Plan Paulsona: wersja druga ...

17.10.08, 08:05

Amerykańska administracja zdecydowała się na częściową
nacjonalizację instytucji finansowych i bezpośrednie inwestycje w
amerykańskich bankach.

W najnowszych planach administracji wykup "toksycznych" długów
hipotecznych zszedł na dalszy plan. Według najnowszego projektu
przedstawionego oficjalnie we wtorek rząd wykupi uprzywilejowane
akcje banków na łączną sumę 250 miliardów dolarów. Do operacji
zostaną wykorzystane pieniądze z 700-miliardowej puli przyznanej
administracji przez Kongres na ratowanie sektora finansów. Zmiana
planów była możliwa dzięki ogólnemu językowi ustawy o ratowaniu
rynków finansowych przyjętej kilka dni temu przez Kongres. Daje ona
ogromne prerogatywy sekretarzowi skarbu, który może zdecydować o
strategii ratowania banków. To dlatego sekretarz skarbu Henry
Paulson i jego doradcy zdecydowali się na zmianę strategii.

Oprócz bezpośrednich inwestycji plany rządu obejmują także inne
posunięcia mające przywrócić zaufanie do rynków finansowych, takie
jak objęcie gwarancjami pożyczek międzybankowych oraz zniesienie
limitów wysokości federalnego ubezpieczenia na wszystkich
nieoprocentowanych kontach bankowych, które są najczęściej
wykorzystywane do operacji biznesowych. Zdaniem ekonomistów
działania mające za zadanie przywrócenie wiary w system finansowy są
konieczne. Rynek pożyczek międzybankowych praktycznie zamarł po
bankructwie Lehman Brothers, bo instytucje finansowe bały się, że
ich partnerzy finansowi też mogą upaść. Połowę z puli 250 miliardów
ma otrzymać 9 największych banków, reszta ma wspomóc mniejsze
instytucje bankowe.

Tyle plan, który wydaje się lepszym rozwiązaniem niż samo
skupowanie "toksycznych" długów. Przede wszystkim dlatego, że
poprzez dokapitalizowanie banków podatnicy utrzymają pewną kontrolę
nad wspomaganymi instytucjami. Po drugie, że - jeśli plan się
powiedzie - będzie można odsprzedać akcje banków z zyskiem dla
budżetu państwa. Po trzecie, podobne kroki podjęły równolegle inne
wielkie gospodarki świata. Sam plan częściowej nacjonalizacji banków
narodził się w Europie.

Ekonomiści zwracają jednak uwagę, że nagłe zmiany planów
administracji mogą świadczyć o radosnej improwizacji niż o
przekonaniu co do skuteczności podjętych działań. Na pewno nie ma tu
jasnej i określonej strategii. Administracja jest już krytykowana za
brak określenia jasnych kryteriów, komu zamierza pomagać.

Plan Paulsona w wersji 2.0 trudniej będzie sprzedać Amerykanom,
którzy - w odróżnieniu od Europejczyków - dużo ostrzej widzą różnice
między sektorem prywatnym i publicznym. Przy tego rodzaju kryzysach
liczba narzędzi, jakimi dysponuje rząd, jest ograniczona, a rząd
wykorzystał jedno z nich. Ekonomiści zgodnie podkreślają także, że
posunięcia rządu najprawdopodobniej nie ochronią Stanów
Zjednoczonych przed recesją, choć jeśli plan Paulsona się powiedzie,
mogą złagodzić jej skutki.

Quelle PDN-NY(TD)
Pełna wersja