Glos rozsadnego

08.02.09, 08:07
Tadeusza Mazowieckiego o kompromisie "okraglego stolu"

tinyurl.com/dhvjfl
Mazowiecki o kompromisie, dziennikarz o spiskach. Ilez jeszcze trzeba zrobic by ci i owi nauczyli sie szanowac wlasna historie...Historie sukcesu historycznego.

PF
    • qwardian by ci i owi nauczyli sie szanowac wlasna historie 08.02.09, 17:13
      Święta Klotylda – matka „najstarszej córy Kościoła”
      Autor: Jerzy Świdziński, sob, 02/06/2007 - 12:33
      Święta Klotylda to postać niezwykła, ponieważ to w dużej mierze jej
      zasługą było nawrócenie na katolicyzm jej męża, potężnego
      merowińskiego władcy, Klodwiga, a przez to uczynienie z późniejszych
      dwóch państw Europy Zachodniej, Francji i Niemiec, kolebki
      średniowiecznej „Christianitas”.
      Dzieciństwo i młodość
      Klotylda urodziła się około 474 roku. Jej ojcem był Chilperyk,
      władca burgundzki, a matką Karetena lub Agrypina. Co do dzieciństwa
      Księżniczki nie ma pewności historycznej, stąd nie będziemy się
      zatrzymywali dłużej nad tym okresem jej życia, wspominając jedynie o
      tym, iż jej ojciec został zamordowany przez Gundobada
      (prawdopodobnie brata Chilperyka), a istnieje przypuszczenie, że
      podobny los mógł spotkać również i jej matkę.
      Wiadomo natomiast, że wychowaniem dziewczyny zajmowała się Karetena,
      żona króla Gundobada i matka świętego Zygmunta (późniejszego władcy
      Burgundii), która mogła być też matką Klotyldy, względnie jej
      ciotką. W każdym razie istotnym faktem pozostaje to, że Klotylda i
      Zygmunt byli blisko ze sobą spokrewnieni i zapewne razem wychowywani
      przez Karetenę, niezwykłą kobietę, która w prawdziwym gnieździe
      arianizmu, jakim był ówczesny dwór burgundzki, zachowała wiarę
      katolicką i wpajała ją wytrwale swoim dwóm młodym wychowankom.
      Arianizm
      Gwoli wyjaśnienia: herezję ariańską sprowokował Ariusz (256-336),
      prezbiter Kościoła w Aleksandrii, który uważał, że jedynie Ojciec
      jest niezrodzony i bez początku, Syn natomiast był według niego
      pierwszym stworzeniem dokonanym przed czasem (synostwo Boże
      przysługiwało zatem Jezusowi nie z natury, lecz z adopcji i z łaski).
      Na tę naukę zareagował Sobór Nicejski w 325 roku ogłaszając, że
      Wierzymy w jednego Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, zrodzonego z
      Ojca, to znaczy z substancji Ojca; Boga z Boga, światłość ze
      światłości; Boga prawdziwego z Boga prawdziwego; zrodzonego, nie
      stworzonego, współistotnego Ojcu, przez którego zostały uczynione
      wszystkie rzeczy tak w niebie, jak i na ziemi.
      Niestety herezja ariańska nie została do końca przezwyciężona i jej
      odmiany przetrwały jeszcze przez długi czas w różnych częściach
      świata chrześcijańskiego.
      Klotylda żoną frankijskiego monarchy
      Pierwsze pewniejsze fakty z życia Klotyldy pochodzą dopiero z
      czasów, gdy miała już ona mniej więcej dwadzieścia lat. Otóż około
      493 roku król Franków Klodwig, w ramach politycznych układów, a
      mianowicie przede wszystkim w celu pozyskania sobie sprzymierzeńców
      przeciw groźnym Wizygotom, posłał na dwór burgundzki poselstwo,
      którego celem było wybadanie możliwości ewentualnego zawarcia
      związku małżeńskiego z Klotyldą.
      Aurelian, który przewodniczył wysłanym do króla Gundobada posłom, po
      powrocie oznajmił Klodwigowi, iż istotnie nierozsądnie byłoby nie
      starać się o rękę tak urodziwej oraz bogatej w przymioty umysłu i
      wysokie pochodzenie księżniczki. Król nie wahał się więc zbyt długo
      i natychmiast wystosował oficjalną prośbę do władcy Burgundów, aby
      zgodził się oddać mu swoją bratanicę za żonę.
      Klodwigowi, który wbrew temu co zapisał św. Grzegorz z Tours, nie
      był najprawdopodobniej poganinem, a wyznającym - podobnie jak
      wszyscy pozostali germańscy przywódcy plemienni - arianizm, zależało
      tak bardzo właśnie na Klotyldzie jeszcze z innego powodu, u podstaw
      którego leżały motywy religijne. Niebagatelną w tym rolę odegrał
      zapewne słynny Remigiusz, biskup Reims, utrzymujący od lat ożywione
      kontakty z dworem frankijskim.
      Ów niesłychanie zdolny duchowny był nie tylko świętym człowiekiem,
      ale też znakomitym dyplomatą i politykiem, stąd należy przypuszczać,
      że chcąc odciągnąć ambitnego frankijskiego monarchę od ariańskiej
