Stabilizacja po polsku ...

04.12.08, 12:27

Ogłoszony przez rząd premiera Donalda Tuska plan antykryzysowy
świadczy o tym, że Polska nareszcie poważnie potraktowała
niebezpieczeństwo spowolnienia gospodarczego w kraju, będące
skutkiem głębszej recesji w Unii Europejskiej i w Stanach
Zjednoczonych.

Plan stabilizacji i rozwoju i obniżenie prognoz wzrostu PKB w 2009
roku to niezbędne minimum, które może uchronić Polskę przed dużo
poważniejszymi kłopotami.

Nad Wisłą pojawiły się pierwsze objawy zwolnienia gospodarczego.
Coraz więcej firm planuje zwolnienia grupowe i decyduje się
na "odchudzanie". Warszawska giełda i złotówka dołują, sektor
budownictwa przeżywa stagnację, jeśli nie recesję. Najpierw
ekonomiści, a teraz także politycy zaczęli zdawać sobie sprawę, że
Polska nie jest samotną wyspą i to, co dzieje się na całym świecie,
wpływać będzie także na losy jej mieszkańców.

W planach rządu znalazło się kilka rozwiązań przeznaczonych dla
różnych grup społecznych - od pakietu solidarnościowego dla rodzin
wielodzietnych i osób starszych po wprowadzenie większych poręczeń i
gwarancji, kredytów dla małych i średnich firm oraz inwestycje w
odnawialne energie i telekomunikację. Zapowiedź przyspieszenia
inwestycji z funduszy Unii Europejskiej zbiega się z planami
Brukseli zwiększenia nakładów na różne projekty, co miałoby ożywić
gospodarkę całego europejskiego rynku. Pozwoliłoby to Polsce na
szybsze zrealizowanie kluczowych inwestycji w infrastrukturę, co nie
jest bez znaczenia chociażby w kontekście przygotowań do Euro 2012.
Nowe projekty mają być realizowane dzięki powiększeniu podatku
akcyzowego oraz cięcia w innych wydatkach. Wadą planu jest wciąż
jego ogólność - nie wiadomo na przykład, jakich dziedzin dotyczyć
będzie okrojenie przyszłorocznego budżetu.

Polska zebrała pochwały za plan antykryzysowy- i to także na
Zachodzie - przede wszystkim za to, że projekt stymulowania
gospodarki będzie realizowany bez zwiększania wydatków. Zasilenie
gospodarki w latach 2009-2010 kwotą ponad 90 mld złotych, czyli 30
mld USD, odbywać się będzie bez niebezpieczeństwa wpędzania
gospodarki kraju w kolejny kryzys finansowy. Możliwość zwiększania
deficytu budżetowego jest zresztą mocno ograniczona, jeśli Polska
serio chce myśleć o przyjęciu euro w ciągu najbliższych kilku lat.
Doświadczenia Islandii, Polski, Danii z jednej strony i przyjmującej
właśnie wspólną europejską walutę Słowacji z drugiej, wydają się być
istotnym argumentem za szybkim przyłączeniem się do strefy euro.

Wprowadzenie planu wymaga uchwalenia kilku dodatkowych ustaw, co w
obecnej sytuacji politycznej może nie być łatwe. Pozostaje mieć
nadzieję, że wobec powagi sytuacji możliwe będzie osiągnięcie
ponadpartyjnego konsensusu w najważniejszych kwestiach
gospodarczych.

Quelle PDN-NY(TD)
Pełna wersja