czy na Kremlu pobrzemiają walce wiedeńskie ?

06.11.08, 17:58
Nu , spotkał dziś w chlewiku byłego sztabsoficera Navy
(Marine) , a także czifa mar handl ( na pagonie 3 paski i śruba ,
to ten od motorków – bo drugi taki ale z pokładu to navigejtor ) i
Davida starego kompana z mossi ...
Gadali my długo i chlali ... ja naruszył tema polski
nacjonalizm ..Skry szły , bo oni fundamenty ..a ja stary żołnierz
stasi-oficer ,ale o twardych korzeniach polskich , bardzo krytyczny
i surowy dla swojej ojczyzny ..
dla mojej ojczyzny jestem jak mój dziad Walenty dla swoich wnuków ,
w ryj i klozą po schodach, ostry ... wspaniały mistrz...siłacz..
ale sztukę rzemiosła brał u Kruppa.. takie czasy wtedy ..
promował polskość ..patriota... jego miasto zna go , to był facet
którego nazwisko robiło wrażenie...żonę wziął hrabiankę , którą do
kuczy (karety) na rękach nosił ...

A wracając do chlewika - rypał ja im jak trza .. wykorzystywali w
boksowaniu , że ja nie tylko Stasiof ale i mossi... czemu nie
zaprzeczałem , bo i dlaczego ... wqu...eni poszli ..
Został David...i rzekł , abi , ale ty im dał popalić..
Spojrzałem mu w oczy - jego przyjazny uśmiech , był więcej
niż „wybaczam za jedwabne” ...
Taki mgielny , wilgotno-ciepły uśmiech o bogatej palecie
interpretacji...

(z cyklu: czy na Kremlu pobrzemiają walce wiedeńskie)
Pełna wersja