hugo_w2
17.11.08, 10:08
Jak trwoga, to przywódcy największych gospodarek świata godzą się na
wszystko.
Takie właśnie rezultaty przyniosło waszyngtońskie spotkanie
prezydentów i premierów 20 państw świata. Tak przynajmniej się
wydaje, skoro zgodzono się na daleko idące międzynarodowe regulacje
finansowe; na zwiększenie przejrzystości poczynań i kontroli nad
instytucjami zarządzającymi pieniędzmi i sprzedającymi papiery
wartościowe. Uzgodniono szereg działań, które mają zapobiegać
kryzysom, jak obecny.
Komentatorzy porównują to spotkanie do historycznej konferencji w
Bretton Woods, New Hampshire, w 1944 r., kiedy przywódcy zwycięskiej
koalicji zakreślili szeroki plan gospodarczej i finansowej struktury
świata po wojnie. Uzgodniono wówczas utworzenie Międzynarodowego
Funduszu Walutowego i Banku Światowego - międzynarodowych
instytucji, z których pierwsza miała kontrolować stabilizację
pieniądza, druga - udzielać pożyczek państwom zniszczonym przez
wojnę.
W tworzeniu powojennego porządku finansowego w Bretton Wood brała
udział Polska, dziś poza pierwszą dwudziestką największych ekonomii
świata. Także i ów porządek nie istnieje: sztywny system walutowy
oparty na złocie i dolarze załamał się na początku lat
siedemdziesiątych za sprawą samych Stanów Zjednoczonych, zaś
pożyczek dziś Bank Światowy udziela krajom rozwijającym się i
państwom w kłopotach gospodarczych. Skala współczesnych problemów
przekracza jednak często możliwości tej instytucji.
Nowych, nie zaś zreformowanych starych, instytucji na wzór
stworzonych w Bretton Wood potrzeba było od dawna, ale dopiero
obecny kryzys zmusił państwa do podjęcia kroków zaradczych - na
współczesny wymiar globalizującego się świata.
Jednak Amerykanie (i nie tylko oni) niechętnie poddadzą swoje
instytucje finansowe międzynarodowej instytucji kontrolnej, której
przedstawiciele nie są wybierani, a więc nie są odpowiedzialni przed
amerykańskim społeczeństwem. Ponadto w tym społeczeństwie istnieją
duże podstawy do niechęci wobec międzynarodowych instytucji, które -
stworzone w dużej mierze dzięki wysiłkowi USA i za ich pieniądze -
przekształcają się w antyamerykańskie organizacje. Wreszcie, w USA
uważa się nadmiar kontroli biurokratycznej za szkodliwy dla
innowacyjności, inicjatywy i swobody poczynań w warunkach wolnego
rynku. Uzgodnienie maksimum dopuszczalnej regulacji to w istocie
bardzo trudne negocjacje z Unią Europejską. Prezydent Francji
przewodniczącej UE w tym półroczu, otwarcie głosił w Waszyngtonie
pochwałę ściśle uregulowanych banków pod kontrolą państwa.
Prezydent Bush przemilczał ten hołd Europy dla państwowego
inspektoratu. Wątpliwe także, aby następny prezydent USA, która
sprawia wrażenie zwolennika interwencjonizmu federalnego w
funkcjonowanie rynku, przystał na europejskie postulaty.
Quelle PDN-NY(CK)