_____________Wrocław_i Zdrojewski_a nuż pre...?

06.02.09, 09:04
RZĄDY ANIOŁA ZAGŁADY WE WROCŁAWIU NA PODSTAWIE DZIEŁA STANISŁAWA
SROKOWSKIEGO „ANIOŁ ZAGŁADY”

WADLIWE ZASADY ZARZĄDZANIA
CZY ISTNIEJE JEDNOŚĆ KULTURY I EKONOMII?



J. Paradowski, S. Włodarczyk i A. Zieliński – za Zespół
EKONOMICZNY „Olbin – Akademia Medyczna i Rolnicza”

Długa, od 1989r., prezydentura Zdrojewskiego i ściśle, a nie luźno,
związanej pajęczyny zamroziła metropolię pod sztandarem walki o
rozwój Wrocławia, demokrację itd. Jest nonsensem wiązanie
mieszkańców Wrocławia z niemiecką antypiastowością – lecz ten motyw
jest bardzo ważny dla oceny tego, co się działo przez 17 lat (4II89-
4II6) we Wrocławiu. Jak mocno mieszkańcy identyfikują swoje miasto z
Polską, a nie z narzuconą siłą, w latach 90., tolerancją,
otwartością (jakby nie byli tolerancyjni i otwarci!), słowem: polit-
wielo-opcją - to najlepiej było widać gdy w latach 50 X. arcbp
metropolita Kominek uznał powrót Ziem Piastowskich do Macierzy,
czyli do Polski, a nie do politwieloopcji, za coś w rodzaju
działania palca Bożego, a także było widać podczas powodzi w 1997
roku. Tymczasem Zdrojewski i ściśle związana pajęczyna tego układu,
nie zdołali, od r. 1989, polskiej opcji dostrzec i zwalczali tę
opcję wszystkimi dostępnymi środkami.

Albo powiedzmy to jeszcze inaczej: Choć JPII nie był włodarzem
miasta, to włodarską PO wyprzedził i ze szczególną mocą podkreślał
Piastowość (a nie opinię PO) Wrocławia, jakby domagając się uznania
polskości - a działo się to nie tylko w krypcie przed grobem X.
arcybp. Kominka - i zaprzestania haniebnej roli PO. Lecz Zdrojewski
i ściśle, a nie luźno związana sieć - wszak sam Zdrojewski nie
zdołałby zamrozić metropolii – nie potrafił tej lekcji widzieć i nie
potrafił tej lekcji zdać. – Takie znaczenie i siłę miała obca (nie)
instrukcja, bo przecież, a jakże, PO działa spontanicznie.

PO wykorzystała następujący trik. Dla Wrocławia istotne było 44-
letnie władztwo PRL nad Ziemiami Zachodnimi i Północnymi. To PRL-
owskie władztwo nad Ziemiami Piastowskimi, nad Polską w granicach
Chrobrego, sprzed tysiąca lat, gdy powstała nowoczesna koncepcja
państwa, z którą PO walczy, było w rękach pajęczyny zastawem, a
mianowicie: Skoro chcecie polskości, Piastowości, państwowości
polskiej, a nie chcecie wpływów konsulatu, niemczyzny – to my w
zawłaszczonych i nieuspołecznionych mediach będziemy Wrocławian
oczerniać, że jesteście ni mniej ni więcej jak komunistami. Tym
prostym sposobem, figlarnym antykomunizmem, sieć straszakiem PRL-
owskim zamykała usta Wrocławianom, a może nawet kardynałowi.

Na powodzi wypłynęła też pajęczyna wraz ze Zdrojewskim, dzięki (nie)
zawłaszczeniu mediów, które inteligentnie dostosowały się do (nie)
instrukcji. W latach 1945-1989, podczas 44-lecia PRL, tak samo jak
podczas powodzi, czuło się dumę mieszkańców z Wrocławia jako miasta
polskiego – PO wykorzystała wielką falę do wypłynięcia na ...
stanowiska. Podkreślam, to co Zdrojewski i PO starannie,
najstaranniej, ukryli we wrocławskich mediach, mówiąc o dumie
wrocławskiej - podkreślam dumę mieszkańców Wrocławia jako miasta
polskiego, a nie jako eksponenta sił, które rozbiły liczne narody
(państwa) Słowian między Odrą a Sallą (i Łabą).


Wbrew mediom, Zdrojewskiemu i poputczikow niemczyzny (ambiwalencji)
w kulturze Wrocławian, którą narzuciło 17-letnie (4II89-4II6) lobby
Zdrojewskiego, a który wjechał na grzbiecie Solidarności 1980-89 po
Wiośnie Ludu na urząd Prezydenta miasta, nie było w okresie 44-lecia
i cała koncepcja wielokulturowości mieszkańców Wrocławian jest
realizacją projektu obcego mieszkańcom Wrocławia, którzy chcą i
potrzebują tylko polskości, a nie żadnej niemczyzny. Zdrojewski ten
projekt mógł narzucić, bo miał dostęp do instrumentu wytwarzania
fikcji – do mediów. Nie było komu w mediach lokalnych tego
prostować, bo nikt nie miał dostępu, gdyż nawet wielkie załogi nie
mogły w mediach wyrażać swych potrzeb. PO nie wyrażała, po 4II89,
potrzeb Wrocławian, narzucono fikcję pielęgnowania przez Wrocławian
jakiejś wielokulturowości. Zdrojewski i sieć ściśle, a nie
przypadkowo, związana - najzwyczajniej kłamią, a kłamstwa nie ma
gdzie i jak zrewidować, bo media nadal nie są wolne, choć swą
wolność udają.

Zdrojewski mówi o jakiejś dumie z rzekomej ambiwalencji uczuć
Wrocławian. Była we Wrocławiu duma np. z organizacji, Państwa
Podziemnego, SW, duma z osiągnięć elektronicznych, informatycznych,
naukowych, przemysłowych, produkcyjnych, technicznych z okresu 44-
lecia, choć uważano, uwaga!, że może być jeszcze lepiej dzięki
monitoringowi mieszkańców, co stanowiło istotę Solidarności dekady
lat 80., a który to monitoring wypchnęła z mediów owa pajęczyna
poputczikow.

Absolutnie wbrew twierdzeniom Zdrojewskiego, podczas powodzi
broniliśmy własnego domu, polskiego domu, a nie cudzego lub wskutek
Zdrojewskiego fikcji wielokulturowego nastawienia mieszkańców
Wrocławia. Otwartość mieszkańców Wrocławia, była polską otwartością,
a nie Zdrojewskiego iluzji na temat tego czym jest prawda, wolność,
komunikacja, słowo otwartość. Otwartość polskiej, a nie
quasiniemieckiej kultury Wrocławian została zmanipulowana przez
pajęczynę i brutalnie wypaczona, przez środki masowego gradobicia,
jako odpolszczony kosmopolityzm Wrocławia.

Wiele błędów i zawłaszczeń sterowanej ideologią antypiastowską (mocą
konsulatową) ekipy Zdrojewskiego doprowadziło do jeszcze większego
zwarcia szeregów lobby prawdy inaczej, w tym wykorzystywano
kardynała dla umocnienia PO. Wykorzystano nawet Kongres
Eucharystyczny, aczkolwiek amalgamat niepotrzebnie się odciął od
sceptycyzmu, wolnego murowania, faktycznego ateizmu: Kwaśniewski
zastępowałbyż kardynała w poświęcaniu. Środkami jednostronnej
lokalnej rtv i prasy, bynajmniej nie w rękach, które widzieliby
piastowscy twórcy Państwa Polskiego - a nie twórcy jakiejś wrocławio-
ojczyzny, przekonano nie jeden raz, zwłaszcza w dekadzie lat 90.,
opinię publiczną do niecelowych i bardzo kosztownych inwestycji,
remontów, nie tylko Rynku, przy czym całkowicie pominięto opinię
niezależnych urbanistów, architektów, inżynierów, techników, załóg
fabrycznych. Tłumiono jakąkolwiek próbę opisania Układu Zdrojewski-
Schetyna-Gulbinowicz w kategoriach literackich, gdyż poloniści,
aktorzy, teatry i cała kultura znalazła się w sytuacji ryby
unieruchomionej w sieci, a ktokolwiek występował ukazując prawdę,
zaraz został odsądzony od czci i wiary, np. poetka Marianna Bocian
albo Stanisław Srokowski. Ten ostatni doczekał się złowieszczych
ocen na Wydziale Filologicznym, na Polonistyce Wrocławskiej –
miałabyż polonistyka służyć amalgamatowi? – chodzi o jego znakomitą
książkę „Anioł Zagłady”, w której odrysował rządy pajęczyny.
Zdrojewski i sieć PO pochwał tu właśnie nie mieli. Ktokolwiek powie
prawdę, od razu będzie przedmiotem wyszydzania. Nie wolno było mówić
prawdy, była ona źle widziana, nie było dyskusji, o cenzurze się
mówiło, ale w mediach nawet wspomnieć nie wolno było w latach 90.
Bezprawie Zdrojewskiego i PO-Wrocławia opisano w książce b. radnego
m. Wrocławia, A. Lenkiewicza.

Wieloletni Prezydent miasta, Bogdan Zdrojewski, już w pierwszych
dniach prezydentury zaczął wojować z polskością Wrocławia jako
siedziby polskiego, a nie antypolskiego, żywiołu, myśli
piastowskiej, a nie antypiastowskiej, czyli myśli, która ufundowała
Podstawy 44-lecia PRL jako władztwa na Ziemiach Piastowskich, przy
czym ku przynajmniej chwilowemu zadowoleniu kardynała osobiście
zaangażował się w zwalczanie całej myśli wrocławskiej, a nie
ambiwalentnej, metropolity X arcb. Kominka. Zdrojewski i cała grupa
PO zaliczała nie raz i nie dwa - mogliby to odnaleźć historycy, choć
nie licencjonowani z Uniwersytetu Wrocławskiego i chyba nie ze
zindoktrynowanego już Wydziału Teologicznego - cał
    • hasz0 Cz.2____________Wrocław_i Zdrojewski_a nuż pre.. 06.02.09, 09:05
      Z owym wielce obiektywnym, a jakże, niemieckim dziennikarzem,
      Bachmannem, nie zgadza się nawet Adam Domagała z "Gazety", nie
      mówiąc o Pawle Ukielskim z Muzeum Powstania Warszawskiego. Lecz o
      kulisach powstania strategii proniemieckiej należy mówić w
      kontekście Bogdana Zdrojewskiego, od 1989 roku rządcy Wrocławia,
      którego prezydentura kwalifikuje się do działań śledczych,
      prokuratorskich. Już w 1989 roku sieć prezydenta Wrocławia i PO - od
      grudnia 1989 tzw. Wrocławski Komitet Obywatelski – podjęła próbę
      przechwycenia dorobku Solidarności, Solidarności Podziemnej, Państwa
      podziemnego, Solidarności Walczącej, mieszkańców Wrocławia i
      budowania na gruzach myśli wojtyłowskiej programu przejęcia
      Wrocławia. W maju i czerwcu 1990 roku całkowicie już odsunięto - z
      pomocą amalgamatu kurialnego, desantu UD na media - załogi
      wrocławskich fabryk, często najlepszych na świecie humanistów,
      polonistów, techników, inżynierów, tysiące ludzi zaangażowanych w
      ruch podziemny. Powstał w ten sposób potężny amalgamat traktujący
      religijność instrumentalnie – dla uciszenia mieszkańców Wrocławia,
      dla uciszenia myśli wojtyłowskiej, jawnie propiastowskiej, a nie
      jakby sobie tego życzył Zdrojewski i PO – antypiastowskiej. Nie da
      się myśli JPII, i całego pokolenia JPII, podporządkować opcji
      dwuznacznej, którą chwali sieć, opcji ewidentnie antypolskiej,
      bezwstydnie antypaństwowej i przeciwnej kulturze Wrocławian, którzy
      się widzą bezwzględnie w jedności z Polską, polską kulturą.

      Zamknięto bez zgody PO
      Berlin – Wrocław Psie Pole – Głogów - Świdnica,
      26II6


      PO-WROCŁAWIU (ZDROJEWSKIEGO i PO)

      O PEWNYM UJĘCIU ZARZĄDZANIA WIELKIMI SYSTEMAMI

      LITERATURA AKTUALIÓW W DZIELE STANISŁAWA SROKOWSKIEGO „ANIOŁ
      ZAGŁADY”



      K. Niechajewicz, B.Marciniak i J. Krajnik - za Zespół UNIWERSYTECKI
      EKONOMICZNO-SPOŁECZNY „Mauzoleum Piastów-Architektura-Filozofia-
      Politologia”

      Pierwsza diagnoza na zlecenie dla pajęczyny Zdrojewskiego i PO
      ujrzała światło dzienne w marcu 1989. Była to całkowicie błędna i
      niezgodna z koncepcjami patriotycznymi PIS-u diagnoza z Politechniki
      Wrocławskiej, R. Galara i J. Waszkiewicza, z Wydz. Elektroniki, bez
      wartości, zrobiona na zamówienie, autorzy ją skrzętnie ukrywali
      przed kolegami z Wydziału Elektroniki - ze wstydu. Gdyby zbadać jej
      treść, okazałoby się, że nie tyle zbudowano tam zręby usuwania
      propolskiej strategii promocyjnej, ile dostosowano się do (nie)
      instrukcji. Wbrew temu co mówi pajęczyna PO, było zupełnie inaczej.
      Np. PO błędnie przedstawia Wrocław w marcu r. 1989. W marcu 1989
      Wrocław z każdej perspektywy wydawał się miastem polskim, a nie jak
      chce Zdrojewski – granicznym, z gościnną tolerancyjną ludnością, a
      nie żadną niegościnną, ksenofobiczną, zamkniętą – znowu wbrew tezom
      Zdrojewskiego odnośnie marca 1989; z ludnością polską, a nie żadną
      niemiecką – a więc wbrew tezom Zdrojewskiego i PO; z polską kadrą, a
      więc z polską biologią, katalizą, geochemią, geologią, mechaniką
      gruntów, wszelką mechaniką, optyką, termodynamiką, elektryką,
      łącznością, ciepłownictwem, hydrometalurgią, architekturą,
      elektrotechniką, matematyką, chemią ekologiczną, chemią organiczną,
      chemią bioorganiczną, chemią analityczną, biochemią, numeryką,
      informatyką, termografią, socjologią, historią, filologią, fizyką
      szkieł, fizyką dielektryków, fizyką niskich temperatur, fizyką
      magnetyzmu, fizyką cienkich warstw, z polskim projektowaniem,
      wspomaganiem komputerowym, budownictwem lądowym i wodnym,
      technologią ropy, nafty i gazu, kulturą i całą nauką i techniką, z
      polską myślą techniczną.

      Generalnie albo zaprzeczenia albo poprawienie wymagają wszystkie
      tezy Zdrojewskiego i Pajęczyny, mogą to być tezy wypowiedziane w
      kwietniu 1989, potem w maju 1989, albo w marcu 1999, potem maju
      1999, lutym 2006, marcu 2006 itd., jaką kto ma dokumentację, z
      dowolnego okresu i przez 17 lat rządów pajęczyny. Oznaczałoby to
      konieczność wymiany całej wrocławskiej infrastruktury biurokracji,
      mediów, informacji.

      Wbrew temu co rozpowiada pajęczyna, Wrocław w 1989, i przedtem, był
      miastem otwartym - dużo bardziej otwartym niż Kraków, Poznań. Wbrew
      tej supersilnej pajęczynie Wrocław nie był jakimś miastem
      zamkniętym, był lepiej niż pierwsza setka innych miast skomunikowany
      z resztą kraju, miał często lepsze niż inne miasta, które to miasta
      były bardziej ograniczone połączenia i kontakty zagraniczne, nie
      musiał leczyć typowych dla stu innych miast kompleksów, był miastem
      naprawdę kopernikańskim wobec innych dużych miast w Polsce, miał
      przemysł, rolnictwo, handel, naukę, teatry, które w latach 80., ani
      np. 70., nie potrzebowały żadnych inwestorów zagranicznych, lecz
      wyłącznie mądrego zarządzenia. I tego zabrakło, ponieważ Zdrojewski
      i PO nie rozumieli Wrocławian, kultury Wrocławian, polskiej myśli
      politycznej. Było przeciwnie niż twierdzi Zdrojewski - zachowana
      infrastruktura Wrocławia zasiliła okres sprzedaży, lata 90.
      Zdrojewski i PO obawiają się prawdy, dlatego infrastrukturę medialną
      zatrzymali, obronili przed kontaktami z wysokokwalifikowanymi
      mieszkańcami Wrocławia. Gdyby mieli rację – pozwoliliby innym na
      dyskusję. Wprowadzili dyktaturę, pod pozorem antykomunizmu i
      werbalnej religijności, w czym pomógł im niewierzący kler, ta jego
      mała, ale wystarczająca część, która uwierzyła w zmienność,
      oportunizm, hipokryzję, brak prawdy, dobra, piękna. Wbrew tezom
      Zdrojewskiego Wrocław miał dobrą jak na lata PRL-u bazę hotelową,
      przemysłową, miał wielki rozpęd samych Wrocławian do rozwijania
      produkcji, rzemiosła, sztuk plastycznych, literatury, gastronomii.
      Ależ to jest oczywiste, skoro już w latach 70., za Gierka, Wrocław
      miał liczne połączenia kolejowe, lokalne, a także władze potrafiły
      włączyć wrocławski port lotniczy do regularnych połączeń
      pasażerskich z wieloma miastami (Pomorze Zachodnie, Pom. Środkowe,
      Pom. Gdańskie, Rzeszów, Kraków i in.). Takich połączeń za
      Zdrojewskiego i PO nie było.

      Przede wszystkim Wrocławianie nastawali Wiosną Ludu’89, a potem już
      w pierwszych tygodniach prezydentury Zdrojewskiego na uwolnienie
      Wrocławian z ucisku niechęci komunistycznej do podnoszenia wkładu
      Polski w zwycięstwo nad Niemcami – to ukrywa Zdrojewski i PO w
      decyzjach z lutego 1990, lutego 1997, lutego 2001, lutego 2006 – i
      tak przez 17 lat sterowania Wrocławiem przez tę silną pajęczynę
      (areligijny i apatriotyczny amalgamat udający katolicyzm i
      antykomunizm jako patriotyzm).


      • hasz0 Cz.3____________Wrocław_i Zdrojewski_a nuż prez.. 06.02.09, 09:06
        Zdrojewski robił, co mógł, aby ukrócić zapędy Wrocławian w uznawaniu
        władztwa polskiego, tego władztwa, które się rozwijało wedle myśli
        piastowskiej. Temu podporządkował infrastrukturę metropolii, dlatego
        uniemożliwił rozwój miasta i regionu. Jeszcze w 2006r. skarżył się
        publicznie, że od 1989 r. odczuwał psychicznie ciśnienie ludności
        Wrocławia kompletnie sprzeczne z zasadami Zdrojewskiego, Urzędu
        Miasta, UD, PO – mianowicie odczuwał ciśnienie polskiej myśli, która
        się ciągnie od Chrobrego. Prezydent Wrocławia, skarży się w lutym
        2006, że przez 17 lat swych wpływów nie mógł się pozbyć myśli
        propaństwowej Wrocławian, którą zawsze traktował, i co do tego nie
        ma żadnych wątpliwości, jako kompletnie fałszywą. Taka jest geneza
        wszystkich decyzji pajęczyny. Widać to we wszystkich decyzjach i
        wypowiedziach Zdrojewskiego i pajęczyny PO – ich celem było ukrycie
        ograniczeń stawianych przez komunizm w ukazywaniu znaczenia oporu
        Polaków wobec Niemców, wszak polscy komuniści, KPP, zobowiązywali
        się walczyć z polskością ziem zachodnich i temu zobowiązaniu
        włodarze miasta gorliwie służyli, pod sztandarem walki z komunizmem.

        Była to pierwsza i główna teza Zdrojewskiego oraz pajęczyny PO: że
        to komunistyczna propaganda nadała Wrocławiowi oblicze polskie,
        piastowskie. Że to komunistyczna propaganda – w tym ludności
        polskiej, X. abp. Kominka, polskich historyków, że to fałszywe 44-
        letnie przekonanie o polskiej kultury, pisarzy, techników, lekarzy,
        matematyków, muzyków, nauczycieli - uczyniły z Wrocławia miasto
        piastowskie, rzekomo wbrew interesowi Polski i polskiej racji stanu,
        co, nie trzeba być prawnikiem, podlega ściganiu przez Trybunał
        Stanu. Zdrojewski i pajęczyna ze swej prezydentury uczynił pomostową
        koncepcję w kierunku antypolskiej pogardliwej niemieckiej
        propagandy, która głosem różnych lóż wyznaczała Wrocławianom
        niejasną tradycję rzekomej wielokulturowości i wydumanego
        pogranicznictwa językowo-kulturowego, a nie: żywej polskości, oazy
        obrony polskości, żywego wojtylizmu, niebywałej otwartości, zasad
        ogólnych a typowych dla kultury jedności i dla narodu polskiego. We
        Wrocławiu, dla podkreślenia utrudniania przez władze komunistyczne
        ujawniania prawdy o polskich walkach z Niemcami w II W.Św. i polskim
        zwycięstwie nad Niemcami w 1945r., mówiło się np. Festung Breslau –
        dla podkreślenia dumy ze zwycięstwa, naszego, a nie jakiegoś
        proniemieckiego, pogranicznikowego, ambiwalentnego. Zdrojewski i
        silna pajęczyna „odwracają kota ogonem” i twierdzą, że we Wrocławiu
        zadomowiła się kultura nielojalności wobec Polski i przyznają się,
        że służyli tej obcej (z Marsa?) nienawistnej wobec Polski kulturze,
        którą usiłują wmawiać Wrocławianom od 1989 r. i jeszcze w lutym
        2006r. Wrocławianie nigdy nie mówili Festung Breslau w znaczeniu
        antypolskim, antynarodowym, nie uznawania myśli propaństwowej,
        tysiącletniej, przeciwnie – zawsze ze wskazaniem na zagrożenie
        niemiecką agresją w kontekście wyprawy Chrobrego, który też to
        zagrożenie odczuwał i wyprawił się na współczesne granice NRD-RFN
        dla wbicia pali w Salle, dla jasnego zaznaczenia słowiańskich ziem
        (b. NRD).

        To Prezydent Miasta Zdrojewski był nietolerancyjny,
        niedemokratyczny, ciemny, zaściankowy, nieotwarty, ksenofobiczny,
        zalękniony, pełen kompleksów. Zdrojewski (i pajęczyna) nie widział
        Wrocławia jako ośrodka myśli przedniejszej matematycznej,
        historycznej, filozoficznej, humanistycznej, naukowej, literackiej,
        muzycznej, artystycznej, technicznej, na miarę wyższą niż miara
        typowych miast europejskich, impregnowanych konkretyzmem, i miast
        światowych. Nietwórczy i nieoryginalny Zdrojewski (i PO) zniszczył,
        zamroził otwarte, niezaściankowe półmilionowe pracownicze i twórcze,
        oryginalne, przedstawicielstwo Wielkiego Wrocławia i milionowe -
        regionu. I to trzeba wyraźnie powiedzieć.

        Do podstaw realizacji czynności w celu wdrożenia takiego
        ograniczonego, wąsko-dostosowawczego i nietwórczego widzenia
        Wrocławia zalicza projekt autorstwa prof. Jana Waszkiewicza i prof.
        Romana Galara z Politechniki Wrocławskiej, z jesieni 1992 i zimy
        1993 roku, aczkolwiek lepiej byłoby tu mówić, że autorzy się
        dostosowali (dopasowali) do sytuacji usuwania polskiej myśli
        politycznej przez radę miejską z prof. Stanisławem Miękiszem, wedle
        zasad najściślejszej dyktatury, megacenzury, której celem było już
        wcześniej zaburzanie patriotycznych odczuć Wrocławian, zaburzanie
        fundamentów jedności kulturowej i niszczenie polskiej racji stanu
        oraz likwidacja tożsamości Wrocławian właśnie z Polską, a nie z
        jakąś niemczyzną – jak chcą Zdrojewski i PO od lutego 1989 do lutego
        i w lutym 2006 - lub półniemczyzną albo jakąkolwiek dwuznacznością,
        opcjami regionalno-etnicznymi, małymi ojczyznami i innym tworom
        wymyślonym po to, aby je rozszyfrowali prof. L. Kaczyński, sędziowie
        Trybunału Konstytucyjnego, posłowie, senatorowie, prokuratorzy.

        Nic tedy dziwnego, że w tych warunkach rada miejska Wrocławia, przy
        akceptacji całej pajęczyny, dzisiejszej PO, zmieniła, pod pozorem
        przywracania Wrocławianom tożsamości, herb Wrocławia akceptowany
        przez Wrocławian w okresie 44-lecia PRL, 1945 – 1989, nagle usunęła,
        po cichu, bez konsultacji z robotnikami, profesorami, mieszkańcami,
        bez referendum, bez śladu jakichkolwiek konsultacji społecznych.
        Usunęła akceptowany przez Wrocławian herb ewidentnie pro-piastowski,
        herb okresu 44-lecia polskiego władztwa na Ziemiach Piastowskich,
        którą to nazwę pajęczyna objęła cenzurą. W walce z kulturą
        Wrocławian, na pewno propaństwową, pro-piastowską, pajęczyna
        narzuciła herb z czasów sprzed r. 1945, nawiązujący do cesarstwa
        habsburgskiego.

        Wspólnie z wojewodą Janisławem Muszyńskim nie oddano społeczeństwu w
        zarządzanie i monitoring - stezauryzowanych w 44-leciu władztwa PRL
        na Ziemiach Zachodnich – dóbr, a wrocławskie lotnisko nie zwróciło
        się ku Polsce, lecz stało się elementem propagandowym dla pajęczyny,
        chociaż pajęczyna nie odtworzyła nawet połączeń gierkowskich, tych z
        lat 70. PO to osiągnięcie (PO, czyli sieci Urzędu Miejskiego i
        Urzędu Wojewódzkiego), nazwało rozwojem Wrocławia.

        Światli Wrocławianie znali prawdę, ale nie wolno było i nie było
        gdzie mówić prawdy, bo była ona źle widziana w Urzędach, na Wydziale
        Nauk Społecznych w Uniwersytecie nie było dyskusji i nie wolno było
        ich prowadzić, młodzieży narzucono błędny język, o cenzurze się
        mówiło, ale tylko nieoficjalnie, w mediach w żadnym wypadku żadnemu
        urzędnikowi ani profesorowi Miodkowi (mniejsza z tym czy chciałby?)
        nawet wspomnieć nie wolno było o cenzurze (w latach 90.). W książce
        Radnego m. Wrocławia, A. Lenkiewicza można odnaleźć całą gamę
        ewidentnego bezprawia Zdrojewskiego i ówczesnego PO z Urzędów
        Wrocławia z najważniejszej dla miasta pierwszej połowy lat 90.

        Jeszcze w 1990 roku ukazał się artykuł, którego Zdrojewski był
        współautorem, w „Kurierze Polskim”, w którym jako Prezydent optował
        w istocie za powielaniem we Wrocławiu nietwórczych zaściankowych
        struktur cywilizacji śmierci i nie chciał wybicia się Wrocławia
        ponad przeciętny poziom europrostytucji, zgniatając tak olbrzymi
        entuzjazm i potencjał intelektualny Wrocławia jako miasta
        potrzebnego Polsce potencjałem i poziomem ponadeuropejskim. Ten
        tekst po raz pierwszy wskazał niezgodne z polską racją stanu
        kierunki zamrażania potencjału i aktywności miasta, a plan
        ten, „otwarty” w rozumieniu pajęczyny PO, nazywał rozwojem miasta,
        przy czym najważniejsze było lokajstwo wobec służb i oczekiwań
        absolutnie obcych, najważniejsze było wytwarzanie nacisku
        niemczyzny, umiędzynarodowienie dóbr narodowych, prywatyzacja
        niezgodna z interesem Polski, utrudnianie Polakom rozwoju usług,
        handlu, gastronomii i pozyskania nowych - w stosunku do kontroli
        esbeckiej - inwestorów w postaci uruchomienia marnotr
      • hasz0 Re: Cz.3____________Wrocław_i Zdrojewski_a nuż pr 06.02.09, 09:07
        Zdrojewski i PO uczyniło Wrocław miastem zamkniętym dla potencjału
        duchowego Wrocławian, czyli Polaków, ponieważ w ramach służalczości
        wobec ambiwalentnej koncepcji kultury wrocławskiej, nastąpiło
        zablokowanie energii ludzkiej. Wskutek tej polityki, w lat 90.
        Wrocław znalazł się w opłakanej sytuacji miasta zakneblowanego, z
        nadmiernym bezrobociem, którego nie da się uzasadnić ogromnym
        potencjałem technicznym i intelektualnym. Jak lepiej było dla
        Małysza, bo tak powiedział, żeby zakażone media nie były na
        mistrzostwach (luty 2006), gdyż umożliwiało to Małyszowi zdobycie
        złota, tak lepiej byłoby dla Wrocławia, aby pajęczyny w nim nie
        było. Obecnie trzech na czterech młodych chce wyjechać, stolica
        Dolnego Śląska cofnęła się w stosunku do swych możliwości, nawet z
        okresu kontroli przez namiestników NKWD, we Wrocławiu ginie to
        wszystko, co miało być otworzone w Roku 89, ginie kultura, sztuka,
        przemysł, naukowe nowatorskie na skalę światową szkoły, przez co
        Wrocław, jako miasto zamknięte, traci szanse konkurowania nawet z
        najbardziej zamkniętymi miastami zagranicznymi, czyli zniszczono
        ambicje metropolitarne. Wrocław przez 44 lata władztwa na Ziemiach
        Piastowskich miał lepszą pozycję w świecie niż od 17 lat, co jest
        skutkiem oderwania idei polskości od Wrocławian, aczkolwiek
        wrocławianie absolutnie zdrojewszczyzny nie przyjęli, pomimo
        panowania w mediach opcji niezgodnej z polityczną myślą Piastowską.
        Takiemu zdegenerowaniu jak Wrocław – w sensie instytucjonalnym! –
        nie uległy Gdańsk, Warszawa, Kraków, Poznań, Łódź, Zakopane. To
        czego dokonała PO można porównać do niemieckiej tezy o etnicznej
        odrębności Podhala. Ta orientacja niemiecka, zwana różną opcją,
        powtarza się we Wrocławiu. Prof. dr hab. Rudolf Klimek określił tezę
        niemiecką dotyczącą odrębności kulturowej, językowej i historycznej
        Podhala w kategoriach typowych dla Trybunału Stanu, jako plan
        niemieckiego ludobójstwa. (Gazety Podhala, oświadczenie z dn. 9
        lutego 2006).
        Zamknięto na nielegalnym posiedzeniu Zespołu,
        Chicago – NY - Wrocław Bielany - Wałbrzych
        21III6



        SZALEŃSTWA ANIOŁ ZAGŁADY PO WROCŁAWIU W DZIELE STANISŁAWA
        SROKOWSKIEGO „ANIOŁ ZAGŁADY”

        ZASADA JPII i POKOLENIA JPII JEDNOŚCI KULTURY, EKONOMII, ZARZĄDZANIA

        WADLIWE SPOSOBY ZARZĄDZANIA



        Cz.III

        T. Lis, W. Ostrowski, J. Olszewski i K. Luty - za Piastowski Zespół
        EKONOMICZNY „Psie Pole – Wrozamet – Politechnika”


        W książce S. Srokowskiego „Anioł Zagłady” opisano układ rządów PO we
        Wrocławiu po Roku 89.
        PO po ponad siedemnastu latach rządów swej pajęczyny (dzisiejsza PO
        zmieniało nazwy), 4II89-4II6, w kwiecie wieku, przyznaje, że
        podstawową zasadą tych rządów było tłumienia polskości metropolii
        Wrocławskiej. (Wywiad wieloletniego parlamentarzysty, PO, i
        prezydenta Wrocławia, Zdrojewskiego - w mediach’ 6). Można to z
        łatwością odtworzyć, bez oficjalnych zapewnień, na podstawie analiz
        mediów wrocławskich (niemieckich lub sponsorowanych). „Wolny”
        miesięcznik literacki Odra nie reprezentuje już niczego z tego, co
        realizował Wielki Literat – red. Kubikowski, jeszcze za
        czasów „komunistycznych” (walki braci Kubikowskich z centralizmem
        esbecjonistycznym, antypolskim, blokującym rozwój kultury i
        produkcji; jeden z nich, docent na Wydziale Matematyki, Fizyki i
        Chemii, zmarł w 1968 r. po groźbach PZPR zwolnienia go z pracy).
        Red. Kubikowski Odrę postawił na najwyższym poziomie – wzorzec
        europejskości to był tu, we Wrocławiu, Zdrojewski zaś go zniszczył:
        Możliwości rozwoju były większe w latach 90. A jednak władztwo PO
        zmarnowało cały potencjał Wrocławia, ze strachu przed Polską, przed
        Wrocławianami, kulturą i potencjałem Wrocławian, przed Jana Pawła II
        i pokolenia JPII jednością kultury, języka, ekonomii, zarządzania -
        słowem ze strachu przed całą polską kulturą we Wrocławiu, z którą PO
        postanowiła walczyć. (PO miała wiele wcieleń, mocy kierowniczych
        miejskich, instytucji - w okresie od Wiosny Ludu’89 do wiosny r.
        2006. Należy mówić o instytucjonalnej, partyjnej pajęczynie w
        metropolii, drobna część hierarchii nie stroniła od popierania PO).

        Pajęczyna PO wzięła się za kulturę i dokonała wszystkiego, co było w
        jej mocy, aby zlikwidować potencjał kulturalny, aby unieruchomić
        wizytówki Wrocławia. Dlaczego? – otóż to wszystko WIELKIE, co mogła
        wykreować ludność Wrocławia ewidentnie świadczyłoby o jedności
        kulturowej z Polską Wrocławian, a tego władcy Wrocławia ani widzieć,
        ani tym bardziej promować nie chcieli, dlatego nazwali to komuną,
        sami zaś stosowali błędne bolszewickie metody zarządzania. Siłą
        rzeczy promocję Wrocławia sprowadzili do treści ostatniej wizyty
        sekretarza Komunistycznej Partii Niemiec (NRD, w Niemczech - DDR),
        Ericha Honeckera, i sekretarza komunistycznej partii polskiej –
        Wojciecha Jaruzelskiego. Krótko mówiąc zamiast uwolnienia potężnego
        potencjału propolskiego, zgromadzonego w Wrocławianach, wybiło
        źródło wszelkich nieczystości niezwykle ograniczonego umysłu bestii
        czwartej, nastąpiła, we Wrocław-Zdrój, istna katastrofa, zapaść w
        kulturze, zarządzaniu.

