___Czemuż ach..nie chronione są nasze specj. np.

25.05.09, 13:39
po co przykład...wszystko to CO
tradycyjnie produkowane jest w Polsce..cukier, skrobia, maliny,
..bogactwa naturalne i energetyczne jak węgiel, miedź. siarka...

wszystko to co jest naszym BOGACTWEM...nie jest DOTOWANE ani
CHRONIONE przed obcą konkurencją...

...za kilka lat od 2014 Niemcy i Francja będą mogli dotować
swoją produkcję rolno-spożywczą ...

ale kraje takie jak nasz...na które od lat przeznaczono LEDWIE
KILKA %%%%%%%%-ent tego co na satre kraje Unii
nie bedzie stać na ŻADNA POMOC I DOTACJE...
...nie będziemy NAWET gryźć wąłsnej ziemi...BO NIE BĘDZIE JUŻ
NASZA.
nikt nie monituruje ile i kto wykupuje polską ziemie od 1 MAJA
2009 gdy ...ale JAJA...nie jest chroniona przed wykupem...
czyżbyśmy już zmniejszyli 6-10 krotna przewagę zarobkową?
Nie wspominajac o zgromadzonych oszcędnościach pzrez 65 lat od II WŚ
gdysmy wyposażalli e zachodnią elektronikę za $$$$-lary
np. statki do ZSRR wegiel za Bieruta wysyłano CAŁKIEM ZA DARMO?

Za "bratnią pomoc" aby USA albo Niemcy nas nie wyzwolili...
    • rycho7 Hasz pogania HaKaTe 25.05.09, 13:57
      hasz0 napisał:

      > nikt nie monituruje ile i kto wykupuje polską ziemie od 1 MAJA

      Koscielna Komisja Majatkowa prowadzi rejestry.

      > tradycyjnie produkowane jest w Polsce..cukier, skrobia, maliny,
      > ..bogactwa naturalne i energetyczne jak węgiel, miedź. siarka...

      Chcesz wprowadzenia podatkow od darowizn od boga? Liczysz na odszkodowanie, ze
      bozia rozumu nie dala?
      • hasz0 Jasny przekaz bełkotem contra enigmat parapomówień 25.05.09, 14:18
        • rycho7 Re: Jasny przekaz bełkotem contra enigmat parapom 25.05.09, 14:20
          hasz0 napisał:

          >

          Celne, rozumiesz co piszesz?
          • hasz0 Re: Jasny przekaz bełkotem contra enigmat parapom 25.05.09, 14:37
            Ależ skąd...
            "rozumiem" samo w sobie
            oznacza coś przeciwnego
            do
            "wiem...że ...-....wiem"

            ____________A Ty?_______________
            • szach0 _________gdzie odp. koncept=0? 25.05.09, 22:08
              • rycho7 Re: _________gdzie odp. koncept=0? 26.05.09, 08:47
                Zabelkotales sie bezkomunikatywnie. Nie chce mi sie wymyslac czy i co miales na
                mysli.
                • rycho7 nozyczkuja Cie Haszu rowno 26.05.09, 10:19
                  Udzielilem Ci zdawkowych odpowiedzi w paru kreskowankach i juz tego nie ma.

                  Musisz ewangelizowac admilicje w temacie finezji slowosraczki. Donies na nich do
                  Kataryny. To wiekopomne zagrozenie.
                  • pro100 wódkę haszowi postawiłeś? 26.05.09, 15:03
                    rycho7 napisał:

                    > Udzielilem Ci zdawkowych odpowiedzi w paru kreskowankach i juz tego nie ma.
                    >
                    > Musisz ewangelizowac admilicje w temacie finezji slowosraczki. Donies na nich d
                    > o
                    > Kataryny. To wiekopomne zagrozenie.

                    w końcu, gdyby nie on w ogóle nie miałbys do kogo geby otworzyć.
                    • rycho7 Re: wódkę haszowi postawiłeś? 26.05.09, 15:35
                      pro100 napisał:

                      > w końcu, gdyby nie on w ogóle nie miałbys do kogo geby otworzyć.

                      Widze, ze siebie bardzo wysoko oceniasz i nie jest to grzech pychy.

                      W sprawie wodki to Hasz sie mota jak to zwykle Anoniomowi Alkoholicy (Debilju).
                      Chcesz nastepnej obrazy?

                      Dziekuje za troske, poradze sobie.
                      • pro100 Re: wódkę haszowi postawiłeś? 26.05.09, 17:00
                        rycho7 napisał:

                        > Dziekuje za troske, poradze sobie.