      herezji roztaczał przed nim pociągającą wizję opanowania całej
      Galii, która polegać miała na oparciu się na katolicyzmie, zyskaniu
      w oczach cesarza (bizantyjskiego) i podbicia z tą pomocą wszystkich
      heretyckich, bo ariańskich sąsiadów. Niewykluczone, że w celu
      przekonania króla o słuszności tego planu liczył również na pomoc
      wychowanej po katolicku i bardzo religijnej księżniczki z
      sąsiedniego kraju.
      Zatem około 493 roku posłano do Burgundii oficjalną prośbę o rękę
      Klotyldy, a gdy odpowiedź okazała się pozytywna, sam Klodwig
      wyruszył po piękną narzeczoną, wziął z nią ślub i jeszcze tego
      samego roku zabrał ze sobą na dwór w Soissons.
      Chrzest święty Klodwiga
      Najwyraźniej merowińskiego władcę nadal trzeba było przekonywać o
      słuszności przejścia na katolicyzm i prowadzenia dalszej polityki
      państwowej w oparciu o prawdziwą religię, bo inaczej nie zachowałyby
      się do naszych czasów legendarne opisy, jak to Klotylda wszelkimi
      sposobami przekonywała swojego męża, aby przyjął chrzest święty
      (zob. w „Historii Franków” Grzegorza z Tours, II: 29-30). Relacje te
      wydają się nieco naciągane, jednakże rola Królowej w ostatecznym
      nawróceniu Klodwiga na katolicyzm musiała być mimo wszystko
      niebagatelna, a zapewne wiernym jej pomocnikiem w tym zadaniu był
      przez cały czas biskup z Reims.
      W końcu ścisła współpraca Remigiusza i Klotyldy wydała pożądany plon
      i przypuszczalnie w dzień Bożego Narodzenia, choć nie mamy pewności
      którego roku (496? 498? lub może nawet dopiero w 507 lub 508) odbył
      się chrzest Klodwiga oraz kilku tysięcy wojowników we wspaniale
      przystrojonej i podobno wypełnionej tłumami katedrze w Reims.
      Tym, który namaścił czoło króla (a nie jak to było w ówczesnym
      zwyczaju całe ciało, co też mogłoby wskazywać, iż nie chodziło o
      chrzest sensu stricto, a jedynie o przyjęcie neofity na łono
      Kościoła katolickiego) był oczywiście sam biskup Remigiusz. W taki
      oto sposób dokonało się wydarzenie, które zdeterminowało następne
      wieki i uczyniło w przyszłości z Niemiec, a przede wszystkim z
      Francji jedną z najwspanialszych katolickich monarchii na świecie.
      Dopowiedzmy jeszcze, że przypuszczenia, jakoby przyjęcie katolicyzmu
      przez Klodwiga było planowanym od dawna pomysłem politycznym,
      niejako potwierdzają się w dalszych działaniach władcy, który
      jeszcze przed przyjęciem chrztu rozprawił się z ariańskimi
      Alemanami, a następnie, już po namaszczeniu olejem świętym, pozyskał
      sobie całą galorzymską ludność katolicką i uderzył najpierw na
      Burgundów (wówczas będących jeszcze arianami), a potem na Wizygotów.
      Tych pierwszych nie udało się wówczas zwyciężyć, natomiast z ich
      znowuż pomocą rozbito doszczętnie wojska wizygockie, a król Klodwig
      stał się panem ogromnych połaci południowo-zachodniej Galii z
      miejscowością Tours na czele, gdzie znajdował się grób świętego
      Marcina. W końcu
      Klodwig przyjął od cesarza Anastazego odręczne pismo nominacyjne na
      konsula i w kościele świętego Marcina przywdział purpurową tunikę i
      płaszcz, a na głowę nałożył diadem [a więc zyskał upragnione
      poparcie Bizancjum, które postawiło go w roli najważniejszego władcy
      Zachodu]. […] Opuściwszy zaś Tours przybył do Paryża i tam ustanowił
      swą królewską siedzibę.
      Wycofanie się z polityki
      Powróćmy jednak do królowej Klotyldy. Otóż w małżeństwie z
      Klodwigiem miała ona piątkę dzieci, z których wszystkie, również te,
      które przyszły na świat jeszcze przed oficjalnym chrztem króla,
      przyjmowane były od razu na łono Kościoła katolickiego. Córkę
      nazwano imieniem matki, natomiast z czterech synów jeden zmarł w
      niemowlęctwie, a pozostała trójka, Klodomir, Childebert i Klotar,
      przejęła władzę w państwie po śmierci ojca około 511 roku (Klodwiga
      pochowano w ufundowanym przez parę królewską kościele świętych
      Apostołów Piotra i Pawła – dziś świętej Genowefy).
      Wtedy to nastały ciężkie czasy dla Królowej, która nie potrafiła
      powstrzymać konfliktu, jaki wybuchł wkrótce pomiędzy jej synami, a
      jej bratem (lub kuzynem) Zygmuntem, władcą Burgundii. Wojna ta
      zakończyła się śmiercią dwóch bardzo bliskich jej osób, a więc