        By rozpocząć promocję Wrocławia, najważniejsze było nie tyle
        odpowiedzieć na pytania: co chcemy promować, po co i jakimi
        środkami, ile na czym polegałoby dopasowanie się do umysłu Nadzorcy.
        I tu nie padły najważniejsze konstatacje, których w sercach
        Wrocławian było wiele, a które były związane z polskością, a nie
        ambiwalencją Umysłu Dostosowawczego. Wbrew temu co twierdzi
        Zdrojewski, nie udało się uzyskać efektu promocyjnego, ponieważ
        Wrocławianie w propagandzie i decyzjach pajęczyny PO mieli n i e być
        dumni z polskości, z miasta jako polskiego mikrokosmosu.

        W zamierzeniach włodarzy, mieli być dumni z jakiegoś sztucznego
        mikrokosmosu wymyślonego przez Umysł Dostosowawczy, który nie chciał
        władztwa Ducha Słowackiego, polskiego, piastowskiego. W wyniku
        takiego nastawienia władz mieszkańcy Wrocławia zostali usunięci z
        drogi rozwijania Wrocławia jako mikrokosmosu Polski. Wystarczy w tym
        celu prześledzić zlecenia robót z Urzędu Miasta. Po drugie,
        działania promocyjne muszą być długofalowe, jeśli mają być
        skuteczne, tymczasem wobec narzucenia przez władze - poddane
        antypolskiej doktrynie - nowego sztucznego języka, nastąpiła
        dekoordynacja języka wymierzonego w polskie władztwo piastowskie z
        rzeczywistością, czyli z polską myślą JPII i silnego we Wrocławiu
        pokolenia JPII. Po trzecie, w pomysłach powinniśmy być pierwsi, a
        tymczasem pajęczyna zamieniła Wrocław w matrycę naśladowczą, w
        jałowe podążanie śladami, dewiantów - z cywilizacji śmierci, którzy
        ideowo nie mają nic wspólnego z JPII i pokoleniem JPII. Po czwarte,
        miasto stało się metropolią zamkniętą na rozwój polskiej kultury i
        na energetyzację ogromnych zasobów Wrocławian. Pozbawiło to
        otwartego charakteru miasta, które powinno być otwarte i miało tę
        otwartość w oryginalności kultury.

      • hasz0 Re: Cz.4____________Wrocław_i Zdrojewski_a nuż pr 06.02.09, 09:08
        Zaczęło się więc błędami już w sferze podstaw poznawczych.
        Przebudowy centrum miasta celowo nie konsultowano w sposób otwarty
        dla wszystkich Wrocławian. Przebudowa Rynku nie była poprzedzona
        otwartością dyskusji, wobec tego popełniono wiele błędów. Przebudowa
        placu Solnego, fragmentu Świdnickiej, Oławskiej, a także Ostrowa
        Tumskiego nie miała charakteru monitoringu załóg – tu monitoringu
        mieszkańców Wrocławia, którzy broń Boże nie budują, wbrew chorym
        wyobrażeniom pajęczyny PO, żadnej wielokulturowości.

        Nonsens stał się podstawą ciągu świadomych błędnych – od strony na
        przykład jedności kulturowej Polski, języka i potencjału duchowego
        JPII i pokolenia JPII - decyzji, nazywanych przez pajęczynę rozwojem
        metropolii. Antypolskość władz odbiła się w skali wielkiej i
        drobnej, w przebudowie, prywatyzacji handlu, gastronomii, usług,
        budów, parkingów, wymianie nawierzchni, organizacji zieleni,
        informacji, komunikacji. Wskutek idei zwalczania polskości Rynek i
        okolice źle wykorzystano, wielkomiejskie centrum nie stało się
        przedmiotem ani jawnego ani żadnego innego monitoringu załogowego:
        Jest to pakiet decyzji do zbadania przez prokuraturę.

        Włodarze PO kontrolowali Wrocław i region przy pomocy mediów, można
        wykazać, że nie działali przypadkowo, chaotycznie. Prac takich nie
        prowadzą Wydziały Uniwersytetu – przeciwnie. Widać jakie tematy
        licencjackie i magisterskie prowadza filolodzy, polonistyka,
        kulturoznawcy, filozofowie, socjolodzy, prawnicy, historycy.
        Zmarnowano ogromne kulturowe atuty Wrocławia, tytułem ustawicznego
        wmawiania i prymitywnej werbalizacji w mediach, że ewidentna
        polskość mikrokosmosu Wrocławian jest skutkiem esbecjonizmu, który
        blokował polskość (skutkiem tzw. „komunizmu” – przy pomocy tego
        hasełka niszczono we Wrocławiu polskość). Analiza logiczna łatwo by
        pokazała, w każdej płaszczyznie (historycznej, śląskoznawczej,
        kulturoznawczej, jagiellońskiej, piastowskiej, politycznej,
        ekonomicznej, socjologicznej, psychologicznej, filozoficznej i w
        dziesiątkach innych branż naukowych). Gdyby przebadać dwuznaczne
        decyzje i wypowiedzi PO-jęczyny, PO 4II89, to czytelne stałyby się
        działania przeciw Polsce władz PO we Wrocławiu. Antypolski nacisk
        tak był silny, że nie tylko prof. Miodek, ale w ogóle profesorowie
        we Wrocławiu bali się myśleć, pisać i powiedzieć tak, jak
        powiedział, 4II6, w siedemnaście lat po 4II89, prof. Rudolf Klimek z
        UJ, że opcja odrębności etniczno-kulturowych-regionalnych to wymysły
        ludobójczej opcji niemieckiej godzącej w Polskę (por. wypowiedź pani
        kanclerz, z jesieni’5), że Polaków nie trzeba już cywilizować
        bombardowaniami przez eskadry niemieckie; albo Donalda Tuska z
        r.1992, że na Pomorzu Gdańskim chciałby zorganizować państwo
        niepolskie, z osobnym rządem, policją, wojskiem, podręcznikami,
        przemysłem, szkolnictwem - ujawnione na portalu wwwSowa,
        wwwFrankfurtSowa i wwwStefan Kosiewski). Te starania niech dostrzegą
        wszelkie dziekańskie i instytutowe władze Uniwersytetu
        Wrocławskiego, nie tylko historycy prof. R. Gelles, W. Wrzesiński,
        czy chemik - Z. Latajka, także władze Politechniki Wrocławskiej,
        Akademii Medycznej, Akademii Muzycznej, Ekonomicznej, Rolniczej,
        ASP.

        Na tyle na ile było to możliwe władze miejskie z PO (Urzędy
        Miejskie, Wojewódzkie, Marszałkowskie) chciały zakląć rzeczywistość,
        narzucić jakiś wadliwy historycznie pogląd, że Wrocławianie walczyli
        ze swoją polską tradycja, z kulturą Wrocławian, z jednością myślenia
        i języka oraz historii. Z pomocą wyrwanych społeczeństwu mediów
        zatajono, że Wrocławianie walczyli w Państwie Podziemnym właśnie o
        polskość, o wysłowioną przez JPII i pokolenie JPII jedność kultury,
        języka, historii i zasad myślenia. Można by to wszystko wykazać w
        naukowy sposób, ale rektorzy i dziekani nie zlecali takich prac.

        Pajęczyna usiłowała zbudować jakiś sztuczny Wrocław, ze sztucznymi
        hasłami – włodarze jakby przejęli metody bolszewickie i pod nowym
        pozorem zwalczali polską kulturę ludności, Wrocławian, we Wrocławiu,
        wzorem tych, których nazywali komuną (a siebie Europą). W mediach
        włodarze wmawiali, że to w komunizmie, pielęgnowano polską kulturę –
        był to komunikat wprost do podświadomości, rodzaj groźby, którą
        przyjęła podświadomość nie tylko prof. Miodka. (Można prześledzić
        wypowiedzi z lat 90.) Kto będzie myślał w kategoriach polskich,
        państwowych, ten będzie karany.

        Wprost uderzono w kulturę wymiany, spotkań, dialogu, ideę miasta
        otwartego, pod pozorem rozwoju kultury, dialogu, otwartości. Wadliwe
        sformułowania oraz manipulacje w sferze znaczeń terminów stały się
        podstawą sztucznego języka implantowanego przez władze do środowiska
        medialnego, naukowego, w Wrocław lat 90. Wywołało to nie tylko
        zdziwienie, ale zniechęcenie, depresje, społeczną deregulację
        Państwa Podziemnego, uśpienie ludzkiej energii, straty wielokrotnie
        przewyższające budżet oddany do dyspozycji pajęczyny. Pozwala to
        ocenić szkody. Na Wrocławianach dokonano gwałtu psychicznego,
        korzystając z dostępu do mediów w latach 90. Nie wolno było mówić o
        cenzurze. Wrocław opisano w książce Radnego m. Wrocławia, A.
        Lenkiewicza.