                        żadna troska, kindersztuba.
                        • rycho7 Re: wódkę haszowi postawiłeś? 26.05.09, 17:27
                          pro100 napisał:

                          > żadna troska, kindersztuba.

                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=95757771&wv.x=2&a=95809237
                          "
                          rycho7 napisał:
                          > Widze, ze siebie bardzo wysoko oceniasz i nie jest to grzech pychy.
                          "

                          Typowe flekowanie miloscia blizniego. Przywyklem jakem ateista.
                          • pro100 Re: wódkę haszowi postawiłeś? 26.05.09, 17:42
                            rycho7 napisał:


                            > Przywyklem jakem ateista.

                            głeboko wierzacy?
                            • rycho7 Re: wódkę haszowi postawiłeś? 26.05.09, 18:18
                              pro100 napisał:

                              > głeboko wierzacy?

                              Opierajac sie na zasadach etyki USAranskich psychiatrow gleboko wierze, ze z
                              diagnozy i terapii wyklucza sie te motywowane religijnie. Bardzo wygodna wiara.
                              Akurat w tym przypadku gleboko jestem przekonany, ze nie warto go uzasadniac
                              naukowo.

                              Przypominam, ze do stalych elementow gry nalezy jeszcze podsrywanie wojujacym
                              ateizmem. Oczywista oczywistosc, ze to taki gdy ktos smie sie ujawnic. To gorsze
                              niz pedofilia, pedalstwo, wampiryzm i aborcja (pedala) razem wziete. Mnie to
                              cieszy jako szatany ze wzwodem ZOMO.
                              • hasz0 _______walnąłeś w mur jak baba autem z aut. skrzyn 26.05.09, 20:32
                                Popatrz -> jechała z tamtego hotelu wyżej (zółty z balkonami)
                                obok basenu w Kudowie i nie pomyślała wcale tak jak Ty
                                - by wyłączyc kluczyk w stacyjce!
                                Też chciala się ukąsić w stopę

                                https://www33.patrz.pl/u/f/54/12/11/541211.jpg
                                • haszszachmat Re: _______walnąłeś w mur jak baba autem z aut. s 26.05.09, 20:37
                                  muszę Ci wyjaśnić, ze kawałek drogi jechała przejsciem dla pieszych
                                  i po schodach......slalom mdz słupkami...
                                  a skrzynię rozwaliła o schody wejściowe do pływalni (ogrzewana
                                  solarami)
                                  (Kudowa w tę niedzielę)

                                  ________to dokładnie ILUSTRUJE tor Tego myslenia_______
                                  • rycho7 Re: _______walnąłeś w mur jak baba autem z aut. s 26.05.09, 20:50
                                    haszszachmat napisał:

                                    > ________to dokładnie ILUSTRUJE tor Tego myslenia_______

                                    Jedynie Ty musisz myslec aby oddychac. Dla normalnych to bezmyslne nawyki.
                                    Automatycznej skrzyni biegow tez po prostu trzeba sie nauczyc. To ilustruje Twoj
                                    antyempiryzm.

                                    Krolikuja Ci sie interpretacje paradoksow. O brzytwie Ockhama slyszales?
                                • rycho7 do kogo belkoczesz? 26.05.09, 20:45
                                  hasz0 napisał:

                                  > nie pomyślała wcale tak jak Ty - by wyłączyc kluczyk w stacyjce!

                                  1. Zaprzestaj spamowania fotkami.

                                  2. Kluczyki wylaczylem na metr przed dolem pod kanalizacje (5-6 metrow
                                  glebokosci. Tak dawno, ze musiales mi przypomniec. Nie ja prowadzilem.

                                  > Też chciala się ukąsić w stopę

                                  Sadzisz, ze mam taka tusze, ze nie potrafie? Fakt nie drapie sie lewa noga za
                                  prawym uchem. Nie sikam tez aby znaczyc terytorium.
                                  • hasz0 __________________Dam Ci przykład bełkotu: 26.05.09, 21:02
                                    - Czy nauka według Ciebie zawiodła w przypadku schizofrenii?