      Zygm
      • qwardian Re: by ci i owi nauczyli sie szanowac wlasna hist 08.02.09, 17:14
        Wojna ta zakończyła się śmiercią dwóch bardzo bliskich jej osób, a
        więc Zygmunta i jednego z jej synów, Klodomira. Klotylda wzięła
        wówczas na wychowanie synów Klodomira, a swoich wnuków, Teodalda,
        Guntara i Klodoalda, jednakże pozostali przy życiu bracia, a więc
        Childebert i Klotar, postanowili pozbyć się dzieci, które w
        przyszłości mogłyby rościć sobie pretensje do tronu i zamordowali
        dwóch z najstarszych swoich bratanków. Trzeciemu z nich udało się
        uciec; w przyszłości wstąpił do klasztoru, a po śmierci został
        świętym, stąd leżące nieopodal Paryża miasteczko gdzie zmarł do dziś
        nosi nazwę nadaną na jego cześć: Saint-Cloud.
        Klotylda nie mogąc już dłużej znosić udręk dworskiego życia,
        wyjechała w końcu z Paryża i udała się do Tours, aby spędzić resztę
        swoich dni z dala od polityki i zbrodni, oddać się modlitwie, pomocy
        potrzebującym, a przede wszystkim być blisko grobu świętego Marcina,
        do którego miała specjalne nabożeństwo. Fundowała też kolejne
        świątynie i klasztory, wśród których, razem z tymi, które zostały
        wzniesione jeszcze za czasów jej wspólnego panowania z Klodwigiem,
        należy zaliczyć monaster świętego Jerzego w Baralle, koło Cambrai,
        kościoły pod wezwaniem świętego Piotra w Reims i w Rouen, kolegiatę
        w Laon, klasztor żeński w Saint-Pierre le Poulier w Tours, czy
        wreszcie kościół Saint-Germain w Auxerre.
        Nadal jednakże oczekiwała wieści ze świata, a te przynosiły kolejne
        smutki związane z jej rodziną. Najpierw pochowała córkę Klotyldę, a
        następnie dotarła do niej wiadomość, że jej pozostali dwaj synowie
        zaczęli ze sobą rywalizować i popadli w poważny konflikt. Jak podaje
        tradycja to, iż nie pozabijali się oni nawzajem jest w dużej mierze
        zasługą ich matki, która nie odstąpiła od grobu świętego Marcina,
        przy którym modliła się tak długo, aż w końcu poinformowano ją, że
        jej synowie odstąpili od bratobójczego rozlewu krwi.
        Śmierć Królowej i jej kult
        Po dość długim i bogatym w wydarzenia życiu w 545 roku przyszedł
        kres ziemskiego pielgrzymowania królowej Klotyldy, która na miesiąc
        przed śmiercią przepowiedziała, że za trzydzieści dni odejdzie z
        tego świata. Zanim jednak one upłynęły napisała jeszcze list do
        swoich synów zalecając im z całego serca, ażeby mieli zawsze wzgląd
        na Boże przykazania, aby opiekowali się biednymi i byli prawdziwymi
        ojcami dla swojego ludu, a przede wszystkim aby żyli w pokoju.
        Wypełniając przepowiednię zmarła dnia 3 czerwca, a niedługo potem
        jej ciało przewieziono do Paryża, gdzie złożono je obok grobowców
        męża i dzieci w kościele świętych Apostołów Piotra i Pawła.
        Z racji jej świątobliwego życia oraz zasług w nawróceniu Klodwiga
        Kościół katolicki od początku czcił ją jako świętą. Współcześnie nie
        jest może bardzo popularna, jednakże jeden z ważniejszych kościołów
        paryskich poświęcony jest właśnie jej osobie – mowa o neogotyckiej
        bazylice Sainte-Clothilde.
        Wiele kobiet w historii świata odegrało niebagatelną rolę
        historyczną, wpływając na bieg zdarzeń, a przede wszystkim na rozwój
        cywilizacji chrześcijańskiej, niemniej jednak obok wspomnianych już
        wcześniej świętej Heleny i świętej Pulcherii, na czołowe wśród nich
        miejsce wysuwa się z pewnością również i ta, która swoją gorliwą
        pobożnością, determinacją i miłością do Kościoła, dopomogła
        doprowadzić do chrztu swojego męża, potężnego króla Franków, a przez
        to przyczyniła się do powstania wspaniałego chrześcijańskiego kraju,
        przez całe wieki ostoi świata katolickiego.
        Święta Klotylda to prawdziwa matka i patronka Francji (nazywanej
        często "najstarszą córą Kościoła"), źródło z którego współcześni
        Francuzi powinni czerpać całymi garściami modląc się do niej o pomoc
        i wstawiennictwo w wypraszaniu u Boga ponownego zwrócenia się do
        swych katolickich korzeni.
        • belgijska Re: by ci i owi nauczyli sie szanowac wlasna hist 08.02.09, 17:19
          qwardian napisał:

          z którego współcześni Polscy_Francuzi powinni czerpać całymi
          garściami modląc się do niej o pomoc
          > i wstawiennictwo w wypraszaniu u Boga ponownego zwrócenia się do
          > swych katolickich korzeni.

          Amen wink
      • g-48 Re: qwardian 08.02.09, 17:25
        Fajny elaborat a teraz powiedz co chciales powiedziec?
        • belgijska ;))))))))) 08.02.09, 17:28
          g-48 napisał:

          > Fajny elaborat a teraz powiedz co chciales powiedziec?

          To ty nie wiesz????
    • g-48 Re: Glos rozsadnego 08.02.09, 17:43
      Dlaczego rozsadnego?Ze za stolek sprzedal spoleczenstwo,nie on jeden?
      Ze powstanie "solidarnosc" /z malej!/ to wiedzialem juz w 1982 i
      nawet wiedzialem ze bedzie ona robiona pod egida SB,czego nie
      wiedzialem to to ze rozbije SB calkowicie ruch zwiazkowy.Widzialem
      juz na "wczasach im. Jaruzelskiego" jak ta masa inteligencka wspina
      sie po plecach robotnikow na stolce.Czy wszyscy byli tacy?? NIE ,ale
      tych innych bylo troche za malo.To wlasnie te proste robole zostali
      wierni swoim ideom ale tez ci z kregow inteligencji ktorzy mieli
      swoj honor/a bylo ich w stosunku do tych karierowiczow tak nie wiele/
      placili cene za te idee najwieksza tzn strate stanowisk z"wilczem
      biletem" emigracje czy tez pomowieniami.
      A moze powiesz mi jezeli znasz sytuacje w Polsce jak to sie stalo ze
      byli sekretarze i "krety solidarnosciowe" osiagneli miano
      przedsiebiorcow czy prezesow?
      • belgijska Ty sie zapytaj pasjansy - ona byla w podziemiu ;) 08.02.09, 18:01


        • wkkr Pomarańczowa Alternatywa to nie podziemie n/t 08.02.09, 19:48
          • belgijska Re: Pomarańczowa Alternatywa to nie podziemie n/t 08.02.09, 19:52
            Widze, ze potrzebne cytaty dla niecytatych.
    • qwardian Re: Glos rozsadnego 08.02.09, 18:55
      g-48 08.02.09, 17:25

      > Fajny elaborat a teraz powiedz co chciales powiedziec?