        Z psychologicznego punktu widzenia PO dokonało hańbiącej
        manipulacji – pod pozorem walki z komuną w latach 90. Dowodzono w
        mediach, w ramach języka włodarzy Wrocławia, że niby Wrocławianie to
        jakby nie Polacy, lecz skądś tam, nie wiadomo skąd i dla kogo, bo
        nie dla Polski, nie dla polskiej kultury, nie dla wojtylizmu – że są
        niby z Marsa.

        Raport zamknięto z nielegalnym powiadomieniem PO
        Frankfurt - Wrocław-Kosmonautów – Jelcz – Jel. G.
        4III6


        PO-stępy ANIOŁA ZAGŁADY OPISANE W DZIELE STANISŁAWA
        SROKOWSKIEGO „ANIOŁ ZAGŁADY”

        ZASADA JPII i POKOLENIA JPII: OD KULTURY DO ZARZĄDZANIA

        UCHYBY I BŁĘDY ORGANIZACJI SPOŁECZNEJ



        Cz.IV.

        J. Dąbrowski, H. Chmielewski, J. Bednarski, M. Sikora - za Zespół
        EKONOMICZNY „Nowy Dwór – Pafawag – Wydz. Pedagogiczny”
        • hasz0 Error+1 Cz.6_________Wrocław_i Zdrojewski_a nuż p 06.02.09, 09:09
          Cz.IV.

          J. Dąbrowski, H. Chmielewski, J. Bednarski, M. Sikora - za Zespół
          EKONOMICZNY „Nowy Dwór – Pafawag – Wydz. Pedagogiczny”

          W celu wdarcia się do ludzkiej podświadomości, w latach 90.,
          dowodzono, że niby każdy przybył nie z Polski tylko skądś, przybył
          spoza, że Wrocław to jakaś pół-Polska, słowem nie normalna Polska
          tylko jakaś byłaby to hodowla wielokulturowości zarządzana przez
          Zdrojewskiego, PO-histerię.

          Wrocław to byłaby – gdyby dokonać wysiłku zrozumienia włodarzy z PO,
          tak to wygląda z zapisów, dokumentów, decyzji, rtv – jakaś hodowla
          niepolskiej kultury, antypolskiej na tyle, na ile wykorzystując
          zawłaszczone media wolno było to Wrocławianom powiedzieć. Narzucano
          wizję Wrocławia jako kultury rzekomych pograniczników, wydumanych
          przez władze regionalistów, miłośników regionów Polsko-
          Czechosłowacko-Niemieckiego, bo Polska jest za mała (albo dla
          odmiany małych ojczyzn – bo jest za duża; zawsze to była walka z
          polskością, a wszystko było instrumentem, np. język, najnowsza
          historia Państwa Podziemnego, szpitali, nauki, zakładów pracy,
          załóg, inżynierów). Mediami, czyli gwałtem, a nie przy żadnej
          cywilizowanej formie komunikacji, wmawiano Wrocławianom, że to oni
          są tą obcą Polsce kulturą, że za to Wrocław rozwinie produkcję na
          głowę w latach 90. Z tego co można znaleźć np. w internecie widać,
          że PO była pochłonięte swoją misja dowodzenia, że Wrocław to ośrodek
          ambiwalentny w stosunku do polskości. Retoryce tej ulegali rektorzy,
          nie tylko legenda Solidarności – Kornel Walczący Morawiecki z
          Instytutu Matematyki.


          Dla władz Wrocławia, lat 90., najważniejsze było narzucanie
          Wrocławianom i temu regionowi ziem zachodnich fałszywej świadomości
          życia nie w Polsce, ale w jakimś już poza- nie- polskim miejscu
          kultury nadzwyczajnej. Zasłaniano się promocją Wrocławia - na fali
          antypolskości, dla jakiegoś zewnętrznego suwerena. Wypaczano istotę
          roku 1945, zwycięstwa 9 V45 nad Niemcami, ideologicznie charakter
          nadawano decyzjom nawet władz niemieckich Festung Breslau – aby
          tylko rozmyć antypolski sens II W. Św. Manipulowano w „wolnych”
          mediach w sprawie różnych nazw, uroczystości, usunięcia przez
          Niemców mieszkańców. Można to narastanie kradzieży języka, w tym dla
          likwidacji potencjału kulturowego, produkcyjnego, prześledzić na
          podstawie prasy z poszczególnych lat 90.

          Wbrew temu co powiada Zdrojewski, hasła promocyjne pajęczyny PO nie
          mają znaczenia merytorycznego, są dziesięciorzędne, a nie
          pierwszorzędne, jak chce PO, nie drugorzędne. Hasła promocyjne są -
          ale są puste, dlatego są jałowe – nawet nie są doraźne!

          Puste hasła promocyjne to cena panowania pajęczyny w latach 90. –
          cena za wadliwe intelektualnie poszukiwania antypolskich kotwic,
          których to wadliwości Uniwersytet i inne uczelnie, uwiedzione, nie
          były w stanie zauważyć. Wrocław zapłacił cenę za mediów lękliwość
          wobec lokalnego reżimu pajęczyny, poputczików, którzy, w latach 90.,
          narzucili Metropolii, nie tylko miastu, jałowe naśladownictwo
          sztancy – mamy tu albo 1. lękliwe posłuszne wykonawstwo, a to
          oznacza, że PO to czubek góry lodowej, albo 2. samodzielną
          antypolską „wolną” „twórczość” przeciw społeczeństwu Wrocławia z
          narodu polskiego. Tak czy inaczej celem władz Wrocławia było
          eliminowanie jak się tylko dało ducha Piasta.

          Wbrew twierdzeniom PO nawet powódź udowodniła jak bardzo władze nie
          są zintegrowane z interesem polskim, a przecież łatwo jest mediami i
          w tej sprawie narzucić dezinformację. Wykorzystywano ludzi, ludzka
          świadomość, opinię publiczną - dzięki zniewoleniu mediów, unikano
          jakiejkolwiek otwartości w realizacji kosztownych budów, w centrum,
          zmarnowano wizytę Ojca Świętego we Wrocławiu, podjęto nietrafną
          decyzję kardynała Gulbinowicza o lokalizacji uroczystości opodal
          Ruletki na Powstańców Śląskich, w istocie maksymalnie
          zmarginalizowano wizytę JPII i etos całego pokolenia JPII, powstał
          kolejny przyczynek do likwidacji promocji we Wrocławiu jego
          polskości, ponieważ pajęczyna podjęła się procesu, bez rozumienia
          czym proces jest, budowania przez separowanie – władze stały się
          narzędziem w narzucaniu niepolskiej, a nawet antypolskiej, ideologii
          Wrocławia jako małej ojczyzny albo ojczyzny ponadpolskiej (regionu).
          Cenzura była tak silna, że powoli, w latach 90., dobiegał koniec sił
          i entuzjazmu z roku 1989.


          Wbrew temu co powiada PO, według obiektywnej oceny proces
          identyfikacji Wrocławian z ideologią małych ojczyzn się nie powiódł,
          w czasie powodzi 1997 roku obrona miasta polegała na odkryciu
          nieudolności pajęczyny i była obroną opartą na siłach zdrowotno-
          genetycznych, może nie tyle prywatną, podczas gdy Zdrojewski
          usiłował i nadal usiłuje przedstawić powódź w kategoriach ideologii
          małych ojczyzn oraz dumę Wrocławian z małych ojczyzn, a nie z
          polskości, z Wrocławia jako przeciwieństwa i antytezy Polski. Powódź
          była dowodem władz, ale władze – z użyciem mediów - przekształciły w
          autopromocję. Na pewno w istocie władze zachowały się co najmniej
          niekompetentnie. Co najmniej...

          Agresywne domaganie się uznania ideologii małych ojczyzn osłabiło
          zdolności władz do rozwiązywania problemów. Wmawiano, że powódź była
          dowodem siły władz miasta jako opcji antypolskiej, ojczyzn
          lokalnych, przezorności – dokonano tego w ramach akcji
          rozpowszechniania niby neutralnego mitu o popowodziowym syndromie.
          Szczególnie karygodne były nadzwyczaj częste nadużycia wmawiania
          Wrocławianom przez pajęczynę rzekomego kompleksu niemocy i mocy PO
          przez cudowną ideologie małej ojczyzny. Wbrew tezom PO okres
          pajęczyny to chude lata, a nie tłuste – a to już skutek walki z
          polskością, z aktywnością Wrocławian.

          Ojciec Święty przybywał do Wrocławia w zupełnie innych zamiarach,
          aniżeli wyraża to ideologia pajęczyny, przybył normalnie, do Polski,
          a nie do jakiejś dwuznacznej roli Wrocławian w rozbijaniu Polski.
          Urzędnicy Wrocławia, a nie ludność, przyjmowali Beatrix, z Niemiec
          autorytety moralne, lat 90.: prezydentów, kanclerzy, ministrów,
          doradców ideologicznych, przyjaznych Polsce – aż dziw, że PO
          organizowało to wszystko tak, aby stłumić polskość; PO zawsze
          odwołuje się do zespołu z głównodowodzącego armią niemiecka w wojnie
          z Polska, ale zespół ludzi z fundacji Krzyżowa może mieć zupełnie
          inne zamiary niż sądzi Zdrojewski (w swym wywiadzie w internecie z
          II’6).


