Zobaczcie co zostało z darwinowskiego drzewa życia

31.01.09, 11:07

www.newscientist.com/article/mg20126921.600-why-darwin-was-wrong-about-the-tree-of-life.html
    • polski_francuz Dobre porownanie 31.01.09, 11:15
      drzewa zycia Darwina do mechaniki newtonowskiej. Uproszczona hipotez ale bardzo
      plodna i pozwalajaca na tworzenie "workings models".

      PF
      • belgijska Simplet! ;))) 31.01.09, 11:19
        polski_francuz napisał:

        Uproszczona hipotez

        ale bardzo
        > plodna i pozwalajaca na tworzenie "workings models".

        Ki diabel???
        • polski_francuz Dobra kobieto 31.01.09, 11:46
          Jesli energia twoja pojdzie w zrozumienie a nie w czepianie sie to:
          a.zrozumiesz;
          b.nie nabedziesz wrzodu zoladka.

          Ze juz nie wspomne o dobroczynnych skutkach na twych bliznich.

          PF
          • polski_francuz I jeszcze 31.01.09, 11:46
            jaki masz znak zodiaku?

            PF
    • qwardian Tego się można było spodziewać od pewnego czasu... 31.01.09, 11:58
      W pierwszej części mowa była o porównywaniu molekularnych sekwencji
      mających pomóc ustalić wspólnotę pochodzenia “u pnia” drzewa
      filogenetycznego, czyli w okolicach ostatniego uniwersalnego przodka
      wszystkich form żywych. Próby te – jak dotąd – skończyły się
      spektakularną klapą, klapą tak wyraźną, że nawet darwiniści
      przebąkują, że opisywanie historii życia jako rozgałęziającego się
      ewolucyjnego drzewa nie jest właściwym ujęciem. A jak sprawa
      wygląda “wyżej”, na poziomie “korony” owego filogenetycznego drzewa?
      Otóż nie lepiej.
      Jesteś bliższy owadom czy nicieniom?
      Pierwsza część przybliżyła kwestię filogenezy molekularnej u
      podstawy drzewa ewolucyjnego. Wśród ewolucyjnych relacji pomiędzy
      większymi grupami zwierząt panuje jednak nie mniejszy bałagan.
      Znany ewolucyjny biolog Douglas Futuyma potwierdził w 2005 r. swoją
      wiarę w molekularną filogenezę: "Molekularne filogenezy potwierdzają
      wiele dawno postulowanych pokrewieństw budowanych na postawie danych
      morfologicznych. Te dwa rodzaje danych są całkowicie niezależne
      [...] a zatem ich zbieżność potwierdza przekonanie, że pokrewieństwa
      są prawdziwe". [1] Niestety – jak to często bywa z wieloma
      twierdzeniami darwinistów – istnieją poważne sprzeczności pomiędzy
      filogenezami bazującymi na danych morfologicznych i molekularnych.
      Co gorsza, molekularna filogeneza nie tylko nie wsparła darwinistów
      w ich zmaganiach ze świadectwami, ale jeszcze pogorszyła sprawę.
      Zakłada się, że najprostszymi (najbardziej "prymitywnymi")
      zwierzętami są gąbki (Porifera) i parzydełkowce (Cnidaria). Inne
      główne zwierzęce grupy (typy) tradycyjnie dzielone są na kilka
      szerokich kategorii bazujących na podobieństwach morfologicznych. W
      tym schemacie sądzono, że kręgowce (Vertebrata) są bliżej
      spokrewnione ze stawonogami (Arthopoda) niż z nicieniami (Nematoda) -
      niewielkimi organizmami żyjącymi w glebie i na dnie morza.
      Morfologicznie jesteśmy pierwszymi ewolucyjnymi kuzynami owadów, ale
      tylko odległymi krewnymi nicieni.
      W 1997 r. Anne Marie Aguinaldo wraz ze współpracownikami
      zaproponowała jednak radykalną rewizję pokrewieństw pomiędzy różnymi
      grupami zwierząt. Propozycja ta bazowała na porównywaniu sekwencji
      18. rRNA - "osiemnastego rybosomowego RNA". Ponieważ wszystkie
      organizmy do produkcji białek używają molekularnych fabryk –
      rybosomów – filogenezy molekularne często bazują na porównywaniu
      sekwencji molekuł funkcjonujących w rybosomach, np. 18. rRNA lub 28.
      rRNA. Zgodnie z tą poprawioną filogenezą nie jesteśmy już bardziej
      spokrewnieni z owadami niż z nicieniami. [2]
      Najwyraźniej twierdzenie Futuymy, że filogenezy molekularne
      wspierają tradycyjne, bazujące na cechach morfologicznych, nie jest
      prawdziwe w tym przypadku. Co więcej, dane porównawcze uzyskane z
