. Tacy będąc w PZPR ukradkiem
                    w niedziele chodzili do kościoła, a na różnych rodzinnych imieninach udawali,
                    że gardzą swoimi partyjnymi szefami. Ten facet to klasyczny przypadek, pierwszy
                    do gorliwej służby, gdyby przejęli u nas władzę katoliccy strażnicy rewolucji –
                    fundamentaliści z LPR i PSL.

                    Oczywiście mogę się mylić
                    • ada08 Coś mi sie wydaje, Doku i Krzysiu, że 30.09.03, 22:18
                      obaj macie bardzo długie nosy, do przesady długie smile tak jak
                      przesadne sa Wasze uproszczone oceny ludzi oparte na byle jakich
                      podstawach smile
                      a.

                      No, tutaj to miało być. Umieszczam jeszcze raz, zebyscie sobie nie
                      pomyśleli, ze Was włóczę po specjalnych wątkach smile

                      A tak na marginesie, Doku, Twoja chełpliwość jest rozbrajająca smile
                      a.
                      • Gość: doku Ma się troche tej klasy IP: *.chello.pl 30.09.03, 22:45
                        ada08 napisała:

                        > A tak na marginesie, Doku, Twoja chełpliwość jest rozbrajająca

                        A twoje wyrazy sympatii - rozczulające
                      • Gość: Krzys52 Re: Coś mi sie wydaje, Doku i Krzysiu, że IP: *.proxy.aol.com 01.10.03, 04:15
                        obaj macie bardzo długie nosy, do przesady długie smile tak jak
                        przesadne sa Wasze uproszczone oceny ludzi oparte na byle jakich
                        podstawach smile
                        a.
                        .
                        ::
                        A tak konkretniej, Droga Ado....(???)
                        .
                        Przeciez juz rozmawialismy o tym, ze niezbyt lubie tlumaczyc sie, ze nie jestem
                        wielbladem a juz szczegolnie gdy nawet zarzut o zwielbladzenie nie jest
                        postawiony - mozna sie go tylko go domyslac, choc w zasadzie brzmi: "Krzys52,
                        jestes czyms" sad(
                        .
                        A tak nawiasem i generalnie, to jakie sa Twoje preferencje w tym wzgledzie?
                        Dobrze byloby choc tyle wiedziec smile)
                        .
                        Cieplutkie surprised))
                        .
                        K.
                        .
                        PS...Mysle, ze w obliczu zenskiej nawalnicy nawet Doku zasluguje czasem na
                        wsparcie.
                        • ada08 Re: Coś mi sie wydaje, Doku i Krzysiu, że 01.10.03, 07:13
                          Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

                          > obaj macie bardzo długie nosy, do przesady długie smile tak jak
                          > przesadne sa Wasze uproszczone oceny ludzi oparte na byle jakich
                          > podstawach smile
                          > a.
                          > .
                          > ::
                          > A tak konkretniej, Droga Ado....(???)
                          > .
                          > Przeciez juz rozmawialismy o tym, ze niezbyt lubie tlumaczyc sie, ze nie
                          jestem
                          >
                          > wielbladem a juz szczegolnie gdy nawet zarzut o zwielbladzenie nie jest
                          > postawiony - mozna sie go tylko go domyslac, choc w zasadzie brzmi: "Krzys52,
                          > jestes czyms" sad(
                          > .
                          > A tak nawiasem i generalnie, to jakie sa Twoje preferencje w tym wzgledzie?
                          > Dobrze byloby choc tyle wiedziec smile)
                          > .
                          > Cieplutkie surprised))
                          > .
                          > K.
                          > .
                          > PS...Mysle, ze w obliczu zenskiej nawalnicy nawet Doku zasluguje czasem na
                          > wsparcie.

                          Doku nie mając ŻADNYCH do tego podstaw nazwał człowieka fanatykiem
                          religijnym. Nie potrafi tej opinii w jakikolwiek sposób uzasadnić.
                          Palnął głupstwo i uporczywie brnie w to głupstwo. I wtedy Ty miłosiernie
                          podsuwasz mu ''teorię nosa''. Na nosa Doku Drabina jest fanatykiem, a na
                          Twojego nosa Doku ma dobrego nosa.

                          Nie lubisz udowadniać , ze nie jestes wielblądem, a inni to - myślisz - lubią ?
                          Drabina lubiłby udowadniać Doku i Tobie , ze nie jest fanatykiem religijnym ?
                          Może by i lubił, tylko że Wy i tak pewnie byście mu nie uwierzyli, bo juz mu
                          przykleiliście etykietkę. Głównie Doku to zrobił, ale Ty też pomagałeś.

                          O jakie moje preferencje pytasz - nie zrozumiałam.
                          Pozdrawiam.
                          a.

                          • Gość: Krzys52 Re: Coś mi sie wydaje, Doku i Krzysiu, że IP: *.proxy.aol.com 01.10.03, 12:20
                            Pozwol zatem Ado, ze przypomne, co wczesniej pisalem do Ciebie:
                            .
                            ,,,

                            Ado,
                            a moze Doku poszedl na tzw. nos, czyli intuicje, gdyz doswiadczenie zyciowe
                            podpowiedzialo mu, ze takim zachowaniem to chwala sie religini fanatycy -
                            zidiociali w dodatku(!?)
                            .
                            Skoro np. w fizyce znanych jest wiele przegiec spowodowanych religijnym
                            swiatopogladem naukowca to dlaczego nie mialoby tak byc w przypadku Drabiny.
                            Doku tak to sobie arbitralnie przyjal, przy czym, rzeczywiscie Ado, Doku moze
                            sie mylic. Tyle tylko, ze na to jest jakies 50 procent szans.

