Ameryka na deficycie ...

15.12.08, 03:04

Tylko w ciągu dwóch pierwszych miesięcy roku fiskalnego 2009 deficyt
budżetowy Stanów Zjednoczonych zbliżył się do poziomu z całego 2008
roku. Tegoroczny deficyt może przekroczyć astronomiczną sumę biliona
dolarów.

Powodem skokowego wzrostu deficytu są zwiększone wydatki rządu
federalnego w związku z ratowaniem gospodarki oraz mniejsze wpływy z
podatków, także z powodu pogłębiającego się kryzysu gospodarczego.
To one sprawiły, że w nowym roku budżetowym, który zaczął się w USA
1 października, niedobór w kasie federalnej wyniósł już aż 402
miliardy dolarów - wynika z szacunków Departamentu Skarbu. W całym
2008 roku osiągnął on 455 miliardów USD.

Ekonomiści z Departamentu Skarbu przewidują, że tegoroczny deficyt
osiągnie rekordowy poziom biliona dolarów. Szacunki te, które
okazały się dużo wyższe od prognoz Kongresowego Biura Budżetowego,
nie obejmują kosztów przygotowywanego przez nową administrację
kolejnego pakietu stymulacyjnego, który może kosztować dodatkowe 500-
700 miliardów dolarów. Plan Baracka Obamy przewiduje ogromne
inwestycje w infrastrukturę i utworzenie 2,5 miliona miejsc pracy i
będzie musiał być sfinansowany z emisji kolejnych obligacji.

Kłopoty mają także rządy lokalne, które mocno odczuwają zwolnienie
gospodarki. Z danych Center on Budget and Policy Priorities,
organizacji zajmującej się analizą finansów publicznych, wynika, że
aż 43 stany notują lub będą notować niedobór w swoich budżetach w
latach 2008-2009. Ponieważ rok budżetowy zaczyna się w większości
stanów 1 lipca, większość z nich już została zmuszona do podjęcia
działań ratunkowych. Gubernatorzy większości stanów na gwałt szukają
oszczędności, które pozwoliłyby uzupełnić dziury w budżetach. Według
Center on Budget and Policy Priorities w 37 stanach sięgają one
obecnie 31,2 miliarda dolarów, czyli około 7 proc. lokalnych
budżetów. Eksperci oceniają, że połowa stanów nie będzie także mogła
zbilansować swoich budżetów w 2010 roku. Kłopoty nie ominęły także
Wschodniego Wybrzeża - Nowy Jork (stan), Nowy Jork (miasto) i New
Jersey mają ogromne kłopoty, aby związać koniec z końcem.

Ekonomiści uważają za sprawę normalną, że w okresach kryzysu
gospodarczego zwiększa się deficyt budżetowy, aby za pomocą
pożyczanych pieniędzy pobudzać gospodarkę. Zgodnie jednak
podkreślają, że takie rozwiązanie powinno mieć charakter tymczasowy.
Na końcu tej kuracji pozostaje zawsze konieczność spłacenia długu
publicznego i podniesienia podatków.

Na razie jednak Stany Zjednoczone nie mają kłopotów z finansowaniem
nowych długów, bo spanikowani inwestorzy uciekają z giełdy i wciąż
uważają obligacje rządu federalnego za najpewniejszą formę
inwestycji. Ucieczka do bezpiecznych inwestycji pogarsza jednak
bieżący bilans USA. Umacnia bowiem dolara, co hamuje eksport i
zwiększa deficyt handlowy kraju. To kolejna cena, jaką trzeba płacić
za pożyczanie pieniędzy od przyszłych pokoleń.

Quelle PDN-NY(TD)
Pełna wersja