Gość: doku
IP: *.chello.pl
08.10.03, 21:02
Homo sovieticus rozumie pojęcie państwa tylko poprzez pryzmat tego, co
zrozumiał w czasach PRL. Myśli, że państwo to rodzaj elitarnego klubu
cwaniaków, którego członkowie mogą bezkarnie okradać resztę społeczeństwa.
Homo sovieticus nie wie, że w kapitalizmie państwo pomaga kapitalistom się
bogacić w taki sposób, w jaki oni sami sobie indywidualnie nie potrafią pomóc
ani kupić odpowiednich usług od innych kapitalistów. Homo sovieticus nie
rozumie, dlaczego kapitaliści utrzymują swoje państwo, dlaczego płacą wyższe
podatki niż reszta społeczeństwa.
Homo sovieticus wierzy, że cwane państwo okrada bogatych kapitalistów, każąc
im płacić podatki wg niesprawiedliwie wysokich progów podatkowych, a bogaci
frajerzy płacą, bo są głupi, jak to frajerzy.
Kiedy uczciwy homo sovieticus próbuje myśleć, to tak sobie myśli: „skoro już
podatki muszą istnieć, to niech chociaż będą sprawiedliwe, niech każdy płaci
tyle samo albo chociaż ten sam procent, tak nakazuje idea sprawiedliwości
społecznej”.
Co zrobić, żeby ciemnogród zrozumiał, dlaczego kapitaliści utrzymują swoje
państwo? Tutaj nie wystarczy jakaś gra komputerowa, symulująca wpływ podatków
na przyszłe zyski biznesów. Każdy uproszczony algorytm może być atakowany
jako propaganda propaństwowa. Każde wyjaśnianie mechanizmów, jakie w wolnym
świecie państwo stosuje, aby chronić interesy swoich biznesmenów, rozbija się
o mur tępoty. Homo sovieticus jest przekonany, że obowiązkiem i funkcją
państwa jest rozdawanie pieniądze różnym cwaniakom i leniuchom. Nie rozumie
powiązań pomiędzy państwem a wielkim biznesem w wolnym świecie, ponieważ są
one po prostu zbyt złożone.
Nie mam pomysłu na oświecenie ciemniaków w tej kwestii. Może sukces
Schwartzenegera w Kalifornii przekona niektórych, że władzę na zachodzie
zwykle zdobywają bogaci, uczciwi faceci, tacy właśnie, którzy płacą podatki
wyższe niż większość społeczeństwa.
Podatek liniowy to równia pochyła, prowadząca państwo do upadku – do
roli „sprawiedliwego” dystrybutora pieniędzy, do czegoś w rodzaju wielkiej
kasy zapomogowo-pożyczkowej, do roli żłobu dla nieuczciwych polityków, czyli
do stanu gorszego niż stan obecny. Właściwie zorganizowane i opłacane
państwo, z silnie progresywnym podatkiem, nie rozdaje pieniędzy leniuchom,
ale pilnuje interesów tych biznesmenów, którzy płacą najwięcej i nie pozwolą
żadnym politykom ani urzędnikom się okradać czy choćby oszukiwać. Takie
państwo ma dyplomatów, polityków, urzędników, policjantów i prokuratorów,
którzy wiedzą, czyich praw i interesów mają chronić w pierwszej kolejności –
mają służyć przede wszystkim tym, co płacą najwięcej. A wtedy biznes rozkwita
i ludzie zaczynają zarabiać więcej i mają lepiej niż w socjalistycznym
państwie bez podatków.