Kłopoty socjaldemokracji ....

05.10.08, 07:38

Kryzys finansowy w USA jest wciąż najważniejszą wiadomością
polityczną, gospodarczą i społeczną. Nie tylko w Stanach
Zjednoczonych, ale i na całym świecie; wciąż, jak Ameryka kichnie,
świat się przeziębia.

Kryzys ten może zmienić nastroje społeczeństw zachodnich na bardziej
wrogie wobec wolnorynkowego kapitalizmu, na razie jednak w ostatnich
latach obserwujemy proces przeciwny - coraz gorszą kondycję
socjaldemokracji.

Po ośmiu ostatnich wyborach parlamentarnych i prezydenckich w
Europie lewica pozostaje silna tylko w Hiszpanii i Portugalii. W
pozostałych krajach - od Polski po Irlandię i od Finlandii po
Grecję - partie centrolewicowe poniosły porażkę.

Przyczyniają się do tego słabi przywódcy, nieład i nieumiejętne
radzenie sobie z kwestiami społecznymi - jak imigracja, czy
gospodarczymi - jak globalizacja i wolny rynek.

Również w niedzielnych wyborach parlamentarnych Socjaldemokratyczna
Partia Austrii poniosła najdotkliwszą od 1945 r. porażkę. Zyskały
zaś ugrupowania prawicowo-populistyczne. Także w lokalnych wyborach
w Bawarii straciła centrowa CDU na rzecz bardziej liberalnych
wolnych demokratów (FDP) i Wolnych Wyborców. A socjaldemokracja
niemiecka, historycznie największa i najstarsza partia w Europie,
mimo koalicji z chadecją Angeli Merkel traci poparcie w wyniku
sporów wewnętrznych.

Wcześniej we Francji lewica przegrała ostatnie wybory prezydenckie.
Pomimo że notowania Nicolasa Sarkozy'ego po wyborach spadły,
francuscy socjaliści nie zyskali na popularności. Doznali oni
porażki w trzech ostatnich wyborach prezydenckich i nie mogą się
zdecydować, kto powinien zostać przywódcą ich partii.

We Włoszech lewica przegrywa z prawicową partią Silvio
Berlusconiego, który nie traci poparcia, mimo kłopotów z
imigrantami, upadku państwowych linii lotniczych Alitalia i kryzysu
śmieciowego w Neapolu.

Wiadomo, że sympatie wyborców falują i obecnie możemy spodziewać się
odwrotu od poparcia dla prawicy, tradycyjnie sprzyjającej wolnemu
rynkowi. Ale niekoniecznie. Śmiały amerykański manewr uratowania
rynku przed kryzysem finansowym może zaskarbić przychylność
społeczeństw jako wzór do naśladowania na przyszłość. Państwo winno
trzymać się jak najdalej od gospodarki (choć w istocie amerykańska
ekonomia jest dość mocno uregulowana), natomiast interweniować tylko
w sytuacjach naprawdę koniecznych. W przeciwieństwie do ekonomii
zachodnioeuropejskiej, gdzie państwo nieustannie i na co dzień
krępuje poczynania wolnego rynku. Nie tylko nie chroni go tym przed
kryzysami, ale na dodatek jeszcze nie pozwala śmiałym i
przedsiębiorczym jednostkom rozwinąć skrzydeł.

Jeśli ów manewr się powiedzie (a w takiej skali jeszcze niczego
podobnego nie podejmowano), na pewno przysporzy zwolenników
amerykańskiemu modelowi gospodarczemu.

Quelle PDN-NY(CK)
Pełna wersja