Gość: V.C.
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
18.10.03, 19:46
18.10.Waszyngton,La Paz (PAP/AFP,APReuters) - Departament Stanu USA wyraził
w sobotę ubolewanie z powodu "okoliczności odejścia" prezydenta Boliwii
Gonzalo Sancheza de Lozady, akcentując zasługi dotychczasowego boliwijskiego
szefa państwa jako "bojownika o demokrację"
Boliwijski Kongres przyjął w nocy z piątku na sobotę rezygnację
dotychczasowego prezydenta i mianował na to stanowisko jego zastępcę,
wiceprezydenta Carlosa Mesę. Zmiana na najwyższym stanowisku w państwie
nastąpiła po 32 dniach protestów i krwawych zamieszek w całym kraju, w
których zginęło prawie 100 osób
Protesty spowodowane zostały przede wszystkim decyzjami gospodarczymi
dotychczasowego prezydenta, w tym planami sprzedaży do USA gazu ziemnego po
niskiej cenie
Po przesłaniu do Kongresu listu z rezygnacją, 73 - letni de Lozada opuścił
śmigłowcem pałac prezydencki i udał się do oddalonego o 900 km od stolicy
miasta Santa Cruz, na zachodzie kraju. Jak podaje agencja France Presse,
stamtąd poleciał wraz z rodziną do Miami w Stanach Zjednoczonych
Lozada większość życia spędził w USA i stąd też uważany był przez część
mieszkańców Boliwii za "gringo" - obcego. Jego ustąpienie stanowi zwycięstwo
lewicy, związków zawodowych i lokalnych, populistycznych trybunów,
wpływających na nastroje biednych społeczności indiańskich, których sytuacja
nie polepszyła się, a przeciwnie pogorszyła w wyniku liberalnych reform,
podejmowanych w tym najuboższym kraju Ameryki Południowej.