janus22
22.10.03, 22:24
Gospodarka Niemiecka osiągneła już takie dno dzięki socjalistycznym
eksperymentom, że nienawidzący dotychczas "żelaznej damy" Niemcy, zaczynają
tęsknić za kimś podobnym do niej na własnym podwórku
newsweek.redakcja.pl/archiwum/artykul.asp?Artykul=7996
"Jeszcze parę lat temu Niemcy nienawidzili Margaret Thatcher. Dziś chcieliby,
żeby w ich kraju wprowadziła takie same reformy jak w Wielkiej Brytanii.
(...)
Helmut Kohl rzadko skrywał swoją niechęć i praktycznie wymawiał jej nazwisko
przez zęby. Nie znosił wizji bezwzględnego kapitalizmu. Poprzysiągł też, że
Niemcy nigdy nie będą wprowadzać takiego systemu.
Niemieckich polityków z lewa, prawa i ze środka zawsze jednoczyła wspólna
nienawiść do Margaret Thatcher. Ale czasy się zmieniły. Od kilku miesięcy w
niemieckich gazetach i czasopismach pojawiają się teksty sławiące sukces
Thatcher w odradzaniu współczesnej Wielkiej Brytanii.
Porównuje się w nich "brytyjską chorobę" z lat 70. do "niemieckiego marazmu",
który trawi dzisiaj kraj. Recesja, rosnące bezrobocie, brak perspektyw dla
młodych ludzi, a także nadmiernie rozbudowany system opieki społecznej.
(...)
W piątek Bundestag przegłosował szeroki pakiet reform Agenda 2010, który
wstrząśnie systemem będącym w Niemczech świętością od 50 lat. Zasiłki dla
bezrobotnych będą ograniczone z 36 do 12 miesięcy. Przepisy zmuszające
bezrobotnych do szukania pracy zostaną drastycznie zaostrzone. Ludzie na
zasiłku nie będą już mogli odrzucać ofert pracy jako "nieodpowiednich" i
zatrzymywać praw do pełnych świadczeń.
Tego samego dnia Bundesrat, wyższa izba parlamentu, przegłosował cięcia w
wymykających się spod kontroli wydatkach na opiekę zdrowotną.
(...)
"Kraj ogarnęła reformatorska gorączka" - entuzjazmował się tygodnik "Stern",
a "Die Zeit" proklamował nawet początek "innej republiki".
Fakt, że nazwisko Żelaznej Damy można obecnie bez konsekwencji wspomnieć na
berlińskim koktajlu, jest wyraźnym sygnałem, że stare tabu przestało
obowiązywać. Według ekonomistów nowe ustawy stanowią zaledwie niewielki krok
w stronę rozwiązania problemów kraju, choć ufają oni, że Gerhard Schröder
zaczyna w końcu kierować niemiecką ciężarówkę we właściwym kierunku.
(...)
Według Renate Köcher z instytutu badań społecznych Allensbach większość
Niemców opowiada się obecnie za głębokimi i daleko idącymi reformami."