Gość: emblemat IP: *.dtvk.tpnet.pl 23.10.03, 17:37 hmmm........dobry gość tylko pa podstawuwce Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: aga Re: Policja w Kielcach zatrzymała komputerowego w IP: *.tnt11.chi15.da.uu.net 23.10.03, 17:42 to prawda ,uzdolniony w tej dziedzinie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zbych Re: Policja w Kielcach zatrzymała komputerowego w IP: 212.160.138.* 23.10.03, 17:51 mimo wszystko -cieszę się,że mamy zdolną młodzież. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :-)))) Re: Policja w Kielcach zatrzymała komputerowego w IP: *.proxy.aol.com 23.10.03, 17:55 hmmm........dobry gość tylko pa podstawuwce . :: Tu jest wiecej takich programistow. To tak jakbys malpie pozwolil na dostep do wyrzutni rakietowej - nieszczescie gotowe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ;-)))) *^*^* _ _ Zaba _ po _ Norwesku _ _ *^*^* IP: *.proxy.aol.com 23.10.03, 18:00 Żaba po norwesku Każdy bez wyjątku ma prawo do świętowania swoich rocznic, a srebrne wesele Karola Wojtyły to – jak by nie patrzeć – rocznica znamienna. Obchody jubileuszu też były jedyne w swoim rodzaju, choćby dlatego, że na przykład w Polsce czy w Watykanie pochłonęły miliony dolarów, a sam jubilat mógł nawet dobrze nie zajarzyć, co się wokół niego dzieje. Wszak podobne, tylko trochę mniej huczne, wyrazy uwielbienia odbiera każdego dnia. Myślących ludzi XXI wieku powinno jednak razić zbiorowe szczytowanie milionów nad półżywym starcem – kult jednostki porównywalny już tylko z orgiastycznym uwielbieniem dla tyrana Korei Północnej, Kim Dzong-Ila, tam oczywiście w skali mikro. Nie mam nawet ochoty komentować tego, co wyprawiali przez ostatni tydzień moi – opanowani zbiorowym amokiem – rodacy. O wiele ciekawsze było preludium do głównej opery na Placu Świętego Piotra. Fani papieża od miesięcy zacierali ręce w oczekiwaniu na ogłoszenie go laureatem Pokojowej Nagrody Nobla. Miał to być jednoznaczny hołd uwielbienia całego świata dla idola katolików i zarazem jakże wskazany wstęp do głównych uroczystości jubileuszowych. Przyznanie nagrody Shirin Ebadi było dla wszystkich, którzy obstawiali papieża (łącznie z bukmacherami, którzy np. w Londynie płacili 120 do 1 jeśli ktoś nie postawił na Papę!), parafrazą werdyktu kardynałów sprzed 25 lat – habemus klapam. Dla wielu zaś potwarzą i jawną niesprawiedliwością. Przecież papież dwóch tysiącleci – jak go nazwał ksiądz Peszkowski – nie dość że nie został uhonorowany, to jeszcze przegrał z kobietą, na dodatek muzułmanką! On, spadkobierca świętego Piotra, wielki siewca pokoju, święty ojciec związku katolickich republik – nie dostał „swojej” nagrody! To zupełnie tak, jakby następcy wodza rewolucji, Breżniewowi, odmówiono orderu Lenina. Norweski komitet noblowski zafundował za to wielkie święto wszystkim antyklerykałom. Ucieszyli się zwłaszcza zdrowo myślący duchowni, bo to oni najwięcej dostają w kość od Papy. Ucieszył się szczerze prawicowy prezydent laickiej Francji i obłudnie rozradowało kilku kardynałów z Watykanu. Arcybiskupowi Dziwiszowi po prostu kamień spadł z serca, że olali jego pryncypała. Ludzie, cyrk na kółkach papamobile! Widzieliście te zawiedzione gęby biskupów stacjonujących w Polsce?! Oburzenie Pieronka, pokrętne tłumaczenia Macharskiego i Życińskiego, mistrzów w wywracaniu kota ogonem. Jak oni biedni się natrudzili, żeby przełknąć tę norweską żabę, a kompromitację i klęskę przekuć w zwycięstwo! W sukurs natychmiast poszli słudzy pańscy. Prezydent wszystkich katolików oznajmił, że nagrody świata całego nie są warte naszego papieża, bo zasługi jego są „nie do oszacowania”. No tak, Norwedzy nie mogli ich oszacować i dali sobie spokój. Lech Wałęsa – śmieszny w swoim prymitywizmie i pyszałkowatości – chciał nawet oddać swoją własną nagrodę, mimo że – jak sam stwierdził – dostał ją zupełnie zasłużenie. Wybór Shirin Ebadi polski laureat Nobla nazwał „niesmaczną pomyłką”. W argumentacji Wałęsy i np. zakonu franciszkanów, „papież jak nikt inny zasłużył sobie na tę nagrodę”. Tak, to akurat prawda. Pod warunkiem, że zasługi na rzecz pokoju mierzy się ilością wypowiedzianych słów i skierowanych apeli, z których notabene nic nie wynika. Zapatrzeni w swojego guru fani, sami wychowani na katolickiej powierzchowności i pustosłowiu, nie są w stanie zrozumieć, że mówienie o pokoju jest głównym zajęciem wszystkich papieży, od kiedy – dzięki zdobyczom humanizmu – już nie wypada im zagrzewać do wojny, zwłaszcza tej religijnej. Ostatnim „Ojcem Świętym”, który za mało mówił o pokoju, przemilczał zbrodnie wojenne, a tak naprawdę po cichu sam liczył na Drang nach Osten – był Pius XII. Odbija się to papiestwu czkawką do dzisiaj. Jego następcy z pewnością nigdy nie popełnią podobnego błędu, a nawijanie o pokoju na świecie wpisali sobie na stałe w zakres obowiązków. Tyle że za rzetelną pracę, choćby nawet w pocie czoła, nagród Nobla jeszcze nie dają. Owszem, Jan Paweł II się nie oszczędza. Zwraca uwagę na problemy świata, takie jak głód, wojny, niesprawiedliwy podział dóbr. Pochyla się nad chorymi, modli się, błogosławi i współczuje ofiarom kataklizmów. Jednocześnie sam żyje w królewskim przepychu, pod opieką sztabu lekarzy, rehabilitantów, dietetyków. Patrzy codziennie na tony złoceń, przechadza się obok tysięcy bezcennych dzieł sztuki, z których każde nakarmiłoby średni afrykański kraj. Pół miliona jego sutannowych podwładnych hołduje zbytkom i luksusom, większą radość znajdując w braniu niż dawaniu. Różnica pomiędzy Shirin Ebadi a papieżem Wojtyłą jest taka, jak między szeregowym, radzieckim żołnierzem pierwszej linii frontu narażającym co chwila własne życie a oficerem politycznym, który, grzejąc sztabowy stołek na tyłach walk, wygłasza ideologiczne rozprawy na temat dzieł Lenina. Iranka dostała Nobla za „wkład w demokratyzację Iranu oraz walkę o prawa człowieka, zwłaszcza kobiet i dzieci”. Papież owszem, miałby szansę... gdyby nagrodę tę przyznawano za umacnianie absolutyzmu i skuteczne tłumienie demokracji w Kościele (np. teologii wyzwolenia), deprecjację kobiet, moralne wspieranie dyktatur (np. Pinocheta) i brak reakcji na masowe przypadki pedofilii wśród podległego mu kleru. Znamienny, choć oczywiście skrzętnie przemilczany, był komentarz innego polskiego noblisty – Czesława Miłosza: „Nieprzyznanie papieżowi nagrody można jedynie wyjaśnić faktem, że nagroda ta byłaby wyróżnieniem całego Kościoła rzymskokatolickiego, którego papież jest głową...”. Natomiast „ta pani” – jak pogardliwie nazywa laureatkę Wałęsa – już na pierwszej konferencji zażądała od mułłów rządzących Iranem, aby uwolnili wszystkich więźniów politycznych, co – ta pani – może (po raz kolejny) przypłacić więzieniem zaraz po powrocie do swojej islamskiej ojczyzny. Papież nigdy by się nie zdobył na podobny apel, mogłoby to przecież zaszkodzić jego stosunkom z muzułmańskimi ajatollahami. Irańska adwokatka – broniąca prześladowanych, walcząca o demokrację w mateczniku islamistów; niezwykła, odważna kobieta w kraju, gdzie mułłowie traktują kobiety jak osły, potępiana i więziona – jak nikt zasłużyła na Nagrodę Nobla. Przy takiej kandydatce wybranie Wojtyły byłoby zaiste „niesmaczną pomyłką”, do której na całe szczęście nie doszło. Prawdziwym Polakom katolikom pozostało tylko obsobaczać komitet noblowski i chrzanić, że nie dorósł on do oceniania tak wielkiego Autorytetu. Zapewne spadnie teraz sprzedaż „Rzeczpospolitej”, a także na stacjach Statoil i w sklepach Rema 1000 należących do Norwegów. Polski rząd i prezydent dopilnują, żeby polskim gazociągiem nigdy nie popłynął skandynawski gaz. A ja wczoraj, po raz pierwszy od dłuższego czasu, kupiłem norweskiego łososia. Podobno nie tak zdrowy jak polski, ale za to jak smakuje! JONASZ Odpowiedz Link Zgłoś