                            ,,,
                            .
                            Przeciez widac jest jak na dloni, ze dostrzegam arbitralnosc ocen Doku, czyli
                            nieobecnosc uzasadnienia dla nich.
                            Ja tylko staralem sie zalagodzic mozliwy konflikt pomiedzy wami a tymczasem Ty
                            rozsierdzilas sie jeszcze bardziej, przy czym najgorsze w tym jest, to, ze i na
                            mnie tym razem. Poirytowana kotka. O, biedny ja sad(
                            .
                            Z drugiej strony znam kilku naukowcow na poetkach nauk przyrodniczych, ktorzy
                            sa bardzo religijni i wszystkie swoje dociekania interpretuja w kontekscie
                            obecnosci istoty boskiej. Na szczescie nie zajmuja sie istotnymi badaniami lecz
                            glownie dydaktyka przez co uwazac musza by nie wychylac sie ze swymi prywatnymi
                            przekonaniami. Tak naprawde to niektorzy z nich pasowaliby raczej do jakiegos
                            zakonu kontemplacyjnego czy podobnego miejsca dla religijnych czubkow.
                            Zupelnie, natomiast, nie wyobrazam ich sobie jako zajmujacych sie
                            religioznawstwem.
                            Spojrzmy prawdzie w oczy, Ado. Religijny czub jest religijny czub. I tyle. sad
                            .
                            Pozdrowienia
                            K.
                            • ada08 Re: Coś mi sie wydaje, Doku i Krzysiu, że 01.10.03, 17:36
                              Drabina nie ''chwalił się swoim zachowaniem''. Drabina wypowiedział
                              JEDNO zdanie i na podstawie tego zdania, o matce, która według niego
                              mając małe dzieci powinna zająć sie nimi, a nie pracą, Doku i Ty
                              uznaliście go za fanatyka religijnego (Ty dałeś ''tylko'' 50%
                              prawdopodobieństwa co prawda smile).

                              Piszesz o swoich znajomych naukowcach, ale ich znasz, wiec być moze
                              co do nich masz rację; ale Drabiny nie znasz przecież; poza wiedzą
                              o tym jaką funkcję pełni i tym jednym zdaniem, które wypowiedział (?)
                              nic o nim nie wiesz. Zatem nawet sugestia o jego fanatyźmie
                              religijnym jest bezpodstawna, skoro nawet nie wiesz czy jest to
                              człowiek wierzący.

                              Tak to robi się z kogoś wielbłąda smile

                              Idąc tokiem rozumowania Doku i Twojego, gdybym ja powiedziała, że
                              zestaw kolorów biały-żółty uważam za niegustowny, to uznalibyście
                              mnie za antypapistkę zapewne smile

                              Pozdrawiam smile
                              a.

                              PS1 Wcale się nie rozsierdziłam smile

                              PS2 I nie jestem kotką smile

                              a.

                              • Gość: Krzys52 Re: Coś mi sie wydaje, Doku i Krzysiu, że IP: *.proxy.aol.com 01.10.03, 18:01
                                Cholera, uparta jestes jak moja corka. Tylko tamta to ma to po swojej matce surprised))
                                .
                                Drabina nie ''chwalił się swoim zachowaniem''. Drabina wypowiedział
                                JEDNO zdanie i na podstawie tego zdania, o matce, która według niego
                                mając małe dzieci powinna zająć sie nimi, a nie pracą, Doku i Ty
                                uznaliście go za fanatyka religijnego (Ty dałeś ''tylko'' 50%
                                prawdopodobieństwa co prawda smile).
                                .
                                Piszesz o swoich znajomych naukowcach, ale ich znasz, wiec być moze
                                co do nich masz rację; ale Drabiny nie znasz przecież; poza wiedzą
                                o tym jaką funkcję pełni i tym jednym zdaniem, które wypowiedział (?)
                                nic o nim nie wiesz. Zatem nawet sugestia o jego fanatyźmie
                                religijnym jest bezpodstawna, skoro nawet nie wiesz czy jest to
                                człowiek wierzący.

                                Tak to robi się z kogoś wielbłąda smile

                                Idąc tokiem rozumowania Doku i Twojego, gdybym ja powiedziała, że
                                zestaw kolorów biały-żółty uważam za niegustowny, to uznalibyście
                                mnie za antypapistkę zapewne smile
                                .
                                :::

                                No przeciez powiedzialem juz Ado, ze Doku dopuscil sie arbitralnej,
                                nieuzasadnionej a wiec nieuprawnionej oceny. Dalem mu jednak 50% szans ze nie
                                jest w bledzie. No bo takie sa rzeczywiste szanse na religijny fanatyzm
                                Drabiny, o ktorym nic nie wiemy. Przeciez w tym zgadzamy sie, wiec nie bardzo
                                rozumiem...
                                Dlaczego zatem mowisz o naszym wspolnym toku rozumowania (Doku i moim) skoro to
                                co on bral za pewnik ja podciagalem pod mozliwosc, co najwyzej.

                                Pozdrawiam smile
                                a.

                                PS1 Wcale się nie rozsierdziłam smile

                                PS2 I nie jestem kotką smile

                                a.
                                .
                                ::
                                Ja Ciebie tez pozdrawiam Ado bardzo serdecznie zreszta i melduje ze wiem, ze
                                nie jestes kotka ani tym bardziej kotem. Choc nawet nie jestes rozsierdzona smile)
                                .
                                W miedzyczasie zdjeli mi moj ulubiony watek o zdejmowaniu i musialem zalozyc
                                kolejny. Szkoda ze zdjeli go na "osla", bo rozwijal sie dosc wesolo,
                                powiedzialbym. To przykre obserwowac jak ludzie maja coraz to mniej poczucia
                                humoru... Pewnie ten Czarnobyl =:0/
                                .
                                Drugi watek, ten o papieskich zabawach ,jakos sie nie rozwija i nawet Ty nie
                                wlozylas zbyt duzo zaru w te obrone dobrego obyczaju... Czyzbys zle sie czula
                                dzisiaj?
                                .
                                Cieplutkie zatem
                                K.




