absztyfikant
21.05.09, 22:27
Na początku okupacji Warszawy w 1939 roku na ulicach miasta dokonywały się
akty terroru niemieckiego przeciwko ludności żydowskiej. Niemcy dokonywali
bezprawnych konfiskat mienia, przypadki bicia Żydów spotykały się z
entuzjazmem motłochu. Po pewnym czasie akty agresji niemieckiej i
towarzyszącej jej agresji polskiej ludności cywilnej na przełomie 1939/40 roku
nabrały charakteru fali pogromowej, jak określa Izrael Gutman w pracy "Żydzi
warszawscy 1939 - 1943".
2 stycznia 1940 r. Ch. Kapłan pisał: "W ostatnich dniach nie ustają napaści na
Żydów, w dziennym świetle, w publicznych miejscach. Okupant przymyka oczy".
E. Ringelblum w pracy "Stosunki polsko-żydowskie w czasie drugiej wojny
światowej. Uwagi i spostrzeżenia" pisze wręcz o polsko-niemieckiej współpracy.
Niemiecki rabunek był zwykle dokonywany przy entuzjazmie polskiego tłumu, zaś
po kradzieży do sklepów wdzierali się Polacy - "gawiedź uliczna, która sklep
taki oczyszczała do cna".
W czasie zimy 1939/40 napady Polaków i Niemców na Żydów stały się powszechne.
Ringelblum, sam będąc świadkiem i ofiarą ataków tak opisywał ulice warszawskie
codziennie będące widownią aktów terroru: "Dla Niemców Żydzi w kapotach, z
brodami, byli niezwykłą atrakcją. Byli specjaliści, którzy zatrzymywali
ortodoksyjnych Żydów i obcinali im brody nożyczkami, częściej obrzynali brody
nożami wraz z kawałkami mięsa. Za przykładem Niemców poszła miejscowa
łobuzeria, która śmiechem i wyciem dodawała ducha niemieckim pobratymcom po
nożu do "kulturalnego" dzieła cywilizowania Żydów. Role były czasem
podzielone. Polak wyszukiwał brodacza, Niemiec zatrzymywał go, Polak go
przytrzymywał, podczas gdy Niemiec mu obcinał lub obrzynał brodę. Za
przykładem Niemców antysemici polscy zatrzymywali przechodniów żydowskich i
bili ich niemiłosiernie. W obawie przed "porządnymi" Niemcami, którzy stawali
czasem w obronie Żydów, chuliganeria musiała w dzień ograniczyć swoje wyczyny.
Wieczór za to był ich niepodzielną domeną. Wtedy hulali bezkarnie. Były ulice,
na których nie wolno się było Żydowi pokazać, o ile nie chciał powrócić do
domu pobity do krwi, obrabowany z pieniędzy, a nawet z odzieży".
Ringelblum datuje nasilenie się ataków już na luty, jednak prawdziwy,
wielodniowy pogrom wybuchł w marcu 1940 roku. Zgodnie z wielowiekową tradycją
chrześcijańską, w dniu obchodzonej w milczeniu i smutku śmierci Chrystusa, w
Wielki Piątek 22 marca. Tłum dokonywał napadów na sklepy żydowskie w wielu
dzielnicach warszawskich. Pogrom prowadzony był pod kierunkiem Niemców;
Ringelblum opisując pogrom na ulicy Grzybowskiej wymienia wśród polskiego
tłumu niemieckich żołnierzy, lotników strzelających na wiwat przy wtórze
polskich okrzyków: "Niech żyje wolna Polska bez Żydów".
Pogrom przypominał "Kristallnacht" - tłum wybijał szyby w żydowskich sklepach,
oznaczonych wcześniej gwiazdami Dawida, sklepy rabowano, spotkanych po drodze
Żydów bito do nieprzytomności. Pogrom trwał kilka dni, w czasie których Niemcy
nie interweniowali. Dokonał się w zupełnej ciszy, Polska Podziemna milczała.
W "Kronice getta warszawskiego" Ringelblum daje taki obraz pogromu: "Począwszy
od piątku (22) marca do dzisiaj, czwartku 28 marca, miały miejsce ekscesy
przeciwko Żydom na wszystkich prawie ulicach żydowskich, w szczególności zaś
na ulicach graniczących z żydowskim gettem, na Lesznie, Rymarskiej, Żabiej,
placu Bankowym, Granicznej, placu Żelaznej Bramy (onegdaj odbył się tam wiec,
na którym wznoszono antyżydowskie okrzyki) Grzybowskiej, Rynkowej, Żelaznej,
Chłodnej, Mazowieckiej i innych. Wszędzie ograbiono żydowskie sklepy (mówią,
że na Niecałej także polskie, nie słyszałem o takich wypadkach w innych
stronach). Rabowano kramy, wyłamywano największe żelazne sztaby. W pierwszych
dniach zadowalali się tłuczeniem szyb, potem zaczęli rabować. Dziś grabili na
Karmelickiej, Franciszkańskiej. Doszło tam do formalnej bitwy między Żydami i
chuliganami. Podobno został tam zabity chrześcijanin".
Ludwik Landau w "Kronice lat wojny i okupacji" będącej zapisem codziennych
wydarzeń w Generalnym Gubernatorstwie relacjonuje pogrom marcowy szczegółowo.