hugo_w2
18.12.08, 09:40
Prezydent Barack Obama może mieć jak najlepsze intencje, ale
niekoniecznie takie same uczucia żywić mogą przeciwnicy Ameryki.
Obecny i przyszły sekretarz obrony Robert Gates ostrzegł przed próbą
wczesnego "testowania" nowego prezydenta. Gates miał na myśli
sytuacje, w których wrogowie Zachodu - licząc na brak doświadczenia
młodego prezydenta, jego deklarowaną wolę pokojowego regulowania
wszystkich spraw - mogą pokusić się o jakąś międzynarodową awanturę.
Wówczas każda reakcja Waszyngtonu będzie dla nich korzystna: albo
Obama pokaże się jako nowe wcielenie George'a W. Busha, gotowego do
korzystania z potęgi militarnej USA dla rozwiązywania problemów
międzynarodowych, albo okaże się "słabeuszem", a zatem pozwoli tymże
wrogom na większą swobodę działania.
O jakich "testach" mowa? Gates nie wskazał na żadne, ale podał
przykład innego młodego prezydenta USA, Johna F. Kennedy'ego.
Sowieci uznali, iż nadarza się okazja na rozszerzenie swego imperium
i przystąpili do montowania wyrzutni rakietowych na Kubie.
Przeliczyli się.
Niedawną decyzję władz Rosji o rozmieszczeniu rakiet bliskiego
zasięgu w obwodzie kaliningradzkim interpretuje się jako takie
właśnie wczesne "testowanie Obamy". Także skuteczny w istocie nacisk
Kremla na odłożenie sprawy przyjęcia Ukrainy i Gruzji do NATO
stanowi sukces Rosji w okresie przejściowym w Ameryce, kiedy na
świecie nikt się już nie liczy z odchodzącym prezydentem, a nowy
jeszcze nie ma instrumentów działania. Mimo zabiegów administracji
prezydenta Busha Niemcom i Francji udało się storpedować plany
rozszerzenia Paktu Północnoatlantyckiego - dlatego że Moskwa
skutecznie pokazała, iż oba aspirujące do NATO państwa są
niestabilne oraz narażą sojusz zachodni na bezpośredni konflikt z
Rosją.
Największym problemem prezydenta Obamy pozostanie oczywiście Bliski
i Środkowy Wschód. Irak, Afganistan i Iran pozostaną w kręgu
największej troski przyszłej administracji. O obiecywanym szybkim
wycofaniu wojsk z Iraku już nie ma mowy, a zaangażowanie, w tym
militarne, w Afganistanie zwiększy się.
Oprócz Iranu coraz większy niepokój budzi Pakistan. To w istocie
także przeciwko niemu budowana jest tarcza antyrakietowa. Łatwo
wyobrazić sobie scenariusz, iż w tym wyjątkowo niestabilnym państwie
do władzy dochodzą radykałowie spod znaku islamskiego
fundamentalizmu. Pakistan ma rakiety atomowe (Iran ich jeszcze nie
ma) oraz dysponuje możliwościami ich wystrzelenia.
Tarcza będzie więc budowana, skoro zagrożenie rośnie, a nie
zmniejsza się. Także zwiększa się niebezpieczeństwo ze strony
walczących z Zachodem ugrupowań terrorystycznych działających od
Somalii po Indonezję.
W rosnącym zamieszaniu na świecie, także z powodu międzynarodowego
krachu gospodarczego, jest sporo miejsca na dyplomację, ale siła
militarna pozostanie ważnym elementem polityki USA.
Quelle PDN-NY(CK)