                                • Gość: Krzys52 PS... Coś mi sie wydaje, Doku i Krzysiu, że IP: *.proxy.aol.com 01.10.03, 18:10
                                  W miedzyczasie tamten watek o zabawach papieskich zyskal na zarze, dzieki
                                  Tobie, wiec chyba czujesz sie dobrze.
                                  Bardzo mnie to cieszy smile)
                                  K.
                                • ada08 Re: Coś mi sie wydaje, Doku i Krzysiu, że 01.10.03, 19:46
                                  Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

                                  > Cholera, uparta jestes jak moja corka. Tylko tamta to ma to po swojej
                                  matce surprised)
                                  > )

                                  Ja nie jestem uparta smile
                                  No, może trochę smile))
                                  Ale u mnie to po ojcu smile
                                  Mama twierdzi, ze wszystkie wady mam po ojcu smile
                                  - Twój charakter - mówi do niego o mnie. - Wykapany ojciec !!! smile))

                                  No, dobra tam, Krzysiu. Chyba zakończymy już dyskusję, bo zrobił
                                  się z niej trochę teatr absurdu smile
                                  Pozdrawiam.
                                  a.
      • Gość: Krzys52 Re: Wiadomo że religijni są niskiego morale IP: *.proxy.aol.com 28.09.03, 01:19
        Pewnie jakiś fanatyk religijny, ciekawe jak on może badać religie, kiedy sam
        jest wierzący
        .
        Twoje uwagi Doku zaprezentuje, pozwol, mojemu bardzo religijnemu koledze - na
        szykujacym sie spotkaniu. A ze zaciekly z niego dyskutant wiec bedzie niezla
        wojna smile))
        .
        Nad rozbieznosciami - "pewnie fanatyk" a "czy moze badac" - przejde do porzadku
        i odpowiem tak jakby on byl fanatykiem. No coz, on oczywiscie moze badac a ze
        wyniki beda ponaginane to nic takiego dziwnego. Kazdy jakos nagina - ze rzuce
        standardowa odpowiedz.
        .
        Moim zdaniem niewierzacy, ale niekoniecznie ateista, najmniej zagraza naukowym
        konkluzjom. Fanatyk religijny oraz nauka wzajemnie sie wykluczaja.
        .
        K.P.



        • ada08 Re: Wiadomo że religijni są niskiego morale 28.09.03, 09:14
          Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

          > Nad rozbieznosciami - "pewnie fanatyk" a "czy moze badac" - przejde do
          porzadku
          >
          > i odpowiem tak jakby on byl fanatykiem. No coz, on oczywiscie moze badac a
          ze
          > wyniki beda ponaginane to nic takiego dziwnego. Kazdy jakos nagina - ze
          rzuce
          > standardowa odpowiedz.
          > .
          > Moim zdaniem niewierzacy, ale niekoniecznie ateista, najmniej zagraza
          naukowym
          > konkluzjom. Fanatyk religijny oraz nauka wzajemnie sie wykluczaja.

          A dlaczego odpowiadasz tak, jakby on (Drabina) był fanatykiem religijnym ?
          Dlaczego zakładasz, że jest nim ? A może to ateista, hę ? smile
          Skoro już odpowiedziałeś ''tak jakby on byl fanatykiem'', to odpowiedz
          też ''tak jakby on (nie) byl fanatykiem'' (słówko ''nie'' wstawione
          przeze mnie smile)

          ''Niewierzący najmniej zagraża naukowym konkluzjom''. Co to znaczy ?

          Wierzący naukowiec (językoznawca, matematyk ...itd) zagraża naukowym
          konkluzjom, a niewierzący - nie zagraża. Ciekawy pogląd, bardzo ciekawy.

          Wydawało mi się zawsze zresztą, że naukowiec ma za zadanie zagrażac
          ''naukowym konkluzjom'' (swoich poprzedników na przykład) i nie tylko
          naukowym.

          Pozdrawiam Cię w niedzielę (Dzień Pański smile)
          a.
          • Gość: Krzys52 Re: Wiadomo że religijni są niskiego morale IP: *.proxy.aol.com 28.09.03, 17:11
            Nie Ado,
            po prostu rozwazylem propozycje Doku, samemu nie twierdzac,ze Drabina to
            religijny fanatyk. Dla dobra dyskusji wzialem sugestie Doku za dobra monete.
            Przeciez postawilem te kwestie ,jasno wiec nie udawaj Ada, bo to nie wypada smile))
            .
            Moglem oczywiscie odpowiadac jak gdybym nie mial do czynienia z (sugerowanym)
            religijnym fanatyzmem Drabiny, ale... nie byloby o czym mowic, sadze. No i Doku
            wywolal fanatyka, wiec podjalem.
            .
            Co to znaczy ze niewierzacy najmniej zagraza naukowym konkluzjom, pytasz. W
            przypadku tego nieszczesnego religioznawstwa, chocby, obawiam sie, ze badania i
            wyniki badan naukowych (te konkluzje) moga byc zaciemnione czy w sposob
            nieuprawniony naciagane tam gdzie wchodza w konflikt z wierzeniami badajacego.
            To nie jest nic nowego takze w swiecie nauki.
            .
            Aaa, to z powodu Dnia Panskiego ten krzyz panski dzis z Toba, Ado.
            .
            Pozdrawiam takze ale bardziej, za to smile)
            .
            K.P.
            • ada08 Re: Wiadomo że religijni są niskiego morale 28.09.03, 18:21
              Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

              > Nie Ado,
              > po prostu rozwazylem propozycje Doku, samemu nie twierdzac,ze Drabina to
              > religijny fanatyk. Dla dobra dyskusji wzialem sugestie Doku za dobra monete.


              He he he ... Dla dobra dyskusji, akurat ! smile Nie dla dobra dyskusji, tylko dla
              swojej wygody smile

              > .
              > Co to znaczy ze niewierzacy najmniej zagraza naukowym konkluzjom, pytasz. W
              > przypadku tego nieszczesnego religioznawstwa, chocby, obawiam sie, ze
              badania i
              >
              > wyniki badan naukowych (te konkluzje) moga byc zaciemnione czy w sposob
              > nieuprawniony naciagane tam gdzie wchodza w konflikt z wierzeniami
              badajacego.
              > To nie jest nic nowego takze w swiecie nauki.

              Acha, to już teraz tylko obawiasz się. Bie masz jednak pewności. Bo nie
              masz żadnych dowodów, na podtrzymanie twoich obaw smile

              > .
              > Aaa, to z powodu Dnia Panskiego ten krzyz panski dzis z Toba, Ado.

              To z Tobą jest dzisiaj ''krzyś pański'', a nie ze mną smile
              a.
              • Gość: Krzys52 Re: Wiadomo że religijni są niskiego morale IP: *.proxy.aol.com 30.09.03, 12:01
                > Aaa, to z powodu Dnia Panskiego ten krzyz panski dzis z Toba, Ado.

                To z Tobą jest dzisiaj ''krzyś pański'', a nie ze mną smile
                a.
                .
                ::
                W tej oto niezwykle niezrecznej sytuacji nawet nie moge rzec 'Ada Panska', gdyz
                zabrzmialoby to jak formula ofiarna, a wiec dyskryminujaca niestety.
                Dodatkowo moglabys powiedziec ze obiskupialem smile)
                surprised))
                K.



    • ada08 Re: Znow problem globalny wcisniety w lokalne ram 27.09.03, 08:57
      Cały czas tutaj wałkujemy Drabinę, a przecież nie wiemy, czy naprawdę
      powiedział to co podała GW i jakie były jego intencje. Większość z nas
      skłonna jest sądzić, że były to intencje niskie, ale to mi trochę
      przypomina przysłowiowe wpychanie człowiekowi dziecka w brzuch. Różni
      sie w prasie na ten temat wypowiadają, a Drabina milczy. Czy dziennikarze
      zwrócili się do niego ? Odmówił odpowiedzi ? Tego nie wiemy, ale już
      Drabinę osądziliśmy.

      Co do pani Moniki (''Pani Monika, Monika, to jest taka muzyka ...''smile),
      jasne , że jej sprawa chce pracować, czy nie chce. Może się nawet
      zwlec z łóżka drugiego dnia po porodzie i podążyć do pracy. Jej sprawa.

      Interesuje mnie, czy Drabina miał prawo odmówić zatrudnienia jej podając
      jako powód, ze ma ona 2-miesięczne dziecko, czy nie miał ? Jeśli miał
      takie prawo to z niego skorzystał; w tym wypadku należy zająć się prawem,
      a nie Drabiną. Jeśli zaś nie miał to sie głupio podłożył, bo pani Monika
      pójdzie do sądu i wygra, co będzie oznaczało , ze prawo, w tym przypadku
      jest OK.

      ''Tykanie'' ludzi, nazywanie ich po imieniu, bez nazwiska i tytułów,
      niekoniecznie jest przejawem paternalizmu. Często jest po prostu przejawem
      sympatii. I Gazeta tutaj być może zastosowała ten chwyt, zeby pokazać,
      ze Monikę lubi, a prof. Jana Drabiny - nie ! Że Monika to taka fajna
      i dzielna dziewczyna (nie wątpię !), jedna z nas, a ten Drabina to
      nadęty buc, profeeeesor.

      Naprawdę, Krzysiu, lekarz i weterynarz zwracają się do Ciebie per:
      Krzysiu ?wink))
      No, przecież to bardzo miłe smile))
      Co do mnie, to nie mam nic przeciwko temu, żeby lekarz, weterynarz itp
      zwracali się do mnie po imieniu. Ja mówię do nich pani/pan, a oni niech
      mówią jak chcą. Co mi tam ! smile
      a.
      • Gość: Krzys52 Re: Znow problem globalny wcisniety w lokalne ram IP: *.proxy.aol.com 27.09.03, 16:13
        Co do pani Moniki (''Pani Monika, Monika, to jest taka muzyka ...''smile),
        jasne , że jej sprawa chce pracować, czy nie chce. Może się nawet
        zwlec z łóżka drugiego dnia po porodzie i podążyć do pracy. Jej sprawa.
        .
        ::
        No i wlasnie o to chodzi Ado mila smile)
        .
        ::
        Interesuje mnie, czy Drabina miał prawo odmówić zatrudnienia jej podając
        jako powód, ze ma ona 2-miesięczne dziecko, czy nie miał ? Jeśli miał
        takie prawo to z niego skorzystał; w tym wypadku należy zająć się prawem,
        a nie Drabiną. Jeśli zaś nie miał to sie głupio podłożył, bo pani Monika
        pójdzie do sądu i wygra, co będzie oznaczało , ze prawo, w tym przypadku
        jest OK.
        .
        Nie wiem. Dlatego walkuje, w nadziei ze cos wywalkuje smile) Jesli jednak
        studentka moze studiowac bedac w ciazy, oraz wychowujac, to nie rozumiem skad
        taka nagla troska o jej dobro, jej oraz potomstwa, gdy doszlo do zatrudnienia w
        charakterze doktorantki? Myslisz Ado, ze moze funkcjonowac prawo zabraniajace
        praktyk doktoranckich matkom z dziecmi? To by bylo interesujace smile)
        ..
        ::
        ''Tykanie'' ludzi, nazywanie ich po imieniu, bez nazwiska i tytułów,
        niekoniecznie jest przejawem paternalizmu. Często jest po prostu przejawem
        sympatii. I Gazeta tutaj być może zastosowała ten chwyt, zeby pokazać,
        ze Monikę lubi, a prof. Jana Drabiny - nie ! Że Monika to taka fajna
        i dzielna dziewczyna (nie wątpię !), jedna z nas, a ten Drabina to
        nadęty buc, profeeeesor.
        .
        Moze i masz racje, ale tez niekoniecznie wszyscy musza tak to widziec - jak
        sugerujesz smile)
        ..
        ::
        Naprawdę, Krzysiu, lekarz i weterynarz zwracają się do Ciebie per:
        Krzysiu ?wink))
        No, przecież to bardzo miłe smile))
        .
        Tak. Zwracaja sie do mnie per Krzysiu52. Lekarze sa wielkimi pedantami. Przez
        co ta zabawa moze byc mila.
        .
        No daj spokoj Adasad Wiem, ze doskonale zdajesz sobie sprawe, z tego, ze
        wspomniane zachowania irytuja mnie smile) Zawsze bronilem fair play a budowanie
        sobie pozycji autorytetu czyims kosztem niezbyt fair jest.
        ..
        ::
        Co do mnie, to nie mam nic przeciwko temu, żeby lekarz, weterynarz itp
        zwracali się do mnie po imieniu. Ja mówię do nich pani/pan, a oni niech
        mówią jak chcą. Co mi tam ! smile
        a.
        .
        No tak, a Ty nie wiesz kiedy przestac. smile) Bardzo zabawne, hihihi. surprised))
        .
        Pozdrawiam Cie za to cieplej niz zwykle.
        .
        K.
        .
        PS...Naogol odpowiadam po imieniu. Czasem wymiennie z 'doc', ktorego slyszy
        sie 'dak', czyli tak jak 'duck'. Ja tez mam w tym swoja frajde, Ado08 smile


        • ada08 Re: Znow problem globalny wcisniety w lokalne ram 28.09.03, 09:04
          Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

          >
          > Jesli jednak
          > studentka moze studiowac bedac w ciazy, oraz wychowujac, to nie rozumiem
          skad
          > taka nagla troska o jej dobro, jej oraz potomstwa, gdy doszlo do
          zatrudnienia w
          >
          > charakterze doktorantki?

          Studentka w ciąży to nie jest matka na urlopie macierzyńskim.
          Studentce wychowującej dziecko również urlop macierzyński nie
          przysługuje, o ile wiem.

          > Myslisz Ado, ze moze funkcjonowac prawo zabraniajace
          > praktyk doktoranckich matkom z dziecmi? To by bylo interesujace smile)

          Myślisz, Krzysiu52, że ja tak myślę ? ''To by bylo interesujace'' gdybyś
          tak o mnie myślał smile

          Mnie ciekawi, czy pan Drabina miał prawo nie zatrudnić pani Moniki z tego
          powodu, że jest ona na urlopie macierzyńskim.
          Tylko to mnie właściwie w tej sprawie ciekawi.
          a.
          • Gość: Krzys52 Re: Znow problem globalny wcisniety w lokalne ram IP: *.proxy.aol.com 28.09.03, 16:27
            Wiesz co, Ado08?
            .
            U ciebie farciarstwo to jednak w rodzinie idzie. Po dziadkusmile
            .
            Masz mianowicie szczescie, ze nie mam Ciebie pod reka, bo bym Cie chyba
            spral smile)))
            .
            Popatrz uwaznie na 1.) oraz na 2.) Czy nie dostrzegasz jakiejs sprzecznosci?
            .

            1.)Studentka w ciąży to nie jest matka na urlopie macierzyńskim.
            Studentce wychowującej dziecko również urlop macierzyński nie
            przysługuje, o ile wiem.


            2.)Mnie ciekawi, czy pan Drabina miał prawo nie zatrudnić pani Moniki z tego
            powodu, że jest ona na urlopie macierzyńskim.
            Tylko to mnie właściwie w tej sprawie ciekawi.
            a.
            .
            W 1.) twierdzisz, ze studentce urlop macierzynski nie przysluguje (mnie takze
            tak sie wydawalo, nawiasem mowiac) a juz w 2.) zastanawiasz sie czy Janek
            odmowil Monice przyjecia na praktyki doktoranckie, z powodu jej przybywania na
            urlopie macierzynskim. A jak mogla byc na nim skoro jej nie przysluguje ("o ile
            wiesz").
            Jesli w Polsce panuja aktualnie takie porzadki jak w Stanach, pod tym wzgledem,
            to (a mam swoja mala doktorantke smile)w domu wiec jestem na biezaco), to
            doktorantka zatrudniona jest przez uczelnie i w ramach praktyk wykonuje
            konkretne uslugi dla swego wydzialu. Troche pracuje a troche sie uczy, przy
            czym za to pierwsze dostaje rekompensate w gotowce (od biedy - moze sie
            utrzymac).
            Jedzmy dalej, bo gdyby istnialy tu takie urlopy macierzynskie jak w Polsce to
            moja mala doktorantka (jakby cosmile) zalapalaby sie na takowy. Podstawa do
            uzyskania tego urlopu byloby jej zatrudnienie na aktualnych warunkach. Pani
            Monika natomiast nie mogla byc na macierzynskim, gdyz studentkom taki nie
            przysluguje a jako ewentualna doktorantka nie byla jeszcze zatrudniona, bo
            Janek troskliwie zdecydowal na rzecz dobra jej rodziny. Moze ewentualnie
            pozniej urlop taki by jej przyslugiwal, ale watpie gdyz doktorantka w Polsce to
            taka sama studentka tylko troche bardziej zaawansowana - lepiej rozwinieta
            licealistka, ktora w dalszym ciagu zalicza sie do mlodziezy.
            .
            Ado mila, Ty jestes tam na miejscu i wystarczy ze w poniedzialek spytasz sie
            kogo nalezy, i... bedziemy wiedzieli obydwoje (wierze) oraz na pewno. Co Ty na
            to(?) Ja juz wypadlem ze studiow i nie jestem absolutnie na biezaco. Gdyby nie
            Monika z Jankiem to byc moze przyszloby mi umrzec bez zaprzatania sobie glowy
            studentami w ciazy. Mam nadzieje - w Polsce smile))
            .
            Pozdrawiam - cieplutko (bo wiem, ze przepadasz za tymsmile
            K.
            .
            PS...Najstarsi Indianie nie pamietaja takich upalow w koncu wrzesnia. W nocy
            mozna na spac na trawie bez okrycia. Niesamowite.


            • mn7 Re: Znow problem globalny wcisniety w lokalne ram 28.09.03, 16:39
              Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

              > Wiesz co, Ado08?
              > .
              > U ciebie farciarstwo to jednak w rodzinie idzie. Po dziadkusmile
              > .
              > Masz mianowicie szczescie, ze nie mam Ciebie pod reka, bo bym Cie chyba
              > spral smile)))
              > .
              > Popatrz uwaznie na 1.) oraz na 2.) Czy nie dostrzegasz jakiejs sprzecznosci?
              > .
              >
              > 1.)Studentka w ciąży to nie jest matka na urlopie macierzyńskim.
              > Studentce wychowującej dziecko również urlop macierzyński nie
              > przysługuje, o ile wiem.

              I wiesz dobrze.

              > 2.)Mnie ciekawi, czy pan Drabina miał prawo nie zatrudnić pani Moniki z tego
              > powodu, że jest ona na urlopie macierzyńskim.
              > Tylko to mnie właściwie w tej sprawie ciekawi.
              > a.
              > .
              > W 1.) twierdzisz, ze studentce urlop macierzynski nie przysluguje (mnie takze
              > tak sie wydawalo, nawiasem mowiac) a juz w 2.) zastanawiasz sie czy Janek
              > odmowil Monice przyjecia na praktyki doktoranckie, z powodu jej przybywania
              na
              > urlopie macierzynskim. A jak mogla byc na nim skoro jej nie przysluguje ("o
              ile wiesz").
              > Jesli w Polsce panuja aktualnie takie porzadki jak w Stanach, pod tym
              wzgledem,
              > to (a mam swoja mala doktorantke smile)w domu wiec jestem na biezaco), to
              > doktorantka zatrudniona jest przez uczelnie i w ramach praktyk wykonuje
              > konkretne uslugi dla swego wydzialu. Troche pracuje a troche sie uczy, przy
              > czym za to pierwsze dostaje rekompensate w gotowce (od biedy - moze sie
              > utrzymac).

