Więcej nas w Nowym Jorku ...

20.12.08, 09:07

Według danych American Community Survey, agencji Biura Spisu
Powszechnego, liczba cudzoziemców w Nowym Jorku lekko się
zwiększyła.

Szacunkowe obliczenia porównują dynamikę społeczną w latach 2005-
2006. Liczby te to ostatni konkret w powodzi spekulacji na temat
bieżącej sytuacji emigrantów w mieście. Dostępne dane zaprzeczają
pogłoskom, jakoby, między innymi, Polacy wyjeżdżali z Nowego Jorku i
w ogóle masowo opuszczali Amerykę; że albo wracają masowo do kraju,
gdzie sytuacja gospodarcza jest dobra, albo jadą do Wielkiej
Brytanii czy Irlandii - gdzie jest mnóstwo pracy, kwestia
legalności/nielegalności nie ma znaczenia, a przy tym bliżej "domu".

Mit o Wyspach Brytyjskich jest tym właśnie - mitem, jak i nie
znajdują potwierdzenia w danych liczbowych pogłoski o licznym
opuszczaniu Nowego Jorku przez Polaków. ACS podaje, iż w 2005 roku
było nas (urodzonych w Polsce) w mieście około 57 tys., zaś w
2006r. - nieco ponad 60 tys. Wzrost minimalny, o 3-4 tysiące, ale
istotne są raczej przesunięcia Polaków w Nowym Jorku: ubyło nas na
Brooklynie, zaś przybyło na Queensie. Pozostałe dzielnice notują
mniej więcej stabilną sytuację pod tym względem.

Intuicyjna interpretacja sugeruje, iż Polacy zaczynają się
wyprowadzać z Greenpointu czy Williamsburga (administracyjnie
Brooklynu), gdzie robi się dla nich coraz drożej i przenoszą się do
tańszych, wygodniejszych dzielnic Queensu - głównie na Maspeth,
Ridgewood, Glendale (gdzie w kościele św. Pankracego uruchomiono
polską mszę - widomy znak, że rodaków w tej części przybywa), Middle
Village, Rego Park.

Ogólna dynamika emigracji, przynajmniej polskiej, od lat pozostawała
bez zmian - zarówno w Europie, jak i w USA: dwie trzecie przybyszów
prędzej czy później wraca do kraju, jedna trzecia zostaje, osiedla
się na zawsze. I trudno przypuszczać, aby obecnie działo się
inaczej.

Emigranci w pierwszym odruchu kierują się ku polskim dzielnicom (na
Greenpoint powiedzmy, czy Borough Park) - bo tam łatwiej zacząć,
raźniej wśród swoich i mniej kulturowych oraz językowych przeszkód.
W miarę stabilizacji życiowej wyprowadzają się na przedmieścia albo
do bardziej "sypialnianych" dzielnic miasta, gdzie można kupić dom
albo wynająć większe, wygodniejsze mieszkanie. Tymczasowe i
prowizoryczne życie na początku emigracyjnej drogi zmienia się z
czasem w stateczniejszą egzystencję.

Dane dotyczą sytuacji w Nowym Jorku sprzed prawie dwóch lat,
najnowsze są nieuchwytne za pomocą precyzyjniejszych badań. W
odniesieniu do minionego roku musimy kierować się intuicją i wiedzą
ogólną na temat mechanizmów emigracji. Te natomiast sugerują taki
właśnie obraz, sprzeczny z domysłami i spekulacjami.

Quelle PDN-NY(CK)
Pełna wersja