Euro i zaciskanie pasa ...

10.11.08, 16:46

Kryzys finansowy w szybki sposób zmienił stosunek całych
społeczeństw do kwestii gospodarczych. Powinien wpłynąć także na
zmianę nastawienia polityków w Polsce do podstawowych reform, w tym
przyjęcia wspólnej waluty.

W Danii, która odrzuciła wprowadzenie euro, po tych ostatnich
przeżyciach rośnie poparcie dla zmiany pieniądza. Okazało się
bowiem, że w szczycie kryzysu finansowego trzeba było nadzwyczajnych
interwencji, aby utrzymać powiązanie duńskiej waluty z europejską.
Podobnie jest w Szwecji, która także zaczyna dopuszczać myśl o unii
walutowej. W Islandii, która wcześniej obawiała się, że
zostanie "zjedzona" przez wielkie kraje UE, poparcie dla akcesji do
UE wzrosło do 70 procent. W Polsce głośno mówi się o Słowacji,
której korona była stabilna właśnie dlatego, że będzie wkrótce
zamieniania na euro.

Obecny kryzys finansowy powinien więc dać do myślenia przede
wszystkim sceptykom, którzy sprzeciwiają się szybkiemu przyjęciu
przez Polskę wspólnej, europejskiej waluty. Ekonomiści, w tym
profesor Leszek Balcerowicz, zgodnie twierdzą, że gdyby w Polsce
wprowadzano już euro, nie byłoby takich wahań kursowych. Waluty
dużych obszarów gospodarczych są bowiem z reguły bardziej stabilne,
nawet jeżeli mniejszy kraj, tak jak Polska, prowadzi dobrą politykę
monetarną. Ostatnie doświadczenia jeszcze wzmocniły argumentację.
Tylko członkostwo w strefie euro wyłączy Polskę z grupy tzw.
wschodzących rynków (emerging markets), eliminując ryzyko
spekulacyjne. Argument eurosceptyków o rzekomej utracie suwerenności
w przypadku przyjęcia wspólnej waluty jest też z góry fałszywy,
sugeruje bowiem, że największe kraje Europy Zachodniej (np. Niemcy,
Włochy, Francja czy Hiszpania) już straciły niepodległość. Podobnie
jest z argumentem o powszechnej i nieuniknionej drożyźnie, jaka
towarzyszy wymianie waluty. Doświadczenia Słowenii, a obecnie
Słowacji dowodzą, że tych błędów da się uniknąć. Wskaźnik całej
inflacji zmienił się nieznacznie, a generalnie inflacja w strefie
euro jest niska, bo jest to stabilniejszy pieniądz niż lokalne
waluty.

Dziś nie ulega jednak wątpliwości, że - wbrew deklaracjom premiera
Donalda Tuska - kryzys finansowy zmusi Polskę do korekty założeń
budżetowych. Wymagać będzie także od Polaków ostrego zaciśnięcia
pasa, choć nad Wisłą najprawdopodobniej nie będzie recesji. W tej
sytuacji upór rządu przy ograniczeniu dostępu do emerytur
pomostowych wydaje się uzasadniony, mimo protestów organizacji
związkowych. Obecny system czyni z wcześniejszych emerytur nie
wyjątek, ale regułę powszechnie obniżającą wiek emerytalny. Polska
ma jeden z najwyższych odsetków osób w wieku produkcyjnym, które nie
są aktywne zawodowo. W sytuacji, gdy większość państw europejskich
stoi przed perspektywą szybkiego starzenia się społeczeństw, na taki
luksus nie stać nawet najbogatszych.

Quelle PDN-NY(TD)
    • patience Jak to nie bedzie recesji. Juz jest 10.11.08, 16:50
      A z czego maja np zyc firmy produkujace na eksport, skoro klienci w E. Zach.
      zaciskaja pasa i nie kupuja? Pare dni temu GW oglosila grupowe zwolnienia
      jakiejs firmy od lodowek we Wroclawiu, bo nie ma zbytu. Spowolnienie sie zaczelo
      jeszcze przed kryzysem finansowym, i wbrew temu co politycy mowia, skutki tego
      kryzysu w Polsce sa juz widoczne.
Pełna wersja