Razem walczmy z kryzysem ....

08.10.08, 07:37

Sprawy ekonomii i osobistych finansów są dziś dla Amerykanów tematem
nr 1. I trudno się dziwić. Wszyscy zaczęliśmy odczuwać na własnej
skórze skutki kryzysu finansowego.

Nie omija to także Polaków mieszkających w USA.

Zwolnienia grupowe mają coraz szerszy zasięg, co dla milionów ludzi
oznacza perspektywę utraty dochodów, dostępu do opieki zdrowotnej, a
także dachu nad głową, bo nie stać ich będzie na spłacanie rat
kredytu hipotecznego. Wartość oszczędności emerytalnych na
zakładowych kontach emerytalnych 401(k) gwałtownie spada. Tysiące
ludzi, nawet z dobrą historią kredytową, odchodzi z banków z
kwitkiem, nie mogąc uzyskać kredytu na zakup nowego samochodu czy
remont domu. Wiele drobnych biznesów nie jest w stanie otrzymać
pożyczek na finansowanie. Powód: instytucje finansowe nie mają
pieniędzy.

Nastroje w amerykańskim społeczeństwie są więcej niż złe. Aż 60
procent badanych przez CNN/Opinion Research Corp. spodziewa się
obecnie bardzo głębokiej recesji z bezrobociem sięgającym nawet 25
procent, choć najbardziej pesymistycznie nastawieni ekonomiści nie
przewidują w swoich najczarniejszych prognozach bezrobocia wyższego
niż 10-12 proc., i to tylko w przypadku, gdyby wcielany właśnie w
życie plan Paulsona nie przyniósł pożądanych efektów.

Aż 84 proc. badanych ocenia sytuację gospodarczą jako złą lub bardzo
złą, co może przynieść efekt samospełniającej się przepowiedni.
Konsumenci bowiem, spodziewając się gorszych czasów, ograniczą
wydatki, wpędzając opartą na wewnętrznej konsumpcji gospodarkę w
jeszcze większe kłopoty.

Nastroje społeczne są w USA dużo gorsze niż podczas poprzedniej
recesji, która zaczęła się w 2001 roku. Aż 36 proc. Amerykanów już
deklaruje, że odczuwa skutki kryzysu, a następnych 19 procent
oczekuje, że problemy zaczną się w ciągu najbliższego roku.
Gwałtowne ruchy giełdowych indeksów nie przyczyniają się do
uspokojenia sytuacji. Zanim będzie lepiej, najpierw może być dużo
gorzej - ostrzegają ekonomiści.

Nie ulega wątpliwości, że kryzys w amerykańskiej gospodarce się
pogłębia i dotknie to także biznesy polonijne. Trudno się bowiem
spodziewać, że kłopoty, jakie przeżywa gospodarka, ominą Greenpoint,
Maspeth, Ridgewood, Wallington czy Garfield. To, w jakiej kondycji
uda się Polakom i Polonii przetrwać najtrudniejsze czasy, zależeć
będzie od nas samych, jako społeczności. Nie stawiamy czoła
kryzysowi zupełnie nieprzygotowani. Mamy dobrze prosperujące firmy
polonijne, a przede wszystkim - unie kredytowe, które, w odróżnieniu
od banków komercyjnych, dysponują sporym zapasem funduszy na
udzielanie pożyczek.

W trudnych czasach, gdy wszyscy konsumenci ograniczają wydatki, to,
gdzie będziemy wydawać pieniądze, może przesądzić o "być albo nie
być" wielu polonijnych biznesów. Hasło "popierajmy swoich" nabiera
więc dziś szczególnego znaczenia.

Quelle PDN-NY(TD)
Pełna wersja