hugo_w2
22.11.08, 09:16
Romantyczna "profesja" pirata, sławionego w tylu książkach i
filmach, ukazuje prawdziwe, ohydne oblicze.
Somalijscy piraci, którzy operują na wodach ruchliwego szlaku
morskiego w pobliżu tzw. Rogu Afryki, tylko w ciągu ostatnich dwóch
tygodni porwali 12 statków, m.in. saudyjski supertankowiec "Sirius
Star"; wśród załogi tej jednostki jest dwóch Polaków, w tym kapitan.
Oblicza się, że w tym roku u somalijskich brzegów uprowadzono około
65 statków handlowych i około 200 członków załogi, a przestępcy w
formie okupu uzyskali już od 25 mln do 30 mln dolarów. Intratny
proceder rozzuchwalił napastników i zachęca innych do piractwa, jako
łatwego sposobu zysku.
Walka z nimi jest trudna, albowiem trzymają oni załogi uprowadzonych
statków jako zakładników. Poza tym armatorzy, chcąc odzyskać swoje
statki i towar, gotowi są zapłacić i mieć święty spokój. Czekanie na
ewentualnie siłowe załatwienie tej sprawy jest dla nich ryzykowne, a
nawet - niekorzystne, jak na przykład w przypadku ukraińskiego
statku z bronią. Właściciel ładunku woli nie nadawać sprawie
rozgłosu, gdyż - jak się podejrzewa - narusza on międzynarodowe
porozumienia w sprawie handlu bronią. Wreszcie piraci cieszą się
swoistym poparciem lokalnej ludności. Przedstawiają się jako obrońcy
granic kraju i środowiska. Twierdzą, że porwania to forma protestu
przeciwko usuwaniu przez obce statki toksycznych odpadów na
somalijskich wodach.
Zagrożenie piractwem w Rogu Afryki i w innych miejscach jest bardzo
poważnym problemem i społeczność międzynarodowa musi z nim walczyć.
Okręty wojenne NATO już eskortują pomoc żywnościową dla Somalii i
patrolują Zatokę Adeńską, ale nie przewiduje się zaangażowania
sojuszu w jakiekolwiek operacje lądowe przeciwko bazom piratów w tym
regionie.
Tymczasem powinno się przeprowadzić wspólną akcję, nie tylko w
ramach NATO, przeciwko coraz lepiej uzbrojonym i zorganizowanym
piratom. Są to w istocie międzynarodowe gangi. Ich liczne powiązania
ułatwiają im napady na wybrane jednostki, ale także lokowanie
pieniędzy w bankach.
Napastnicy (a do wykonania akcji na morzu służą "pionki") korzystają
jednak także na międzynarodowych podziałach politycznych,
utrudniających wspólne działania.
Przedstawiciele sześciu krajów arabskich ustalili już wspólną
strategię przeciwko piractwu w Zatoce Adeńskiej, ale brak
koordynacji z NATO czyni te poczynania mało skutecznymi. Poza tym
nad niefunkcjonalnymi państwami, jak Somalia i w coraz większej
mierze - Jemen, nikt nie ma kontroli i nikt też nie kwapi się do
wkroczenia na ich teren, aby zaprowadzić tam porządek, co
pozbawiłoby przestępców ich baz wypadowych.
W praktyce pozostają swoiste półśrodki. Piracki proceder, zwalczony
jakieś dwieście lat temu, staje się ponownie międzynarodowym
problemem.
Quelle PDN-NY(CK)