      Bez tamtych wydarzeń, historia cywilizacji na naszej planecie
      potoczyłaby się zupełnie inaczej. Cywilizacja Maurów przewyższała
      naszą, byliśmy zadupkiem ówczesnego świata... Doniosłość wydarzeń i
      wyznaczenie ich hierarchii jest być może najważniejszym zadaniem
      ludzkości...
      • belgijska Re: Glos rozsadnego 08.02.09, 19:04
        Niech zyje Karol M....lot! wink
      • polski_francuz Przyznaj sie qwardian 08.02.09, 19:44
        chciales mnie zawstydzic twoja wiedza. Udalo ci siesmile

        Pozdro

        PF
        • hasz0 OS to sukces SB który w 35%*460+100%*100 upadł 4.V 08.02.09, 20:03
          1989 r.

          gdy przegrała koncepcja Geremka/Reykowskiego
          i Michnika/Urbana wg koncepcji Kiszczaka
          • hasz0 kumple z klasy i ZMP Żyrardów oraz picia harcerzyk 08.02.09, 20:05
          • polski_francuz Haszu 08.02.09, 20:06
            patrz z punktu widzenia interesu narodu.

            Jestes inzynierem elektronikiem jak ja, wroclawiakiem jak ja, wiec jestes do
            tego zdolny.

            Olej detale. One nie sa az takie wazne.

            Pozdro

            PF
        • qwardian Niskie pobudki nie były moją intencją... 08.02.09, 20:32
          > chciales mnie zawstydzic twoja wiedza. Udalo ci siesmile

          Jeżeli to paste and copy, widzę ten tekst po raz pierwszy w życiu,
          ale byłem na tyle cwany, że użyłem w Googlu "Francja córa kościoła"
          i trafiłem bingo. Poza tym wiedziałem, że historia narodu tak
          wielkiego nie zaczęła się od Rewolucji Francuskiej jak to się
          powszechnie sugeruje, to państwo dzierży znacznie większe berło w
          historii, berło całej zachodniej cywilizacji.

          • polski_francuz Re: Niskie pobudki nie były moją intencją... 08.02.09, 20:57
            Masz racje. Kazdy ma cos do pamietania. I taki byl twoj message.

            Co do historii Francji, ucze sie troche z coreczka. Moze sie conieco podszkole.

            PF
      • g-48 Re: Glos rozsadnego 08.02.09, 20:32
        No dobra wytlumaczyles!
        W swiecie cywilizowanym jest takie cos jak demokracja(lepsza/gorsza)
        w ktorej to spoleczenstwo decyduje o kierunku swojego rozwoju a
        przedstawiciele powinni "glos spoleczenstwa" przeniesc do parlamentu
        (wiem jak teraz myslisz <Ale naiwniak>wink ale niestety tak to jest
        wpisane w wszystkich konstytucjach swiatowych i to jest dla mnie
        wymierne!
        Nie dalej jak dzisiaj Szwajcarzy glosowali o otwarciu rynkow pracy
        dla obywateli EU.W tej Szwajcarii byl pierwszy socjalizm w Swiecie i
        jednak to nie zalamalo demokracji.
    • awuk Glos rozsadnego Francuza 09.02.09, 18:02
      www.rfi.fr/actupl/articles/109/article_6705.asp

      Pewnie nie całkiem na temat ale gdyby hasz0 czytał takie teksty
      jego wiedza byłaby bliższa prawdy. Niestety woli czytać i cytować
      polskojęzyczne bredni lewackich oszołomów podobnych do siebie.
      • g-48 Re: Glos rozsadnego Francuza 09.02.09, 18:12
        Die rzeczy mnie zastanowily w tym reportarzu :
        1.Czy kraj gdzie 18 letnia dziewczyna ma wizje malzenstwa z
        potomstwem wlacznie jest krajem zacowanym?
        2.Czy homoseksualizm to jest przejawem nowoczesnosci?
        • awuk Re: Glos rozsadnego Francuza 09.02.09, 18:19
          g-48 napisał:

          > Die rzeczy mnie zastanowily w tym reportarzu :
          > 1.Czy kraj gdzie 18 letnia dziewczyna ma wizje malzenstwa z
          > potomstwem wlacznie jest krajem zacowanym?
          > 2.Czy homoseksualizm to jest przejawem nowoczesnosci?


          Nie oceniam poglądów autora. Uważam tylko ze warto czytać teksty
          cudzoziemców i konfronteować ich wiedzę z naszą. Oni dostrzegają
          czesto to czego my nie dostrzegamy.
          • g-48 Re: Glos rozsadnego Francuza 09.02.09, 20:16
            To masz racje.Jednak poglady tego autora gdzies mnie tam az szczypia
            bo zakrawaja na gadke pod"nowoczesna"publiczke
            Czy wy naprawde nie mozecie zbanowac na dobre tego indywiduum?
            I to nadal wisi pomimo tego, ze bylo zglaszane.Dziekuje Abszti
            • hasz0 _______awuk Ty cos rozumiesz?_________ 09.02.09, 20:24
              Kogo rozumie ten Francuzik a kto go wzrusza?

              I co sądzi o polskich kobietach?

              Naprawdę rozumiesz? Odp to Ci odpiszę bez ironii...
              -------
              To osoby bardzo mnie wzruszają. Dlaczego? Dlatego że polscy renciści
              mają naprawdę bardzo mizerne emerytury. Rencista otrzymuje
              maksymalnie 200 - 300 euro miesięcznie, jak żyć z taką sumą, kiedy
              trzeba zapłacić komorne, wyżywić się i przetrwać? A poziom życia w
              Polsce jest praktycznie taki sam jak we Francji.

              Ogromnie mnie wzrusza widok starszych pań zawsze bardzo eleganckich,
              dobrze ubranych, zadbanych, z wielką godnością. Mam dla nich wielki
              szacunek i podziw. I kiedy je spotykam w sklepiku niedaleko mojego
              domu, widzę, jak uważnie oglądają etykietki, jak starannie wybierają
              najtańszą kawę, przyglądam się temu, co wkładają do koszyka: dwa
              jabłka, jeden banan, małą paczuszkę kawy, trochę sera. Widzę
              wyraźnie, że jest im bardzo ciężko i mam ogromną ochotę wyjść im na
              przeciw, porozmawiać z nim, wysłuchać, co mają do powiedzenia i
              zobaczyć, jak żyją na co dzień.

              • hasz0 SKomentuj też to dla mnie 09.02.09, 20:25
                wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,6253616,Gras__Od_wypowiedzi_Czumy_wlos_sie_jezy_na_glowie.html
                • awuk Re: SKomentuj też to dla mnie 09.02.09, 20:51
                  hasz0 napisał:

                  > wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,6253616,Gras__Od_wypowiedzi_Czumy_wlos_sie_jezy_na_glowie.html


                  A co tu komentować ? Wszystko masz opisane. Ludzie popełniają błędy
                  i ponoszą za nie odpowiedzialność.
              • polski_francuz Masz dobre serce 09.02.09, 20:45
                "mam ogromną ochotę wyjść im na przeciw, porozmawiać z nim, wysłuchać, co mają
                do powiedzenia i zobaczyć, jak żyją na co dzień."

                I bardzo dobrze

                A Francuzik szuka zrozumienia swoich korzeni. Nie sadz go zbyt surowo. Moze nie
                jest najgorszy.

                PF
              • awuk Re: _______awuk Ty cos rozumiesz?_________ 09.02.09, 20:47
                Ja rozumiem, tylko ty ani w ząb.

                ..."Ogromnie mnie wzrusza widok starszych pań zawsze bardzo
                eleganckich, dobrze ubranych, zadbanych, z wielką godnością."...\


                Ty wolisz powielać lewackie brednie z danymi wziętymi z sufitu.
                • szach0 Re: _______awuk Ty cos rozumiesz?_________ 09.02.09, 23:12
                  które to są, te lewackie?

                  Cytaty moich stwierdzeń poproszę!

                  Dziennikarze, a w każdym razie ogromna ich większość, rządu Jana
                  Olszewskiego nie lubili. To nie była kwestia poglądów dziennikarzy,
                  bo naprawdę w wielu punktach stanowisko tego rządu- zdaniem bardzo
                  wielu z nas- było sensowne. Dziennikarze tego rządu nie lubili, bo
                  lubić się go nie dało, Działało tu banalne psychologiczne prawo.
                  Jeśli czujemy, że ktoś nas nie lubi, to go nie lubimy. A
                  dziennikarze czuli, że ludzie Olszewskiego za nimi nie przepadają.
                  Uważali, że stanowiliśmy liberalny, pewnie udecki pastion prasowy i
                  traktowali nas jak wrogów. Żadnego kokietowania żadnych uśmiechów,
                  żadnych prób nawiązania bliższych kontaktów. Nic.[...] Bo działać
                  tak, by z miejsca nastawić przeciw sobie wszystkich dziennikarzy, to
                  taktyka samobójcza.

Pełna wersja