sz0k
19.10.08, 00:04
Za radą dany, która sama bała się wypowiedzieć na ten temat, sięgnąłem do
googla. Oczywiście 1 link pochodzi z idiotopedii, przyjrzyjmy się więc tej
interpretacji stworzonej przez internetowych "geniuszy":
Kłamstwo oświęcimskie (negacjonizm, rewizjonizm Holocaustu - ang. Holocaust
Denial, niem. Holocaustleugnung, fra. négationnisme, hiszp. negacionismo) -
twierdzenie w języku prawnym przyjmujące, że powszechnie przyjęta
interpretacja holocaustu jest albo w dużym stopniu przesadzona, albo
całkowicie zafałszowana. (...)
Kłamstwo oświęcimskie jest powszechnie potępione, jako niezgodne z prawdą
historyczną, oraz niezgodne z pamięcią i czcią dla ofiar Holocaustu. W wielu
krajach, w tym w Polsce, istnieją obostrzenia prawne, nakładające na organy
państwowe obowiązek ścigania z urzędu osób szerzących kłamstwo oświęcimskie.
Co to u licha jest "powszechnie przyjęta interpretacja"??? Przecież każdy
szanujący się historyk na takie coś powinien się poryczeć ze śmiechu
dosłownie... "Niezgodne z prawdą historyczną"? A w jaki sposób mamy niby tą
prawdę historyczną ustalić i kiedy będziemy wiedzieć, że to już jest w 100%
zgodne z faktycznymi wydarzeniami?
Ja nie potrafię sobie wytłumaczyć jak historycy, prawnicy, ludzie myślący
mogli dopuścić coś takiego jak "kłamstwo oświęcimskie" do życia i jeszcze
egzekwować to prawnymi sankcjami! Chyba nie inaczej jak terrorem politycznej
poprawności i pałą antysemityzmu, którą po łbie był lany (i nomen omen
wylewany - z roboty) każdy niepokorny.
To jest niespotykany w historii precedens kneblujący ryje historykom,
niszczący wolność badań, weryfikacji wydarzeń historycznych i wolność słowa
jako taką.
Czy jeśli ja stwierdzę, że pod Termopilami zginęło X Greków, a nie Y jak głosi
"powszechna interpretacja" (popre to jakimiś badaniami, bądź nie) to staję się
"kłamcą termopilskim"? Czy w ogóle mam prawo dociekać ilu tam zginęło Greków,
czy sprawa powinna być zamknięta raz na zawsze, a każdy kto będzie "próbował
się doliczyć" powinien zostać skazany na więzienie?
A może Termopile są złym przykładem? Ale dlaczego? Bo to było b. dawno? Bo
ilości, które zginęły są małe? Bo tu już zostało wszystko odkryte? Bo to już
nikogo nie obchodzi? To w takim razie jakie są kryteria?
Mam prawo podważać ilość ofiar Pol Pota? Ilość ofiar głodu na Ukrainie? Czy
ktoś w ogóle zna jakieś inne przykłady "kłamstw" historycznych ściganych
prawnie? "Kłamstwo katyńskie", czy coś w tym stylu?
Jak taki potworek jak "kłamstwo oświęcimskie" może istnieć w ogóle w
cywilizowanym świecie... Jeśli ta "powszechnie przyjęta interpretacja"
rzeczywiście jest taka "powszechna" i wszyscy ją znają i akceptują, to czego
tu się bać? Ktoś ściga i zamyka do więzień członków stowarzyszenia płaskiej ziemi?