hasz0
28.12.08, 15:59
A jesli juz checie kultywować nasz język, tradycje, kulturę i
historię
to bierzcie pełnymi garściami do woli ale z oryginału a nie podróbek
-------cytat jednym takim:
o Borodzieju
W wypadku profesora Borodzieja chodzi o konflikt między frakcjami.
Musiał uderzył tutaj jak najbardziej celnie w środowisko
warszawskie, a przede wszystkim w sitwe z Uniwersytetu
Warszawskiego.
Dr. Musiał, tak jak wynika z jego własnych uwag pragnał zainicjować
merytoryczną dyskusję na temat prac niektórych historyków.
Konflikt pomiędzy Musiałem a Borodziejem zaczał sie w roku 2001, po
opublikowaniu w Niemczech krytycznej recenzji Musiała z okazji
wydania niemieckiego pracy doktorskiej Borodzieja z 1985 roku. Praca
ta krytykuje min. Armie Krajowa, przedstawiajac ją jako organizacje
wrogą narodowi polskiemu. Gęsto cytuje w niej Borodziej wspomnienia
byłych ubeków zwalczajacych po 1945 podziemie. Jedyną słuszną
formacją zbrojną według Borodzieja była Gwardia Ludowa. A przecież
była to organizacja marginesowa i nie mająca w wielu regionach
żadnego poparcia. Trudno zresztą wierzyć twierdzeniom Borodzieja, że
w wiejskich regionach chłopi wspierali właśnie komunistów. Jest to
wypatrzone i sfałszowane spojrzenie na historię wojenną i powojenną.
Tłumaczenie tendencyjnej publikacji z 1985 roku, nie wywołało żadnej
dyskusji, ani w Polsce, ani w Niemczech. Wręcz przeciwnie, Borodziej
jest czesto zapraszany na wykłady do Niemiec i dostaje tam nagrody.
Dyrektor Niemieckiego Instytutu Historycznego w Warszawie prof.
Ziemer dobiera sobie pracowników jak mu się podoba. Przeważnie
zajmują się oni historią najnowszą lub politologią, i to w
instytucie historycznym. Ziemer nie ma pojęcia o historii Polski,
doktorat robił bodajze o kolonialiźmie w Afryce. Później po 1981
przerzucił się na Polskę, bo temat był modny. Z pewnością Ziemer ma
pewną wyuczoną wiedzę. Tutaj konflikty są praktycznie np. z Musiałem
zaprogramowane. Problemem nie jest jednak Ziemer, tylko jego
konszachty z Borodziejem i jego sitwą.
Weźmy np. pod uwagę recenzję prac Borodzieja, które Musiał
opublikował w mniej znanym czasopiśmie „Arcana“ z Krakowa,
ponieważ „Kwartalnik Historyczny“ i Przegląd Historyczny“ (oba
Warszawa) odmawiają mu ich publikacji. Przypatrzmy się kolegium
redakcyjnemu „Kwartalnika Historycznego“: Tomasz Kizwalter, Wojciech
Kriegseisen, Michael G. Müller.
Michael Müller, to ten który krytykuje Musiała w prasie niemieckiej.
Müller jest ze strony niemieckiej szefem komisji podręcznikowej.
Müller doktoryzował sie w Berlinie, podobnie jak profesor historii
europy wschodniej Troebst z Lipska (znajomi), który mial dobry
kontakt z Wóycickim, bylym szefem Instytutu Polskiego w Lipsku.
Ze strony polskiej uczestniczą w komisji prof. Traba jako szef,
równocześnie dyrektor placówki PAN w Berlinie, Wojciech Kriegseisen,
profesor UW, redaktor „Kwartalnika Historycznego” (przyjaciel pani
prof. Augustyniak UW, historia nowożytna), no i dr hab. Krzysztof
Ruchniewicz, koordynator naukowy projektu, decydujący o autorach.
Ruchniewicz, byly habilitant u Borodzieja załatwil prof. Troebstowi
gościnną profesurę w Instytucie im. Brandta we Wrocławiu, którego
był wówczas dyrektorem. Prof. Troebst zajmuje się historią Polski,
ale nie mówi po polsku. Wykłady były tylko po niemiecku i Troebst
promował na wykładach niemiecką wizję wypedzeń, jest on zwolennikiem
centrum wypedzeń w Görlitz. Troebst razem z Ruchniewiczem wydali
publikację o przezwyciężaniu historii.
