hugo_w2
03.12.08, 20:53
Polskie media sprawiają wrażenie, iż zajmują się wszystkim, tylko
nie tym, co najważniejsze.
Plotki, sensacje dnia, kibicowanie nieustannym wojnom personalnym i
podjazdowym w elicie władzy, dolewanie oliwy do ognia beznadziejnie
skłóconego i podzielonego społeczeństwa - tym żyją media. Tymczasem
zupełnie niezauważenie przeszedł w Polsce przedstawiony w niedzielę
antykryzysowy plan stabilizacji i rozwoju gospodarczego. Przewiduje
on zasilenie polskiej gospodarki w latach 2009-2010 kwotą 91,3 mld
zł - 31,4 mld dolarów. O kroku rządu Donalda Tuska poinformował
londyński "Financial Times", brytyjska agencja informacyjna BBC,
krótko - CNN. W Polsce czołówki poniedziałkowych gazet - o umorzeniu
śledztwa w związku z nazwaniem prezydenta "chamem" ("Gazeta
Wyborcza"), międzynarodowa konferencja klimatyczna w Poznaniu
("Rzeczpospolita"), perspektywa uwolnienia tankowca "Sirius Star" z
Polakami na pokładzie ("Dziennik").
Tymczasem działania rządu w Warszawie przypominające podobne
poczynania w różnej skali podejmowane przez wiele innych krajów
oznaczają zapowiedź kłopotów gospodarczych w związku ze światowym
kryzysem. Polska już obniżyła prognozę rozwoju ekonomicznego na 2009
r.
Oczywiście premier Tusk uspokaja, iż wpływ globalnego kryzysu na
Polskę nie jest tak poważny, ale słów polityka nie można traktować
całkiem serio, gdyż podobnych oświadczeń oczekuje się od przywódców,
aby nie wzbudzać zaniepokojenia. Tymczasem jak Polska, nadal
rozwijająca się w zadziwiającym tempie pośród ogólnej zapaści, może
uniknąć kryzysu, jeśli jej gospodarka jest ściśle uzależniona od
dynamiki na Zachodzie, zwłaszcza w Niemczech, kraju oficjalnie
znajdującym się już w stanie recesji?
Ów pakiet stymulacyjny będzie przeznaczony na gwarancje bankowe,
biznesowe pożyczki oraz inwestycje w źródła energii odnawialnej.
Polskie banki zatem, w większości filie banków zachodnich, zaczynają
mieć kłopoty z kredytami. Rozmiar pochopnych pożyczek zaczyna dawać
się we znaki, choć w Polsce, gdzie jeszcze system kredytowy nie jest
rozwinięty jak na Zachodzie, problem ów nie spiętrzył się jeszcze do
katastrofalnych rozmiarów. Gospodarka jedna będzie zwalniać, a brak
(tańszych) kredytów może spowodować proces lawinowy zwalniania
produkcji, pozbywania się pracowników, znacznie wolniejszych
zakupów.
Oznaki zbliżającej się recesji są już zauważalne. Tymczasem nie
widać prasowych analiz i komentarzy, wypowiedzi ekspertów ani
propozycji, jak ewentualnie zapobiec problemom. Polacy żyją w
nieświadomości i, za sprawą mediów, jakby w przekonaniu, iż kryzys
to sprawa Ameryki albo innych odległych krajów. Miast powszechnej
dyskusji o sprawie najbardziej żywotnej dla wszystkich, bo
dotyczącej pracy, poziomu życia, możliwości rozwoju indywidualnego,
trwają lokalne kłótnie rozdęte do rangi narodowej sprawy.
Quelle PDN-NY(CK)