      28. rRNA są sprzeczne z rezultatami bazującymi na 18. rRNA. A nawet
      jeszcze gorzej – filogenezy bazujące na 18. rRNA różnią się od
      laboratorium do laboratorium. W 1999 r. biolog ewolucyjny Michael
      Lynch stwierdził: "Klaryfikacja filogenetycznych relacji głównych
      zwierzęcych typów okazała się być nieuchwytna, z analizami
      bazującymi na różnych czy nawet na tych samych genach, a
      dostarczającymi różnorodność filogenetycznych drzew". [3] Lynch był
      jednak optymistą, że doskonalenie metod porównawczych będzie
      rozjaśniało relacje pomiędzy zwierzęcymi typami. Jednak, pomimo
      wysiłku wielu badaczy, konflikty pomiędzy różnymi filogenezami
      głównych grup zwierząt nie tylko nie wygasają, ale okazują się być
      coraz bardziej jaskrawe.
      W 2000 r. francuska biolog molekularna André Adoutte wraz ze
      współpracownikami potwierdziła swoje przekonanie, że przebudowana
      filogeneza bazującą na 18. rRNA jest właściwa. [4] Jednak w 2002 r.
      grupa badaczy z Pensylwania State University pod kierownictwem Jaime
      Blaira przeprowadziła studia porównawcze ponad 100 białek różnych
      organizmów, stwierdzając: "Grupowanie nicieni ze stawonogami jest
      pozostałością analizy jednego genu – 18. rRNA. Rezultaty
      przedstawione tutaj sugerują ostrożność w rewidowaniu filogenezy
      zwierząt bazującej na jednym lub kilku genach. [...] Nasze rezultaty
      wskazują, że owady (stawonogi) są genetycznie i ewolucyjnie bliższe
      ludziom niż nicieniom". [5]
      W 2004 r. grupa naukowców z National Center for Biotechnology
      Information przy użyciu trzech różnych metod porównawczych
      przeanalizowała ponad pięćset białek różnych organizmów. We
      wnioskach stwierdzili oni, że "większość metod [...] grupuje owady z
      ludźmi z wykluczeniem nicieni". [6] Następnego roku francuski biolog
      Hervé Philippe wraz ze współpracownikami przeanalizowali 146 genów
      35 gatunków reprezentujących 12 zwierzęcych typów. Ich wnioski
      grupowały z kolei stawonogi z nicieniami z wykluczeniem kręgowców.
      [7]
      Runda za rundą, a kiedy i gdzie to się skończy nie wie nikt. W
      komentarzu do artykułu Philippe'a biologowie ewolucyjni z University
      of Edinburgh Martin Jones i Mark Blaxter stwierdzili: "Pomimo
      wygodnej pewności podręczników i 150 lat sporów prawdziwe relacje
      pomiędzy większymi grupami (typami) zwierząt pozostają sporne". [8]
      Chociaż Jones i Blaxter faworyzowali poglądy Philippe'a przewidywali
      oni, że z molekularnego drzewa filogenetycznego "już wkrótce wyrosną
      nowe pędy - i nowe kontrowersje". Istotnie, w grudniu 2005 r. Antoni
      Rokas i jego grupa użyli dwóch różnych metod do analizy 50 genów
      pobranych z gatunków reprezentujących 17 typów zwierząt. We
      wnioskach stwierdzili oni, że: "różne filogenetyczne analizy mogą
      prowadzić do wzajemnie sprzecznych wniosków, każdy z nich z
      absolutnym wsparciem" oraz: "ewolucyjne relacje pomiędzy różnymi
      typami zwierząt pozostają niejasne". [9]
      Warto zwrócić uwagę na cytowane zdanie, że różne filogenetyczne
      metody prowadzą do różnych, często wzajemnie sprzecznych wniosków,
      przy czym każdy z nich z absolutnym wsparciem.
      Być może bałagan z ewolucyjnymi filogenezami nie powinien być taki
      zaskakujący, jeśli weźmiemy pod uwagę, że za wzorzec podobieństw
      wśród organizmów może odpowiadać wspólny projekt, a nie wspólne
      pochodzenie. Wiele obiektów w naszej technologii, pomimo
      uderzających podobieństw, nie wywodzi się od wspólnego przodka.
      Pomyśl o samochodach, malowidłach lub narzędziach stolarza. To, co
      czyni wszystkie samochody osobowe podobnymi, lub obrazy Rembrandta
      lub śrubokręty, nie wywodzi się ze wspólnoty pochodzenia ale ze
      wspólnego projektu lub wzorca w umyśle projektanta.
      W biologii podobieństwa nie formują prostego rozgałęziającego się
      wzorca – jak by to sugerowało ewolucyjne pochodzenie. Zamiast tego
      pojawiają się one w złożonym mozaikowym lub modularnym wzorcu.
      Obserwujemy stałe biologiczne moduły, które są montowane na różne
      sposoby, całkiem podobnie jak elektroniczne moduły mogą być
      zintegrowane w złożony obwód. Wzorzec podobieństw organizmów
      przypomina bardziej zagnieżdżone klasy czy grupy jasno oddzielone od
      siebie lukami, podobnie, jak to jest w wytworach naszej technologii.
      Samochody osobowe są bardziej podobne do samochodów ciężarowych niż
      do pojazdów dwukołowych. Z kolei motocykle są bardziej podobne
      samochodom niż okrętom, czy samolotom, które formują osobne grupy, a
      które także mieszczą w sobie kolejne zagnieżdżone grupy, jak
      szybowce, samoloty turbośmigłowe czy odrzutowe. Istnieje wiele
      odmian samolotów turbośmigłowych, ale są one jasno oddzielone od
      odrzutowych, te z kolei od szybowców czy zeppelinów. Z kolei
      wszystkie samoloty są bardziej sobie podobnie (tworzą
      osobny "takson") w zestawieniu np. z okrętami.
      Wróżąc z wnętrzności kurczaka
      Bazując na założeniu, że dane dwa organizmy pochodzą od wspólnego
      przodka, molekularne różnice pomiędzy nimi są czasami mierzone, by
      ocenić jak dawno rozdzieliły się ich linie rodowe. Takie oceny są
      kalibrowane na podstawie tempa mutacji znanego ze współczesnych
      genów oraz datow
      • qwardian Re: Tego się można było spodziewać od pewnego cza 31.01.09, 12:01
        Takie oceny są kalibrowane na podstawie tempa mutacji znanego ze
        współczesnych genów oraz datowania zapisu kopalnego. Problem w tym,
        że różne geny mutują w różnym tempie, a datacja kopalnego zapisu
        często nie jest ścisła.
        W 2004 r. ewolucyjni biologowie Dan Graur i William Martin
        skrytykowali niektóre tego typu datowania jako "powstałe dzięki
        niewłaściwej metodologii bazującej na pojedynczej kalibracji" w
        zapisie kopalnym, który jest zarówno "niedokładny, jak i niepwny –
        oraz w wielu przypadkach bez znaczenia i nie mający [dla tej
        technologii] zastosowania". Choć w nauce wszystkie metody pomiarowe
        zawierają błędy i niedokładności, duża część literatury
        dyskutującej "zegar molekularny" traktuje ten „punkt kalibracji”
        jako bezbłędny, prowadząc do tego, co Graur i Martin nazwali "iluzję
        precyzji". "Całościowy ewolucyjny rozkład jazdy – stwierdzili – choć
        bardzo kuszący, jest totalnie zmyślony". Graur i Martin
        wnioskowali: "Niestety, niezależnie jak wielkie może być nasze
        pragnienie ujrzenia przeszłości, miraże nie zawierają wody".
        Omawiany artykuł nie jest generalną krytyką molekularnej filogenezy,
        ani datowania molekularnego. Jednak jego autorzy byli wystarczająco
        sfrustrowani, by zatytułować go "Wróżenie z wnętrzności kurczaka".
        [10]
        W starożytnym Rzymie niektórzy wróżbiarze używali wątroby złożonych
        w ofierze zwierząt by przepowiadać przyszłość. Oczywiście, to, co
        odczytywadali z tej wątroby to były ich własne wizje - wątroba jest
        niema, podobnie jak molekuły w organizmach, z których obecnie
        darwiniści chcą odczytywać pokrewieństwa pomiędzy organizmami.
        Molekularne filogenezy są często wzajemnie sprzeczne oraz dodatkowo
        sprzeczne z filogenezami budowanymi na podstawie danych
        anatomicznych i morfologicznych. Sprzeczności znajdowane w
        molekulanych filogenezach doprowadziły wielu biologów do porzucenia
        koncepcji uniwersalnego wspólnego przodka wszystkich form żywych.
        Jednak główny problem z molekularnymi filogenezami nie polega nawet
        na tym, że są one wzajemnie sprzeczne i sprzeczne z filogenezami
        morfologicznymi. Główny problem polega na tym, że muszą one zakładać
        wspólnotę pochodzenia, by dowodzić jej prawdziwości, co jest
        klasycznym przykładem dowodzenia w błędnym kole.
        Jako argument na prawdziwość darwinizmu, molekularna filogeneza jest
        równie dobra, jak wróżenie z wątroby kurczaka.
        Michał Ostrowski
Pełna wersja