hugo_w2
06.11.08, 00:53
Wybory prezydenckie w USA to dobra okazja, aby zastanowić się nad
tym, jakie cele polityczne powinna wyznaczać sobie polska grupa
etniczna.
Od lat słyszymy narzekania na słabą mobilizację polityczną Polonii i
Polaków mieszkających w USA. Coraz mniej Polonusów kandyduje na
wybieralne urzędy, słaba była także (przynajmniej do ostatniego
wtorku) frekwencja wyborcza w dzielnicach i miejscowościach
zamieszkanych przez Polaków.
Narzekającym na brak polskiego lobby w Waszyngtonie trzeba jednak
przypomnieć, że taki stan rzeczy ma swoje obiektywne przyczyny. W
ciągu ostatnich dwudziestu lat Polonii w USA udało się załatwić
większość ważnych dla Polski problemów. Dzięki wielkiej mobilizacji
w połowie lat 90. udało się wprowadzić Polskę do NATO. Mimo opóźnień
urażających naszą dumę narodową kwestia zniesienia wiz wydaje się
już sprawą przesądzoną. Polska podpisała też z USA umowę o wzajemnym
uznawaniu świadczeń emerytalnych, która lada chwila wejdzie w życie.
Z kolei wiele innych problemów, jak w przypadku reformy
imigracyjnej, Polacy w Stanach dzielą z innymi grupami etnicznymi.
Poza systematycznymi naciskami na aktualnie rządzącą administrację,
aby ta w polityce zagranicznej uwzględniała także interesy Polski
(jak np. w kwestii tarczy antyrakietowej), niewiele więcej pozostało
nam do załatwienia.
Lista życzeń Polonii wobec rządu w Warszawie wydaje się trochę
dłuższa. Chodzi tu na przykład o honorowe rozwiązanie sytuacji osób
zmuszonych do zrzeczenia się polskiego obywatelstwa po 1968 roku czy
jednoznaczne i korzystniejsze uregulowanie kwestii podwójnego
opodatkowania dochodów w krajach zatrudnienia oraz w Polsce. Jeszcze
ważniejsze dla tysięcy mieszkających po tej stronie oceanu Polaków
chcących spędzić jesień życia w Starym Kraju jest rozsądnie
rozwiązanie kwestii płacenia w Polsce haraczu podatkowego i wysokiej
składki ubezpieczenia zdrowotnego, znacznie uszczuplających, często
skromne, amerykańskie emerytury. Do tego trzeba dodać uproszczenie
do minimum procedur paszportowych dla podwójnych obywateli.
Polska grupa etniczna podlega bardzo szybkim i dość radykalnym
zmianom demograficznym. Po raz pierwszy od wielu pokoleń Stany
Zjednoczone przestają być dla milionów Polaków ziemią obiecaną, na
której można zrealizować marzenia o zdobyciu fortuny. Po integracji
z UE gwałtownie zmniejszyły się rozmiary nielegalnej czy półlegalnej
emigracji zarobkowej. Przestała się ona już opłacać - cena przelotu,
słabość dolara i wysokie koszty utrzymania sprawiają, że z pracy w
USA nie odłoży się wiele więcej pieniędzy niż pracując w Polsce czy
jakimś kraju Unii Europejskiej. Jeśli trend ten się nie odwróci,
Polonia będzie skazana na socjologiczny proces starzenia się. Z
biegiem lat będziemy coraz bardziej przypominać dzisiejsze grupy
imigracyjne z Europy Zachodniej, np. z Włoch czy z Irlandii, niż np.
z Rosji, zasilanej wciąż przez napływ świeżych imigrantów. Postawi
to przed Polonią zupełnie inne zadania.
Quelle PDN-NY(TD)