piq
05.11.08, 06:58
I to jest to, co jest w tych wyborach pozytywne: obydwaj kandydaci są
najwyższej klasy. Ja lubiłem bardziej McCaina, ale przemówienie Obamy
wyeksponowało jeden element, który może go uczynić wielkim prezydentem, równie
wielkim jak Ronald Reagan: odwołanie się do wartości. Reagan odwołując się do
wartości wyciągnął Amerykę z dołka. Dzisiaj Ameryka też jest w dołku, choć nie
takim, jak wtedy, lecz musi wymyślić się na nowo, zwłaszcza w sferze sensu i
sposobu swojego światowego przywództwa, zwłaszcza wobec ruchów mafijnego
kagiebowskiego przywództwa rusków. Umiejętność zbudowania swojego przywództwa
na partnerstwie świata cywilizowanego przeciwko światu braku wartości lub
światu wrogich wartości zdecyduje, czy Ameryka jest godna być najważniejszym
krajem na świecie.
Reagan kierował się w swoim przywództwie względami moralnymi i był wielki.
McCain miał wszelkie dane, by być wielki. Obama ma szansę być wielki.
Kiedy startowali przeciwko sobie Bush mniejszy i żałosny dupek Kerry, to ja
już wolałem Busha mniejszego. Dzisiaj mam wrażenie, że wszystko jedno, który
kandydat by wygrał, może być świetnym prezydentem.