                                    - W odniesieniu do schizofrenii na pewno. Ale ogólnie trzeba
                                    powiedzieć, że dzisiejszy świat nauki ma niesamowicie niezrozumiałą
                                    dla mnie tendencję sprowadzania wszystkiego do materii. Do czegoś,
                                    co można zmierzyć, zważyć, dotknąć... A to przecież niemożliwe! I
                                    tak próbuje się nam na przykład wmówić, że miłość to nie wzniosłe
                                    uczucie, łączące ludzi, a tylko feromony, hormony, że można na nią
                                    wystawić jakiś wzór chemiczny, a na problemy naszych zranionych
                                    uczuć przepisać tabletkę. Ale tak się nie da. Taka tabletka nie
                                    istnieje tak, jak nie istnieje tabletka na schizofrenię. W
                                    konsekwencji prowadzi to do stwierdzenia, że ludzie z wrażliwą
                                    naturą są osobami chorymi. A przecież każdy z nas gdzieś na drodze
                                    doświadczeń życiowych poznał, czym jest "złamane serce". A
                                    schizofrenicy to właśnie przedstawiciele tych wszystkich wrażliwych,
                                    którym złamane serce złamało też duszę. I nie tylko świat przestaje
                                    w nich wierzyć, ich rodziny, przyjaciele, skazując na osamotnienie i
                                    izolację, ale - co najgorsze - oni sami. Przygnębiające i
                                    przerażające jest również to, że ludzie, którzy z zawodu (i mam
                                    nadzieję, że też z powołania; mam tu na myśli przede wszystkim
                                    psychiatrów klinicznych) mają wspierać tych właśnie wrażliwych
                                    najbardziej, traktują nas jako ludzi chorych, a słyszenie głosów
                                    zawsze, jako halucynacje, omamy i mają nadzieję, że to neuroleptyki
                                    są receptą na wszystko. Bo, jak łatwo jest wypisać receptę, jak
                                    szybko można podać zastrzyk, a jak ciężko jest przecież wysłuchać
                                    drugiego człowieka. Owszem, można zepchnąć problem i otumanić
                                    dotkniętego, wyciszyć go środkami uspokajającymi, ale nie rozwiąże
                                    się w ten sposób samego problemu. Zresztą na świecie żyje wiele
                                    osób, które słyszą głosy i potrafią z nimi żyć bez faszerowania się
                                    chemią.

                                    - Czyli jednoznaczne żądanie wobec psychiatrii: spójrzcie na
                                    schizofrenię inaczej?

                                    - Tak! Bo na tym podłożu powstaje właśnie pytanie, które dzięki Bogu
                                    zadało sobie już wielu współczesnych naukowców: czy można patrzeć na
                                    schizofrenię i słyszenie głosów inaczej? W badaniach
                                    przeprowadzonych w Holandii i Wielkiej Brytanii, o których wcześniej
                                    wspominałeś, prof. Romme doszedł po blisko 10 latach studiów do
                                    następującego wniosku: (posłużę się cytatem...) „Jak pokazują nasze
                                    badania nie możemy zaprzeczać egzystencji tych głosów. Musimy
                                    przyjąć, że nie możemy tych głosów zmienić. Nie są one uleczalne tak
                                    samo, jak niewyleczalna jest leworęczność. Wielorakości nie można
                                    uleczyć – można jedynie nauczyć się z nią obchodzić. I aby ludziom w
                                    tym pomóc, nie powinniśmy oferować im nieprzydatnych terapii.
                                    Powinniśmy im samym dać wolny wybór, co im pomaga, a co nie. Musi
                                    upłynąć jakiś okres czasu, zanim osoby dotknięte spostrzegą, że
                                    głosy po prostu są ich częścią, nalezą do nich.“

                                    U prof. Romme zaczęło się od tego, że jedna z jego pacjentek
                                    wywołała w nim zwrot myślowy pytając: „Ponieważ wierzy Pan w Boga,
                                    którego nikt nie może widzieć, dlaczego nie może Pan uwierzyć w
                                    głosy, które chociażby ja słyszę i które są dla mnie realne?“ Na to
                                    pytanie powinien odpowiedzieć sobie każdy psychiatra.

                                    - Czyli wiara w to, że Wasze przeżycia mają po prostu miejsce, a nie
                                    odwoływanie się do błędnej tezy, że to halucynacje...

                                    - Moment! Zwróć uwagę, że gdybym poszła do psychiatry, w Europie
                                    oczywiście i do katolika na dodatek, i powiedziała, że mam wrażenie,
                                    że żyłam w starożytnym Egipcie - dostałabym tabletki! U Hindusów
                                    byłoby to tylko przypomnieniem mojej reinkarnacji, prawda? No
                                    właśnie! Mówi się, że wiara czyni cuda, a nam schizofrenikom
                                    najbardziej potrzeba wiary innych ludzi w to, że też nimi jesteśmy.
                                    Więc tu zadam kolejne pytanie: jaki wzór chemiczny na wiarę wypisze
                                    nam współczesna nauka? Jak zapekluje do tablicy Mendelejewa miliardy
                                    ludzi na świecie, którzy bez względu na kolor skóry, zawód czy
                                    przekonania polityczne, a przede wszystkim religie, wierzą w Boga,
                                    Allacha, Jahwe i nieskończoną ilość uczuć ludzkich związanych z tymi
                                    słowami? Też da się ich opisać wzorem? A może są tabletki, które z
                                    muzułmanina zrobią chrześcijanina, z buddysty protestanta, a z
                                    wyznawcy judaizmu świadka jehowy? Nie! Taka tabletka nie istnieje,
                                    bo człowiek to nie tylko zbiór cząstek, atomów i nie tylko góra
                                    mięsa, która da się pokroić na plasterki i rozłożyć na czynniki
                                    pierwsze, ale to przede wszystkim Himalaje uczuć, zamkniętych w
                                    każdym z nas. Prof. dr dr Peter Antes z Uniwersytetu Leibniza w
                                    Hanowerze, jeden z najznakomitszych fachowców religioznawstwa na
                                    świecie, w paru słowach pięknie scharakteryzował świat wiary i
                                    nauki, ujmując to w stwierdzenie, że w różnych kulturach są różni
                                    Bogowie, ale oprócz tego są jeszcze “bogowie w białych fartuchach”.
                                    Dodam, że słowa te wypowiadał na sympozjum, zorganizowanym przez
                                    zjednoczenie psychiatrów, które poruszało zagadnienie psychozy i
                                    religii... ( www.psychiatrie-in-berlin.de/detail.php?id=31 )
                                    Oh! Jak dobrze byłoby nam, udręczonym duszom, uwierzyć, że ci
                                    ostatni są tymi prawdziwymi Bogami. Ale jak w to wierzyć, skoro co
                                    gabinet psychiatryczny, to inne “wyznanie”, czytaj - inna diagnoza?
                                    Jak opierać się na radach psychiatrów, skoro w kuluarach lekarskich
                                    sympozjów słyszy się wyznania: "tak naprawdę to nie mamy pojęcia, co
                                    to jest ta schizofrenia”? Niestety do tego przyznają się w rozmowach
                                    w cztery oczy (na razie!) tylko ci najodważniejsi, którzy być może
                                    sami przestali wierzyć w dogmat i skuteczność neuroleptyków. Tak
                                    więc, być może, czas się przyznać psychiatrom, że tak, jak nie ma na
                                    świecie uniwersalnej wiary, która pozwoliłaby pod sztandarem jednej
                                    religii zjednoczyć wszystkich ludzi, tak i nie ma recepty
                                    lekarskiej, która mogłaby rozwiązać problemy, związane z ludzkimi
                                    uczuciami. A schizofrenia to są uczucia. Pogubione uczucia, których
                                    nie da się skleić żadną chemiczną pastylką, ale można pozbierać je i
                                    spróbować poukładać ponownie, dzięki wsparciu choćby ze strony tych,
                                    którzy chcą nam w tym pomóc.

                                    - A czy psychiatria w obecnej formie pomaga?

                                    - ...Miałam kiedyś okazję obserwować, jako pacjentka, inną
                                    pacjentkę, która po raz pierwszy trafiła do szpitala
                                    psychiatrycznego, gdzie stwierdzono u niej schizofrenię
                                    paranoidalną. Pominę ustosunkowanie się do wielorakości
                                    psychiatrycznego nazewnictwa, bo w każdym rodzaju schizofrenii jest
                                    wspólny mianownik... ale.. może nie wszystko na raz... Dziewczyna ta
                                    już od wielu lat dawała sobie w życiu świetnie radę bez
                                    farmakologii. Skończyła nawet studia, ale na prośbę matki i – jak
                                    wynikało z rozmów z nią - pod jej wyraźną presją, zgłosiła się na
                                    oddział, żeby w końcu zaspokoić jej życzenie. Lekarze po
                                    zdiagnozowaniu zaaplikowali jej medykamenty i oczekiwali rezultatów,
                                    co w praktyce oznacza notoryczne męczenie pytaniami typu: “No? I
                                    jak? Czuje się już pani lepiej?” Pacjentka unikała odpowiedzi, gdyż
                                    widocznie rezultaty nie były takie, aby mogła o nich krzyczeć z
                                    radością i wychwalać świat medycyny. Pewnego jednak wieczoru lekarz
                                    usłyszał w końcu odpowiedź: “Panie doktorze, może i czuję się
                                    lepiej. Tylko zastanawiam się nad jednym... Czy to lek mi pomaga,
                                    czy też sama świadomość przyjmowania go, jak również świadomość, że
                                    pan stara się mi pomóc, a ja w to wierzę”. Lekarz nie powiedział na
                                    to ani słowa więcej. Spotkałam tą dziewczynę wiele miesięcy później -
                                    zrezygnowała z farmakologi, bo doszła do wniosku, że to jednak nie
                                    tabletka była, a wiara... I tak wierzę i mam nadzieję, że pewnego
                                    dnia pojawi się na świecie więcej odważnych psychiatrów, którzy
                                    uwierzą i zamiast chemii podadzą nam pomocną rękę, abyśmy z powrotem
                                    znaleźli drogę do tego świata.

                                    - Serdecznie dziękuję za rozmowę.

                                    - To ja dziękuję...

                                    Poz
                                    • rycho7 Re: __________________Dam Ci przykład bełkotu: 26.05.09, 21:37
                                      hasz0 napisał:

                                      > - Czy nauka według Ciebie zawiodła w przypadku schizofrenii?

                                      Nie wiem, nie zajmuje sie tym. Ostatnio odladalem genialny program o terapii
                                      uzalenien. Nauka robi niesamowite postepy. Nauka nie musi miec niezlomnego
                                      dogmatu. Plastycznie sie doskonali.

                                      > dla mnie tendencję sprowadzania wszystkiego do materii.

                                      Akurat to mnie zachwycilo w terapii uzaleznien. Liczby, statystyki, skutecznosc.
                                      Dotarcie do banalnych wrecz podstaw. Szok.

                                      > tak próbuje się nam na przykład wmówić, że miłość to nie wzniosłe
                                      > uczucie, łączące ludzi, a tylko feromony, hormony

                                      Wzniosle uczucia sa sterowane przez hormony. Hormony potrafia byc 100 razy
                                      silniejsze od heroiny. Genialny odlot.

                                      > Taka tabletka nie istnieje tak, jak nie istnieje tabletka na schizofrenię.

                                      Ustawiasz chlopca do bicia? Na Twoj belkot tez nie ma tabletek. Wykluczajac
                                      Cyklon-B.

                                      > W konsekwencji prowadzi to do stwierdzenia, że ludzie z wrażliwą
                                      > naturą są osobami chorymi.

                                      Nie Haszu, nienormalni to Ci, ktorzy nie poddaja sie terrorowi panstwowemu.
                                      Takich palono na stosie za knabrnosc wobec biskupa Rzymu.

                                      > - Czyli wiara w to, że Wasze przeżycia mają po prostu miejsce, a
                                      > nie odwoływanie się do błędnej tezy, że to halucynacje...

                                      Kiedys mialem angine, 40 stopni i bralem lek prawdopodobnie zanieczyszczony.
                                      Twierdzisz, ze to co widzialem to nie halucynacje? Zawlaszczasz slownictwo,
                                      Belkotku.

                                      Twoje glosy Twoja sprawa. Jak przemawiasz tymi glosami to wkraczasz w moja
                                      rzeczywistosc. Mozesz byc grozny dla otoczenia (Politbiura) - do psychuszki.
                                      Dozywocie leczenia perswazja.

                                      > gdybym poszła do psychiatry

                                      To deklaracja, ze masz problem. Lekarz bezradny da Ci placebo z psychotropem.

                                      > Jak zapekluje ... wierzą w Boga

                                      Religiant. Niech sie meczy sam. Nie Hasz ma parcie na ewangelizacje. Dadza
                                      przydzial na odstrzal?

                                      > A schizofrenia to są uczucia.

                                      Ty Haszu buzujesz uczuciami. Mimo to sadze, ze to paranoja. Real nie opuszcza
                                      Twej glowy.

                                      > to jednak nie tabletka była

                                      Napisalem Ci juz o hormonie 100 razy silniejszym od heroiny. Mozemy roznie
                                      wplywac na organizm. Nie wiemy jednak w wiekszosci przypadkow jak. Nauka
                                      stopniowo pozna nowe przypadki.

                                      Belkotem sa Twoje interpretacje tego czego nawet nie przeczytales.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja