cepekolodziej
30.10.08, 03:34
Tak sądzi Vaclav Havel. Że Milan Kundera mógł się obawiać, że znalazł
się w środku jakiejś prowokacji i dlatego mógł postąpić tak a nie
inaczej - żeby uniknąć dziesięć lat łagru za bezdurno.
Tak sobie pomyślałem już wcześniej i ja, w wątku, który zniknął w
tajemniczych okolicznościach. Pan bodajże Kotlet zareagował na moje
przypuszczenia uwagą, że myślę za dużo. Teraz pan Kotlet powinien
wytknać V. Havlowi, że myśli za dużo.
Konsekwencji nigdy za mało.
<<Człowiek wcale nie musiał być zapalonym czy fanatycznym komunistą,
który dopuszcza się takich rzeczy w szczerej wierze, że w ten sposób
wykuwa drogę do nadejścia lepszego świata. Wystarczyło, że nie był
pewien, czy nie jest to pułapka zastawiona na niego lub na kogoś mu
bliskiego, albo nawet był tego "niemal pewien". Wystarczyło, że nie
był bohaterem spod Tobruku i po prostu powiedział sobie: dlaczego mam
iść na 10 lat do łagru za to, że "wiedziałem i nie powiedziałem"?
Łagry są przecież dla bohaterów, a nie dla mnie.>>
wyborcza.pl/1,88975,5862994,Havel_o_sprawie_Kundery.html