przy zejściu z burty brali paszport ...

02.10.08, 15:41
Dar es Salaam (Tanzania) - staliśmy na delbach (na redzie) ,
zeszlimy łodzią na ląd...do naszej knajpy „pod budą”..
Najpierw była trawka w knajpie , potem wchodziły czarne
błyskawice pod stół (murzynki) , papieros trawka uderzył we mnie…
zostałem królem parkietu ...
Później sprzedałem swój zegarek „seyco five” i postawiłem
dziewczynie piwo....
Potem mi moje pieniądze zaj’ebała… na burtę wszedłem bez pieniędzy
… dobrze że to nie była Konstancja (Rumunia) bo nie miałby dla
ich wopistów bakczyszu ...
Tam dojść do burty trzeba było labiryntem …kiedyś wziął ja taxi a
stał 15 m przed burtą , ale żeby dojechać musiał 20 min
labiryntować..
a w ogóle przez dziurę wszedł ja na teren portu , ich Wop nie
chciał oddać pass (przy zejściu z burty brali paszport), qrwa ile
ja kartonów marlboro musiał dać by paszport odzyskać...
potem po latach już jako negocjator , okradli mnie w hotelu w
Galati…
gdy to opowiedziałem przewodniczącemu ich delegacji rżał ze śmiechu …
wiedziałem , że był z SRI (Serviciul român de informaţii) ...

Pełna wersja