Gość: perli
IP: *.rato.pl / 192.168.1.*
04.10.03, 11:30
moje drogie nicki!
To straszne ale i wspaniałe zarazem.
Moja jedna neurona tak podstępnie przez ajgorowy kjubek trzech iskierek
inteligencji pozbawiona -its a lajf!
O tak.
Nastąpiło to w trakcie mojego spotkania z Adamem Michnikiem w Parku Gorkiego,
gromkiego siewcy goryczy. Radość moja jest tak ogromna, że zapomniałam
dosłownie druidzkiego.
Wylądowałam szczęśliwie w Albionie.
Michnikus Pierwszy już tam był w brylach brylował jak zawsze - i oczywiście
jako ten rasowy brytyjczyk sączył pomarańcze w ejgrelowej porcelanie.
Oczywiście dołączył do nas natychmiast Józef Zawadzki, który okazał się
Weroniką.
Dyskusja i ogólna tendencja pubowa próbowała -o zgrozo- zepchnąć nas na
pluszowe kanapy polityki ale stan psychiczny Weroniki zaproponował nam
wędrówkę po poezji patroszącej -bez znieczulenia- epokę elżbietańską.
Dzisiaj jestem troszkę obolała.
Weronika spadła z jakiegoś tałera i zaczęła krzyczeć-tera!tera- no to my z
Michnikusem zaraz kłusem za nią żeśmy skoczyli.
Do fosy.
A tam fusy...tony ...tyle wieków herbopilstwa!
O mój słodki Albionie!
Gdyby nie Tony to tonęlibyśmy nadal.
Teraz jadę do Irkucka po kozę.
Taki piecyk.
Weronika bardzo go lubi.
pozdrawiam bardzo serdecznie
perli