Kto decydował o takiej pozycji która dostala Kinga Hartman,
konkubina Wóycickiego? Z pewnością saksońskie ministerstwo oświaty
zasięgało opinii, ale czyich? Oczywiście fachowców od historii
Europy wschodniej z Niemiec.
Pani Hartmann, która jest pedagogiem, a jej pojęcie o historii jest
dosyć mgliste, organizuje teraz konferencje na temat wspólnego
podręcznika, a gośćmi na konferencjach są min. Wóycicki i
Ruchniewicz.
Wóycicki odszedł z IPN, który teraz krytykuje, ale w czasach kiedy
był jeszcze redaktorem naczelnym „Zycia Warszawy“ sprzedawał sie
jako gorliwy katolik i bliski współpracownik
Mazowieckiego, obecnie jest lewicowcem jak Borodziej. Wspólnie z
Borodziejem wydali jedną publikację już w 1997 roku, wówczas
Wóycicki dostał seminaria na Uniwersytecie Warszawskim. Wóycicki
doktoryzował się bardzo późno, bo w roku 2000 na Uniwersytecie
Wrocławskim na temat stosunków polsko-niemieckich u prof. Zybury,
specjalisty od starszej literatury niemieckiej. Po tym doktoracie
był już wykładowcą (bez żadnego doświadczenia akademickiego, czasowo
był nawet dyrektorem Centrum Stosunków Międzynarodowych w Warszawie.
Będąc dyrektorem Instytutu Polskiego w Lipsku zapraszał tam często
na wykłady Zyburę, swojego promotora oraz Ruchniewicza. Wóycicki
zainicjował też tzw. rozmowy w „Schlesisches Museum“ w Görlitz, na
które byli zapraszani Zybura i Ruchniewicz. Oba Instytuty Polskie w
Düsseldorfie i w Lipsku za dyrektoratu Wóycickiego miały kiepską
sławe. W Düsseldorfie mocno skłócił się z tamtejszą Polonią. Potem
przeszedł w 2004 roku do IPN, a w 2007 roku wrócił do kariery
akademickiej i został dyrektorem Instytutu Niemiec i Europy
Północnej w Szczecinie, gdzie już wcześniej był pełnomocnikiem
rektora Uniwersytetu Szczecińskiego ds. współpracy międzynarodowej
pełniąc równocześnie funkcję dyrektora Instytutu Polskiego w Lipsku.
Wóycicki ma świetną karierę akademicką przed sobą, w końcu ma może
10 artykułów na swoim koncie, wszystkie na temat stosunków polsko-
niemieckich. W roku 2007 otrzymał nawet za swoje posługi “krzyż
zasługi RFN“.Warto obejrzeć prezentację internetowę instytutu w
Szczecinie. Członkami zarządu są min. Borodziej, Kerski, Hambura,
Krzemiński i Zybura.
Wspomniany już profesor od literatury Zybura jest równocześnie
profesorem w Centrum im. Willy Brandta we Wrocławiu, którego
dyrektorem był przez kilka lat Ruchniewicz. Zybura zasłynał nie
tylko swoimi poczytnymi opowiastkami o Niemczech i Niemcach w
Polsce, w których demaskuje on „komunistyczną propagandę“ i ale też
i artykułami w gazetach.
Najlepszy artykuł był o niemieckim Krakowie, który walczył z
Łokietkiem. Chodzi tutaj o tzw. bunt niemieckich mieszczan
krakowskich w 1311 roku, którzy pragnęli osadzić na tronie
krakowskim Wacława Czeskiego. W rzeczywistości ten „specjalista“ od
historii pomylił Przemysła Wielkopolskiego walczącego w latach
1280ych z Wacławem, zmarłym w roku 1305.
W radzie naukowej Centrum im. Willy Brandta we Wrocławiu zasiadają
min. profesor Wrzesiński, promotor obydwojga Ruchniewiczów, oraz
profesor Ziemer, dyrektor Niemieckiego Instytutu Historycznego w
Warszawie.
Na zdrowie!
2008-07-05 21:34nikodem.dyzma0185