Drużyna Obamy ...

29.11.08, 00:45

Wzywając do "szybkich i stanowczych" działań w sprawie nowego
pakietu stymulującego amerykańską gospodarkę prezydent elekt Barack
Obama ogłosił skład swojego zespołu doradców ekonomicznych.

Reakcje były więcej niż pozytywne - wskaźniki giełdowe ruszyły w
górę, a odchodzący sekretarz skarbu Henry Paulson wyraża się o
swoich następcach w samych superlatywach.

Fakt, że Barack Obama w pierwszej kolejności sformował zespół
doradców ekonomicznych i osób odpowiedzialnych w przyszłym gabinecie
za departamenty gospodarcze, nie bez racji został odebrany bardzo
pozytywnie. Świadczy on o tym, że nowa administracja niezwykle
poważnie traktuje obecny kryzys. Wczesne ogłoszenie nominacji
umożliwi także płynne przejęcie obowiązków z rąk odchodzącej
administracji i pozwoli na lepszą koordynację działań. Wreszcie - co
ma ogromne znaczenie w obecnej sytuacji - kandydatury ogłoszone
przez Obamę mogą okazać się jednym z czynników uspokajających
niespokojny rynek finansowy i kapitałowy. To między innymi dlatego
prezydent elekt odszedł od głoszonej przez siebie samego zasady,
że "kraj powinien mieć tylko jednego prezydenta" i zdecydował się na
przedstawienie planów przyszłej administracji.

Zarówno Timothy Geithner, jak i Lawrence Summers, którzy obejmą
odpowiednio stanowiska sekretarza skarbu i dyrektora Rady Doradców
Ekonomicznych Białego Domu, cieszą się opinią doskonałych fachowców
zarówno wśród demokratów, jak i republikanów. Summers jest uważany
za jednego z najlepszych ekonomistów-praktyków, który ma za sobą
doświadczenie w pracy w administracji. Geithner z kolei dał się
poznać z jak najlepszej strony jako szef nowojorskiego oddziału
Rezerwy Federalnej, biorąc m.in. udział w negocjacjach na temat
ratowania wielkich firm z Wall Street. Obydwaj cieszą się opinią
pragmatyków, doskonale rozumiejących zależności między sektorem
finansowym a rządem. Mają też opinię ludzi, którzy będą wiedzieć,
jak kontrolować wydatki państwa w okresie kryzysu, tak, aby nie
wymknęły się one spod kontroli. Wszyscy członkowie
ekonomicznej "drużyny Obamy", włączając w to Christinę Romer i
Melody Barnes, mogą pochwalić się doskonałym wykształceniem,
elastycznością, a co najważniejsze - brakiem bezpośrednich powiązań
z Wall Street, przy jednoczesnej znajomości mechanizmów, jakie
rządzą rynkami finansowymi.

Trudno oczywiście oczekiwać, że nowa ekipa, która przejmie władzę w
Waszyngtonie 20 stycznia przyszłego roku, będzie miała magiczną moc
sprawczą i uchroni Stany Zjednoczone przed skutkami głębokiej
recesji. Wybór Baracka Obamy wydaje się jednak bardzo racjonalny, a
współpracownicy, których sobie dobiera, mogą rzeczywiście pomóc w
łagodzeniu skutków najpoważniejszego kryzysu gospodarczego od kilku
pokoleń.

Quelle PDN-NY(TD)
Pełna wersja