Dodaj do ulubionych

worki ultramaryny „ liczono posztucznie” …

02.03.09, 18:45
Dzisiaj gdym zaczął opowiadać o zdarzeniu w Kantonie , o dziwo
stary seemann zaprzeczył , że Kanton to nie port…
Ten idiota latał tylko do Schanghaju i gowno znał wybrzeża Chin…
niestety dostał w ryj , ale nie grożnie , otrzepał się i nabrał
respektu ...
Ale oto story ;
Weszli my do Kantonu i zapytał ja w messie kto ma dzisiaj wolne..
Cztery łapy stanęły w erekcji ...
Zapraszam , idziemy …
Zeszlimy po trapie , a jam znał port knajpę niedaleko jakieś tam 200
m …
Port niestrzeżony , więc szli my nabrzeżem , bo bliżej …
Weszlimy do lokal … zamówili cztery kurczaki (chinolów specjalność)
i cztery butiełki …
No pochlali my , cała kuchnia stanęła w drzwiach i się nam
przyglądała ..
No to wzielimy jeszcze raz kurczaki i cztery butiełki….
Kucharzom oczka szparki zamieniły się w krągłe głaza …
Potem wyszli my …
Ale za nami szła mała horda Chinoli , bo nie wierzyła że dojdziemy
do burty nie obalając się ..
Nikt się nie obalił , sam pilnował ja na trapie posztucznie (to
wyciąg z raportu Polcargo , który mnie jeszcze na stażu raport
podał , że worki ultramaryny „ liczono posztucznie”wink
Ech ta droga…..
Abi rozlej ….
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka