______________aquaneto capo_____didaskalia________

16.07.08, 09:12
_________capo - kapo - kapownik - kapuś____________

wł.)

= umiejscowiony nad powolnym mu

nieświadomym,
- ale posłusznym ciałem !

#########################################

Nieświadome istnienia "capo" "Ciało" służy mu nie tylko we własnym,
zdrowym interesie ale również dla wypaczonych aberacyjnie,
nałogowych, szkodliwych ciału przyjemności "capo"-kapusia.

############################################################:

Literacko = donosiciel. Najbardziej ohydna i paskudna odmiana
szpiega, działającego przeciwko swoim. Często najbliższym.
-
Wysługująca się obcym - - czy to w parlamencie polskim czy w
Brukseli, czy w mediach polskojęzycznych, czy nawet na Aquanecie.

Znaleźć można na każdym stanowisku państwowym, ministerialnym, ba
nawet w policji lub w ministerstwie nadzorującym policję
a anwet w osobie samego ministra MSWiA - były nawet znane na świecie
przypadki, ze prezydent ułaskawiał kapusia, który narażał policjantów
na zemstę mafii.

Nie można się więć dziwić, ze na Aquanecie tacy są również.
Poznać ich można po...szczególnie nieprzyjemnym zainteresowaniu
nie opiniami ale osoba wygłaszającą opinie.

Najbardziej charakterystyczna jest paradoksalna asymetria:
sami się bardzo chytrze utajniają.

Przykład:

Bogata malutka i słaba Malta wynegocjowała dostatecznie długi okres
przystosowania prywatyzacją swoich stoczni do światowej konkurencji
w traktacie akcesyjnym
a
dużo większa, okradziona Polska - pozwoliła negocjatorom
TeczkoWym, których teczki znały wszystkie wywiady oprócz
demokratycznych służb niepodległej Polski -
na hańbiący i upokorzający dyktat.
    • szach0 By sprawić im przyjemność wygene. kilka watków per 16.07.08, 11:22
      sonalnych

      - trzeba nasycić im pożądanie
      • hasz0 __________czemu nie interesują się np. personalnie 16.07.08, 13:23
        Macher z majchrem
        Redaktor: Krzysztof Wyszkowski
        01.04.2008.
        Na początku 1990 r. grupa posłów, m.in. Stefan Niesiołowski (przed
        przeobrażeniem w larwę), zażądała nacjonalizacji majątku RSW, który,
        po rozwiązaniu PZPR, rabowany był przez SdRP. W obronie interesów
        postkomunistów wystąpił premier Mazowiecki, który powołał w tym celu
        Komisję Likwidacyjną, a w jej skład, nie wiedzieć czemu, włączył
        nikomu nieznanego zastępcę redaktora naczelnego
        prowincjonalnej „Gazety Gdańskiej” – Donalda Tuska. Okazało się, że
        Mazowiecki trafnie rozpoznał dyspozycje „Machera z zaplecza” (wywiad
        z Tuskiem, „Gazeta Gdańska”, 12 kwietnia 1991 r.), który posłusznie
        wypłacał gotówkę partii Kwaśniewskiego i przyznawał mienie społeczne
        zasłużonym w walce z Solidarnością zespołom dziennikarskim. Zgodnie
        z ideologią „aferałów” własność publiczną rozdawano nomenklaturze
        dziennikarskiej za darmo.
        Jako dobroczyńca postkomunistów Tusk nie zapominał o
        innych „przyjaciołach królika” i odegrał jedną z głównych ról w
        aferze prywatnej spółki „Polsko-Amerykański Fundusz
        Przedsiębiorczości”, gdy Komisja, jak podaje „Raport o likwidacji
        RSW”: „zgodziła się na tzw. lwi kontrakt, czyli umowę, według której
        wszystkie korzyści stały się udziałem Spółki, a wszystkie straty
        obciążały Komisję i skarb państwa.” Dzięki temu, jak podaje
        Raport: „był to praktycznie akt darowizny na rzecz Spółki
        dodatkowych kilku miliardów zł.”
        Obok pomocy, której Tusk udzielił ludziom WSI przy budowaniu
        Kongresu Liberalno-Demokratycznego, jego udział w przekazywaniu
        majątku PZPR (kradzionego) na rzecz postkomunistów oraz udział w
        obronie agentury komunistycznych służb specjalnych przez obalenie
        rządu Jana Olszewskiego, czynią z niego jedną z osób najbardziej
        zasłużonych w dziele uwłaszczenia się nomenklatury na majątku
        narodowym. Już tylko dotychczasowe zasługi Tuska mierzalne są tylko
        w „michnikach”.
        Przeszłe zasługi nie wyczerpały jednak gorliwej pracy widzialnego
        znaku „niewidzialnej ręki aferała” w służbie nomenklatury. Prze
        pierwsze sto dni walczył o rekomunizację służb specjalnych, bo każdy
        doświadczony budowniczy III RP wie, że bez takiej ochrony mogłoby
        się zdarzyć, że „aureole pospadają”. Drugie sto dni zostaną
        poświęcone nie mniej ważnemu celowi. Oto w Polsce „miłości”, aby
        dokonać „cudu”, najpierw trzeba koniecznie zamknąć
        gęby „niekonstruktywnym krytykantom”. Likwidacja mediów publicznych
        wprowadzi Polaków na drogę do krainy wiecznego, niekrytykowalnego
        szczęścia, wg zasady, że czego oczy nie widzą, a uszy nie słyszą, to
        nie istnieje.
        O tym co Polacy zobaczą i usłyszą zadbają ludzie specjalnie do tych
        zadań przeszkoleni, funkcjonariusze prywatnych spółek stworzonych w
        celu uwolnienia Polaków od polskości, bo przecież: „Co pozostanie z
        polskości, gdy odejmiemy od niej cały ten wzniosło-ponuro-śmieszny
        teatr niespełnionych marzeń i nieuzasadnionych urojeń? Polskość to
        nienormalność - takie skojarzenie narzuca mi się z bolesną
        uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu.
        Polskość wywołuje u mnie niezmiennie odruch buntu: historia,
        geografia, pech dziejowy i Bóg wie co jeszcze, wrzuciły na moje
        barki brzemię, którego nie mam specjalnej ochoty dźwigać...
        Piękniejsza od Polski jest ucieczka od Polski tej na ziemi,
        konkretnej, przegranej, brudnej i biednej. I dlatego tak często nas
        ogłupia, zaślepia, prowadzi w krainę mitu. Sama jest mitem." –
        Donald Tusk w miesięczniku "Znak" nr 11-12 z 1987r.
        Polskość jest mitem, a rzeczywistością jest interes ludzi, którzy
        nie chcą polskości dźwigać i dlatego: „Chodzi o budowę
        infrastruktury, która liberałom bardzo odpowiada. To są te miejsca,
        też raczej schowane: izby gospodarcze, stanowiska w administracji.
        Chodzi o utrzymanie pewnych elementów władzy niezależnie od gry
        parlamentarnej. W tej chwili widzę już, jak można rozsądnie i
        skutecznie wpływać przez istnienie w tych strukturach, nie do końca
        politycznych. Rola liberałów zależeć będzie nie tylko od liczby
        mandatów, ale też od umiejętności tworzenia rozmaitych lobbies,
        obecności w strategicznych miejscach, a jest ich znacznie więcej niż
        te trzy z Belwederskiej, Ujazdowskich i Wiejskiej.” – zwierzał się
        Tusk w cytowanym wyżej wywiadzie.
        Pytany o swoją specjalność – „Jest to działanie często na styku
        polityki i biznesu /…/ Widzę, niemal namacalnie, że polityka nie
        rozgrywa się na ekranach telewizorów, ale jest gdzieś tam schowana.”
        Po 18 latach „kreowania życia politycznego zza kulis, z zaplecza”,
        Tusk, nazwany „Macherem z zaplecza”, wziął do ręki majchra służb
        specjalnych i monopolu mediów. Majcher w ręku machera do walki z
        polskością – czy to właśnie popiera 60% Polaków?

        wyszkowski.com.pl/content/view/269/121
        • hasz0 _________i tym stwierdzeniem? 16.07.08, 13:31
          To są te miejsca, też raczej schowane: izby gospodarcze, stanowiska
          w administracji.
          Chodzi o utrzymanie pewnych elementów władzy niezależnie od gry
          parlamentarnej.
        • hasz0 Koledzy Tuska; - Jerzy Dziewulski i Leszek Bubel 16.07.08, 17:33
          W połowie kadencji parlamentu wybranego jesienią 1991 r. jako lider
          KLD Tusk doprowadził do zjednoczenia z klubem Polskiej Partii
          Przyjaciół Piwa, przynajmniej w części utworzonej przez różnych
          szemranych biznesmenów. W nowym klubie Polskiego Programu
          Liberalnego obok Tuska, Bieleckiego czy Lewandowskiego zasiedli
          m.in. były milicjant Jerzy Dziewulski (później przeszedł do SLD) czy
          Leszek Bubel (por. P. Siergiejczyk, "Pamiętacie aferałów", "Nasza
          Polska" z 18 października 2005 r.). Przypomnijmy tu, że były kolega
          klubowy Tuska, Leszek Bubel, od wielu lat odgrywa z powodzeniem rolę
          niebezpiecznego prowokatora w kręgach narodowych. Autor "Naszej
          Polski" przypomniał, że "w klubie Polskiego Programu Liberalnego
          (...) znalazło się aż 5 posłów, którzy figurowali na tzw. liście
          Macierewicza jako współpracownicy SB: Michał Boni, Tomasz Holc,
          Władysław Reichelt, Herbert Szafraniec i Jan Zylber (Holc i Zylber
          weszli do Sejmu z list PPPP, pozostali z KLD)". W tym kontekście jak
          gorzka ironia brzmiały słowa Tuska, który przed kolejnymi wyborami
          przekonywał, że warto głosować na jego partię, "by procent
          normalnych i przyzwoitych posłów w Sejmie był jak najwyższy".

          -------> jeszcze ciekawsze fakty tu
          wybory.informacje.int.pl/donald-tusk-k%C5%82amliwy-sejm226.htm
          • hasz0 _____________"fakt prasowy" o Tusku 16.07.08, 17:36
            Leniwy "chłoptaś z KLD"

            Ciekawe, że nawet były protektor gdańskich liberałów: J.K.
            Bieleckiego i D. Tuska

            - Bronisław Geremek, uważał ich za "chłoptasi, którym gdzieś tam
            przy Wałęsie nogi urosły, i że powinni nadal taplać się w gdańskim
            bajorku, a nie brać do poważnej polityki".

            Tak to przynajmniej wspomina w swej książce Jan M. Rokita
            (por. "Alfabet Rokity", Kraków 2004).

            Dziś, gdy media uparcie próbują kreować mit stanowczego i
            zapracowanego Tuska, dziwnie zapomina się, że przez wiele lat
            uchodził on za typ lenia i sybaryty. Sam zresztą wcale kiedyś nie
            ukrywał tego typu skłonności u siebie. W wywiadzie udzielonym w 1991
            r. mówił: "Bardzo cenię sobie luz. (...) Tak w ogóle to lubię
            poleniuchować, nie mam manii prześladowczej, że ciągle muszę coś
            robić. Na przykład lubię leżeć w łóżku i patrzeć bezmyślnie w sufit"
            (podkr. - J.R.N.) (cyt. za: R. Kalukin op. cit.). Jeszcze w styczniu
            1997 r. Tusk szczerze wyznał w wywiadzie dla "Głosu Wybrzeża",
            pytany, z jakiego powodu najczęściej gryzie go sumienie,
            odpowiedział: "Z powodu lenistwa". Mówił to ten sam człowiek, który
            w jednym z wywiadów ostro pomstował na polską "próżniaczą klasę
            polityczną".
            • hasz0 ______już obiecał 60 mld no to ma 100 mld 17.07.08, 00:44
              wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,5463653,Kongres_USA__domagamy_sie_od_Polski_restytucji_mienia.html
              • hasz0 niedobrze robi opluć,zgnoić,sam jad nienawiść ohyd 17.07.08, 01:13
                niedobrze sie od was robi byle opluć,zgnoić,sam jad i nienawiść
                ohyda.

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=82225764&a=82241961
Pełna wersja