A w kwestii wojny jestem po stronie Tuwima...

03.08.08, 15:13
Do prostego człowieka

Gdy znów do murów klajstrem świeżym
Przylepiać zaczną obwieszczenia,
Gdy "do ludności", "do żołnierzy"
Na alarm czarny druk uderzy
I byle drab, i byle szczeniak
W odwieczne kłamstwo ich uwierzy,
Że trzeba iść i z armat walić,
Mordować, grabić, truć i palić;
Gdy zaczną na tysięczną modłę
Ojczyznę szarpać deklinacją
I łudzić kolorowym godłem,
I judzić "historyczną racją",
O piędzi, chwale i rubieży,
O ojcach, dziadach i sztandarach,
O bohaterach i ofiarach;
Gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin
Pobłogosławić twój karabin,
Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba,
Że za ojczyznę - bić się trzeba;
Kiedy rozścierwi się, rozchami
Wrzask liter pierwszych stron dzienników,
A stado dzikich bab - kwiatami
Obrzucać zacznie "żołnierzyków". -
- O, przyjacielu nieuczony,
Mój bliźni z tej czy innej ziemi!
Wiedz, że na trwogę biją w dzwony
Króle z pannami brzuchatemi;
Wiedz, że to bujda, granda zwykła,
Gdy ci wołają: "Broń na ramię!",
Że im gdzieś nafta z ziemi sikła
I obrodziła dolarami;
Że coś im w bankach nie sztymuje,
Że gdzieś zwęszyli kasy pełne
Lub upatrzyły tłuste szuje
Cło jakieś grubsze na bawełnę.
Rżnij karabinem w bruk ulicy!
Twoja jest krew, a ich jest nafta!
I od stolicy do stolicy
Zawołaj broniąc swej krwawicy:
"Bujać - to my, panowie szlachta!"
    • tygrys6789 Tuwim sial jad defetyzmu w obliczu nazizmu 03.08.08, 15:45
      Niestety - poeta idiota
      Bo jak moj ojciec i jego generacja by rzneli karabinami w bruk Warszawy to Tuwim
      jak Bruno Schulz powinien sie powiesic.
      Bo nazisci nie mieli inklinacji do rzniecia karabinami w bruk Berlina.
      I Tuwim przezyl dzieki "polskiej frajerskiej generacji" co nie chciala oddac
      guzika i ktora nie chciala wedrowac biernie i tchorzliwie do obozow ,jak stado
      krow zydowskich co biernie dalo pogonic sie do rzezni.
      • sas.15 No już dobra,dobra...a to Tuwima mamusia czytała ? 03.08.08, 15:56
        Oczywiście bez podtekstów o Polskiej Kolei Żelaznej.Bo są takowe.

        LOKOMOTYWA

        Stoi na stacji lokomotywa,
        Ciężka, ogromna i pot z niej spływa:
        Tłusta oliwa.
        Stoi i sapie, dyszy i dmucha,
        Żar z rozgrzanego jej brzucha bucha:
        Buch — jak gorąco!
        Uch — jak gorąco!
        Puff — jak gorąco!
        Uff — jak gorąco!
        Już ledwo sapie, już ledwo zipie,
        A jeszcze palacz węgiel w nią sypie.
        Wagony do niej podoczepiali
        Wielkie i ciężkie, z żelaza, stali,
        I pełno ludzi w każdym wagonie,
        A w jednym krowy, a w drugim konie,
        A w trzecim siedzą same grubasy,
        Siedzą i jedzą tłuste kiełbasy,
        A czwarty wagon pełen bananów,
        A w piątym stoi sześć fortepianów,
        W szóstym armata — o! jaka wielka!
        Pod każdym kołem żelazna belka!
        W siódmym dębowe stoły i szafy,
        W ósmym słoń, niedźwiedź i dwie żyrafy,
        W dziewiątym — same tuczone świnie,
        W dziesiątym — kufry, paki i skrzynie.

        A tych wagonów jest ze czterdzieści,
        Sam nie wiem, co się w nich jeszcze mieści.
        Lecz choćby przyszło tysiąc atletów
        I każdy zjadłby tysiąc kotletów,
        I każdy nie wiem jak się wytężał,
        To nie udźwigną, taki to ciężar.

        Nagle — gwizd!
        Nagle — świst!
        Para — buch!
        Koła — w ruch!

        Najpierw — powoli — jak żółw — ociężale,
        Ruszyła — maszyna — po szynach — ospale,
        Szarpnęła wagony i ciągnie z mozołem,
        I kręci się, kręci się koło za kołem,
        I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej,
        I dudni, i stuka, łomoce i pędzi.
        A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!
        Po torze, po torze, po torze, przez most,
        Przez góry, przez tunel, przez pola, przez las,
        I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas,
        Do taktu turkoce i puka, i stuka to:
        Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to.
        Gładko tak, lekko tak toczy się w dal,
        Jak gdyby to była piłeczka, nie stal,
        Nie ciężka maszyna, zziajana, zdyszana,
        Lecz fraszka, igraszka, zabawka blaszana.

        A skądże to, jakże to, czemu tak gna?
        A co to to, co to to, kto to tak pcha,
        Że pędzi, że wali, że bucha buch, buch?
        To para gorąca wprawiła to w ruch,
        To para, co z kotła rurami do tłoków,
        A tłoki kołami ruszają z dwóch boków
        I gnają, i pchają, i pociąg się toczy,
        Bo para te tłoki wciąż tłoczy i tłoczy,
        I koła turkocą, i puka, i stuka to:
        Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to!...
        • sas.15 Coś o pejsokomunie i eurokołchozie... 03.08.08, 15:58
          Nagle — gwizd!
          Nagle — świst!
          Para — buch!
          Koła — w ruch!
          • sas.15 Tylko pytanie.Para idzie w koła czy w gwizdek? 03.08.08, 16:04
    • cyniol Re: Wielki Marszalek powiedzial tak: 03.08.08, 16:14


      "Będzie wojna, straszna wojna....i mnie już nie będzie i wy tę wojnę przegracie"


      "Wy beze mnie na wojnę nie leźcie, bo wy ją beze mnie przegracie".


      U schylku zycia:

      "Tylko na krótko udało mi się zatrzymać koło historii..."
    • wikul Rozdwojenie jaźni kaczofila sasa, na widok ... 03.08.08, 16:16
      ...bolszewickiego agitacyjnego wiersza z 1929, napisanego na
      zamówienie "Robotnika", przez Żyda - Tuwima.
      Przy okazji :

      O tym, dlaczego każdy Polak katolik, państwowiec, na widok PiS
      dostaje mdłości!!
      Co to jest polska tradycja i dlaczego tak chętnie tradycję łączy się
      z "prostym człowiekiem"? Gdy spytać "prostego człowieka", co to jest
      tradycja, odpowie, że do kościoła trzeba chodzić, starszym miejsca
      ustępować, głodnego nakarmić, księdza po kolędzie przyjmować, groby
      żołnierzy 1 listopada oczyścić, stanąć na baczność gdy hymn grają. I
      choć to wszystko więcej ma wspólnego z kulturą i obyczajem niż
      tradycją, tak tradycja w Polsce jest pojmowana. Tradycyjny opłatek,
      tradycyjne palenie zniczy na grobach, tradycyjne wolne miejsce przy
      wigilijnym stole, ale i rosół w niedzielę i kąpiel w sobotę i wiele,
      wiele innych codziennych czynności nazywanych tradycją. W Polsce
      tradycja znaczy prawie to samo co religia, no i rzecz jasna
      martyrologia. Odwoływanie się do tradycji, bezpośrednio przekłada
      się na sacrum, misterium i przodków opłakiwanie. Polak, który nie
      szanuje tradycji, grzeszy, obraża Boga, profanuje pamięć bohaterów,
      przez co nie ma poważania wśród innych Polaków. W Polsce najłatwiej
      zdobyć szacunek opowiadając o tym jak bardzo Polacy kochają Matkę
      Boską i jak bardzo Polacy byli gnębienie przez inne narody, jak
      wiele polskiej krwi przelano za wolność naszą i waszą. Macherzy od
      propagandy pisowskiej doskonale o tym wiedzą i co w związku z tym
      robią? Przede wszystkim zawłaszczają sobie te świętości i budują
      synonimy. PiS to tradycja, religia, polskość, patriotyzm, kto
      krytykuje PiS, jest zdrajcą, komunistą, Niemcem, zomowcem, ateistą i
      co tam jeszcze można złego o Polaku powiedzieć. Kiedy już sobie
      przywłaszczyli co nie ich, zaczął się etap drugi, kompletnie nie
      przystający do pierwszego, etap nazywa się profanacja.

      Profanują jak mogą i ile wlezie, kupczą przed świątyniami i
      zawłaszczają polską tradycję na potrzeby politycznych igrzysk. Po
      co? Ano po to, by wartości "spopularyzować" do poziomu jarmarcznego
      towaru, by kupić sobie "prostego człowieka" i wkleić w tłum zgodnie
      potakujący władzy. Władzy, która w przekonaniu "prostego tłumu", dba
      o "prostego człowieka". Jak PiS zdobył w Polsce popularność? Prosto,
      tak prosto, że aż trywialnie. Co robi każda partia przed wyborami?
      Obiecuje, obiecuje, obiecuje i zawsze najwięcej biednym, inwalidom,
      głodnym dzieciom, "prostym ludziom". Co obiecuje? Prawo,
      sprawiedliwość, równe traktowanie, lepsze jutro, szacunek dla
      ciężkiej pracy obywatela itd. Co się dzieje po wyborach? Dokładnie
      tak! Nic się nie dzieje! Inaczej, nic sie działo, dopóki PiS nie
      zdobył władzy. Co robi PiS po zdobyciu władzy? Nic nie robi, ale
      nadal mówi, że najważniejszy jest "prosty człowiek", tradycja, Bóg
      Honor Ojczyzna, innymi słowy PiS po wyborach uprawia od dwóch lat
      permanentna kampanię. Ktoś powie, no dobrze, ale przecież oni, tym
      ludziom w żaden sposób nie pomogli, a reszcie zaszkodzili, skąd ta
      popularność w takim razie? A ja odpowiadam, a jakie to ma znaczenie?
      Kto z poprzedników PiS pomógł "prostemu człowiekowi"? PiS nie musi
      pomagać, wystarczy, że będzie nieustannie powtarzał jak bardzo chce
      im pomóc i jak bardzo chce zaszkodzić "skomplikowanym ludziom",
      bogatym nie szanującym tradycji i kpiącym z przelanej polskiej krwi.
      Po raz pierwszy w Polsce stało się tak, że partia rządząca przejęła
      funkcję opozycji. Każdego dnia PiS krytykuje polską rzeczywistość,
      mimo że od dwóch lat za nią odpowiada. Jest oczywiste, że w Polsce
      przez te dwa lata, "prostym ludziom", nie zmieniło się nic, w sensie
      materialnym, socjalnym, może poza symbolicznymi gestami, które
      bardziej ludzi upokarzają niż wspierają. Siła PiS polega na tym, że
      on taki stan rzeczy jest w stanie przerzucić na "awanturującą" się
      opozycję, natomiast każdy sukces gospodarczy, jak niska inflacja,
      czy wzrost PKB przypisać sobie, choć tyle ma z tym wspólnego co ze
      wschodami i zachodami słońca.
      www.matka-kurka.net/post/?p=1085
    • kasz0 Re: A w kwestii wojny jestem po stronie Tuwima... 03.08.08, 17:08
      sas.15 napisał:

      > "Bujać - to my, panowie szlachta!"

      Po przestudiowaniu losow Hutterytow, najdawniejszych pacyfistow
      jestem za najbrutalniejsza samoobrona. Na froncie w pierwszej
      kolejnosci powystrzelac nalezy oficerow. Tych
      USAnskich "najszczerszych" polskich patriotow w pierwszej
      kolejnosci. Nastepnie z glebokiego zaplecza nalezy lubiankowac-
      katyniowac dekownikow z rzadu, nierzadu, biznesu, geszeftu, tacy i
      zuntu duszow. Nastepnie nalezy poprosic o pomoc Chinczykow aby
      poddawali setkami tysiecy swa demografie. Gdy liczba poddanych
      trzykrotnie przekroczy ludnosc naszego przeciwnika wtedy nastapi
      czas na przekopanie terytorium wroga lyzkami jenieckimi.
Pełna wersja