          Wolne władze nie cierpią krytyki, żadnej dyskusji, polemiki.
          Posiadanie mediów pozwala uprawiać niebywałe skoki ideologiczne.
          Wrocławianie wyjeżdżają w poszukiwaniu pracy i zarobków, a nie jak
          chce PO – z powodu gwałtownego wzrostu gospodarczego i otwartości
          międzynarodowej Wrocławia pod rządami PO. Niezwykle ważne i też
          nadzwyczaj prestiżowe dla pajęczyny okazało się podporządkowanie
          władzom - twórców kultury, np. Wratislavii Cantans, Piosenki
          Aktorskiej. Urząd miejski pokrywał koszty wizyt na imprezach,
          wadliwych książek historyków segmentu promocyjnego ideologii małych
          ojczyzn, w tym historii Wrocławia według Normana Daviesa.

          Gdyby nie media poezja PO-putczikow mogłaby być zdemaskowana. Bez
          mediów PO nie miałoby żadnych osiągnięć, a widoczne byłoby żerowanie
          na zwykłej ludzkiej naiwności. Wbrew tezom PO, że są niby dowody
          rozwoju Wrocławia, zaniedbano setki kierunków rozwoju Wrocławia,
          wymieńmy kilka:
          Złe zarządzanie doprowadziło do zniszczenia pierwszorzędnej w
          świecie A.D. 1989 myśli technicznej.
          Błędnie PO wyobrażało sobie rozwój miasta w ramach niszczenia nauki.
          Rozwój Wrocławia był zbyt powolny, nie na miarę możliwości
          Wrocławian.
          Loty do Frankfurtu nie miały tej precyzji myślenia, ani porządku,
          ani miary, której wymagałby rozwój miasta polskiego.
          Fanaberie władzy były ważniejsze od kultury JPII i pokolenia JPII.
          Budowy fabryk np. glukozy
          • hasz0 No Error+0 Cz.7_________Wrocław_i Zdrojewski_a n 06.02.09, 09:11
            Poezja funkcjonariuszy PO-putczików ukazuje nie to, co rzeczywiste,
            lecz to co pajęczynie wydawało się możliwe – aczkolwiek wcale nie
            jest możliwe. Naruszono zasady prawdopodobieństwa i oczywiście
            konieczności. Konstruowano na siłę Wrocław inaczej, Wrocław -
            przeciw osobowości. Czyli chciano mieć, na salonach i w
            przywłaszczonych mediach, Wrocław martwy - z pogwałceniem prawdy
            JPII i całego pokolenia JPII. Miał to być Wrocław bez piękna
            polskiej kultury. Siłą gwałcono tę prawdę, że Wrocławianie to
            mikrokosmos polskości, a nie jakiejś marsjańskiej kultury na
            wydumanym w pajęczynie skrzyżowaniu dróg. Pajęczyna zignorowala
            zadania twórcze Wrocławian, życie, autentyczne siły Wrocławian, ale
            też zignorowała poznawcze cele polskiej kultury – pajęczyna zrobiła
            wszystko, aby tylko zadowolić obcych namiestników.

            Dla sobie zrozumiałych celów obca Wrocławianom pajęczyna, której
            siła polegała na służeniu obcym interesom, zignorowała bogate życie
            ludzkie, przejawy polskiej egzystencji człowieka, która daje
            pełniejszą świadomość życia niż w najlepszym razie dyskusyjne
            poznanie konkretystycznej protestanckiej ideologii małych ojczyzn
            lub ideologii Vichy. Władze Wrocławia od początku transformacji nie
            dopuszczały funkcji tworzenia polskiej literatury, nauki, kultury,
            zachowały się z punktu widzenia polskiej racji stanu –
            irracjonalnie, bo zmierzały ku wyłączeniu lub przynajmniej
            ograniczeniu funkcji intelektualnych polskiej kultury, uniemożliwiły
            wyzwolenie się nowych sił duchowych, które dają nowe możliwości
            tworzenia. S. Przybyszewski powiedziałby o "udręce istnienia" we
            Wrocławiu w latach 90. W warunkach pełnej kontroli miasta nie
            ujawniała się tajemnica życia, bo nie mogła, skoro narzucono miastu
            sztuczny język, nowomowę Zdrojewskiego i PO.

            Wrocław miał istnieć nierzeczywiście – miał być nie dla nas Polaków,
            takie były cele grupy Zdrojewski/PO, dlatego obezwładniono polską
            aktywność życiową, skutkiem narzucania dolokalnych i lokajskich
            wyobrażeń obcych polskiej kulturze. Skoro świat jest wynikiem naszej
            aktywności życiowej, rezultatem naszej działalności poznawczej, to
            błąd poznawczy władz musiał ograniczyć możliwości rozwoju miasta –
            władze wystąpiły przeciwko dorobkowi myśli S. Brzozowskiego i W.
            Lutosławskiego, gdyż chciały pogwałcić „jaźń” jako byt autonomiczny
            i pierwszy w hierarchii istnienia.

            Powszechne jest poczucie opuszczenia we Wrocławiu polskiej kultury
            przez władze miasta, braku sensu spowodowanego decyzjami władz,
            poczucie istnienia ślepego losu, który narzucił Wrocławianom
            niechciana czapkę pseudo-Solidarności. Dla pajęczyny PO nie ma
            żadnego znaczenia to, że Wrocławianie istnieją – dlatego władze
            zignorowały możliwość uzałogowienia, umiastowienia, uspołecznienia
            mediów, informacji, odsunęły całe załogi wszelkich zakładów pracy od
            współdecydowania o mieście.

            Reasumując, Wrocławianin poczuł się skazany przez władze na nieznane
            siły, które zabroniono mu kontrolować, monitorować. Ze stanowiska
            polskiej kultury – siły bez celu, władze ewidentnie wrogie Polsce,
            zagrażające całej polskiej myśli, całemu też przesłaniu JPII i
            pokolenia JPII, wojtylizmowi. Wrocławianin poczuł się jak na
            rozdrożu, pomimo ogłoszenia rzekomej wolności mediów od cenzury.

            Wrocławianie płoną Polską, a nie jak chce ZDROJEWSKI/PO -
            ambiwalencją, a pajęczyna mówi we wszystkich mediach, wykorzystując
            podatnika, że wszystko jest jedno: polskość i antypolskość – w
            ramach logiki rzekomej konieczności klęski, w latach 90., i doktryny
            siły knuta niemieckiego. Zamiast współpracy z mieszkańcami
            Zdrojewksi i PO wprowadzili brutalne moce, bez jakiejkolwiek
            gwarancji ładu aksjonormatywnego, kulturotwórczego.

            Władza cenzurą ukryła swą pustkę koncepcyjną, poznawczą –
            antypolskie rojenia, rodzaj klątwy, którą przyjęły władze. Postulaty
            Zdrojewskiego i PO były niespójne, niezgodne z punktem widzenia
            cywilizacji chrześcijańskiej, Wrocławianie przeżyli w okresie
            transformacji coś w rodzaju grozy (tremendum), buntu i oburzenia, co
            zaś tłumiła cenzura, zawłaszczone mediów, ukrywające
            odpowiedzialność za zło. Pajęczyna wie więcej i lepiej niż literaci,
            pisarze, uczeni, załogi.

            Odgórnie stworzono, z inicjatywy PO, królestwo nienawiści i zła
            wobec tego co tysiącletnie, co sięga założenia tysiąc lat temu
            współczesnej państwowości polskiej. Wrocławiem rządzą także nieczułe
            na partycypującą kulturę 44-lecia - bezwzględne, brutalne siły,
            godne opisów pióra Wyspiańskiego. Władze PO-stępu głosiły kult
            czynu, o ile tylko nie będzie on pro-polski, kształtując tym samym
            panowania śmierci nad życiem z przewagą stałego cierpienia Ducha
            Wrocławian, atoli nakierowanego ku Ojczyźnie JPII, a nie żadnej
            małej ojczyźnie Olgi Tokarczuk.

            Decyzje władzy ujawniły konfliktu postaw zwanych opcjami polską i
            niemiecką, konflikt dobra i zła. warunkiem katharsis dla Wrocławian
            jest oczyszczenie miasta z ideologii zatrutego zdroju Zdrojewskiego
            i PO, którzy nie dostrzegają własności aksjologicznych władzy i
            szerzą poczucie bezradności człowieka, trwogi, niepokoju, duchowego
            cierpienia. Władze Wrocławia weszły w prerogatywy Boga twierdząc, że
            śmierć Polski jest realizacją pragnienia życia.

            Apoteoza śmierci jest wyrażana w stałym negowaniu wartości
            narodowych i udawadnianiu, że jedność kulturowa Wrocławia z Polską
            jest zawiła, tragiczna, że nie ma tu żadnych trwałych wartości, a
            więc niewątpliwych racji dla istnienia wrocławskiego. Człowiek
            pozostaje we Wrocławiu opuszczony i bezradny, pozbawia się go
            podstaw do życia, zjawia się zniechęcenie. Być może wskutek
            zwycięstwa prof. Kaczyńskiego, włodarze miasta będą musieli
            złagodzić swój nekrofilny pogląd na Wrocławian, zerwą z dolokalnym
            antypolskim nastawieniem i rozpoczną poszukiwanie nadziei, afirmacji
            w polskiej kulturze, wszak mówiąc w ich języku człowiek jest wolny i
            nie ma niczego, co ograniczałoby jego wolność. Wrocław potrzebuje
            odpowiedzialnych władz.

            Zamknięto na nielegalnym wg administracji Pruskiej
            zebraniu Zespołu odbytego w języku polskim i do tego JPII
            Karpacz – Wrocław-Klecina – Oława - Strzegom
            2IV6
            • hasz0 ________ WŁASNIe takie odczucie zdominowało od1998 06.02.09, 10:27
              roku me serce!!!!!!!!!!!!!!

              T_________A________K_________I____________E!!!!!!!!!!


              Na rok przed "POWROTEM DO EDENU" jak to półironicznie nazywała
              moja "sekretarka Zosia" mój Wrocław (b. niechętnie się
              przemieszczała gdziekolwiek, z wyjątkiem krótkich wizyt
              informacyjnych do mojego dyrektora na drugim końcu Lublina na
              Energetyków z Chodźki)

              gdy załadowałem pół wagonu (kuchenki turystyczne 6szt.,
              dmuchanymi materacami 2 szt. - stare zapasy na Turcję Grecję,
              radziecki ponton wojskowy 6 -osob z pagajami z targu , 6 butli
              gazow. 2 kg, z Kraśnika, sprawny TV 20' na baterie, śpiwory, koce,
              z 10 latarek tutystycznych, zgrzewki a wodą itp.)
              _________wtedy jeszcze nie wiedziałem, ze wrócę...do Wrocławia
              takiego samiutkiego jak w/w........

              po roku po POWODZI tuż po smierci matki, doszło nieoczekiwanie do
              decyzji
              ...pół roku żyłem budową, przejazdami z Lublina gdzie jeszcze
              pracowałem...policjantom nie zliczę juz ile to razy
              - od razu deperacko oddawałem wszystko

              siebie z rekami złożonymi do kajdanek... portfel z dokumetami
              i gotówką...auto, wraz ze starym i nowym prawie już oddawanym
              mieszkaniem na LSM w Lublinie..a na dokładkę dom we Wrocławiu
              do dokończenia przez Komendę Policji.

              Desperacja ta nigdy nie kończyła sie ani punktami ani anwet 1 zł
              mandatu...

              zbyt wyraźnie malowała się na twarzy!

              Gdy już ochłonąłem zauwazyłem TO WSZYTSKO o czym piszą PO_wyzej.

              Sąsiedzi mi mówią, ze tow. Wrocłąw 2000 i Zdrojewski to...prawica
              Wrocławia!!!!!

              W TP S.A. że Wrocław ma mieć tylko 1 PION TELEKOMINIKACJI
              d/s jakości

              a DZIEWIĘĆ (liczbowo ---
              • rycho7 Re: ___ WŁASNIe takie odczucie zdominowało od 1998 06.02.09, 10:32
                hasz0 napisał:

                > Haszu Ty g..no wiesz o Wrocławiu....

                To Ty mieszkasz w Breslau dopiero 10 lat? Osadnik w Zamojskim? Jawohl.
                • hasz0 Ja! 10 + 14 - a w L-nie. 24+1/2 06.02.09, 10:53
                  Pozdrawiam
                  TL
                  • hasz0 Pierwszy raz w Lublinie w wieku 31 lat 06.02.09, 10:56
                    choć we wszystkich innych wojewódzkich miastach już byłem.
                    Nie zapominaj, ze dziadowiznę mam w TRÓJKĄCIE TREZCH CESARZY.
                    Teraz jest 0 km obwodnicy autostrady Pyrzowice
                    • rycho7 Re: Pierwszy raz w Lublinie w wieku 31 lat 06.02.09, 11:01
                      hasz0 napisał:

                      > Nie zapominaj, ze dziadowiznę mam

                      Tam gdzie sie ruszysz. Oczywista oczywistosc.
                  • rycho7 Re: Ja! 10 + 14 - a w L-nie. 24+1/2 06.02.09, 10:59
                    Seczow 14
                    Wroclaw 14
                    Lublin 24
                    Wroclaw 10
                    ==
                    62
                    ???
                    Prawda Cie wyzwala.
                    Reszta szkolenie KGB?
                    • hasz0 ___________Ty jesteś informatykiem? Pożal się Boże 06.02.09, 11:29
                      1/2 jak WÓŁ
                      +
                      1/2 jak WÓŁ

                      + 1 i ćwiartki oraz koncówka 1944 i masz jak na dłoni poprawny wynik.

                      Nie studiowałeś w Mieście Hugo Hugo Steinhausa,
                      czytałes jako dzicko jego przcudne ksiazki z zabawkami
                      matematycznymi?
                      przeniesionym mieście Lwowie ze słynna kawiarnią i szkołą lwowską
                      no....tego jak mu tam Muhammeda Alchwarizmi'ego
                      • hasz0 __________bezradność fałszu wobec prawdy 06.02.09, 14:51
                        coraz wyraźniej ujawnia się w kryzysie.

                        - po co jeszcze żuczku na plecach fikasz margianaliami?

                        Jesteście jak bliźniacy! Byle dalej od sedna
                        ...byle bić pianę i zadymiać to co zbyt widoczne.
                        • hasz0 2 exmpl__________bezradność fałszu wobec prawdy 06.02.09, 17:35
                          inny przykład bezradności lżaczy po zdarciu maski i pstryczku w nos

                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=90976072&a=90977162
                        • rycho7 Re: __________bezradność fałszu wobec prawdy 06.02.09, 17:40
                          hasz0 napisał:

                          > ...byle bić pianę i zadymiać to co zbyt widoczne.

                          Od lat Ci Haszu tlumacze, ze nie musze. Ty robisz to doskonale. Wystarczy Cie
                          bodzcowac do wydzielania szmoncesu.

                          Klamstwo to bardzo trudna sztuka. Im wiecej uzywasz slow tym trudniej ukryc
                          klamstwo. Ty generujesz lawine myslosraczki.

                          Ja nie mam zadnych klamstw do ukrycia. Wygodnie siedze sobie poza
                          kaczystanem-moherlandia. Nie zabiegam o wladze, nie zabiegam o profity,
                          inwestorow ostrzegam od lat, ze stanie sie to co wlasnie sie dzieje.

                          Przekonales mnie juz dawno Haszu, ze wraz z Polakami-katolikami niczego nie sie
                          zrobic. Totez doskonalenie Polski pozostawiam Tobie. Doskonale Ci to wychodzi,
                          zgodnie z Twoimi celami lecz na opak chciejstwu. Przeciez po to skikales bez tyn
                          plot. Watykanskiej sforze dobrze jak nigdy, polaczki z glodu przecisna sie przez
                          ucho igielne.
                          • hasz0 _______________To dowód ostateczny dla tępawych 07.02.09, 07:35
                            o negowaniu przez Ciebie faktów.


                            1. Uczciwy i rzetelny nie ma nic do ukrycia,
                            mooże więc pisać bez obawy, że kiedyś się sypnie,nawet gdy za każdym
                            jego postem przylepi się Rzep7.

                            2.
                            "> Nie zabiegam o wladze, nie zabiegam o profity,
                            > inwestorow ostrzegam od lat, ze stanie sie to co wlasnie sie
                            > dzieje."

                            - zamiast ostrzec inwestorów przed USA(Madof i jego ofiary)
                            (USA i rozlany kryzys na cały świat)
                            Ty ostrzegasz od lat przed Polską - która oceniana jest przez Unię
                            zupełnie odwrotnie niz przez spekulantów.

                            Tyle pisałem o rozziewie analizy technicznej i fundamentalnej.

                            3. Jak wiesz pisałem Ci ja... pisał Ci piq, że nie podzielałem
                            poglądów okrągłostołowych fanów, bo umowy OS zanegował wynik wyborów
                            4.VI.1989 -
                            ale gorliwcy TW - przedłożyli wolę przedstawicielli okupanta nad
                            wolę narodu
                            i wrzucili ją do śmietnika a Geremek, Onyszkiewicz w imieniu
                            fałszywego "etosu" wręczyli mandaty czerwonej hołocie.

                            Ty zaś kombinujesz do dziś jak zwalić winy na KK.
                            I wybielić czerwonych.
                            ------------
                            Matematyka ta w postach wyżej się kłania.



Pełna wersja