Zasłużone świętowanie ...

12.12.08, 10:50

Okres świąteczny to czas dni wolnych od pracy, odpoczynku, lenistwa,
zabawy.

Niezależnie od jakości wolnego czasu spędzonego w dzisiejszym
skomercjalizowanym, konsumpcyjnym świecie, pozbawionym wszelkiej
indywidualności masowej kultury, jest to jednak okres niepracowania.
Kilku zaledwie dni w Ameryce, dłuższego zaś okresu - w Polsce,
gdzie - jak w całej Europie - sensu życia upatruje się w relaksie i
odpoczynku, nie zaś w pracy o zwiększanej intensywności i
efektywności ("produkcyjności"). Przeciętny Amerykanin bierze
zaledwie 14 dni urlopu rocznie; statystyczny Włoch - 42, Francuz -
37 (ale pracuje zaledwie 35 godzin w tygodniu). Statystyczny Polak
przepracowuje prawie 1985 godzin rocznie, co jest i tak, jak na
warunki europejskie, sporo, skoro Niemiec - 1433, Norweg - 1407, a
Holender - 1391.

Według danych Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD)
najwięcej pracują Koreańczycy, a zaraz za nimi - bynajmniej nie
Japończycy czy Amerykanie - sytuują się społeczeństwa byłych państw
komunistycznych: Węgier, Polski, Słowacji.

Co z tego, można zapytać, skoro inny miernik - efektywności
wykonywanej pracy - zmienia całkowicie konfigurację. Liczy się nie
tylko liczba przepracowanych (przesiedzianych) w pracy godzin, co
skuteczność wytwórcza. Produkcyjność (mierzona w dolarach) ukazuje,
że najwydajniejsi są mieszkańcy Luksemburga, Norwegii, Belgii.
Polacy - niemal na szarym końcu. Statystyczny Polak w godzinę pracy
wytwarza zaledwie 19,3 dol. produktu krajowego brutto. Z danych
udostępnionych przez OECD gorzej jest tylko w Meksyku - 16 dol. Od
Polaków nieco lepiej pracują Węgrzy i Słowacy.

Dane te ujawniają elementarną prawdę, którą nie wszyscy w Polsce,
jak i polscy emigranci w USA, przyjmują do wiadomości: że nie ma
sensu harówka, ciężka praca, długie godziny spędzone przy
warsztacie, skoro efekty z tego są nikłe. Polacy słusznie twierdzą,
że ciężko pracują. Ale w nowoczesnych społeczeństwach nie to się
liczy, ale efektywność, wydajność, "produktywność". A zatem dobra
organizacja, nowoczesny sprzęt i "trafiona", innowacyjna produkcja w
istocie swojej bardziej się liczą niż długie godziny spędzone w
pracy.

W tym samym czasie można wytworzyć znacznie więcej. Wtedy można i
krócej pracować, i lepiej zarobić, i więcej odpoczywać. Święta,
wakacje i wolne dni mają zatem sens tylko wówczas, jeśli przerwy na
relaks przedzielane są intensywną, skuteczną pracą. Niemcy,
Holendrzy i inni nie muszą pracować tak ciężko, jak Polacy, aby mieć
opiekuńczy kraj dobrobytu. Amerykanie (czy Brytyjczycy lub
Japończycy) pracują jak opętani, ale mają kraj potęgi i szybkiego
rozwoju. Polacy muszą nauczyć się trudnej sztuki efektywnej
wytwórczości, ale to nie przyjdzie samo; to także wymaga pracy. Na
świętowanie będzie czas potem.

Quelle PDN-NY(CK)
Pełna wersja