              W Polsce to się nazywa "stypendium doktoranckie" i jest w zaniku - już tyl;ko
              na niektórych uczelniach nieliczni doktoranci dostają jakieś pieniądze. Jeśłi
              nawet - pracownikami nie są.

              • Gość: Krzys52 Re: Znow problem globalny wcisniety w lokalne ram IP: *.proxy.aol.com 28.09.03, 16:55
                Dzieki za info. Troche twardego gruntu nie zawadzi.
                To co napisalem o Stanach to tylko jeden z kilku przynajmniej sposobow na
                robienie doktoratu. W tym przypadku uczelnia zainteresowana byla studentem i
                zaoferowala cos interesujacego. Sa tez inne mozliwosci.
                Jeszcze raz dzieki.
                Pozdrawiam
                K.P.
            • ada08 Re: Znow problem globalny wcisniety w lokalne ram 28.09.03, 18:15
              Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

              > .
              > Popatrz uwaznie na 1.) oraz na 2.) Czy nie dostrzegasz jakiejs sprzecznosci?
              > .
              >
              > 1.)Studentka w ciąży to nie jest matka na urlopie macierzyńskim.
              > Studentce wychowującej dziecko również urlop macierzyński nie
              > przysługuje, o ile wiem.
              >
              >
              > 2.)Mnie ciekawi, czy pan Drabina miał prawo nie zatrudnić pani Moniki z tego
              > powodu, że jest ona na urlopie macierzyńskim.
              > Tylko to mnie właściwie w tej sprawie ciekawi.
              > a.
              > .
              > W 1.) twierdzisz, ze studentce urlop macierzynski nie przysluguje (mnie
              takze
              > tak sie wydawalo, nawiasem mowiac) a juz w 2.) zastanawiasz sie czy Janek
              > odmowil Monice przyjecia na praktyki doktoranckie, z powodu jej przybywania
              na
              > urlopie macierzynskim. A jak mogla byc na nim skoro jej nie przysluguje ("o
              ile
              >
              > wiesz").
              (...)

              > Pani
              > Monika natomiast nie mogla byc na macierzynskim, gdyz studentkom taki nie
              > przysluguje a jako ewentualna doktorantka nie byla jeszcze zatrudniona, bo
              > Janek troskliwie zdecydowal na rzecz dobra jej rodziny. Moze ewentualnie
              > pozniej urlop taki by jej przyslugiwal, ale watpie gdyz doktorantka w Polsce
              to
              >
              > taka sama studentka tylko troche bardziej zaawansowana - lepiej rozwinieta
              > licealistka, ktora w dalszym ciagu zalicza sie do mlodziezy.

              Ale ja przecież cały czas pytam: była na urlopie macierzyńskim, czy nie ?
              Była gdzieś zatrudniona i z tej racji przysługiwał jej urlop macierzyński,
              czy nie ?
              Bo przecież z tekstu w GW ani z twoich dywagacji to nie wynika. Sam właściwie
              nie wiesz o co dokładnie chodzi, a rzuciłeś się na Drabinę, a ja jestem w
              niezręcznej sytuacji, bo muszę go, wbrew sobie, bronić choćby z przekory.

              > Ado mila, Ty jestes tam na miejscu i wystarczy ze w poniedzialek spytasz
              sie
              > kogo nalezy, i... bedziemy wiedzieli obydwoje (wierze) oraz na pewno. Co Ty
              na
              > to(?) Ja juz wypadlem ze studiow i nie jestem absolutnie na biezaco. Gdyby
              nie
              > Monika z Jankiem to byc moze przyszloby mi umrzec bez zaprzatania sobie
              glowy
              > studentami w ciazy. Mam nadzieje - w Polsce smile))

              Ja też już skończyłam studia. I za doktorat się nie zabieram. Jeszcze
              czego ! smile
              > .

              > Pozdrawiam - cieplutko (bo wiem, ze przepadasz za tymsmile

              To Ty przepadasz za tym, nie ja. Ja tylko grzecznie przyjmuję te ''cieplutkie''
              pozdrowienia, bo ja grzeczna osoba jestem smile


              > PS...Najstarsi Indianie nie pamietaja takich upalow w koncu wrzesnia. W nocy
              > mozna na spac na trawie bez okrycia. Niesamowite.

              Całkiem bez okrycia śpisz ? To, faktycznie, musi być niesamowity widok smile)))
              a.

              PS No, trudno. Zasłużyłeś sobie na złośliwość smile)))
              a.

              • mn7 Re: Znow problem globalny wcisniety w lokalne ram 28.09.03, 19:32
                ada08 napisała:

                > Gość portalu: Krzys52 napisał(a):
                >
                > > .
                > > Popatrz uwaznie na 1.) oraz na 2.) Czy nie dostrzegasz jakiejs sprzecznosc
                > i?
                > > .
                > >
                > > 1.)Studentka w ciąży to nie jest matka na urlopie macierzyńskim.
                > > Studentce wychowującej dziecko również urlop macierzyński nie
                > > przysługuje, o ile wiem.
                > >
                > >
                > > 2.)Mnie ciekawi, czy pan Drabina miał prawo nie zatrudnić pani Moniki z te
                > go
                > > powodu, że jest ona na urlopie macierzyńskim.
                > > Tylko to mnie właściwie w tej sprawie ciekawi.
                > > a.
                > > .
                > > W 1.) twierdzisz, ze studentce urlop macierzynski nie przysluguje (mnie
                > takze
                > > tak sie wydawalo, nawiasem mowiac) a juz w 2.) zastanawiasz sie czy Janek
                > > odmowil Monice przyjecia na praktyki doktoranckie, z powodu jej przybywani
                > a
                > na
                > > urlopie macierzynskim. A jak mogla byc na nim skoro jej nie przysluguje ("
                > o
                > ile
                > >
                > > wiesz").
                > (...)
                >
                > > Pani
                > > Monika natomiast nie mogla byc na macierzynskim, gdyz studentkom taki nie
                > > przysluguje a jako ewentualna doktorantka nie byla jeszcze zatrudniona, bo
                >
                > > Janek troskliwie zdecydowal na rzecz dobra jej rodziny. Moze ewentualnie
                > > pozniej urlop taki by jej przyslugiwal, ale watpie gdyz doktorantka w Pols
                > ce
                > to
                > >
                > > taka sama studentka tylko troche bardziej zaawansowana - lepiej rozwinieta
                >
                > > licealistka, ktora w dalszym ciagu zalicza sie do mlodziezy.
                >
                > Ale ja przecież cały czas pytam: była na urlopie macierzyńskim, czy nie ?
                > Była gdzieś zatrudniona i z tej racji przysługiwał jej urlop macierzyński,
                > czy nie ?

                To nie ma żadnego znaczenia. Jeśli to, co napisano w GW jest prawdą (a nie jest
                to oczywiste), to dyskusja dotyczy odmowy dopuszczenia do prowadzenia zajęć ze
                studentami motywowanej posiadaniem małych dzieci.
                • Gość: Krzys52 Re: Znow problem globalny wcisniety w lokalne ram IP: *.proxy.aol.com 29.09.03, 16:03
                  To nie ma żadnego znaczenia. Jeśli to, co napisano w GW jest prawdą (a nie jest
                  to oczywiste), to dyskusja dotyczy odmowy dopuszczenia do prowadzenia zajęć ze
                  studentami motywowanej posiadaniem małych dzieci.
                  ..
                  ::
                  Dla Ady najwyrazniej ma to znaczenie, gdyz jak sadze, dopuszcza ona jeszcze
                  mozliwosc przebywania Moniki na urlopie macierzynskim (powiedzmy, ze z jakiejs
                  firmy). W takiej sytuacji Ada nie bylaby zaskoczona, ze Drabina zareagowal jak
                  zareagowal, choc jego stanowisko nie bylo w porzadku (czy zgadzasz sie Ado?)
                  .
                  K.P.
                  .



                  • ada08 Re: Znow problem globalny wcisniety w lokalne ram 29.09.03, 18:23
                    Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

                    > To nie ma żadnego znaczenia. Jeśli to, co napisano w GW jest prawdą (a nie
                    jest
                    >
                    > to oczywiste), to dyskusja dotyczy odmowy dopuszczenia do prowadzenia zajęć
                    ze
                    > studentami motywowanej posiadaniem małych dzieci.
                    > ..
                    > ::
                    > Dla Ady najwyrazniej ma to znaczenie, gdyz jak sadze, dopuszcza ona jeszcze
                    > mozliwosc przebywania Moniki na urlopie macierzynskim (powiedzmy, ze z
                    jakiejs
                    > firmy). W takiej sytuacji Ada nie bylaby zaskoczona, ze Drabina zareagowal
                    jak
                    > zareagowal, choc jego stanowisko nie bylo w porzadku (czy zgadzasz sie Ado?)

                    Owszem, gdyby się okazało, że Drabina wiedząc , iż Monika jest zatrudniona
                    w jakiejś firmie i przebywa na urlopie macierzyńskim , nie zatrudnił jej, wcale
                    nie byłabym zaskoczona. Bo uważałabym , ze miał do tego prawo. Miał prawo jej
                    nie zatrudnić, tyle, że jego argumentację , jeśli jest ona prawdziwa, uznałabym
                    za wykrętną.

                    Natomiast jego niechęć do zatrudnienia kobiety , która ma dwoje małych dzieci
                    nawet mnie specjalnie nie dziwi. Jest to , powiedziałabym, zachowanie dość
                    typowe. Nie mam kontaktów w środowisku naukowym, ale znam zachowania
                    pracodawców, zatrudniających młode kobiety. Jeśli ona nie ma dziecka - myśli
                    pracodawca - to rychło zechce je mieć, będzie brała zwolnienia, potem urlop
                    macierzyński, nie warto w taką inwestować, zdaniem pracodawcy. A jeśli ma małe
                    dziecko, to jeszcze gorzej, bo dzieci, jak wiadomo, chorują.

                    Dochodzi do takich sytuacji (znanych mi), że dziewczyna pracująca, która ma
                    małe dziecko, nie bierze zwolnienia lekarskiego gdy dziecko zachoruje, bo się
                    boi, bo pracodawca patrzy niechętnie na zwolnienia lekarskie i wyrzuci ją z
                    pracy przy najbliższej okazji;
                    więc gdy dziecko zachoruje, to ona angażuje babcię albo ciocię albo koleżankę,
                    żeby posiedziały z chorym dzieckiem, a sama idzie do pracy, bo ona MUSI
                    pracować, bo jest, dajmy na to, samotną matką i jeśli ją z pracy wyleją to
                    rozpacz.

                    To zjawisko , które powyżej opisuję jest szczególnie częste w firmach
                    prywatnych. Sama bywałam koleżanką siedzącą z chorym dzieckiem koleżanki,
                    bo ona MUSI być w pracy. Moja praca ma, na szczęście , taki charakter,
                    że mogę sobie pozwolić na taką pomoc. No i poza tym ja nie mam dziecka.

                    Drabina jest kierownikiem placówki państwowej, ale może nie godząc na
                    zatrudnienie Moniki był bardziej uczciwy, niz ci pracodawcy, którzy by ją
                    zatrudnili, a potem wylali z pracy, bo jej dziecko choruje.

                    Czy to jest w porządku ? Ano, nie jest. W kazdym przypadku. Kobieta - zdaniem
                    naszego tradycyjnego społeczeństwa - powinna mieć dziecko. A jak już je urodzi
                    to niech sama sobie radzi. Jakoś. Chciała dziecka to ma, no nie ?

