Gość: XXL
IP: *.echostar.pl
09.10.03, 10:24
UE zabierze biednym, da bogatym
Robert Sołtyk, Bruksela 09-10-2003, ostatnia aktualizacja 08-10-2003 22:23
Rewolucja w budżecie Unii. Zmaleje pomoc najbiedniejszym regionom na
Wschodzie - w tym w Polsce - bo miliardy euro pójdą na rozwój gospodarczy i
nowe technologie w "starej" Europie. Możemy stracić ogromne pieniądze
Dokument o "perspektywie finansowej" na lata po 2007 r. Komisja Europejska
trzyma w największej tajemnicy. "Gazeta" do niego dotarła. Choć zawiera
szczytne hasła - np. "wspieranie gospodarki, socjalnej i prawnej spójności w
jednoczącej się Europie" - to symulacje budżetowe pokazują jasno: Bruksela
będzie w przyszłości znacznie bardziej skąpa wobec biednych regionów.
O ponad 10 mld euro rocznie skurczą się tzw. fundusze strukturalne i
spójnościowe. W dodatku mamy się nimi dzielić z tymi regionami "starej Unii",
głównie b. NRD, które nie powinny już dostawać pieniędzy z UE, bo po
rozszerzeniu ich dochód przekroczy limit 75 proc. średniej Unii.
Ponad 8,5 mld euro rocznie pochłonie nowy "fundusz wzrostu i
konkurencyjności", dzięki któremu Unia ma gonić Amerykę. Finansowałby on
m.in. badania naukowe, nowe technologie i wielkie przedsięwzięcia -
autostrady i koleje. Ale głównie na Zachodzie; w Polsce - tylko trzy projekty
plus Via Baltica do państw bałtyckich.
Unia tnie po biednych regionach, bo chce utrzymać wysoki budżet rolny.
Pójdzie na to prawie połowa pieniędzy, nieco więcej niż dotąd. Niemal o
połowę zmaleją wydatki na administrację, m.in. dlatego, że eurokraci z
naszych państw będą zatrudniani o wiele wolniej, niż się spodziewano.
Co gorsza, może wzrosnąć nasza składka do budżetu UE. Dlaczego? Bo tzw. rabat
brytyjski obejmie wszystkie bogate państwa, które mają budżetowe problemy.
Dzięki rabatowi Londyn daje do Brukseli o 4,5 mld euro mniej, niż powinien. A
płacą za to wszyscy inni; Polska w 2004 r. - ponad 100 mln euro.
Od 2007 r. rabat dostaną najwięksi płatnicy: Niemcy, Holandia, potem pewnie i
Francja. Kto zatem zapłaci więcej? Dokument nie mówi wprost, ale to jasne, że
najbiedniejsi - w tym Polska.
To tylko plany. Budżet będzie za dwa lata przyjmować 25 państw, także Polska,
każde z prawem weta. Perspektywy finansowe Unia chce jednak zatwierdzić już
na grudniowym szczycie w Brukseli - akurat wtedy, gdy Polska i Hiszpania,
najbardziej zainteresowane funduszami na regiony, bić się będą o głosy z
Nicei.