Braun i Wałęsa nie muszą się przepraszać (narazie)

11.12.08, 10:01
Reżyser Grzegorz Braun nie musi przepraszać Lecha Wałęsy za film
pt. "Plusy dodatnie, plusy ujemne", a Wałęsa Brauna - za określenia,
że film, według którego był on TW "Bolkiem", to "gniot".

Orzekł tak w środę Sąd Okręgowy w Warszawie. Wyrok nie jest
prawomocny; Braun zapowiada apelację, nie wyklucza jej także
pełnomocnik b. prezydenta.

Sprawa - jak ustalił sąd - ma swój początek w procesie, jaki za
zarzut agenturalności wytoczył Braunowi prof. Jan Miodek, znany
językoznawca z Wrocławia. Reżyser prawomocnie przegrał sprawę i ma
prof. Miodka przeprosić. Pytany o tę sprawę Wałęsa w książce
pt. "Moja III RP. Straciłem cierpliwość" uznał, że Braun uczestniczy
w tzw. dzikiej lustracji, jest "usłużnym dziennikarzem" i że
działa "na zamówienie polityczne".

Wrocławski reżyser i publicysta, który w 2006 r. przygotował film
pt. "Plusy dodatnie, plusy ujemne" stawiający tezę, że b. prezydent
był tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie "Bolek", uznał to za
insynuacje i zanegowanie jego niezależności, za co pozwał Wałęsę i
wydawcę książki - Bertelsmanna, żądając od nich przeprosin.

Były prezydent odpowiedział pozwem wzajemnym przeciw Braunowi i żąda
od niego przeprosin za film, wyprodukowany przy współudziale TVP.
Film nie został pokazany w telewizji - nie przeszedł kolaudacji i w
marcu 2006 r. TVP odmówiła jego emisji. Można zaś go znaleźć w
internecie.

Ten "reportaż historyczny" Brauna opisuje postać TW "Bolek". W
filmie przedstawiono znane od dawna dokumenty IPN oraz wypowiedzi
osób, według których ten agent SB z lat 70. to Lech Wałęsa. Mówią o
tym m.in. wieloletni przeciwnicy Wałęsy Joanna i Andrzej Gwiazdowie
oraz Krzysztof Wyszkowski z Wolnych Związków Zawodowych, a także b.
działacz NSZZ "Solidarność" ze Stoczni Gdańskiej Henryk Lenarciak.

W reportażu pojawiają się też fragmenty z filmu Jacka
Kurskiego "Nocna zmiana". Nie ma natomiast wzmianki o wyroku Sądu
Lustracyjnego z 2000 r., który uznał za prawdziwe oświadczenie
Wałęsy o braku związków ze specsłużbami PRL. Na koniec filmu Braun
prezentuje rozmowę z Wałęsą, który zaprzecza, by kiedykolwiek
współpracował z SB, pyta reżysera, co on robił w czasie walki
Solidarności i mówi mu, że jest hańbą, iż w ogóle jest o to pytany,
po czym kończy rozmowę.

Sędzina Małgorzata Kuracka oddaliła w środę oba pozwy i uznała, że
strony nie muszą się nawzajem przepraszać. Według sądu nie doszło do
publicznego pomówienia Wałęsy przez film Brauna, bo nie został
wyemitowany w telewizji - nie ma więc podstaw do roszczenia o
przeprosiny w mediach.

Sędzina Kuracka gruntownie skrytykowała natomiast wydaną przez IPN
książkę Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka "SB a Lech
Wałęsa", która była osnową filmu Brauna, uznając, że nie ma w niej
wystarczających dowodów na potwierdzenie tezy, że Wałęsa był tajnym
i świadomym współpracownikiem SB.

Quelle PDN-NY
Pełna wersja