                    Czy to jest w porządku ? To jest bardzo nie w porządku.
                    a.
                    • mn7 Re: Znow problem globalny wcisniety w lokalne ram 29.09.03, 21:14

                      Ado, pozwól, że uczynię Cię uważną, iż nieprawidłowo używasz słowa "zatrudnić"
                      na określenie powierzenia ćwiczeń pani Monice przez pana Janka. Tu nie chodzi -
                      jak wynika z informacji prasowej - o to, że dziekan nie chciał jej zatrudnić na
                      uczelni. Pani Monika jest studentką studiów doktoranckich i - jak rozumiem -
                      chciała poprowadzić zajęcia - czego jej odmówiono. Zajęcia te miała prowadzić
                      jako studentka, nie jako pracownik

                      mn
                      • Gość: Krzys52 Re: Znow problem globalny wcisniety w lokalne ram IP: *.proxy.aol.com 30.09.03, 11:21
                        Po tym co tu zostalo powiedziane nt. praktyk doktoranckich, sadze, ze
                        poczyniles bardzo istotna uwage.
                        Oczywiscie w dalszym ciagu i bez wzgledu na charakter praktyk doktoranckich
                        Drabina nie byl upowazniony do paternalizmu, oraz dyskryminujacego podejscia.
                        .
                        Co ta nasza Ada - ma slabosc do drabin, czy co?))
                        Pzdr.
                        K.P.
                        • ada08 Re: Znow problem globalny wcisniety w lokalne ram 30.09.03, 11:43
                          Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

                          > Po tym co tu zostalo powiedziane nt. praktyk doktoranckich, sadze, ze
                          > poczyniles bardzo istotna uwage.
                          > Oczywiscie w dalszym ciagu i bez wzgledu na charakter praktyk doktoranckich
                          > Drabina nie byl upowazniony do paternalizmu, oraz dyskryminujacego podejscia.
                          > .
                          > Co ta nasza Ada - ma slabosc do drabin, czy co?))

                          A gdzie ja napisałam, że był upowazniony do paternalizmu oraz dyskryminujacego
                          podejścia ????
                          a.
                          • Gość: Krzys52 Re: Znow problem globalny wcisniety w lokalne ram IP: *.proxy.aol.com 30.09.03, 11:51
                            Niegdzie tego nie powiedzialas Ado, a nawet wrecz przeciwnie powiedzialas.
                            .
                            Ta uwaga o slabosci do drabin absolutnie abstrahuje od powyzszego smile)
                            surprised))
                            K.
                      • ada08 Re: Znow problem globalny wcisniety w lokalne ram 30.09.03, 11:42
                        mn7 napisała:

                        >
                        > Ado, pozwól, że uczynię Cię uważną, iż nieprawidłowo używasz
                        słowa "zatrudnić"
                        > na określenie powierzenia ćwiczeń pani Monice przez pana Janka. Tu nie
                        chodzi -
                        >
                        > jak wynika z informacji prasowej - o to, że dziekan nie chciał jej zatrudnić
                        na
                        >
                        > uczelni. Pani Monika jest studentką studiów doktoranckich i - jak rozumiem -
                        > chciała poprowadzić zajęcia - czego jej odmówiono. Zajęcia te miała prowadzić
                        > jako studentka, nie jako pracownik

                        Ja tak zrozumiałam i mam wrażenie, ze nie tylko ja, iż chodzi o zatrudnienie ,
                        zatem Twoja uwaga rzeczywiście jest istotna, bo w jej kontekście moje pytania
                        o urlop macierzyński itp, nie mają sensu smile
                        a.
                        Ale
                        jest istotna i mam wr
                        • ada08 Re: Znow problem globalny wcisniety w lokalne ram 30.09.03, 11:46
                          ada08 napisała:

                          > Ale
                          > jest istotna i mam wr

                          Przedtem mi urwało.... Tylko juz zapomniałam, co mi urwało.
                          W każdym razie to ''wr'' to nie jest moje warczenie smile)))
                          a.
                        • Gość: Krzys52 Re: Znow problem globalny wcisniety w lokalne ram IP: *.proxy.aol.com 30.09.03, 11:56
                          No ale przyznasz Ado, ze bardzo ladnie doszlismy wszyscy do porozumienia, choc
                          nieco czasu nam to zajelo. Tyle, ze akurat czas to mamy smile)
                          :=>
                          K.
                          .
                          PS...Powyzej, po raz pierwszy w moim zyciu, zaprezentowalem sie Tobie jako
                          osoba wasata. smile)
              • Gość: Krzys52 Re: Znow problem globalny wcisniety w lokalne ram IP: *.proxy.aol.com 29.09.03, 01:18
                Ale ja przecież cały czas pytam: była na urlopie macierzyńskim, czy nie ?
                Była gdzieś zatrudniona i z tej racji przysługiwał jej urlop macierzyński,
                czy nie ?
                .
                ::
                Masz racje. Mogla jeszcze byc zatrudniona gdzies zupelnie indziej i pobierac z
                tamtad swiadczenia w postaci urlopu macierzynskiego.
                Moze dowiemy sie jesli tylko GW pociagnie sprawe.
                .
                ::
                Bo przecież z tekstu w GW ani z twoich dywagacji to nie wynika. Sam właściwie
                nie wiesz o co dokładnie chodzi, a rzuciłeś się na Drabinę, a ja jestem w
                niezręcznej sytuacji, bo muszę go, wbrew sobie, bronić choćby z przekory.
                .
                No tak, jeszcze zacznij mi wrabiac, ze to z racji wczesniejszego braku wyzycia
                sie na drabinach.
                .
                ::

                Ja też już skończyłam studia. I za doktorat się nie zabieram. Jeszcze
                czego ! smile
                .
                Bardzo sie ciesze i gratuluje. Hmm, czyzbys zdecydowala namierzyc jakiegos
                doktora, w zamian?
                .
                ::
                Pozdrawiam - cieplutko (bo wiem, ze przepadasz za tymsmile

                To Ty przepadasz za tym, nie ja. Ja tylko grzecznie przyjmuję te ''cieplutkie''
                pozdrowienia, bo ja grzeczna osoba jestem smile
                .
                .
                Oczywiscie ze przepadam za slaniem 'cieplutkich' - osobom grzecznym i milym.
                .
                ::
                Całkiem bez okrycia śpisz ? To, faktycznie, musi być niesamowity widok smile)))
                a.

                PS No, trudno. Zasłużyłeś sobie na złośliwość smile)))
                a.
                .
                .
                Ada, Ada... W nocy jest przeciez ciemno smile)))
                .
                Moc cieplutkich
                K.
Pełna wersja