DLACZEGO ZYDZI STRZELAJA DO DZIECI?

IP: 200.6.42.* 29.01.02, 03:15
bo to juz taka rasa mordercow i zlodzieji.
    • hi-hi Re: DLACZEGO ZYDZI STRZELAJA DO DZIECI? 29.01.02, 03:19
      przydały by sie studia z socjologii, kulturoznastwa i historii

      ale nie musisz ich kończyc koniecznie
      póki co
      mi nie przeszkadza twoja głupota

      hi-hi
      pzdr

      ps. a palestyńczycy nie zabijaja dzieci ?
      • hans2 Hi-hi to tylko ten oblakany J(71),szaleje na forum 29.01.02, 06:09
        "Swiat".
        Nie warto czytac ,stek faszystowskich bzdur.
    • Gość: G'day Re: DLACZEGO ZYDZI STRZELAJA DO DZIECI? IP: *.tmns.net.au 29.01.02, 13:08
      Wybrancy.
      Gdy deszcz w kolnierz zacina, snieg mrozny w oczy pruszy.
      Chlopak dziewczyne porzuci, lub prawo przyjaciel naruszy.
      Gdy nic sie nie uklada, na co dzien w zyciu domowym.
      Niepowodzenia w pracy, bo jest sie ciagle pechowym.
      Gdy system sie nie podoba, bo ciagle wybiera “nie tego”.
      Pieniedzy “glod” odczuwamy, rzad nie chce miec nic z tym wspolnego.
      Gdy wody brakuje w kranie, rolnicy ciagle strajkuja.
      Szpitale sa przepelnione, i ludzie ciezko choruja.
      Brak jest zachamowan, w spozyciu alkoholu.
      Jezyk ojczysty na co dzien, jest pelen bluznierstwa “bon-tonu”
      Gdy lekarz bierze lapowke, urzednik “wyglada” prezentu.
      “Ksiadz za pienadze sie modli”, bo nie ma innego talentu.
      Gdy drog nagminnie brakuje, mostow tez jest niewiele.
      i nie mozemy dojechac, na msze do kosciola w niedziele.
      Gdy brak jest sukcesow w sporcie, lub na innej plaszczyznie.
      Pociag sie wykoleil, statek “siadl” na mieliznie.
      Gaz wybuchl w blokach mieszkalnych, zabraklo pradu w dzielnicy.
      Wybory zostaly przegrane, wygrali znow przeciwnicy.
      Gdy w pracy nie ma awansu, a pensje sa bardzo skromne.
      Potrzeby siegaja zenitu, wydatki szalenie ogromne.
      Zabraklo funduszy na sztuke, remonty mieszkan i domow.
      Ceny sa niebotyczne, i ciagle z nas robia “balonow”.
      Gdy dziecko znowu nie zdalo, na jedna z wyzszych uczelni.
      Jajka sie przepalily, na starej zuzytej patelni.
      Gdy komus cokolwiek nie wyjdzie, choc pierwszy zlozyl podanie.
      Z sasiadem jestesmy skluceni, bo drogo sprzedaje mieszkanie.
      Gdy windy nagminnie smierdza, parkingi sa przepelnione.
      W pociagach zlodzieje “grasuja”, i wszystko jest zakurzone.
      Gdy Sejm popelnia bledy, Prezydent jest cichy i bierny.
      Sztab urzednikow rzadzacych jest tradycyjnie pazerny.
      Gdy powodz z nienacka zaskoczy, lub inne kataklizmy.
      Interes sie nie udal, na wlosach przybylo siwizny.
      Gdy biuro turystyczne, “nacielo” nowego klienta.
      Szpital dyzurujacy nie przyjal chorego pacjeta.
      Gdy mafia (podziwiana), w najwyzszych sferach ma “wtyczki”.
      Fabryka nie wyplacila, przepracowanej pozyczki.
      W kosciele zabito ksiedza, zgwalcono siostre zakonna.
      Przestepce na “goraco zlapano” lecz wyszedl “reka obronna”.
      Gdy slonce za mocno grzalo, wiatr nie wial z konkretnej strony.
      Ktos byl zbytnio powazny, inny zanadto zdziwiony.
      Bal sie nie udal ostatni, taksowkarz oszukal klienta.
      Zawczesnie nadeszla wiosna, wydatek byl duzy na swieta.
      Gdy jeden drugiego oszukal, w rodzinie powstala niezgoda.
      Ktos konia spial za mocno i w “bok mu weszla” ostroga.
      Samochod zle naprawiono, ubezpieczalnia nie placi.
      Niepelnoletnia dziewczyna, cnote za szybko traci.
      Gdy w pracy ogromna nuda bo nie ma organizacji.
      Papier wciaz ktos zabiera z polpietra w ubikacji.
      Gdy wszyscy narzekaja na braki zycia typowe.
      Szalet miejskich brakuje, powietrze jest w bramach niezdrowe.
      Gdy pieniadz traci wartosc z braku produkcji eksportu.
      Prezesa banku zwalniaja, zostaje "szefem od sportu."
      Pociagi za wolno jezdza, tramwaje sa bardzo stare.
      Pies stary wpadl pod samochod, student zlamal gitare.
      Bank znienacka zamknieto, stracilismy oszczednosci.
      Przy ostatnim zakupie zabraklo zwyczajnie madrosci.
      Samochod zle naprawiono a policzono podwojnie.
      Murarz wykonal prace lecz zrobil to bardzo niechlujnie.
      Ktos, cos komus powiedzial lecz sklamal, bo mial swoje plany.
      Narkotykami handlowal i zostal zabity O! rany.
      Maz ciagle pijany przychodzi i wciaz awantury urzadza.
      Inflacja "nieba" wciaz siega i nie ma wartosci pieniadza.
      Smieci nie wywieziono, pies winde zanieczyscil.
      Przez nas rzad nowo wybrany, podatek znowu wymyslil.
      W hotelu miejsc zabraklo, nie bylo rezerwacji.
      Ktos wody po sobie nie spuscil w publicznej ubikacji.
      Krawiec uszyl ubranie, na zamowienie nie modnie.
      Samochod wjezdzajac w kaluze, zachlapal plaszcz, buty i spodnie.
      Wiceministra zlapano, z czterema paszportami.
      Obywatele inni problemy zas maja z wizami.
      Gdy nalot terrorystow przeraza swiat w Nowym Yorku,
      W hotelu nam nie dodano do sera swiezego szczypiorku.
      Powtornie narod wybral “ludowca” miast polityka.
      Czas na poprawe zycia, nieublagalnie umyka.
      Artykul sie w prasie pojawil, krytycznie nas opisali.
      Turysci zagraniczni w "butelke nabici zostali"
      Plakaty wywieszono, ujmujac nam chwaly, splendoru.
      Nie mamy "pogody ducha", radosci na co dzien, humoru.


      Tak sie powszechnie utarlo i nikt sie tego nie wstydzi.
      Ogolnie zostalo przjete, ze: WSZYSTKIEMU WINNI SA ZYDZI.
    • Gość: G'day Re: DLACZEGO ZYDZI STRZELAJA DO DZIECI? IP: *.tmns.net.au 29.01.02, 13:10
      Wybrancy.
      Gdy deszcz w kolnierz zacina, snieg mrozny w oczy pruszy.
      Chlopak dziewczyne porzuci, lub prawo przyjaciel naruszy.
      Gdy nic sie nie uklada, na co dzien w zyciu domowym.
      Niepowodzenia w pracy, bo jest sie ciagle pechowym.
      Gdy system sie nie podoba, bo ciagle wybiera “nie tego”.
      Pieniedzy “glod” odczuwamy, rzad nie chce miec nic z tym wspolnego.
      Gdy wody brakuje w kranie, rolnicy ciagle strajkuja.
      Szpitale sa przepelnione, i ludzie ciezko choruja.
      Brak jest zachamowan, w spozyciu alkoholu.
      Jezyk ojczysty na co dzien, jest pelen bluznierstwa “bon-tonu”
      Gdy lekarz bierze lapowke, urzednik “wyglada” prezentu.
      “Ksiadz za pienadze sie modli”, bo nie ma innego talentu.
      Gdy drog nagminnie brakuje, mostow tez jest niewiele.
      i nie mozemy dojechac, na msze do kosciola w niedziele.
      Gdy brak jest sukcesow w sporcie, lub na innej plaszczyznie.
      Pociag sie wykoleil, statek “siadl” na mieliznie.
      Gaz wybuchl w blokach mieszkalnych, zabraklo pradu w dzielnicy.
      Wybory zostaly przegrane, wygrali znow przeciwnicy.
      Gdy w pracy nie ma awansu, a pensje sa bardzo skromne.
      Potrzeby siegaja zenitu, wydatki szalenie ogromne.
      Zabraklo funduszy na sztuke, remonty mieszkan i domow.
      Ceny sa niebotyczne, i ciagle z nas robia “balonow”.
      Gdy dziecko znowu nie zdalo, na jedna z wyzszych uczelni.
      Jajka sie przepalily, na starej zuzytej patelni.
      Gdy komus cokolwiek nie wyjdzie, choc pierwszy zlozyl podanie.
      Z sasiadem jestesmy skluceni, bo drogo sprzedaje mieszkanie.
      Gdy windy nagminnie smierdza, parkingi sa przepelnione.
      W pociagach zlodzieje “grasuja”, i wszystko jest zakurzone.
      Gdy Sejm popelnia bledy, Prezydent jest cichy i bierny.
      Sztab urzednikow rzadzacych jest tradycyjnie pazerny.
      Gdy powodz z nienacka zaskoczy, lub inne kataklizmy.
      Interes sie nie udal, na wlosach przybylo siwizny.
      Gdy biuro turystyczne, “nacielo” nowego klienta.
      Szpital dyzurujacy nie przyjal chorego pacjeta.
      Gdy mafia (podziwiana), w najwyzszych sferach ma “wtyczki”.
      Fabryka nie wyplacila, przepracowanej pozyczki.
      W kosciele zabito ksiedza, zgwalcono siostre zakonna.
      Przestepce na “goraco zlapano” lecz wyszedl “reka obronna”.
      Gdy slonce za mocno grzalo, wiatr nie wial z konkretnej strony.
      Ktos byl zbytnio powazny, inny zanadto zdziwiony.
      Bal sie nie udal ostatni, taksowkarz oszukal klienta.
      Zawczesnie nadeszla wiosna, wydatek byl duzy na swieta.
      Gdy jeden drugiego oszukal, w rodzinie powstala niezgoda.
      Ktos konia spial za mocno i w “bok mu weszla” ostroga.
      Samochod zle naprawiono, ubezpieczalnia nie placi.
      Niepelnoletnia dziewczyna, cnote za szybko traci.
      Gdy w pracy ogromna nuda bo nie ma organizacji.
      Papier wciaz ktos zabiera z polpietra w ubikacji.
      Gdy wszyscy narzekaja na braki zycia typowe.
      Szalet miejskich brakuje, powietrze jest w bramach niezdrowe.
      Gdy pieniadz traci wartosc z braku produkcji eksportu.
      Prezesa banku zwalniaja, zostaje "szefem od sportu."
      Pociagi za wolno jezdza, tramwaje sa bardzo stare.
      Pies stary wpadl pod samochod, student zlamal gitare.
      Bank znienacka zamknieto, stracilismy oszczednosci.
      Przy ostatnim zakupie zabraklo zwyczajnie madrosci.
      Samochod zle naprawiono a policzono podwojnie.
      Murarz wykonal prace lecz zrobil to bardzo niechlujnie.
      Ktos, cos komus powiedzial lecz sklamal, bo mial swoje plany.
      Narkotykami handlowal i zostal zabity O! rany.
      Maz ciagle pijany przychodzi i wciaz awantury urzadza.
      Inflacja "nieba" wciaz siega i nie ma wartosci pieniadza.
      Smieci nie wywieziono, pies winde zanieczyscil.
      Przez nas rzad nowo wybrany, podatek znowu wymyslil.
      W hotelu miejsc zabraklo, nie bylo rezerwacji.
      Ktos wody po sobie nie spuscil w publicznej ubikacji.
      Krawiec uszyl ubranie, na zamowienie nie modnie.
      Samochod wjezdzajac w kaluze, zachlapal plaszcz, buty i spodnie.
      Wiceministra zlapano, z czterema paszportami.
      Obywatele inni problemy zas maja z wizami.
      Gdy nalot terrorystow przeraza swiat w Nowym Yorku,
      W hotelu nam nie dodano do sera swiezego szczypiorku.
      Powtornie narod wybral “ludowca” miast polityka.
      Czas na poprawe zycia, nieublagalnie umyka.
      Artykul sie w prasie pojawil, krytycznie nas opisali.
      Turysci zagraniczni w "butelke nabici zostali"
      Plakaty wywieszono, ujmujac nam chwaly, splendoru.
      Nie mamy "pogody ducha", radosci na co dzien, humoru.


      Tak sie powszechnie utarlo i nikt sie tego nie wstydzi.
      Ogolnie zostalo przjete, ze: WSZYSTKIEMU WINNI SA ZYDZI.
Pełna wersja