Protesty przeciw wizycie Buszyska w Anglii.

18.11.03, 20:59
Władze GB utajniły przed prasą program wizyty Buszyska
i trasę jego przejazdów w obawie przed protestami.
Wyłączno nawet telefony komórkowe w obawie, że
proteanci będą mogli zebrać sie w odpowiednich
miejscach dzieki ich użyciu.
Odpowiednie służby monitorują fora internetowe.

news.yahoo.com/news?tmpl=story2&cid=575&u=/nm/20031117/wr_nm/bush_britain_gadgets_dc_2&printer=1


Połowa policji londyńskiej będzie chroniła Busha przed
Londynczykami.
Plus 250 uzbrojonych agentów amerykanskich (coś jak u
nas Mosad w Oswiecimiu).
    • Gość: djtms Re: Protesty przeciw wizycie Buszyska w Anglii. IP: 5.2.1R1D* / *.wlfdle.rnc.net.cable.rogers.com 19.11.03, 02:49
      ty debilu
      • Gość: pytia Re: Protesty przeciw wizycie Buszyska w Anglii. IP: *.wbrmfd01.mi.comcast.net 19.11.03, 02:53
        Dzisiejszy Guardian. W mysl najnowszych ankiet wiekszosc Anglikow popiera
        polityke amerykanska i rowniez popiera wizyte Busha w W.B. Jak zwykle pacyfisci,
        antyglobaliscie i inna glupota robi najwiecej szumu, nie umiejac nic innego w
        zyciu zrobic
        • Gość: dodek Re: Protesty przeciw wizycie Buszyska w Anglii. IP: *.proxy.aol.com 19.11.03, 21:46
          Jak sie okazuje, kolezanka pytia nie zna angielskiego.
          Ponad 60% Brytyjczykow jest przeciwna polityce Busha.
          Proponuje ogladac jutro zdjecia z demonstracji w Londynie - bedzie 100.000
          przeciwnikow tego pana.
    • Gość: stranger a kto go lubi IP: *.whitehouse.gov 19.11.03, 03:18
      chyba tylko zydy(i to nie wszyscy) no i Polaczki
      slepo uwielbiajace bombardujacych kowboi (tez nie wszyscy)
    • Gość: kapitalizm Re: Protesty przeciw wizycie Buszyska w Anglii. IP: *.oc.oc.cox.net 19.11.03, 04:31
      Znowu potwierdza sie stara prawda, ze wiekszosc prawie nigdy nie ma racji (a
      jesli ma... to przez przypadek).
      Tak to juz jest, ze USA jest z "Marsa" a Europa z "Wenus", europejczycy reaguja
      uczuciami jak kobieta - a USA jest jak mezczyzna - bardziej racjonalny.
      Niemieckie tlumy w latach 30-tych szalaly za przywodca socjalistycznej parti, a
      anglicy tlumnie popierali Chamberlaine'a pokojowe nastawienie.

      Tlum ma serce ale nie ma rozumu!
      • Gość: V.C. Zdjęcia z demonstracji w Londynie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.03, 20:17

        www.rense.com/general44/phto.htm

        • Gość: V.C. Bez fanfar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.03, 20:55

          Gdy planowano podróż prezydenta Busha do Wielkiej Brytanii, miała to być pełna
          fanfar demonstracja jedności i zwycięstwa dwóch przywódców, którzy zdecydowali
          o wojnie w Iraku. Kiedy doszło do tej wizyty, Bush i Blair muszą się przede
          wszystkim tłumaczyć i zapewniać, że decyzja ta była jak najbardziej słuszna.
          Tłumaczyć się nie tylko przed rządami państw, które dostrzegały zagrożenia ze
          strony reżimu Saddama, ale domagały się innych działań mających je
          zneutralizować. Bush i Blair muszą przekonać przede wszystkim własnych
          obywateli, że nie było innej drogi. I w coraz mniejszym stopniu to się im
          udaje.

          Amerykański prezydent traci spektakularne poparcie, jakie miał tuż po wybuchu
          wojny. W sondażach przed przyszłorocznymi wyborami wyprzedza nieznanego
          jeszcze konkurenta z Partii Demokratycznej zaledwie o 2-3 proc. Brytyjski
          premier zaś ma najgorsze notowania w okresie swych dwóch kadencji. W jednym z
          ostatnich sondaży jego Labour Party miała mniej zwolenników niż konserwatyści.
          A dymisji Blaira domaga się ponad 50 proc. ankietowanych. Jeśli nad Tygrysem i
          Eufratem nie zajdzie szybka zmiana na lepsze, Irak może się stać politycznym
          grobem Blaira.

          Pobyt prezydenta Busha w Londynie nie jest więc czasem triumfu. Przypomina
          bardziej rachunek sumienia, który ma pomóc w wyjściu z irackiego labiryntu i
          ratowaniu politycznej skóry obu przywódców. Muszą oni bowiem własnym
          społeczeństwom udowodnić, że udźwigną odpowiedzialność, jaką wzięli na siebie.
          Taki jest urok demokracji. Można się nie liczyć z międzynarodowymi
          przeciwnikami i sceptykami. Ale przywódcy nawet największych potęg nie mogą
          zapominać o tym, co myślą wyborcy.

          ZYGMUNT SŁOMKOWSKI

          źródło : www.trybuna.com.pl








          • kapitalizm Re: Bez fanfar 20.11.03, 06:06
            Gość portalu: V.C. napisał(a):

            >
            > Gdy planowano podróż prezydenta Busha do Wielkiej Brytanii, miała to być
            pełna
            > fanfar demonstracja jedności i zwycięstwa dwóch przywódców, którzy
            zdecydowali
            > o wojnie w Iraku. Kiedy doszło do tej wizyty, Bush i Blair muszą się przede
            > wszystkim tłumaczyć i zapewniać, że decyzja ta była jak najbardziej słuszna.
            > Tłumaczyć się nie tylko przed rządami państw, które dostrzegały zagrożenia ze
            > strony reżimu Saddama, ale domagały się innych działań mających je
            > zneutralizować. Bush i Blair muszą przekonać przede wszystkim własnych
            > obywateli, że nie było innej drogi. I w coraz mniejszym stopniu to się im
            > udaje.
            >
            > Amerykański prezydent traci spektakularne poparcie, jakie miał tuż po wybuchu
            > wojny. W sondażach przed przyszłorocznymi wyborami wyprzedza nieznanego
            > jeszcze konkurenta z Partii Demokratycznej zaledwie o 2-3 proc. Brytyjski
            > premier zaś ma najgorsze notowania w okresie swych dwóch kadencji. W jednym z
            > ostatnich sondaży jego Labour Party miała mniej zwolenników niż
            konserwatyści.
            > A dymisji Blaira domaga się ponad 50 proc. ankietowanych. Jeśli nad Tygrysem
            i
            > Eufratem nie zajdzie szybka zmiana na lepsze, Irak może się stać politycznym
            > grobem Blaira.
            >
            > Pobyt prezydenta Busha w Londynie nie jest więc czasem triumfu. Przypomina
            > bardziej rachunek sumienia, który ma pomóc w wyjściu z irackiego labiryntu i
            > ratowaniu politycznej skóry obu przywódców. Muszą oni bowiem własnym
            > społeczeństwom udowodnić, że udźwigną odpowiedzialność, jaką wzięli na
            siebie.
            > Taki jest urok demokracji. Można się nie liczyć z międzynarodowymi
            > przeciwnikami i sceptykami. Ale przywódcy nawet największych potęg nie mogą
            > zapominać o tym, co myślą wyborcy.
            >
            > ZYGMUNT SŁOMKOWSKI
            >
            > źródło : www.trybuna.com.pl
            >
            > Znowu potwierdza sie stara prawda, ze wiekszosc prawie nigdy nie ma racji
            (a
            jesli ma... to przez przypadek).
            Tak to juz jest, ze USA jest z "Marsa" a Europa z "Wenus", europejczycy reaguja
            uczuciami jak kobieta - a USA jest jak mezczyzna - bardziej racjonalny.
            Niemieckie tlumy w latach 30-tych szalaly za przywodca socjalistycznej parti, a
            anglicy tlumnie popierali Chamberlaine'a pokojowe nastawienie.

            Tlum ma serce ale nie ma rozumu!



            >
            >
            >
            >
            >
            >
            >
    • watto Polowanie z nagonką... 19.11.03, 21:24
      news.bbc.co.uk/2/hi/technology/3280611.stm

      Protestanci rozdają ulotki (własciwie list gończy)
      nawołujące: "Jeżeli zobaczysz G.W. Busha, to wyslij
      e-mailem czas i miejsce na adres...".
      Tytuł ulotki "Chasing Bush" ...
      Trzeba zobaczyć...


      Ah... szkoda że mnie tam nie ma...smile
      Polowanie z nagonką na Buszysko może być chyba nawet
      bardziej zabawne niż Juvenalia, czy parada Halloween w
      Nowym Jorku...
      • Gość: V.C. Inne zdjęcia z demonstracji w Londynie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.03, 14:15
        www.pl.indymedia.org/pl/2003/11/3163.shtml
    • watto Buszysko demoluje ogrody pałacu Buckingham 24.11.03, 21:03
      www.sundaymirror.co.uk/news/content_objectid=13652625_method=full_siteid=106694_headline=-GROUND-FARCE-1-name_page.html

      Nov 23 2003
      Queen's fury as Bush goons wreck garden


      THE Queen is furious with President George W. Bush after
      his state visit caused thousands of pounds of damage to
      her gardens at Buckingham Palace.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja