wróg publiczny nr 1 roku 1992

27.02.09, 17:25
to Andrzej Kern, wicemarszałek Sejmu, z którego media zrobiły
największego oprycha w Polsce. I tylko dlatego, że nie godził się na
ślub swojej 16 letniej córki Moniki z 21 letnim podejrzanym typem.
Z trybuny sejmowej grzmiał Geremek. Miller podrzucał prasie prywatne
informacje, a Michnik pisał pełne oburzenia artukuły o marszałku. A
Urban tańczył na weselu radośnie wykrzykując do kamer, że Kern
skończony jest.
Jak ojciec śmiał stać przeciw tak wspaniałej miłości! To ich niby
oburzało. I tym karmili opinię publiczną.
A prawda była zupełnie inna, bo o zachowanie majątku przez
komunistów szło.
Dziś córka Kerna mówi o swym ex mężu po nazwisku i twierdzi, że jego
matka musiała narkotyki jej dawać, no bo chyba taka głupia nie mogła
być, aby własnego ojca na całą Polskę opluwać.
Wykończono polityka, ale przedewszystkim ojca. Dla polityki.
I nigdy GW nie przeprosiła za to co pisała wtedy. Zresztą nikt nie
przeprosił. No, oprócz córki, która przeprosiła ojca gdy już dane
jej było doświadczyć w co się wpakowała u progu młodości, i z kim
tak naprawdę zadała się.
Idę o zakład, iż na tym forum sporo też takich jest, co pluli na
tego ojca.
Wszyscy ci ludzie nadal za moralnych się mają. A to, że zniszczono
człowieka? Toż to pestka jest.
Ale na szczęście ojciec wybaczył córce, i dlatego to on w sumie
zwyciężył właśnie.

www.rp.pl/artykul/60498_Najlatwiej_zabic_gazeta.html
    • belgijska Re: wróg publiczny nr 1 roku 1992 27.02.09, 17:36
      Perla, czy jakas nastolatka, ktora ma wszystkich w domu ucieka i wiaze sie z
      takim typem? Cos w tym domu bylo nie tak, ze sie zwiazala ze sprzedawca plackow,
      czy cinciarzem... Widocznie tyle polityki, ze dla niej miejsca nie bylo. Tato
      zmarl, ma teraz wyrzuty sumienia i zwala wine na wszystkich dookola - typowa
      solidaruszka.
      • andrzejg Re: wróg publiczny nr 1 roku 1992 27.02.09, 17:39
        "ze sprzedawca plackow czy cinciarzem... "

        czy za komuny tropiłas prywaciarzy?
        Tak mi to trąci komuną

        A.
        • belgijska Re: wróg publiczny nr 1 roku 1992 27.02.09, 17:48
          andrzejg napisał:

          > "ze sprzedawca plackow czy cinciarzem... "
          >
          > czy za komuny tropiłas prywaciarzy?
          > Tak mi to trąci komuną
          >
          > A.

          Nie - szukalam snobow intelektualnych, z Sartrem pod pacha po "widocznej
          stronie" wink))
          Solidaruszek?? wink)
    • andrzejg pamiętam historię 27.02.09, 17:37
      i amok mediów

      jednak wątpiew tak piekne wyje=asnienie
      dla rodzinki jest ono 'the best'

      niech tak zostanie , bo i tak nic nie zmiena

      A.
    • pan.scan Z innego punktu widzenia, mniej histeryczno-spisko 27.02.09, 17:57
      wego, i moim zdaniem bliższego prawdy, notka Wielowieyskiej z tego samego okresu co artykuł Rybakowej.
      Podobnie jak Andrzej, pamiętam tę historię; chodziło wyłącznie o nadużywanie stanowiska przez ówczesnego wicemarszałka Sejmu dla rozwikłania sprawy córki, która poszła w cug za ukochanym. Banał, jakich codziennie wiele w kraju, taki brukowy temacik jak dzisiejszy romans Kazia z Isabelle.
      Dziennikarze w Rzepie jacy są to wiadomo wszem i wobec, u schyłku kaczystanu byli bardziej święci od bliźniaków. Na dole link z tego samego okresu co artykuł Rybak do tej opinii. Oczywiście tutejsze pisiorstwo powie, że jest inaczej.

      PS. Na mój gust to ta Rybak zazdrości Kernowej miłosnej historii. Pewnie to stara panna jest.

      Monika Kern w sidłach służb
      W sobotnio-niedzielnej Rzepie tekst Agnieszki Rybak o wicemarszałku Andrzeju Kernie. Autorka przypomina starą historię córki wicemarszałka Moniki, która uciekła z domu ze swoim chłopakiem. Rybak przypomina, że media w większości przypadków stanęły po stronie młodych zakochanych, a przeciwko Kernowi. Dziś ta historia nie wygląda jednoznacznie. O ile zgadzam się z tezą, że dziennikarze w zbyt różowych kolorach przedstawiali rodzinę chłopaka Moniki i nie rozumieli walki Kerna o córkę, to już budowanie przez Agnieszkę Rybak teorii, że cała historia była spreparowana przez ludzi PRL-owskich służb wydaje się – delikatnie mówiąc – naciągana. Autorka snuje takie rozważania, podając informację, że reżyser filmu, który na bazie tej historii nakręcił film „Uprowadzenie Agaty” współpracował ze tymi służbami. Kolejnym dowodem na to ma być fakt, że zarówno były chłopak Moniki jak i cała rodzina Malisiewiczów wyjechała i nie wiadomo gdzie jest. To tyle jeśli chodzi o dowody na spisek, który miał utrącić Kerna i jego prace nad ustawą dekomunizacyjną. Agnieszka Rybak pominęła zresztą w swoim tekście zarzuty pod adresem Kerna, że w walce o córkę nadużywał swoich wpływów. Nie przypomina, że pani Malisiewicz została wówczas nieźle przeczołgana przez organy ścigania. Prawda jednak wydaje się banalna: młoda dziewczyna zaszalała i wpadła w nieodpowiednie towarzystwo. Sprawa została nagłośniona i tyle. Rodzina Kernów nie bardzo chce to przyjąć do wiadomości. Winą za swoje niepowodzenia były wicemarszałek wciąż obarcza jakieś tajemnicze lobby. Nie wiem co stało na przeszkodzie, aby Jarosław Kaczyński jeszcze w wyborach 2001 roku wziął na swoje listy Kerna . I nie wiem dlaczego teraz Kern nie kandyduje. Czyżby tajemnicze lobby miało wpływ na liderów PiS?

      ----
      (..)Dziś w „Rzeczpospolitej” dominują publicyści konserwatywni, którym bliskie są idee głoszone przez PiS. Przez ostatnie dwa lata gazeta ta była dość wyrozumiała nie tylko dla PiS, ale także dla Samoobrony oraz LPR, choć oczywiście pojawiały się teksty krytyczne wobec rządu, głównie autorów zewnętrznych. W wielu felietonach dominowało jednak oburzenie na tych, którzy PiS krytykują. Czy taka linia tego dziennika miała związek z tym, że współwłaścicielem jej jest państwo? Wszystko wskazuje na to, że tak, mimo, iż skarb państwa ma tylko 49 proc. udziałów w spółce wydającej gazetę. Tomasz Wróblewski ujawnił publicznie, jak prowadzono negocjacje w sprawie obsady kierownictwa redakcji. Wynikało z tej relacji, że redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” Paweł Lisicki zawdzięcza swoją posadę po części temu, iż prywatny inwestor chciał mieć dobre relacje z rządzącymi, dlatego wybrał ekipę, której bliska była wizja IV RP. (..)
      dominikawielowieyska.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?246686
Pełna wersja