absztyfikant 20.11.08, 14:23 upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/95/German_antisemitic_poster%2C_1942.jpg" border="0" alt="upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/95/German_antisemitic_poster%2C_1942.jpg"> Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
pozarski Re: Tyfus i wszy - niemiecki plakat 1942 20.11.08, 14:25 To wlasnie sugerowalem pierdle,ale on jest nieprzemakalny,ten kretyn. Potem zauwazylem,ze twoj watek znikl. No i teraz sie powtorzylem. Odpowiedz Link Zgłoś
absztyfikant Re: Tyfus i wszy - niemiecki plakat 1942 20.11.08, 14:27 Zdazylem zauwazyc. I nie baw sie w eufemizmy. On nie zniknal, tylko zostal wyciety Odpowiedz Link Zgłoś
absztyfikant Re: Tyfus i wszy - niemiecki plakat 1942 20.11.08, 14:26 upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/95/German_antisemitic_poster%2C_1942.jpg Ministerstwo Propagandy Rzeszy wmawiało Niemcom, a potem Polakom, że wszyscy Żydzi to brudasy, mają wszy roznoszące tyfus. I dlatego muszą być wytępieni Odpowiedz Link Zgłoś
pozarski Re: Tyfus i wszy - niemiecki plakat 1942 20.11.08, 14:44 Zostal sciety,ofkors. Moze wklej link do tamtego watku? Tez sqrwiel kurczowo trzyma sie swoich rasistowskich prawd. Odpowiedz Link Zgłoś
w248 Niemcy bali sie tyfusu plamistego 20.11.08, 16:47 i czesto mozna ich było zniechęcic od rewizji mieszkania, jezeli na łozku polozylo sie plamistego faceta udąjcego tyfus. Odpowiedz Link Zgłoś
g-48 Re: Tyfus i wszy - niemiecki plakat 1942 20.11.08, 17:37 Ministerstwo Propagandy Rzeszy wmawiało Niemcom, a potem Polakom, że > wszyscy Żydzi to brudasy, mają wszy roznoszące tyfus. I dlatego > muszą być wytępieni Ministerstwo jak ministerstwo racje mialo!Ze robote spartaczyli to widac na forach GW. Odpowiedz Link Zgłoś
spitt Re: Tyfus i wszy - niemiecki plakat 1942 21.11.08, 03:41 Wykopaliska potwierdzaja ,... =================================================================== forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=87486195&a=87486195 Odpowiedz Link Zgłoś
janusz2_ O niemieckiej propagandzie antyżydowskiej 20.11.08, 17:42 www.instesw.ebox.lublin.pl/ed/1/dlugoborski.html.po Rozmowa z Profesorem Wacławem Długoborskim "Stefan Wilkanowicz: Trzeba zacząć od pytania podstawowego: skąd się wziął antysemityzm u Hitlera? Wacław Długoborski: Decydujący wpływ miał pobyt Hitlera w Wiedniu, jeszcze przed I wojną światową. Zetknął się tu z ideologią antysemicką, którą głosili Leopold Ritter von Schönerer i burmistrz Wiednia, dr Karl Lüger, a przede wszystkim z żydowskimi imigrantami z Galicji, którzy stanowili około dwóch trzecich 180-tysięcznej żydowskiej populacji tego miasta. Utrwalili oni u Hitlera stereotyp żyjącego na marginesie społeczeństwa brudnego, ale zarazem przebiegłego, a przez to i pasożytniczego "Żyda ze Wschodu" (Ostjude).(...) Gdy rozpoczął on działalność polityczną i został szefem NSDAP, doszedł nowy element - instrumentalne wykorzystanie antysemityzmu w walce o władzę. Dla radykalno-prawicowych partii "koncepcja wroga" jest czymś naturalnym, one go potrzebują. Takim wrogiem stali się Żydzi. Była to dość łatwa manipulacja, bo społeczeństwo niemieckie po klęsce, w czasie kryzysu, inflacji i bezrobocia było głęboko sfrustrowane,(...) Propagandę tę cechowała ponadto charakterystyczna ambiwalencja - z jednej strony przedstawiano Żydów jako groźną dla Niemiec potęgę, która dąży także do panowania nad światem, tak jak to pokazywały osławione "protokoły mędrców Syjonu", z drugiej zaś, jako pasożytów z marginesu społecznego. (...) S. Wilkanowicz: Ta ambiwalencja jest całkiem logiczna: gdy się kogoś chce zniszczyć, to najlepiej wywołać strach i wstręt. Bogaci Żydzi służyli do wywoływania strachu, biedni - wstrętu. W. Długoborski: Tu może trzeba jeszcze dodać, że ci zasymilowani Żydzi z wielką niechęcią odnosili się do swoich pobratymców- imigrantów, oni bowiem ich kompromitowali. Przed I wojną także istniał w Niemczech antysemityzm, ale dominował jednak obraz Żyda zasymilowanego, kulturalnego, obywatela i nieraz niemieckiego patrioty. Na przykład w Wielkopolsce, na Pomorzu, na Górnym Śląsku Żydzi starali się uchodzić za niemieckich patriotów, deklarując przy tym nastawienie antypolskie. Nawet Gustaw Mahler, wybitny kompozytor austriacki żydowskiego pochodzenia, skądinąd daleki od niemieckiego czy austro-niemieckiego szowinizmu, wskazywał na przepaść, jaka jego, Europejczyka, człowieka kulturalnego, dzieli od jego rzekomych pobratymców ze Wschodu. Stąd rasizm uważał za bzdurę. (...) W. Długoborski: (...)Takie były instrukcje Goebbelsa, starannie realizowane. S. Wilkanowicz: Czy także w okupowanej Polsce? W. Długoborski: W wydawanej przez okupantów tak zwanej prasie "gadzinowej" funkcjonowała propaganda wzorowana na niemieckiej i skoordynowana z posunięciami wobec Żydów. I tak, na przykład, przed tworzeniem gett i przesiedlaniem Żydów bardzo często pisze się o tym, że jakiś Żyd coś ukradł, na kogoś napadł itd. Pojawiły się także plakaty z napisami "Żyd-wesz-brud" czy "Żyd, twój wróg" i odpowiednimi rysunkami, uzasadniającymi rzekomą niemożliwość współżycia Polaków (czy tak zwanych Aryjczyków) z Żydami. Trzeba tu brać pod uwagę, że w Polsce ogromna większość Żydów żyła we własnych środowiskach i że dominowali wśród nich ortodoksi, dla których jidysz był językiem ojczystym; nazywano ich pogardliwie "chałaciarzami". Większość Żydów trudniła się rzemiosłem i handlem czy pośrednictwem; dominowali nad tymi gałęziami gospodarki w wielu miasteczkach centralnej i wschodniej Polski, co siłą rzeczy prowadziło do antagonizmów między nimi a polską ludnością, zwłaszcza drobnomieszczaństwem i chłopami. W tych warunkach propaganda antysemicka, i ta przedwojenna, "narodowo- radykalna", i ta okupacyjna, nazistowska, znajdowały w niektórych środowiskach społecznych podatny grunt. Tomasz Szarota przypomniał ostatnio, że w 1940 roku miały miejsce w Warszawie pogromy inspirowane przez Niemców, ale organizowane przez kilku członków przedwojennej "Falangi". Dali się oni wykorzystać nazistowskiej propagandzie. Niemcy bowiem te ekscesy filmowali, wykorzystując zdjęcia jako dowód, że społeczeństwo polskie jest wrogie Żydom, a zatem trzeba tych Żydów usunąć. Tragicznej wymowy dodaje tym zajściom fakt, że jednego z ich głównych organizatorów, Konrada Świetlickiego, Niemcy później aresztowali i rozstrzelali w Palmirach. Tu warto dodać, że w Polsce Niemcy nie stworzyli partii faszystowskiej, choć chętni by się znaleźli, na przykład Bolesław Piasecki, na początku okupacji. W innych krajach takie partie istniały i współdziałały z Niemcami w propagandzie antysemickiej. Było to oczywiście bardzo wygodne dla okupantów, wychodziła ona nie od nich, ale od Belgów czy Francuzów... (...)" Odpowiedz Link Zgłoś
janusz2_ O niemieckiej propagandzie... - coś jeszcze 20.11.08, 17:46 www.instesw.ebox.lublin.pl/ed/1/dlugoborski.html.po Kilka fragmentów rozmowy z prof. Długoborskim "W. Długoborski: Naziści od początku przywiązywali dużą wagę do metod ideologicznej propagandy. Obok głównej tuby propagandowej, dziennika "Voelkischer Beobachter", istniało specjalne pismo, "Der Stürmer", poświęcone antysemityzmowi. Jego wydawca, Julius Streicher, należał do najbliższych współpracowników Hitlera, cieszył się jego dużym zaufaniem. Ukazywało się do końca III Rzeszy; Streicher popełnił samobójstwo w Norymberdze. Hasła antysemickie propagowano podczas wieców, a hitlerowcy umieli je reżyserować, publikowano książki, broszury, ulotki i plakaty, szczególnie w okresach kampanii wyborczych. Szeroko stosowano metody wizualne, zwłaszcza karykatury. Były one stałym elementem także i w "Stürmerze", ale dla tego pisma charakterystyczna była inna metoda, a mianowicie szeroka sieć korespondentów w całych Niemczech, którzy informowali redakcję o rzekomych przestępstwach Żydów czy o ich wrogości wobec Niemców. Zachęcano również czytelników do pisania listów i okazało się to skuteczne. Na początku pisali je rzeczywiści antysemici, ale z biegiem czasu stały się one metodą podlizywania się reżymowi, wspierania własnej kariery... Korespondencja ta obejmuje kilkadziesiąt tomów. (...) Zaczynają się pojawiać filmy antysemickie, a także i skierowane przeciwko innym narodom, w miarę politycznego zapotrzebowania. Po zdobyciu Polski, dla propagandowego uzasadnienia obostrzeń i represji wobec jej mieszkańców, pojawia się antypolski film Heimkehr ("Powrót"), pokazujący rzekome bestialskie prześladowania Niemców w Polsce przed wybuchem wojny. W roku 1943 wchodzi na ekrany Jud Suess ("Słodki Żyd", tu raczej w znaczeniu: fałszywy, przewrotny) oparty na rzeczywistym wydarzeniu, historii skazanego za nadużycia żydowskiego bankiera na dworze księcia wittenberskiego. W filmie jest wcieleniem zła: wkrada się w łaski panującego, otacza swoimi pobratymcami, spekuluje, gwałci chrześcijańskie dziewczyny, zamyka ludzi do lochów... Na koniec ponosi zasłużoną karę, jako typowy Żyd, oczywiście. Film ten pokazywano w Niemczech i we wszystkich okupowanych krajach (z wyjątkiem Polski), miał bardzo dobrą frekwencję i skutek osiągnął. A był to czas "ostatecznego rozwiązania"." Odpowiedz Link Zgłoś