Interesujący życiorys, czyli jak chyli się USA...

06.11.08, 22:28
Moment w którym kapitalizacja General Motors sięga dna około 5
miliardów dolarów, a Volkswagena ponad 300 miliardów dolarów....

„Przyszłość” i „nadzieja”. To słowa najczęściej powtarzane przez
demokratycznego kandydata na prezydenta USA. Nic dziwnego, bo jeśli
chodzi o przeszłość, to nie ma się raczej czym chwalić

Barack Obama

Obama niechętnie mówi o swoich młodzieńczych latach. A adorujące go
czołowe amerykańskie media niespecjalnie się palą do sprawdzenia, co
się kryje za szerokim uśmiechem wzbudzającego powszechną sympatię
charyzmatycznego polityka.

– Jednym z atutów Obamy jest to, że właściwie nic o nim nie wiemy –
mówi w rozmowie z „Rz” prof. Marek Chodakiewicz z waszyngtońskiego
Institute of World Politics. Obama nie jest jednak człowiekiem
znikąd. Ma wyjątkowo interesującą i bogatą biografię, którą,
delikatnie mówiąc, trudno uznać za typową dla kandydata na
prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Barack Husajn Obama nie urodził się w tradycyjnej amerykańskiej
rodzinie, osiadłej od pokoleń na wielkich połaciach ziemi w Wirginii
czy w jednej z metropolii Wschodniego Wybrzeża. Nie należy do klanu
Bushów czy Kennedych, który od urodzenia szykowałby go do objęcia
stanowiska prezydenta. Rodzina czarnoskórego senatora nie nadawałaby
się raczej do reklamy proszku do prania.

Urodzony w 1961 roku polityk był owocem burzliwej, ale krótkiej
miłości nastoletniej hipiski z dobrego domu i afrykańskiego
studenta. Ann Dunham poznała Baracka Obamę seniora na uniwersytecie
na Hawajach, na kursie... rosyjskiego. Języka, który na początku lat
60. jednoznacznie utożsamiany był ze Związkiem Sowieckim i
komunizmem.

Koledzy z tamtych lat, do których dotarła „Chicago Tribune”, opisują
matkę Obamy jako radykalną lewicową aktywistkę. Była feministką
nieukrywającą niechęci do chrześcijaństwa i tradycyjnych struktur
społecznych. – Moja matka była dominującą osobą w czasach, gdy się
kształtowałem. Wartości, jakie we mnie wpoiła, są dla mnie punktem
odniesienia w moich działaniach politycznych – wyznał Barack Obama w
jednym z wywiadów.

Tego samego nie może powiedzieć o ojcu, który porzucił rodzinę, gdy
jego syn miał zaledwie dwa lata. Barack Obama senior pochodził z
tradycyjnej, muzułmańskiej poligamicznej kenijskiej rodziny. – Jego
ojciec wywodzi się z plemienia Luo, to ci, którzy wyrzynali się
ostatnio z Kikui i Masajami po sfałszowanych wyborach w Kenii. Obama
senior jako młody człowiek porzucił jednak wiarę przodków na rzecz
nowej: marksizmu. W nagrodę dostał stypendium Fulbrighta i pojechał
na Hawaje – opowiada prof. Chodakiewicz.

To właśnie ojciec zdecydował, że młody chłopak otrzymał muzułmańskie
drugie imię Husajn. Przed ślubem zapomniał jednak powiedzieć Ann
Dunham, że w Kenii zostawił żonę z dwójką dzieci. Obie rodziny były
zresztą przeciwne ślubowi. Sam Obama wspominał, że jego kenijski
dziadek „nie chciał, żeby krew Obamów została zepsuta przez białą
kobietę”.

Czy Obama był muzułmaninem?

Po ucieczce Obamy seniora Ann Dunham znowu zszokowała rodziców i
wybrała sobie równie egzotycznego męża. Tym razem padło na studenta
z Indonezji Lolo Soetoro. Para w 1967 roku zamieszkała w Dżakarcie,
gdzie mały amerykański chłopczyk został zapisany do dobrej
katolickiej szkoły. Co ciekawe, w szkolnych papierach w
rubryce „wyznanie” przy nazwisku Baracka wpisano „muzułmanin”.

Sam Obama stanowczo odżegnuje się od związków z islamem. Powtarza,
że był wychowany w duchu ateistycznym, a jako dorosły człowiek stał
się pobożnym chrześcijaninem. – Nigdy nie byłem muzułmaninem – mówi.
Dziennikarz liberalnego „Los Angeles Times” Paul Watson, którego
trudno posądzić o niechęć do czarnoskórego polityka, dotarł jednak
do szkolnych kolegów i nauczycieli z tamtych lat, którzy
przedstawiają zupełnie inną wersję wydarzeń.

– Cała moja rodzina to muzułmanie i większość ludzi, których znam,
to muzułmanie – powiedziała siostra przyrodnia Obamy Maya Soetoro.
Podkreśliła jednak, że jej ojciec, a ojczym Obamy, nie był
specjalnie religijny. Do meczetu chodził tylko przy okazji
ważniejszych świąt. Sam Barack, używający wówczas nazwiska Barry
Soletoro, bywał tam znacznie częściej. Co pewien czas brał udział w
copiątkowych modłach.

– Jako dzieci uwielbialiśmy spotkać się z przyjaciółmi, iść do
meczetu i się modlić – powiedział, cytowany przez „LA Times” szkolny
kolega Obamy Zulfin Adi. Młody Obama podobno z niecierpliwością
czekał na sygnał dany przez muezina z najbliższego minaretu. – Barry
był muzułmaninem i chodził do meczetu. Pamiętam, że nosił sarong
[tradycyjny indonezyjski strój] – podkreślił Adi.

Młody Barry Soletoro nie tylko brał udział w modłach, ale regularnie
dwa razy w tygodniu chodził na islamskie lekcje religii, gdzie
zgłębiał tajniki Koranu. I sporo z nich pamięta do dzisiaj.
Dziennikarz „New York Timesa” Nicholas D. Kristof opisał, jak
podczas rozmowy z nim w maju 2007 roku Obama „z doskonałym akcentem
zacytował pierwsze wersy arabskiego wezwania do modłów”.

– Śpiew islamskiego kapłana jest jednym z najpiękniejszych dźwięków
na ziemi o wschodzie słońca – powiedział wówczas demokratyczny
kandydat na prezydenta. Przychylny mu Kristof przytomnie skwitował,
że wypowiedź ta „mogłaby wywołać zawał serca wśród wyborców z
Alabamy”. Nie jest bowiem tajemnicą, że większość Amerykanów,
szczególnie z konserwatywnego, chrześcijańskiego Południa, nie
przepada za islamem.

Muzułmańska przeszłość Obamy wzbudza również niepokój Żydów, którzy
obawiają się, że jeżeli demokraci wygrają wybory, wpłynie ona na
jego politykę bliskowschodnią. – Przekonania religijne kandydata na
prezydenta są oczywiście jego prywatną sprawą. Problem leży gdzie
indziej. Barack Obama przez wiele lat konsekwentnie i świadomie
kłamał. Ukrywał przed obywatelami taki podstawowy fakt jak swoje
byłe wyznanie. Ile jest jeszcze takich tajemnic? Taki człowiek nie
wzbudza zaufania – powiedział „Rz” neokonserwatywny amerykański
publicysta Daniel Pipes.

Narkotyki i walka klas

Stany Zjednoczone nazywane są często krajem bez lewicy. Według
europejskich kryteriów zarówno Partia Republikańska, jak i
Demokratyczna plasują się raczej po prawej stronie sceny
politycznej. Środowiska o zdecydowanie lewicowych poglądach
odgrywają w Ameryce rolę marginalną. Mimo to Obama od wielu lat
utrzymuje bliskie kontakty z ludźmi, którzy – nawet według tych
samych łagodnych, europejskich kryteriów – uznani zostaliby za
ultralewaków.

Wszystko zaczęło się jeszcze w latach 70., gdy Obama był
nastolatkiem. Chodził wówczas do drogiej prywatnej szkoły średniej
Punahou Academy na Hawajach (po kilku latach spędzonych w Indonezji
matka odesłała go na wychowanie do dziadków). Okres ten wydaje się
kluczowy dla zrozumienia, kim tak naprawdę jest demokratyczny
kandydat na prezydenta. To właśnie wówczas kształtowała się jego
osobowość.

– Barack Obama wiódł beztroskie życie wielokulturowego nastolatka,
co na Hawajach jest właściwie normą. Narkotyzował się i bawił do
woli. W oficjalnych wspomnieniach twierdzi, że wtedy właśnie po raz
pierwszy odczuł rasizm jako Afroamerykanin. Brzmi to jednak jak
próba dopisania sobie heroicznej historii prześladowań – uważa prof.
Marek Chodakiewicz.

Na rozwój młodego Obamy najbardziej wpłynęły jednak nie huczne
imprezy na plaży czy prawdziwe bądź też urojone rasistowskie
docinki. Właśnie wtedy spotkał bowiem być może najważniejszą osobę w
życiu, swojego mentora i nauczyciela „Franka”. Tak właśnie określił
go w swoich wspomnieniach „Dreams From My Father”.

    • tygrys6789 Nie pękaj sie przyjacielu 06.11.08, 22:52
      O wszystko zadba Shlomo Emanuel.
    • latarnick matka Obamy hipiska?? 07.11.08, 08:15
      >>Urodzony w 1961 roku polityk był owocem burzliwej, ale krótkiej
      miłości nastoletniej hipiski z dobrego domu i afrykańskiego
      studenta.<<

      To napisal jakis mlody nie znajacy historycznych realiow
      dziennikarz. Pierwsi hipisi pojawili sie dopiero gdzies okolo 1967
      roku, wiec matka Obamy mogla byc co najwyzej mlodsza siosta
      beatnikow. Niby niewiele lat roznicy, a roznica kolosalna. Beatnicy
      byli wlasciwie grupa literacka (sluchajaca jazzu), podczas gdy
      hipisi okolo-muzycznym (folk-rock music) zjawiskiem socjologicznym.
    • cor-tex Chodakiewicz nie odroznia Kansas od Virginii 07.11.08, 09:07
      czyzby nie potrafil czytac po agielsku? Matka Obamy pochodzila z
      Kansas.

      en.wikipedia.org/wiki/Ann_Dunham
    • rycho7 jego dziadek byl w Wehrmachcie 07.11.08, 10:16
      qwardian napisał:

      > Barry był muzułmaninem i chodził do meczetu.

      Ja "wojujacy" ateista chodzilem za mlodu do kosciola. Bo jak sie wejdzie miedzy
      wrony trzeba krakac jak i one.

      > Pamiętam, że nosił sarong

      Ja nosilem helm i tarcze Krzyzaka z papier mache.

      Katolska mitomania wychodzi z Ciebie kazdym porem skory, Qwardian.

      Republikanie nie chcieli zanadto reklamowac swego przeciwnika. Znali te fakty
      przed wyborami.
Pełna wersja