Fachowcy na ratunek ...

08.11.08, 10:28

Barack Obama już w kilka godzin po wyborczym zwycięstwie zaczął
formować zespół, który 20 stycznia przejmie władzę w Waszyngtonie.

Tymczasem kolejne raporty makroekonomiczne potwierdzają, że
najważniejszym wyzwaniem, przed jakim stanął prezydent elekt, będzie
pogrążająca się w recesji gospodarka.

Z rządowych statystyk wynika, że stopa bezrobocia w USA jest
najwyższa od 14 lat. Bardziej pesymistyczne niż oczekiwano, dane o
liczbie etatów w gospodarce amerykańskiej osłabiają też dolara.
Wyniki z października, o kondycji rynku pracy w USA, nie pobiły co
prawda rekordu z poprzedniego miesiąca, kiedy ubyło 284 tys. miejsc
pracy (najwięcej od listopada 2001, po zamachu na WTC), ale do końca
października przez trzy miesiące amerykański rynek pracy uszczuplił
się o 651 tys. etatów. I będzie jeszcze gorzej, bo niektóre prognozy
mówią już o 8-procentowym bezrobociu w dniu inauguracji prezydentury
Baracka Obamy.

W amerykańskim systemie prezydent ma stosunkowo ograniczone pole
manewru w kwestiach ekonomicznych. W takiej sytuacji niezwykle ważne
jest, aby z kilku instrumentów stymulacji gospodarki, jakimi
dysponuje administracja, korzystać w sposób najlepszy z możliwych.
To dlatego jedną z najważniejszych decyzji prezydenta elekta będzie
wybór właściwego kandydata, który przejmie klucze do kasy państwa
federalnego. Doszło do paradoksu, który odzwierciedla niecodzienność
sytuacji, w jakiej się znajdujemy: kryzys na rynkach finansowych,
pogarszająca się sytuacja gospodarcza i perspektywa głębokiej
globalnej recesji sprawiły, że po wyborach prezydenckich w USA z
dużo większym zainteresowaniem oczekuje się dziś nominacji na
stanowisko sekretarza skarbu niż sekretarza stanu, mimo że to
ostatnie stanowisko znajduje się wyżej w konstytucyjnej hierarchii.

Przed nowym szefem Departamentu Skarbu stanie najtrudniejsze zadanie
w całym nowym gabinecie - opanowania kryzysu finansowego i
kontynuowania planu Henry'ego Paulsona, przewidującego wpompowanie w
banki i instytucje finansowe 700 miliardów dolarów.

Na szczęście nie brakuje osób, które byłyby w stanie sprostać
wyzwaniu, bo prezydent elekt zgromadził w trakcie kampanii
interesujący zespół doradców ekonomicznych. Wśród głównych
kandydatów wymienia się dwa nazwiska: obecnego prezesa Banku Rezerwy
Federalnej w Nowym Jorku Timothy Geithnera oraz byłego sekretarza
skarbu z czasów administracji Billa Clintona Lewrence'a Summersa. Na
waszyngtońskiej giełdzie pojawiają się także inne potencjalne
kandydatury - przede wszystkim byłego prezesa Fed Paula Volckera.
Wspomina się także o byłym zastępcy sekretarza skarbu (także z
czasów Clintona) Rogerze Altmanie oraz prezes Federal Deposit
Insurance Corp., instytucji ubezpieczającej amerykańskie depozyty
bankowe Sheili Blair. Niezależnie od tego, kto obejmie jeden z
najbardziej gorących foteli w nowym gabinecie, decyzje trzeba będzie
podejmować szybko. Dla nowej administracji nie ma innego priorytetu
niż szybkie stworzenie zespołu zdolnych, doświadczonych i
wykwalifikowanych liderów ekonomicznych.

Quelle PDN-NY(TD)
Pełna wersja