hugo_w2
13.09.08, 09:42
W sądzie stawili się m.in. Wojciech Jaruzelski i Stanisław Kania.
Nie przyszedł Czesław Kiszczak. Kiszczak przysłał do sądu pismo, w
którym stwierdza, że "nie czuje się na siłach" uczestniczyć w
procesie, a ponadto ma tego dnia umówioną wizytę lekarską. Sąd uznał
jednak jego nieobecność za nieusprawiedliwioną.
"W aktach sprawy jest aktualna i szczegółowa opinia lekarska o
stanie zdrowia oskarżonego - powiedziała sędzina Ewa Jethon. - Stan
zdrowia oskarżonego Kiszczaka jest znany sądowi, nie przedstawiono
żadnych nowych okoliczności".
Zgodnie z prawem, gdy oskarżony nie przedstawia właściwego
usprawiedliwienia nieobecności, a zna termin procesu, można
prowadzić sprawę bez niego.
Dzięki tym decyzjom sędzina mogła wypowiedzieć sakramentalne
zdanie: "Otwieram przewód sądowy" i oddać głos prok. Piotrowi
Piątkowi, by odczytał akt oskarżenia.
Dotyczy on 9 osób - członków utworzonej w nocy z 12 na 13 grudnia
1981 r. tzw. Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego oraz Rady Państwa
PRL (która formalnie wprowadziła stan wojenny i wydała odpowiednie
dekrety). Główni oskarżeni to 84-letni gen. Jaruzelski - ówczesny I
sekretarz PZPR, premier PRL i szef MON, a także szef WRON, 82-letni
gen. Kiszczak - członek WRON i ówczesny szef MSW oraz 80-letni
Kania - były I sekretarz KC PZPR.
Postawione im zarzuty - które przedawnią się dopiero w 2020 r. -
dotyczące kierowania i udziału w "związku przestępczym o charakterze
zbrojnym, mającym na celu popełnianie przestępstw" oraz
przekroczenia uprawnień. Oskarżeni odrzucają zarzuty - za które
grozi nawet do 10 lat więzienia. Twierdzą, że nie popełnili
przestępstwa, bo działali w stanie tzw. wyższej konieczności wobec
groźby sowieckiej interwencji.
Według prokuratora Piątka oskarżeni wie...i, że przygotowywane
akty prawne będą niezgodne z Konstytucją PRL oraz że złamaniem prawa
będzie wydanie przez Radę Państwa dekretów podczas trwania sesji
Sejmu.
"Materiał dowodowy w sposób niebudzący wątpliwości wskazuje, że
oskarżeni dopuścili się zarzucanych im czynów" - tak Piątek
zakończył niemal trzygodzinne wystąpienie.
W piątek gen. Wojciech Jaruzelski milczał co do zarzutów (sądowi
powiedział, że ma 7 tys. zł emerytury). W 2006 r., gdy IPN stawiał
mu zarzuty, odrzucał je i mówił, że liczy, iż "niezawisły sąd będzie
potrafił ocenić bolesną prawdę". Dodał, że jeśli dojdzie do procesu,
będzie to "sąd moralny" nad "tymi w mundurach i bez mundurów" oraz
z "milionami, którzy poparli stan wojenny". Zapewniał, że zależy mu
na szybkim procesie i powtarza, że stan wojenny był ocaleniem kraju
przed katastrofą.
Quelle PDN-NY